• Jak zostać koneserką gadżetów erotycznych?

    Ile zabawek erotycznych musi mieć każda kobieta? Ani jednej. Serio, nic nie musisz. Do dobrych orgazmów wystarczą ci jedna lub dwie ręce, odrobina wyobraźni i – ewentualnie – partner/ka. 

    „Ile gadżetów muszę mieć…?” – tak postawione pytanie prowadzi do dalszej refleksji. Bo czy w ogóle potrzebujemy zabawek erotycznych? Sam seks jest przecież fajny – po co go udziwniać? Powinien wystarczyć taki, jaki jest.

    Ale wyobraźmy sobie, ilu akcesoriów używamy na co dzień – on wszystkie w jakiś sposób mają nam nie tylko ułatwiać, ale i uprzyjemniać życie: rano ulubione latte robi nam ekspres; czytnik e-booków lub odtwarzacz muzyki towarzyszy w drodze do pracy; wieczorem relaksujemy się, przeglądając internet lub oglądając telewizję – koniecznie w HD. Teoretycznie moglibyśmy żyć bez tych wszystkich „umilaczy”, ale one wrosły w nasz codzienny rytm życia.

    Gadżety erotyczne są elementem, bez którego, rzecz jasna, można się obyć, ale ich użytkowanie jest po prostu przyjemnie. A dbanie o rozwój libido to zupełnie naturalna rzecz. Producenci zabiegają o naszą uwagę coraz nowszymi modelami akcesoriów, dodając do nich coraz nowsze funkcje, i sama nie zdziwiłabym się, gdyby okazało się, że na rynku jest więcej modeli wibratorów niż smartfonów.

    Całe szczęście, powoli przestajemy się wstydzić, uznając akcesoria erotyczne za zupełnie akceptowalną część intymnego stylu życia. Popularność gadżetów dla par udowadnia również, że odchodzimy od myślenia, że zabawki są wyłącznie dla singli, którzy muszą rekompensować sobie jakieś braki. Zaczynamy rozumieć, że gadżety są urozmaiceniem życia seksualnego, a nie żałosnymi substytutami penisów (lub wagin) dla tych, którym w życiu nie wyszło.

    Dlatego, jeżeli pociągają cię zabawki i chcesz zostać wyrafinowaną koneserką akcesoriów dla dorosłych (nie – kolekcjonerką, która bierze wszystko, jak leci!), oto kilka rad, które pomogą ci skomponować idealny zestaw:

    Absolutna podstawa – kulki gejszy

    Kulki wspomagające trening mięśni dna miednicy to prywatna siłownia każdej kobiety, a korzyści płynące z ćwiczeń to nie tylko nieziemski seks i głębsze orgazmy. Mięśnie wzmocnione treningami Kegla pozwalają utrzymać kobiece narządy na swoim miejscu, zapobiegają występowaniu nietrzymania moczu, a także okażą się bardzo przydatne przy porodzie naturalnym.

    O moich pierwszych kulkach pisałam tutaj, potem przerzuciłam się na „kulki dla cierpliwych”, czyli magnetyczne K.1 od Laid. Początkującym polecałabym w szczególności zestawy progresywne, takie jak Ami od JeJoue, Flex od Lovelife lub Luna od Lelo. Choć szwedzka marka zaliczyła ostatnio kilka wpadek wizerunkowych (kampania „dla bankierów”) oraz projektowych (zabawek, które chodzą, ale nie działają), to od znajomych kobiet wiem, że dałyby się za swoje Luna Beads pokroić. Tańsze, ale równie dobre kulki Fascinate oferuje Vibe Therapy.

    Pod choinkę w szczególności polecam skomponowany przez Fun Factory zestaw Women’s Desire, w skład którego wchodzą między innymi Smartballs Uno i Duo (pojedyncza kulka waginalna oraz kulki podwójne) oraz nawilżacz, płyn i chusteczki do higieny intymnej ekskluzywnej marki YESforLOV.

    Nie oszczędzaj na kulkach – to inwestycja w twoje zdrowie. Wybierając swoje, zwróć uwagę przede wszystkim, aby były wykonane z bezpiecznych dla ciała materiałów – silikonu medycznego, stali chirurgicznej, plastiku ABS czy kamienia. Szerokim łukiem omijaj te plastikowe, żelowe i łączone przy pomocy zwykłego sznurka – mogą być albo toksyczne, albo porowate (co uniemożliwia dokładne czyszczenie), zaś sznurek już po pierwszym użyciu staje się siedliskiem bakterii.

    Przejdźmy jednak do gadżetów bardziej rozrywkowych… Ale w tym miejscu powinnaś sama zastanowić się, co najbardziej lubisz – nawet najpiękniejsza, pokryta płatkami złota i cyrkoniami zabawka może okazać się niedostosowana do twoich potrzeb. Warto więc nie tylko poświęcić chwilę na rozpoznanie, co najbardziej lubimy, ale również od czasu do czasu rozejrzeć się po dobrych butikach erotycznych i zobaczyć, co w branży piszczy.

    „Najbezpieczniejsza” – zabawka łechtaczkowa 

    Dlaczego „najbezpieczniejsza”? Bo zdecydowana większość kobiet szczytuje właśnie dzięki stymulacji clitoris. Najlepsze zabawki łechtaczkowe to, jak sama je nazywam, wibratory „kładzione” – zazwyczaj obłe i płaskie, których nie wprowadza się do pochwy i których da się używać bez udziału rąk: Laya od Fun Factory, zabawny, nieco mangowy Yuki od marki Iroha (jest miękki jak piankowe cukierki) czy Mimi od JeJoue. Ich niebywałą zaletą jest to, że dzięki kształtowi stymulują większy obszar zewnętrznych partii waginy niż tylko łechtaczka.

    W kategorii zabawek łechtaczkowych znajdują się również wibratory-pociski – zdecydowanie mniejsze, które można wprowadzać do pochwy, choć niezbyt głęboko – moje znajome szczególnie chwalą sobie „małego mocarza”, czyli Tango od We-Vibe. Są też tańsze wersje, na przykład We Aim to Please. Na rynku dostępnych jest wiele rodzajów „bulletów” – jedne na baterie, inne z ładowarką; wibrujące jednostajnie lub wyposażone w wiele modułów wibracji, których moc da się kontrolować. Polecam szczególnie te ostatnie, bo w ich przypadku najtrudniej spudłować w kwestii siły wibrowania.

    Ostatnim gadżetem zewnętrznym są wibratory-różdżki, wzorowane na Hitachi Magic Wand – chyba najbardziej nie-erotycznym (w kwestii wyglądu) gadżecie erotycznym. Ich niewątpliwą zaletą jest to, że dla niewtajemniczonych wyglądają po prostu jak coś, czym można wymasować sobie kark… i nic więcej.

    Stymulacja waginalna

    Jeżeli jednak czerpiesz przyjemność głównie z penetracji waginalnej, ze spokojem możesz postawić na dildo, najlepiej takie o miękkości „członka we wzwodzie”, charakterystycznej dla zabawek Fun Factory. Sama jestem posiadaczką „realistycznego” dilda The Boss (recenzja wkrótce!) i przyznaję, że dzięki podstawie-przyssawce jest doskonałym gadżetem, na którym można się wygodnie „rozsiąść”. Nie polecałbym go jednak kobietom, które nie lubią dużych zabawek. Dla nich zdecydowanie bezpieczniejsze okaże się So Dildo, które… ma dwa końce. A już zupełnie małe, miękkie i po prostu śliczne jest dildo Mr. Pink, które dla Fun Factory zaprojektował Karim Rashid.

    Dla kobiet, którym rozkosz sprawia stymulowanie punktu G odpowiednie okażą się wszystkie wygięte gadżety. Dla mnie sporym odkryciem był wibrator z „taniej linii” Fun FactoryJoupie. Jeżeli jednak lubisz twarde gadżety, sięgnij na przykład po dildo z kamienia księżycowego D.1 od Laid lub porcelanowe Aveline. Twarde dilda z takich materiałów jak stal, kamień, szkło czy ceramika dodatkowo oferują możliwość zabaw z temperaturą – można rozgrzać je w ciepłej wodzie lub schłodzić w lodówce.

    Na rynku jest ponadto mnóstwo wibratorów, które sprostają potrzebom każdej kobiety – nawet tym estetycznym. Pamiętaj, aby wybierając swój, wziąć pod uwagę takie czynniki, jak wielkość (bo wibrator serio może okazać się za mały lub zbyt duży), twardość, ilość modułów wibracji, a także wykonanie i sposób ładowania. Gadżety z ładowarką są może droższe, ale nie generują dalszych kosztów w przyszłości (wymieniane baterie nie są długowieczne…). Wibrator ma ponadto tę zaletę, że w stanie spoczynku może być używany jak dildo. Sprawdź też, czy zabawka pochodzi z pewnego źródła!

    I to, i to

    Być może, tak jak ja, lubisz jednocześnie stymulować clitoris i „czuć coś w środku”. Rynek obfituje w zabawki wzorowane na wibratorze-króliku, rozpoznawalnym głównie dzięki lokowaniu produktu w Seksie w wielkim mieście. Dzięki nim nie musimy kupować dwóch osobnych akcesoriów.

    Tylko od ciebie zależy, czy wybierzesz zabawkę twardszą (takie oferuje wspomniane wcześniej Lelo) czy miękką. Wibratorem twardym jest na przykład Soraya, miękkim – G4 Paul i Paulina. Natomiast absolutnym hitem mojej prywatnej kolekcji jest Bon Aparte od Mystim, bardzo giętki gadżet, którego końce wibrują niezależnie od siebie.

    Poślizg

    Niezależnie od tego, jaką zabawkę wybierzesz, nie zapominaj o dobrym żelu poślizgowym, najlepiej na bazie wody – lubrykanty silikonowe nie nadają się do używania z silikonowymi zabawkami, ponieważ uszkadzają ich powłokę. Każda kobieta wie, że nie zawsze może liczyć na naturalną lubrykację, szczególnie przy aplikowaniu kulek waginalnych. Odpowiedni kosmetyk pozwoli uniknąć otarć oraz zapewni komfort użytkowania zabawek.

    To najbardziej podstawowy poradnik dla tych z was, które są dopiero na początku gadżetowej drogi. Starałam się zaprezentować produkty sprawdzonych przeze mnie marek, które (przynajmniej) macałam na żywo. Linki prowadzą do zaprzyjaźnionych sklepów, co nie oznacza, że nie możesz szukać okazji na własną rękę. Pamiętaj jednak, aby zawsze sięgać po zabawki ze sprawdzonego źródła! Rzetelni sprzedawcy stawiają wyłącznie na akcesoria bezpieczne dla twojego zdrowia!

    A już wkrótce poradnik dotyczący gadżetów dla par oraz dla mężczyzn!

    P. S. Wielkimi krokami zbliża się…

    Dzień Darmowej Dostawy

    2 grudnia to Dzień Darmowej Dostawy i z tej okazji zaprzyjaźniony queer sex shop Kinky Winky nie tylko wysyła paczki za darmo (nawet kurierem), ale również dorzuca do zamówień bardzo fajne gratisy – cleanery do zabawek erotycznych, lubrykanty, świeczki do masażu – sprawdzą się doskonale w roli zapychacza skarpet dodatku do prezentu. Kliknij po szczegóły!

    P. S. 2: I nie zapominaj o pięciu zmysłach!

    [okładka wpisu]

    This article has 5 comments

    1. […] jedenaste: Używanie narzędzi i fantazjowanie, by osiągnąć orgazm jest jak najbardziej w […]

    2. Bibliophilia wrote:

      Co do mycia gadżetów, czy to musi być koniecznie cleaner? Czy póki nie kupię sobie takiego specyfiku, wystarczy mycie np. żelem do higieny intymnej? :)

      1. Nat wrote:

        Możesz myć wodą z mydłem, a zabawki z silikonu medycznego (takie bez mechanizmów w środku) czy stali nawet wygotowywać. Niektóre nadają się nawet do mycia w zmywarce.
        Zatem odpowiadam: nie potrzebujesz profesjonalnego cleanera :) Najważniejsze to nie raczyć gadżetów np. alkoholowymi specyfikami typu żel antybakteryjny do rąk.

    3. […] mężczyzna (podobnie jak każda kobieta, o czym pisałam tutaj) powinien najpierw zadać sobie pytanie, co lubi. Wiem, że dla wielu automatyczną odpowiedzią […]

    4. Aga wrote:

      Czekam na recenzję Bossa, sama od niedawna jestem jego szczęśliwą posiadaczką! :D

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr