• Recenzje świec do masażu | Petits JouJoux

    Walentynkowa Akademii Testerów była gorąca – dosłownie! Testerzy mieli okazję wypróbować świece do masażu Petits Joujoux, których aromaty zabierają kochanków (i kochanki też) w aromatyczną podróż do bliższych i dalszych zakątków świata. 

    ***

    Recenzja KJL

    Bliskość jest interesująca. Szczególnie dla krótkowidza.

    Bliskość to dotyk, a szczególnie przyjemny jest dotyk masujących rąk. Rąk, nóg, piersi… w zasadzie wszystkiego, czym się dysponuje dzięki Bogu. Gruboskórność, cellulit i suchość warto potraktować dodatkowo płynnym olejkiem w nadziei, że nosorożec się rozpuści, cellulit zniknie a skóra nabierze upragnionej wilgoci.

    Pomysł z użyciem olejków, mazideł i wosków do masażu nie jest nowy – ale na pewno nie błahy, a i parę błędów podczas stosowania można popełnić.

    Wpaść w poślizg.

    Poślizg to rzecz pożądana. Różnica bez i z nabiera sensu w momencie, gdy Twój partner jest długodystansowcem. Mając to na względzie, zaaplikowanie niewielkiej (bądź wielkiej – są i maratończycy, lecz chyba lepiej dodawać po drodze po kropli) ilości olejku do ciała na miejsca styczne – uda, krocze, brzuch, pozwala płynnie dojechać do mety bez uszczerbku w naskórku. Trzeba pamiętać jednak, że olejowanie męskiego sprzętu, który następnie zamierzamy ubrać w lateksową prezerwatywę, może się skończyć niechcianym pęknięciem – gumki, nie sprzętu. Czyli olejek + lateks = nie. Konsekwencje mogą być spore. Moje chodzą do szkoły

    Nie musi pasować nam za to konsystencja (zbyt wodnista, co oznacza niekontrolowane wycieki na piękną, jedwabną pościel, w bawełnianą też wsiąka), zapach (zbyt intensywny) czy smak (nie wszystkie olejki można jeść, nawet, jeśli pod spodem jest partner).

    Ze świecą szukać.

    Ciekawym sposobem na poślizg jest dostarczenie go sobie podgrzanego. Hm, wizja ciepłego olejku na skórze gdziekolwiek, jest przyjemna… Tylko jak do ogrzać? W rondelek, w kubeczek i na gaz?

    Otóż nie! Taraaaa! Świeca do masażu. Brzmi i jest super. Chociaż nie jest to super bez skazy.

    Świeca Petits-JouJoux dostała się w moje ręce dzięki Nat (Nat, dzięki). Świetnie się nadaje do podarowania, ze względu na ładny design opakowania, a wiadomo, ładne cieszy.

    Wybrałam „podróż do Paryża – pobudzającą, seksi i ciepłą, z nutą wanilii” – aż szkoda, że nie udało się połączyć doświadczenia z nią z realną wycieczką nad Sekwanę, choć realny Paryż nie pachnie wanilią… więc może i lepiej.

    Zapalona świeca potrzebuje paru minut, żeby się rozgrzać. Dokładnie tyle, ile zajmuje rozgrzanie partnera i zwizualizowanie mu, czego doświadczy z naszej ręki (nogi lub piersi, jak już wspomniałam). Knot nie kopci i nie dymi, co mogłoby popsuć atmosferę, zbliżając ją nieco do prawdziwego Paryża, ale nie o tym teraz. Świeca ma wygodny kształt przewężonego walca z dzióbkiem, przez który w łatwy sposób można odmierzyć odpowiednią ilość wosku. Radziłabym najpierw nalać nieco rozpuszczonej substancji na dłonie, chyba, że w planie mamy złośliwe poparzenie partnera, bo nie posprzątał, zapomniał o dziecku z przedszkola itp. I chyba, że umówiliśmy się, że będzie gorrrąco i to nas kręci.

    Zapach miły dla nosa, niezbyt mocny, słodki lecz nie sztuczny. Wtarty w skórę, nie pozostawia filmu i można się dowoli po nim ślizgać, całować i gryźć. Jedyny mankament, to dość gęsta konsystencja wosku przy nakładaniu – można odnieść wrażenie, że szybko zastyga na dłoniach. Masowany partner miał w tym względzie największe ale. Bo faceci nie lubią, jak się lepi.

    Uwaga druga, nie stosuj wosku świecy na świeżo ogolone czy wydepilowane partie skóry. To niestety nie olejek pielęgnacyjny, może lekko piec. Z tego też powodu zostawiłabym w spokoju intymne elementy naszych ciał.

    Przy świecy tego typu chciałabym, żeby wystarczyła na kilka paryskich sesji – wosku jest 130 g, co podejrzewam oznacza 4 – 5 waniliowych masaży.

    Przygoda ze świecą zdecydowanie do powtórzenia, kupiłabym chętnie jeszcze inne wersje zapachowe. A w samotne zimowe wieczory (he, he), można sobie samej wymasować stopy

    ***

    Recenzja Gosi Balickiej

    Czy pierwsze wrażenie jest ważne? Na pewno przy wyborze erotycznych gadżetów ma to niebagatelne znaczenie – skoro mają pobudzić zmysły i zachęcić do dalszej zabawy, to muszą też cieszyć oko. Kiedy tylko zobaczyłam opakowanie świecy Petits Joujoux, od razu poczułam się podekscytowana – jest bardzo eleganckie i ekskluzywne, zaprojektowane w najdrobniejszych detalach – tłoczenia, czy wycięcia wewnątrz. W odróżnieniu od ozdobnego opakowania, sama świeca jest minimalistyczna, ozdobiona jedynie wstążką. Bardzo mi się to spodobało. Jej kształt sprawia, że dobrze leży w dłoni.

    Po zapaleniu świecy od razu uniósł się w pokoju jej przepiękny aromat – „Podróż do Orientu” przyniosła to, czego wraz z partnerem oczekiwaliśmy. Zapach granatu i białego pieprzu podziałał bardzo stymulująco. Kiedy po skórze partnera wraz z roztopionym kosmetykiem rozchodziło się przyjemne ciepło, dłonie same zaczęły opowiadać pikantne baśnie, przyprawione zapachem, ciepłem i dotykiem.

    Konsystencja kosmetyku pozwala na wygodne rozprowadzenie go po ciele, jednak trzeba to robić płynnymi ruchami – dosyć szybko zastyga. Przyjemne ciepło trwa bardzo krótko – idealnie byłoby, gdyby dało się je utrzymać dłużej. Skóra po masażu jest przyjemna w dotyku, choć trochę tłusta. Zapach (według partnera uzależniający, w pozytywnym sensie) długo utrzymuje się na ciele (jak i na ubraniach – jeśli się takowe założy po masażu, na nocnej koszulce zapach był wyczuwalny nawet po praniu). Jedyne obawy wzbudził we mnie zmysł smaku – całowanie czy lizanie wymasowanej kosmetykiem skóry nie do końca mi odpowiadało. Teoretycznie skład kosmetyku to półprodukty naturalne i nawet jadalne, ale raczej nie polecam oralnego obcowania z świecą.

    Podsumowując – nie mogę się doczekać podróży w inne rejony świata świec. Na pewno wypróbujemy z partnerem jeszcze którąś z nich! Chociaż orientalna nuta już nas lekko uzależniła i z przyjemnością będziemy do niej wracać (120g świecy na pewno wystarczy jeszcze na wiele krótszych i dłuższych sesji przyjemności).

    ***

    Recenzja Ang

    Oceniam świecę „LONDON” o zapachu rabarbaru i ambry.

    Świecę otrzymałam zapakowaną w eleganckie, papierowe, czarno-białe pudełeczko. Prawdę mówiąc, spodziewałam się trochę większego produktu, ale nie jest źle :) Producent zaleca zapalić świecę na 5 minut i część jej zawartości wylać bezpośrednio na ciało. W moim przypadku ten sposób się nie sprawdził, bo produkt parzył skórę. Rozpuszczone olejki wylewałam na dłonie a dopiero później na ciało partnera.

    Jeśli chodzi o design – bardzo minimalistyczny, elegancki wzór, „dziubek” ułatwia wylewanie olejku.

    Zapach: bardzo, bardzo intensywny, bardzo trwały, na drugi dzień na ciele wciąż czułam zapach rabarbaru i ambry. Niektórych może to drażnić, mi to jednak nie przeszkadzało. :)

    Wydajność: po 2 użyciach wydaje się nawet OK. Nie ma konieczności używania dużej ilości produktu z racji słabego wchłaniania się w skórę, jednak oceniając wydajność nie jest źle.

    Wchłanianie/wsiąkanie: średnie. Ale to już chyba uroki olejków. Chwilami mnie to irytowało, ale dzięki temu olejek jest ekonomiczny :)

    Wrażenia ogólne: produkt oceniam wysoko, jednak zbliżony efekt można osiągnąć przy masażu „olejkiem do masażu”, który jest kilkakrotnie tańszy i bardziej wydajny. Podsumowując, to całkiem fajny gadżet, szczególnie dla osób, którym zwykłe olejki do masażu znudziły się.

    Produkt oceniam: 7/10.

    ***

    Testy odbyły dzię dzięki uprzejmości Ero-Shop.pl. Z Okazji Dnia kobiet sklep przygotował dla Czytelniczek i Czytelników Proseksualnej specjalny rabat na produkty z działów „Pielęgnacja ciała” oraz „Bielizna”. Podczas składania zamówienia wystarczy wpisać kod proseksualna315, aby otrzymać 3% zniżki. Dodatkowe 5% otrzymasz, rejestrując się jako nowy klient – w sumie będzie to 8% rabatu.

    A już wkrótce nabór do kolejnej Proseksualnej Akademii Testerów!

    [okładka wpisu – KJL, arch. prywatne]

    This article has 1 comments

    1. Michał wrote:

      O! I to jest całkiem fajny pomysł do gry erotycznej :) A skoro testowaliście – po jakim czasie olejek odparowuje – jeśli w ogóle odparowuje, ze skóry? Tak mniej więcej. Pozdrawiam!

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr