• Seks-wideo gwiazdy „Nastoletnich matek” to seks-taśmowy antytutorial

    Nastoletnia matka-celebrytka (dziś już 21-letnia) i jedna z najbardziej rozpoznawanych męskich gwiazd heteryckiego porno to bohaterowie nowej seks-afery wokół filmu Backdoor Teen Mom.

    Farrah Abraham i James Deen, bo o nich mowa, sfilmowali swoje erotyczne igraszki, które jakimś cudem wyciekły do sieci. Choć do niedawna nie miałam pojęcia, kim jest Farrah, o Jamesie – jak na kogoś, kto śledzi porno branżę, przystało – słyszałam już wcześniej. Jako dziecko popkultury obejrzałam już niemal wszystkie upublicznione celebryckie seks-wideo i o ile jestem skłonna przyznać, że taśma z Colinem Farrellem może odmienić życie (typowo amatorski film, kręcony a to z ręki, a to pod dziwnym kątem, ale pokazujący faceta, który największą przyjemność czerpie z zaspokajania swojej partnerki, a wagina to dla niego „fuckin’ breakfast, lunch and dinner”, więc polecam – taki radosny seks dwojga zakochanych w sobie ludzi), to oglądanie wyczynów duetu Abraham & Deen wprawiło mnie po prostu w zakłopotanie. To idealny dowód na to, że niektórzy nie powinni w sypialni korzystać z dobrodziejstw nowych technologii.

    Niejedna ze znanych mi kobiet przyznała, że zobaczenie siebie i partnera w akcji (sfotografowanej lub sfilmowanej) było największym osuszaczem w historii ich erotycznego pożycia. Popełniwszy domowe wideo, dochodziły do wniosku, że na gwiazdy pornografii się nie nadają, wyglądają jak blade ludziki Michelina, a ich aktorstwo (nienaturalne pojękiwania) pozostawia wiele do życzenia. Bo tak to już z nami jest, że przy włączonej kamerze zazwyczaj głupiejemy, chcemy mocniej, lepiej, szybciej, silniej, stając się karykaturami samych siebie i w efekcie przybijamy sobie piątkę w czoło.

    Jasne, Abraham i Deen w żadnym wypadków nie przypominają ludzików Michelina, są młodzi, obiektywnie atrakcyjni i toczą dialogi w stylu:

    – Pierwsze, co zrobimy, to anal? (…)

    – Moja pupa się wstydzi…

    Oraz takie, które – choć nie znam ich prywatnych łóżkowych preferencji – przyprawiają mnie o grymas zniesmaczenia:

    – Na co masz ochotę? – pyta on.

    – Na to – dziewczyna wskazuje na jego rozporek.

    – Zdzira – podsumowuje on.

    Czy już doprawdy nie można lubić penisów, nie będąc nazwaną „zdzirą”? Mam gdzieś takie elementy erotycznej konwencji. W moim przypadku podobny dialog przypominałby raczej sypialniane gadki Adama i Natalii z Girls:

    – Lubisz mojego fiuta? Lubisz, kiedy jestem w tobie?

    – Tak.

    – Jesteś sprośną, małą zdzirą?

    – Nie. Mogę lubić twojego fiuta, ale to nie oznacza, że jestem zdzirą, okej?

    (fua, fua, fua…)

    Jeżeli zatem komuś przyjdzie do głowy obrażać w ten sposób kobiety, które lubią penisy, seks i różne erotyczne aktywności, niech przypomni sobie tę złotą myśl: my, kobiety, możemy lubić penisy, ale nikt nie ma prawa nazywać nas z tego powodu zdzirami. Kropka.

    Wracając jednak do Backdoor Teen Mom. Farrah zdecydowanie nie staje oralnych umiejętności, bo i Jamesowi nie staje, gdy biedaczka gimnastykuje się, by jakoś go usztywnić. Albo ona nie potrafi, albo jemu się nie chce (wykluczam, że aktor jest pijany, na haju czy antydepresantach, bo wtedy nawet odkurzacz erekcji nie wykrzesze), ale oboje brną, aż przykro patrzeć. Nie wychodzi? Przerwij. Tutaj nawet najlepszy montaż by nie pomógł, gdyż – choć widzimy całą oralną akcję jako twarz Farrah plus główkę penisa, naprawdę nie sposób przeoczyć, że jest on najwyżej średnio twardy… Poza tym w filmie jest więcej Abraham niż samego Deena (jego obecność sprowadza się do penisa, tyłka i falujących bioder). Występujący zadbali też o odpowiednią ilość zbliżeń anatomicznych, co właściwie sprawia, że Backdoor przypomina zwyczajne mainstreamowe porno, które od dawna mnie nie kręci. Ot, mechaniczny seks dwojga ładnych ludzi w ładnym mieszkaniu, który ma nas nauczyć, jak funkcjonują narządy płciowe. Nuda.

    Inna sprawa, że wokół samej relacji tych dwojga narosła jakaś dziwna atmosfera. Wideo wyciekło do sieci, a aktor pytany o całe zajście oświadczył, że choć było do niesamowite przeżycie, to on traktuje zajście jako jednorazową przygodę, a on i Farrah się nie spotykają. Ręce po cycki opadają. O ile cała sprawa nie była ukartowana, by trochę podpompować balonik sławy którejkolwiek ze stron (a tu muszę nadmienić, że film ostatecznie sprzedano za milion dolarów), robienie seks-taśmy z kimś, z kim idzie się do łóżka pierwszy raz w życiu to zwyczajna głupota. Nie ufamy nieznajomym podczas przygód na jedną noc. Kumpel mojego partnera ma całą galerię sfotografowanych dziewczyn, z którymi miał seksualne przygody. Służy mu do celów prezentacyjnych przy męskich spotkaniach przy piwie. Pamiętaj, że nigdy nie wiesz, z jakim osłem zaliczasz swój one night stand. Farrah coś przebąkuje o tym, że „dziś zapomniała swojego mózgu”, a w pewnych kwestiach naprawdę nie należy wyłączać głowy.

    Czego jeszcze uczy nas Backdoor Teen Mom? (Nie) zabezpieczaj się. Oczywiście, że ta dwójka nie użyła prezerwatywy, uprawiając seks waginalny i analny. Bo po co? Jasne, aktor różowej branży jest zobligowany do regularnego badania się, ale zasada ograniczonego zaufania obowiązuje absolutnie każdego. Poza tym jakiś czas później media huczały, że Abraham spóźnia się okres i ma ciążową panikę, bo nie przyjmuje pigułek, a ostatnia osoba, z którą uprawiała seks, to Deen. Cóż sposobów na to by mówili, dobrze czy źle, byle po nazwisku, jest naprawdę wiele…

    Zero gwiazdek za tę produkcję. Nie polecam.

    UWAGA: Stoya, była partnerka Jamesa Deena, ujawniła, że podczas trwania ich związku została przez aktora zgwałcona. Deen nie wypowiedział się jeszcze w tej sprawie. Proszę więc o powstrzymanie się od komentarzy, „czy można zgwałcić gwiazdę porno” (i tutaj wstawmy obrzydliwy rechot), bo przemoc seksualna to realny problem, który dotyczy wszystkich, również tych, którzy pracują w różowej branży. Ja wierzę kobietom, dlatego nie będę dłużej wspierać projektów Jamesa Deena.

    Przeczytaj też: Dlaczego zgwałcone kobiety kłamią? 

    [grafika wpisu via]

    This article has 2 comments

    1. simiola wrote:

      No błagam, co ma społeczny slut-shaming do świństewek mówionych podczas seksu? Nawet bardzo wyemancypowane kobitki czasem lubią jak się je w sypialni z jakiegoś głupiego powodu (albo bez) nazwie dziwką albo czymś w stylu. Taka fantazja, nie mająca nic wspólnego z poziomem wzajemnego szacunku i otwartości seksualnej partnerów.

      1. Nat wrote:

        Dlatego też nadmieniłam, że nie znam seksualnych preferencji obojga, może akurat im się to podoba i bynajmniej nie potępiam tych kobiet, które wyzwiska w trakcie seksu lubią.
        Bardziej chodzi mi o to, w jaki sposób mainstreamowa pornografia kształtuje wzorce, które czasem zdarza się nam powielać. W przypadku „Backdoor Teen Mom”, a produkcja promowana jest jako seks-nagranie dwojga ludzi, którzy zdecydowali się na jednorazową przygodę, ośmielę się twierdzić, że powstaje następujący przekaz: dziewczyna decydująca się na jednorazowy numerek (a jest to pierwsza i jedyna przygoda Abraham i Deena) lubi być nazywana „zdzirą”/mam prawo tak się do niej odnosić. Poza tym w owym filmie wobec Farrah padają również określenia typu „retard” (w trakcie rozbierania) i podobne, równie przyjemne. „Zdzira” jak „zdzira”, ale „niedorozwój” to chyba trochę inna kategoria.
        Myślenie naprawdę odzwierciedla się w języku.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr