• Kiedy czas się rozstać?

    Przychodzi taki moment w życiu dziewczyny, kiedy zwyczajnie musi powiedzieć: żegnaj! Jak zatem rozpoznać czy to już czas, by wyrzucić swój niegdyś ulubiony wibrator?

    Wiem, że rozstania są trudne. Rozstania z tymi, którzy byli odpowiedzialni za dawanie przyjemności – jeszcze trudniejsze. Na stronie vibrators.com znalazłam poradnik, jak rozpoznać ten moment, gdy czas pocałować posiadane gadżety erotyczne w czółko i odprawić je do śmietnika. Zbieracze mogą je na przykład odprawić do pawlacza, ale – nie czarujmy się – wyrzucanie jest o wiele zdrowsze… Może nie dla środowiska, ale dla umysłu – owszem. Zastanawiam się czy którykolwiek ze sklepów z artykułami dla dorosłych prowadzi akcję zbierania zużytych dóbr celem utylizacji? Jeżeli nie – chyba najwyższy czas o tym pomyśleć, bo jakoś nie wyobrażam sobie, żeby firma recyklingowa, która zabiera moje odpady (również urządzenia elektroniczne) odniosła się ze zrozumieniem do wysłużonego wibratora.

    Kiedy czas się go pozbyć?

    Z pewnością wtedy, gdy się przeprowadzasz. Sama pamiętam własne dylematy przeprowadzkowe, gdy siedziałam otoczona gadżetami i zastanawiałam się, które posłużą mi w nowym miejscu. Pomogła metoda selekcji, czyli – najprościej rzecz ujmując – zostawiłam te najdroższe i o niewykorzystanym jeszcze potencjale.

    Wyobraź sobie jednak taką sytuację: w przeprowadzce pomagają ci przyjaciele. Oczywiście, wszyscy wiemy, żeby nie zaglądać do czyjegoś pudełka opisanego jako „przybory kuchenne”, ale zakładam, że zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce tam zajrzeć w poszukiwaniu korkociągu (w końcu trzeba opić przenosiny) i go nie znaleźć. Najlepiej więc pilnować pudła, walizki, torby, w której transportujesz gadżety.

    Jeżeli jednak podjęłaś decyzję, że rzucasz wszystko i w nowym miejscu zaczynasz od nowa, również odświeżenie szuflady obfitości nie będzie takim złym pomysłem…

    Dobrym momentem na rozstanie z wibratorem jest wejście w nowy związek – z innym gadżetem. Zakupy erotyczne mają to do siebie, że zazwyczaj inwestujemy w lepszy model niż ten, który grzecznie czeka w domu. Wyobraź sobie, że taki z dolnej półki cenowej, plastikowy, zamieniasz na porządny, z medycznego silikonu czy ceramiczny. Jakie są szanse, że wrócisz do doznań w stylu vintage? Raczej małe. Sama jeden badziewny gadżet zostawiłam sobie na pamiątkę z jednego tylko powodu: oprócz ładunku wibracyjnego zawiera również pierwiastek sentymentalny.

    Nie mam na myśli nowego związku kopulanckiego. W podobnym przypadku, jeżeli przeczuwasz, że osoba, z którą się spotykasz może mieć problemy z oswojeniem się z twoją gadżetomanią, po prostu się z zabawkami nie obnoś – na pieprzyk przyjdzie czas. Albo zacznij przedstawianie swoich pomocników metodą małych kroków. Może zdecydujecie się wówczas na zakup czegoś wspólnego? Drobna rada: jeżeli nie masz dobrego środka czyszczącego do gadżetów (polecam ten, którego sama używam – od Fun Factory), raczej nie rób z zabawek towaru przechodniego, używanego z kolejnymi kochankami. Kwestia higieny, ale też wewnętrznego „ble”, które co wrażliwsi mogą przejawiać.

    Bezdyskusyjnie powinnaś zaś pozbyć się wibratora, gdy po prostu ci się znudził. Znasz już wszystkie jego możliwości i nie jest w stanie cię zaskoczyć. Rozpoznasz ten moment, gdy będziesz wolała klapnąć sobie na wirującej pralce zamiast oddać się gadżetowym rozrywkom przyjemnym i pożytecznym. Zabawka, niestety, nie poczyta artykułów „jak przywrócić namiętność w relacji?”, więc nie licz na cud, że się zmieni. Zmienić go możesz ty – na lepszy, ładniejszy i młodszy model. Wybierając gadżety, bądź szowinistką. Z nimi jest poniekąd tak, jak z pierwszymi randkami – są ekscytujące, nie możesz się ich doczekać i myślisz, co czeka na ciebie na dnie szufladki i jakie niesamowite rzeczy będziesz z tym wyczyniać. Ale ta ekscytacja z czasem się wypala i pozostaje… przyzwyczajenie. Dlatego radzę: dogódź sobie! Co powiesz na dzień rozpieszczania się w stylu Parks and Rec?

    Rynek gadżetów erotycznych, jak każdy, bezustannie się rozwija, udoskonala produkty i rzeczywiście – momentami można zwariować, jak dziecko w sklepie z cukierkami. Chcesz posiąść je wszystkie, natychmiast! Całe szczęście, istnieją sklepy (stacjonarne i internetowe) ze starannie skomponowaną ofertą i sprzedawcami, którzy zawsze chętnie posłużą radą. Jeżeli zaś kusi cię jakaś nowinka – warto wklepać jej nazwę w wyszukiwarkę i zapoznać się z opiniami innych użytkowników. Takich domorosłych testerów, którzy chętnie dzielą się własnymi doświadczeniami, bo odkryli takie zastosowanie zabawki, które producentom w pierwszej kolejności nie przyszło do głowy.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr