• Seks i social media

    Jak przed nastaniem ery Facebooka ludzie wiedzieli że są razem – nie mam pojęcia. Ale wiem jedno – media społecznościowe chyba na zawsze zmieniły nasze podejście do związków i seksu.

    O ile aplikacja Bang With Friends jest niegroźna i może ekscytująca dla siedemnastolatków, tak kolejny twór, na który trafiłam jest już całkiem niezłym polem do popisu dla stalkerek i psychopatek. W skrócie przypomnę – w BWF po prostu zaznaczasz na własnej liście znajomych tych, których masz ochotę przelecieć, a gdy jakimś cudem wasze interesy się pokryją, możecie pokryć się i wy, bo aplikacja wyśle maila, że macie na siebie chcicę. I tyle.

    Lulu to apka, którą Cosmopolitan zrecenzował zdaniem „gdy Seks w wielkim mieście poślubia Facebooka” i z założenia ma uchronić dziewczęce serca przed googlaniem i facebookowym stalkingiem nowych obiektów westchnień oraz przenieść babskie pogaduchy przy drinku do świata wirtualnego. Bo o czym rozmawiają kobiety? O facetach. O tym, czy są dla nich odpowiedni, z jakimi dziewczynami umawiali się w przeszłości i czy sprawdzają się w łóżku. I o całej masie rzeczy, których z pewnością wolałabyś nie wiedzieć przed pierwszą wspólnie wypitą z nim kawą. Wierzę jednak, że czasem zwyczajnie nie sposób się przed takim śledzeniem powstrzymać.

    Gdy zalogujesz się do Lulu za pośrednictwem swojego konta na Facebooku, aplikacja stworzy (lub otworzy) profil każdego z twoich męskich znajomych i uczyni ich wyszukiwalnymi dla pozostałych użytkowniczek. Tobie zaś daje moc wystawienia panom odpowiednich recenzji (bez znaczenia czy to twój brat, były kochanek, czy szef) oraz oceny w skali od 1 do 10.

    Teoretycznie nie ma szans by ofiara twoich sądów dowiedziała się czegokolwiek o sobie (gdy nie ma pojęcia o istnieniu Lulu), bo aplikacja blokuje tych, którzy w polu „płeć” mają zaznaczone „mężczyzna”. Wystarczy jednak założyć fikcyjne konto lub poprosić koleżankę, by udostępniła na chwilę swojego iPhone’a czy Androida i można nawet zrecenzować samego siebie. Żeby jednak było zabawniej, powstała też apka LuluDude, pozwalająca facetom na edytowanie ich profili w Lulu (aktualizowanie statusu związku, zdjęcia profilowego etc.) oraz przeglądanie otrzymanych recenzji. Fakt, aplikacja pozwala oceniać facetów anonimowo, ale z pewnością nikt nie domyśli się, że opinię wystawiła zdradzona dziewczyna albo najlepsza przyjaciółka. Poza tym: czy naprawdę chciałabyś znać sekrety jego łóżkowych technik zanim trafisz z nim do łóżka? 

    Pomysł na apkę zrodził się z wewnętrznej potrzeby twórczyni (Alexandry Chong) i jej koleżanek. Po co miały tracić czas na randki czy poznawanie kogokolwiek krok po kroku, gdy na wyciągnięcie ręki jest cała masa kobiet, które zrecenzują potencjalny cel jeszcze zanim odbębni się kilka przepisowych spotkań. Choć początkowo dziewczyny uznały, że aplikacja przysłuży się myśli, iż ten, który nie jest odpowiedni dla niej, dla innej będzie największym skarbem, to chyba nikogo nie dziwi potencjał Lulu jako narzędzia zemsty.

    Jeżeli więc masz jakiegoś mężczyznę na oku, możesz sprawdzić czy jego profil też już tam jest… Aplikacja jest darmowa i podobno uzależniająca.

    [grafika wpisu – Dimitra Tzanos]

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr