• A więc… chcesz być edukatorem seksualnym?

    Edukacja seksualna to nie tylko lekcje zakładania prezerwatywy na banana. To wszystko, co możesz zrobić, aby uczynić seks normalnym. 

    Przyznaję, że jestem edukatorką seksualną z przypadku. Kilka lat temu chciałam po prostu blogować o seksie, bo temat seksualności człowieka interesował mnie praktycznie od zawsze, i wpływać na szerzenie sekspozytywnej postawy wobec seksualności. Dzięki prowadzeniu bloga zrozumiałam, że zdobyta przeze mnie wiedza i umiejętność jej przekazywania sprawiają, iż całkiem nieźle radzę sobie z edukowaniem innych, a swoją działalnością w jakiś sposób wpływam na ich postrzeganie seksualności i zmieniam ich życie erotyczne na lepsze.

    W dyskursie publicznym edukacja seksualna kojarzy się głównie ze szkołą – przygotowaniem dzieci i młodzieży do życia i funkcjonowania w rodzinie. Z osobami, które wykorzystują umiejętności pedagogiczne, aby przekazać dzieciakom wiedzę na temat seksualności człowieka. Kojarzy się więc z konkretnym zawodem, do uprawiania którego uprawnia wyłącznie tytuł magistra pedagogiki lub psychologii.

    A przecież edukacja seksualna to nie tylko to, co dzieje się w klasie, czy na zamkniętych warsztatach. W końcu często rodzice są edukatorami seksualnymi swoich dzieci; ktoś, kto posiadł sporą wiedzę na temat seksualności człowieka, może być edukatorem w swojej grupie koleżeńskiej; położna, która pomaga kobiecie przygotować się do porodu oraz wrócić do seksu po ciąży też pełni rolę edukatorki seksualnej; fizjoterapeut(k)a może edukować swoich pacjentów. Są naprawdę różne sytuacje, w których mamy do czynienia z edukacją seksualną, czasem nawet nieświadomie i nieintencjonalnie, ponieważ może być ona zarówno formalna, jak i nieformalna.

    Trzeba jednak podkreślić, że zawód edukatora seksualnego nie jest uregulowany (podobnie, jak bycie coachem), więc teoretycznie edukacją seksualną może zajmować się każdy. Co absolutnie nie oznacza, że każdy powinien, ale o tym za chwilę.

    Holistyczne podejście do seksualności

    Seksualność człowieka nie istnieje w oderwaniu od rzeczywistości, w jakiej dana osoba przebywa – w jakim kręgu kulturowym funkcjonuje, jaka obowiązuje w jej społeczności religia, jaki ustrój polityczny, jakie rytuały są w danej grupie kultywowane. Powyższe czynniki wpływają między innymi na to, jak (i czy w ogóle) seksualność jest w dyskursie publicznym obecna, jaką dynamikę pomiędzy płciami lub wytwarza. Wpływają na to, kto ma prawo w danej społeczności o seksie mówić i kto ostatecznie go reguluje.

    Informacje dotyczące seksu i seksualności w naszej kulturze (dla pocieszenia dodam, że nie tylko w naszej, polskiej) opierają się na sprzecznych przekazach, najczęściej wywodzących się z interpretacji i negatywnych emocji, a nie z faktów. Edukator seksualny powinien być więc tym, kto działa w służbie faktom. Najlepiej w ujęciu holistycznym – nie tylko z perspektywy wiedzy o infekcjach przenoszonych drogą płciową, ciążoznawstwa lub dysfunkcji seksualnych.

    Bycie dobrym edukatorem seksualnym to nie tylko sprawność w zakładaniu prezerwatywy na dildo, ale przede wszystkim gotowość do mierzenia się z problemami innych, pytaniami lub po prostu umiejętność wysłuchania drugiej osoby, która szuka potwierdzenia normalności swojej ekspresji seksualnej. To też chęć niesienia pomocy – przede wszystkim innym, a nie samemu sobie. Uwierz mi, że są edukatorzy, którzy chcą narzucać innym swoje doświadczenia w zarządzaniu seksualnością jako jedyny i słuszny wzór zamiast prezentować seksualność jako cały wachlarz możliwości.

    Czy będziesz dobrą edukatorką seksualną? 

    A czy masz system przekonań, który pozwala ci działać w tej roli? Jak wiele rzeczy w seksie wydaje ci się dziwnych, obrzydliwych lub nienormalnych? Czy jesteś oceniającą pizdą? Czy seksualność i seks są dla ciebie równie neutralnymi tematami, co jedzenie, czy ulubione filmy? Czy potrafisz słuchać i wyłapywać to, czego druga osoba nie potrafi określić słowami? Czy reagujesz emocjonalnie, czy potrafisz większość kwestii przyjąć na chłodno? Jak radzisz sobie z własnymi wyzwalaczami? Czy, kiedy brakuje ci kompetencji, wiesz, gdzie znaleźć odpowiednią wiedzę lub do kogo zwrócić się po pomoc? Czy masz doświadczenia, które pozwalają ci wierzyć, że sprawdzisz się w tej roli?

    Te kilka pytań warto zadać sobie jeszcze przed obraniem ścieżki edukatora seksualnego, bo wskazują one obszary, które w praktykowaniu edukacji seksualnej okazują się dla wielu osób problematyczne, takie jak rzadkie rodzaje ekspresji seksualnej, czyli mierzenie się z tym, co innych kręci i podnieca. Edukatorzy wcale nie muszą mieć rozległych doświadczeń seksualnych, ba! bardzo często ich nie mają. Ważniejsza od przeżyć jest bowiem świadomość istnienia danych modeli związków, kinków, praktyk i odnoszenie się do nich z szacunkiem (o ile są one konsensualne i legalne).

    Dodam, że wiele rzeczy przychodzi z czasem, że czasem po prostu trzeba dojrzeć do roli edukatora lub swoją działalność ograniczyć tylko do pewnych obszarów edukacji, być może skupić się najpierw na tej nieformalnej?

    Twój styl edukacji seksualnej

    Warto też poświęcić chwilę na zastanowienie się nad własnym stylem edukacji seksualnej.

    1. Jakie będzie twoje medium? Spotkania jeden na jeden, warsztaty w większym gronie, cykliczność, czy wydarzenia jednorazowe? A może wolisz korzystać z internetu i tworzyć treści w formie wpisów, wideo, infografik? Prowadzić forum dyskusyjne lub pracować w telefonie zaufania? Na wybór sposobu docierania do odbiorców wpływa wiele czynników, na przykład wykształcenie i odbyte kursy, położenie geograficzne – jeżeli masz trudność z dotarciem do niektórych miejsc lub przemieszczaniem się po danym regionie, może warto rozważyć internet? Jeżeli jednak wolisz przebywać wśród żywych ludzi, kontakt „tu i teraz” z pewnością lepsze okaże się organizowanie spotkań, paneli lub warsztatów.

    2. Jaka będzie twoja droga? Używając pojęcia „droga” mam na myśli nie tylko sposób zdobywania wiedzy, ale i jej przekazywania. Czy wolisz zająć się seksualnością z perspektywy akademickiej, medycznej, kształcić się na krótkich kursach (na przykład w ramach studiów podyplomowych, czy warsztatach organizowanych przy poradniach psychologicznych), a może wybierasz samodoskonalenie umiejętności? Zdobywaną wiedzą możesz też dzielić się w klasie, publikując lub występując w mediach, poprzez działalność artystyczną (np. sztuki wizualne, a nawet edukacyjne filmy porno), kreując własne kursy online lub stacjonarne. Z powodzeniem możesz też robić kilka rzeczy jednocześnie.

    3. Wolisz działać solo czy kolektywnie, na przykład w ramach stowarzyszenia lub w duecie?

    4. Kto jest twoją grupą docelową? Edukacja seksualna jest na tyle rozległa, że możesz zajmować się nie tylko jej wydzielonym segmentem, ale i konkretną grupą. Dlatego zastanów się, czy bliższa jest ci praca z dziećmi i młodzieżą, a może dorosłymi lub osobami starszymi? Być może wolisz skupić się na problemach społeczności LGBTQI, a może na edukowaniu osób niepełnosprawnych? Może wolisz zawęzić niszę wyłącznie do osób w związkach poliamorycznych lub preferujących BDSM?

    5. Co chesz przekazać „uczniom”? Zaznajomić ich z faktami dotyczącymi chorób przenoszonych drogą płciową, anatomii? Wyposażyć ich w konkretne umiejętności, na przykład zakładanie prezerwatywy, używanie maski oralnej, czy dawanie klapsów? Wykształcić w nich zdolność do krytycznego myślenia na temat seksualności i dotyczących jej przekazów? Nauczyć ich komunikacji z samymi sobą oraz z partner(k)ami, na przykład w rozmowach o pragnieniach, zdradzie, konsensualności? A może wszystko, co powyżej?

    6. Z jakich materiałów będziesz korzystać i z jakich sam/a czerpiesz wiedzę? Powiem jedno: sięganie po książki seksuologiczne z lat siedemdziesiątych i bezkrytyczne używanie ich jako źródła wiedzy jest błędem. Tam wciąż homoseksualizm jest chorobą. Pamiętaj więc o konieczności aktualizowania wiedzy.

    7. Jeżeli chcesz pracować z ludźmi bezpośrednio, jakie ćwiczenia im zaproponujesz? Jaki będzie cel tych grupowych lub indywidualnych aktywności?

    8. Co sam/a możesz zrobić, aby żadne pytanie nie pozostało bez odpowiedzi? Czy umiesz przyznać się do niewiedzy i wskazać innym jej odpowiednie źródła, między innymi osoby, które zajmują się danym problemem? Pamiętaj, że nie będziesz znać wszystkich odpowiedzi, ale dobrze byłoby wiedzieć, gdzie ich szukać, żeby dostarczyć informacji „następnym razem”.

    9. Ilu informacji o sobie chcesz udzielić odbiorcom i czy mogą być one użyteczne dla twojej grupy docelowej? Czy chcesz mówić o swojej orientacji seksualnej, statusie związku, doświadczeniach? Jak udostępnienie pewnych informacji może wpłynąć na poczucie zaufania do ciebie lub identyfikację z tobą?

    Przygotuj się na to, że ludzie reagują stereotypowo

    Każda osoba, która zajmuje się seksualnością, w tym pisząca te słowa, spotyka się z kuriozalnymi reakcjami innych. Na przykład zakładanie, że jesteś nieokiełznana/nieokiełznany w łóżku, albo do tego stopnia nieruchalny/nieruchalna, że o seksie możesz sobie co najwyżej poczytać lub pogadać.

    Tutaj chciałabym poruszyć też pewną drażliwą kwestię – kobietom łatwiej jest funkcjonować w roli edukatorek seksualnych. Nie dlatego, że seks to taka „kobieca” dyscyplina, ale dlatego, że bardzo często mężczyzna w tej branży staje się podejrzany jako ten, który chce pod płaszczykiem edukacji znaleźć ujście dla własnej seksualnej energii lub wykorzystać swoją pozycję do manipulowania innymi. Niesłusznie, ale takie są realia.

    Społeczne pojmowanie profesji edukatora seksualnego jest skomplikowane, bo niektórym chęć rozmawiania cały dzień na tematy, które ogromną liczbę osób wprawiają w dyskomfort, wydaje się co najmniej dziwna. Możemy jednak wykorzystać ten dyskomfort jako siłę napędową, aby normalizować seks. Bo otwarta dyskusja jest lepsza i przynosi mniej złego, niż utrzymywanie seksu i płciowości w sekrecie (wbrew temu, w co chcą wierzyć konserwatyści). Bo z tabuizowania biorą się niechciane ciąże, choroby przenoszone drogą płciową i przemoc seksualna – i one wszystkie są ogromnym problemem współczesnych czasów. Na bardziej osobistej, jednostkowej płaszczyźnie, konsekwencją zmowy milczenia wokół seksualności jest nieprzygotowanie do jej realizowania, nieumiejętność porozumiewania się z partner(k)ami oraz czerpania z seksu przyjemności, słowem wszystko to, co staje ludziom na drodze do satysfakcjonującego seksu.

    Z pozoru mogłoby się wydawać, że edukatorzy seksualni mierzą się głównie z „ekstremalną” seksualnością. Nic bardziej mylnego! Sama jako edukatorka seksualna częściej spotykam się z pytaniami dotyczącymi komunikacji w łóżku, odkrywania orgazmu, masturbacji, dużo rzadziej „a co oznacza XYZ i dlaczego ludzie to robią?” czy „jak używać stoppera spermy?”.

    Normalizowanie seksu nie tylko edukacją

    Możesz wpływać na normalizowanie seksualności oraz dawać wyraz swojej sekspozytywnej postawie, nie tylko będąc edukatorem seksualnym. Bo praca w roli edukatora seksualnego bywa ciężka – często działa się na wkurwie i w opozycji do istniejących przekazów; utrzymanie się wyłącznie z edukowania jest też ekstremalnie trudne, bo często trzeba samemu sobie wyznaczać ścieżkę kariery; mierzenie się z podważaniem umiejętności jako edukatora może stanowić kolejne wyzwanie; powszechna jest konkurencyjność zamiast kooperacji; pojawia się też ograniczony dostęp do grantów lub funduszy. Istnieją jednak inne możliwości, sposoby normalizowania seksu i wspierania tych, którzy to robią! Możesz na przykład wziąć udział w Paradzie Równości, zapisać się na warsztaty, pójść na wykład, obejrzeć lub wystąpić w Monologach Waginy (przedstawienia grane są w większych miastach Polski w okolicach Dnia Kobiet), wesprzeć fundację lub stowarzyszenie działające na rzecz poprawy stanu edukacji seksualnej w Polsce, rozmawiać ze znajomymi i służyć im radą, kupować i trzymać książki dotyczące seksualności w widocznym miejscu w domu.

    Jest wiele sposobów nauczania i wiele metod uczenia się. Najważniejsza jest jednak chęć pomagania innym zamiast kontrolowania ich seksualności. Sama, na przekór przeciwnościom, cieszę się, że mogę być edukatorką i jestem wdzięczna za zaufanie, którym obdarzyło mnie już tak wielu ludzi. Wciąż chcę wyznaczać nowe standardy edukacji seksualnej w Polsce, bo wierzę, że każdy, absolutnie każdy z nas, powinien mieć wspaniały seks.

    Rozważasz zajęcie się edukacją seksualną? Chcesz, abym poruszyła dodatkowe kwestie dotyczące edukacji seksualnej? Daj znać w komentarzu! Chętnie pochylę się nad innymi aspektami tego zagadnienia.

    okładka wpisu

    This article has 7 comments

    1. Wraz z partnerem szukamy dobrego źródła warsztatów dotyczących seksualności. Czy możesz coś polecić? Interesuje nas wszystko co nas rozwinie. Dosłownie. ;)

    2. Prawa Tywa wrote:

      Czasem wystarczyłby seksualny mediator 😉 Wydaje mi się że w sferze seksualności najtrudniejsze są słowa. Wewnętrzne hamulce, traumy czy nawet niezrealizowane fantazje sprawiają że człowiek coraz bardziej boi się siebie a rozmowa z kimś zaufanym i otwartym byłaby na pewno pomocna.

    3. marta wrote:

      moim marzeniem było studiować najpierw psychologię, później seksuologię. niestety nie udało się. do edukatora seksualnego mi daleko, ale fajnie jest podzielić się z kimś swoimi przeżyciami, doświadczeniami. a może i przy okazji w rozmowie kogoś nakieruje się na inny nieodkryty tor :)

    4. Panna Marple wrote:

      Dzięki za ten artykuł.Nie wiem czy mam odwagę zając się edukacją seksualną zawodowo brakuje mi trochę odwagi w kontakcie bezpośrednim. Miałam za to okazje udzielać ludziom wsparcia przez telefon i dość często potrzebowali właśnie wiedzy i akceptacji dotyczącej sfery seksualnej. Prosiłbym więcej o informacji na temat edukacji seksualnej niepełnosprawnych (w tym intelektualnie) i osób starszych, oraz na temat sposobów radzenia sobie z molestowaniem seksualnym.Polecenie książek i artykułów też było by miłą wskazówką

    5. Anielka wrote:

      Edukacja seksualna w szkole jest potrzebna tak samo jak matematyka czy polski, bo jak na razie w Polsce nawet dorosłe kobiety wierzą np. w to, że stosunek przerywany jest metodą antykoncepcji. Co do edukatorów seksualnych. Miałam „wychowanie do życia w rodzinie”, w szkole podstawowej prowadzone przez katechetów, w gimnazjum przez panią od biologii i może to wyda się zaskakujące, ale najlepiej wspominam zajęcia z…panem katechetą, który wbrew obiegowej opinii okazał się najbardziej rzetelny i nigdy nie propagował kalendarzyka jako metody antykoncepcji. Generalnie swojego teologicznego wykształcenia nie przenosił na zajęcia z wychowania do życia w rodzinie.

    6. Domi wrote:

      Marzę o takiej pracy. Dużo znajomych namawiało mnie, abym poszła na seksuologię, ale słyszałam, że po specjalizacji z psychologii gówno można zdziałać, a seksuologia medyczna to zupełnie odrębny dla mnie temat od tego, na którym wolałabym się skupić. Nie mam pojęcia jak zacząć i jak formalnie „zdobyć tytuł” edukatora seksualnego. Fascynuje mnie ludzka seksualność i to jak dużo wariacji jej wyrażania istnieje. Nie mogłabym być szczęśliwsza niż wtedy kiedy dzielę się tym z innymi ludźmi, kiedy widzę, że zaczyna gdzieś im to w końcu świtać. A największym sukcesem jest to, że w końcu dostrzegają, że nie tylko sposób „a” czy „b” jest tym jedynym właściwym :) Chętnie dowiedziałabym się na ten temat więcej

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr