• Wampiry i zdziry

    Rozpoznaję ją od razu, kiedy błyszczy w mroku sceny. Jej srebrne włosy, zaplecione w dwa symetryczne koki. Stoi nieco na uboczu, jednak hipnotyzuje swoją siwą poświatą. Gdy byłem jeszcze małym chłopcem, marzyłem o niej. Teraz lekko się uśmiecham, peruka hrabiego Drakuli z filmu Francisa Forda Coppoli, którą nosił postarzony Gary Oldman, jest wyraźnym sygnałem, że trafiłem na dobre przedstawienie.

    Potem dopiero zauważam Jego, gestem zaprasza mnie do środka, wpatruje się we mnie, gładzi czarny, krogulczy palec.

    – To on? – pytam.

    – Tak – odpowiada mi drewniana głowa, na której lśnią srebrne pukle.

    dracula1

    Sensualne wrażenie, jakie wywołuje na mnie spotkanie ze spektaklem Dr@cula. Vagina dentata w reżyserii Agaty Biziuk w Teatrze Polskim w Poznaniu, jest niezwykłe. Na małej scenie Galerii aktorzy Piotr B. Dąbrowski oraz Paweł Siwiak przeprowadzają mnie na drugą stronę lustra; tafli, w której znika wampirze oblicze.

    Autorki sztuki Agata Biziuk i Agnieszka Makowska kreślą tekst na wiele postaci. Poszukują wampirycznych motywów kultury poza sławną powieścią Brama Stokera. Umieszczają Drakulę w mamiących przestrzeniach popu i Internetu, łącząc go jednocześnie z nieszablonowymi przedstawieniami tematu wampira. W tekście Biziuk i Makowskiej Hrabia D. nie tylko wciąga, ale także sam wciągany jest do dialogu z kulturą popularną i swoimi dziwacznymi inkarnacjami: pragnącą wiecznej młodości Lady BiBi (miks Lady Gagi i „krwiożerczej” Elżbiety Batory), Tuczyńskim – żarliwym politykiem Partii Sytych, wołającym do owieczek elektoratu czy Ks. Satanekiem – duszpasterzem innego stada baranów. Ten przekrój wielu bohaterów brawurowo odegrany jest przez dwóch utalentowanych aktorów. Dąbrowski i Siwiak umiejętnie szafują swoimi rolami, żonglują ich znaczeniem i podtekstem. Łapią linki wskazanych person, które umieszczone są gdzieś pomiędzy historią wampiryzmu a popkulturą. Pomaga im w tym język sztuki, pełen potoczności Internetu, który z uwielbieniem sprowadza wszystko do #tagu. #love #seks #IleMaszLat?

    dracula2

    Dziwna menażeria wcieleń Drakuli nabiera jednak na wytrawności przy spotkaniu z dziewiczą bohaterką – carrollowską Alicją. To za sprawą jej podróży na drugą stronę Internetu, odbywa się linkowanie współczesności z mityczną figurą krwiopijcy. Naiwna dziewczynka, klikając w kolejne linki poznaje hipnotyzujący świat masowej wyobraźni. Poszukuje własnego głosu w zalewie wokalnych bitew między Lady BiBi a jej idolem Boberem („ale ja niechcący kliknęłam na ten link”), daje się zwieść na manowce liderowi Partii Sytych (www.partiasytych.zawsze.na.tak), nie dostaje rozgrzeszenia ze strony Księdza Satanka („Ty! grzesznico, która pobudza do grzechów śmiertelnych… niewinnych księży… strzeż się gniewu Ojca!”), wplątuje się w dziwną relację uczuciową z nekrofilem Młodzieńcem („I tak dawaliśmy temu zbyt dużo szans… jesteś hmm… zbyt inwazyjna, intensywna, to nie funkcjonuje…”). Przeskoki między bohaterami odbywają się natychmiast, Alicja wylogowuje się z niewygodnych dla siebie sytuacji. Jest zmęczona podróżą, zmęczona swoim piętnem – jako dziewica albo może zostać złożona w ofierze lub stać się męczennicą, albo wysłuchiwać mantr niezliczonych obcych z nastoletnich czatów, uporczywie powtarzanego pytania – robiłaś to już kiedyś?

    dracula3

    Spektakl Dr@cula mimo swojej ogromnej lekkości, dużej dawki humoru, w ocenie współczesnego społeczeństwa bywa gorzki. Idol, autorytet i władza (Bober, Ks. Satanek, Tuczyński) skupione są tylko na własnej potrzebie, na swoim nienasyconym głodzie. „Tresura” czy też socjalizacja (bardzo nie lubię tych określeń) dziewczynki skupia się na stereotypie dziewicy, której inicjacja staje się publiczna. Alicja nie chce uczestniczyć w tym procesie, chce dyktować warunki, wciąż jednak pozostaje zagubioną dziewczynką w „baśniowym” lesie. To zmaganie się z materią społeczną doskonale wygrywane jest przez aktorów, którzy na zmianę wcielają się w postać małej kobiety. Będąc mężczyznami, odczuwają inaczej, odbywają więc, podobnie jak Alicja, podróż do kobiecości. Opierzają się, dorastają, a także wystawiają samych siebie na próbę. Każdy chce pozostać tą jedyną Alicją. Dąbrowski i Siwiak w dobrym znaczeniu tego słowa, rywalizują ze sobą, co działa na nich stymulująco. Dr@cula to pojedynek na celne strzały, choć nie leje się krew, to wiem, że właśnie jej buzowanie właśnie tutaj chodzi. I jestem szczęśliwy, że tym razem nie wrze ona we mnie ze złości przy spotkaniu z Teatrem Polskim w Poznaniu, a z ekscytacji, wywołanej przez spektakl Agaty Biziuk.

    dracula4

    A siwa peruka tylko stoi z boku, nie bierze w spektaklu udziału. Jest tam ponieważ chce wzbudzać we mnie chęć by ją przymierzyć. Pójdę trzeci raz, może mi pozwolą.

    Repertuar i bilety -> klik

    [zdjęcia: Monika Lisiecka]

    This article has 1 comments

    1. VamppiV wrote:

      Chciałam się na to wybrać, ale niestety, ta scena w teatrze nie jest przystosowana dla wózkowiczów, taką informację dostałam… może zaczną grać na innej, wtedy się wybiorę z rozkoszą :)

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr