33

Wyniki

Kategoria

recenzje

Nasutniki Me Seduce | Recenzje czytelniczek
Nasutniki Me Seduce | Recenzje czytelniczek

Serio, czy ten produkt nie mógłby mieć jakiejś seksowniejszej nazwy?!

W czerwcu dzielne testerki recenzowały biżuterię erotyczną, a dokładniej nasutniki ufundowane przez markę Me Seduce. Dla niektórych nowe akcesorium stało się inspiracją do sypialnianego role-playingu, narzędziem do uwodzenia partnera lub... samej siebie.

Emer zaproponowała instrukcję BHP role-playingu, Joanna o wrażliwej skórze sprawdzała, czy ozdoby nie wywołają reakcji alergicznej, a Edyta wygrała w seksting. Zresztą, co ja będę streszczać, zostawiam was z dziewczynami:

***

Recenzna Emer

Niektóre role wymagają odpowiedniego BHP. Szczególnie te w sypialni. Wejść (w rolę) i wyjść (z roli), to proces i jeśli się nie liznęło choć troszkę teatru w życiu, albo chociaż nie obejrzało paru filmowych produkcji – nie wykluczając baśni i bajek,  ba!, nawet je właśnie należałoby pozostawić do tego zestawienia – należałoby przejść szybki test pytań do samej siebie:

- czy mam poczucie humoru (również czarne)?

- czy mój partner/partnerka je posiada?

- czy interesuję mnie „co by było gdyby” i snucie scenariuszy pobudza moją wyobraźnię?

- czy w dzieciństwie choć raz miałam epizod „przedstawienniczy”, liczy się też krzaczek (jak kto woli przecież)?

Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałaś „tak”, to znaczy, że nasutniki są dla Ciebie ☺

Z czym się to je?

Parę kwestii technicznych:

- mają rozmiar uniwersalny, oznacza to, że kobiety, które mają czym oddychać zobaczą całkiem sporych rozmiarów ozdobę na swoich piersiach, a te, którym się na brzuchu śpi raczej łatwo, zobaczą przezierającą przez nasutnik pierś… może bez tragedii, ale te ok. 5 cm średnicy to nie bagatela dla niektórych z nas (solidarnie się dołączam);

- są wykonane z gładkiego materiału i solidne wykończone, więc mam pewność, że prędzej je przerobię na ozdoby choinkowe, albo niż się zdążą pospuć ( czyli drugi plus). Swoją drogą, dobry motyw na święta przy rodzinnym stole – i wracamy do punktu wyjścia ☺

- są podklejone silikonowym klejem na całej powierzchni od strony piersi – szczególnie jest to istotne na obrębie ozdoby, bo tam narażona jest na przypadkowy silniejszy dotyk czy przesunięcie wywołane mocniejszym ruchem.

- są też elastyczne, co ma swoje dobre i złe strony – na filmach sutki sterczą, jak igielnica na niemieckim (nomen omen) ratuszu, w rzeczywistości efekt może być… odwrotny, także, trzeba panować nad ewentualnymi odkształceniami, jeśli ma się tendencje perfekcjonistyczne.

- można je po przedstawieniu odłożyć do garderoby – po prostu nakleić na plastikowe podkładki i wsio. Do wielokrotnego użycia.

Jak sprawdziły się, jako element uwodzący?

Odbyliśmy dwie podróże „w roli”. Ozdoby z „seduce me”, jakie wybraliśmy – bo w procesie wyboru uczestniczyliśmy oboje – nasunęły od razu serię skojarzeń. Czarna, błyszcząca materia, kremowa oblamówka i mały kwiatuszek tworzy interesującą całość. Podczas pierwszej zabawy weszliśmy w rolę jazzowej divy i jej wiernego fana – czarny kapelusz, biało-czarny kombinezon i niebotycznie wysokie szpilki w odsłonie lat 20-tych po mojej stronie i oczywiście nasutniki ukryte pod ubraniami. oraz… strój dowolny po drugiej. Ich odkrycie pierwszy raz wzbudziło spory zachwyt i dało mi satysfakcję, że tak udana była „przebieranka”. Druga podróż, której towarzyszył testowany gadżet, zabrała nas w rejony ogrodów Semiramidy – tym razem miałam na sobie długą, półprzezroczystą tunikę z haftem. Nasutniki pasowały do tej stylizacji, jak ulał. Szejk wystąpił w sięgającej łydek koszuli ze stójką. W tle majaczyła odpowiednio wschodnia muzyka, paliły się wonne kadzidła… Podobało nam się obojgu bardzo i z pewnością wrócimy za jakiś czas do uwodzącego gadżetu. Bo do „role playing” szybciej ☺

***

Recenzja Lady Pasztet

Czy znasz to uczucie, kiedy oczyma duszy swojej widzisz siebie samą, piękną, wyzywającą i seksowną? Oto nagle zrzucasz codzienny pancerz razem z mundurkiem z pracy, rozpuszczasz włosy i przeistaczasz się w dziką lwicę. Wszystko to dzięki jednemu, małemu gadżetowi erotycznemu, którego nie może zabraknąć w Twojej sypialni…

STOP!

To tak nie działa, nie działało nigdy i działać nie będzie. Jeśli nasutniki lub pas do pończoch mają wzmóc twoją pewność siebie, to zmierzasz w złym kierunku, koleżanko. Jeśli nie czujesz się piękna i atrakcyjna seksualnie na co dzień, to nawet nasutnik ze złota i komplet bielizny Agent Provocateur tego nie zmienią. Dlaczego?

Być może jeszcze tego nie wiesz, ale zazwyczaj próby przeistaczania się w dziką kocicę kończą się nie erekcją, a wybuchem śmiechu. Trzeba to oswoić. A siebie samą - uspokoić. Nie ma w tym nic strasznego, bo trudno spodziewać się innej reakcji, kiedy totalnie zaskakujesz partnera. Daj mu się pośmiać, a potem mimo wszystko… co ja Ci będę tłumaczyć, sama wiesz.

Jak już się bawić w burleskowe show, to z lepszymi niż gorszymi gadżetami. Odpuść sobie pawie pióra na nasutnikach, bo ani one są pawie, ani seksowne. Co najwyżej posmyrasz partnera po klacie, a wszystko i tak utonie w klimacie Cleo i Donatana.

Lepiej postaw na klasykę. Na przykład srebro i czerń. Dyskretna kokardka. Czarne majtki zawsze znajdziesz w szafie, w przeciwieństwie do łowickej zapaski. Poza tym liczy się jakość, a to przede wszystkim dobry klej… albo sylikon. Sylikon jest o tyle lepszy, że ładnie przylega i nawet intensywne wymachy biustem na wszystkie cztery strony świata nie są w stanie nasutnika zsunąć. Produkt ogóle nie pachnie, co jest jego dużym plusem. Wykonanie jest estetyczne i jak na cenę około trzydziestu złotych, jest to gadżet, który mogę ze szczerego serca polecić.

Być może nie staniesz się od razu gwiazdą burleski jak znana Betty Q, a Twój chłopak porówna je do berecików postaci z „Sąsiadów”, ale nie zniechęcaj się. Jeszcze kiedyś będzie Cię błagał, żebyś je włożyła. A jak nie będzie błagał, to włóż, kiedy tylko masz ochotę i zupełnie się nim nie przejmuj.

P.S. Słowo nasutnik jest okropne, ale nie znam lepszego. Niestety.

...