• Lily Cup | Kompaktowy kubeczek menstruacyjny | Recenzja

    Kubeczka menstruacyjnego używam już od ponad dwóch lat. Od tego czasu ani razu nie sięgnęłam po podpaskę, tampon, ani wkładkę higieniczną. 

    W poprzednim wpisie dotyczącym krwawienia na zielono, prezentowałam mój poprzedni kubeczek – Eve marki Femintimate. W tym momencie mogłabym powiedzieć, że właściwie moje dwa poprzednie kubeczki. Eve był idealny. No, prawie idealny. Pierwszemu ogonek urwał się po około roku, drugiemu po niecałym 1,5. Ponieważ Eve wykonany jest ze śliskiego, błyszczącego silikonu i ma obłą końcówkę, trudno było mi go wyjąć i „odessać” w stanie „bez ogonka”.

    Nie ukrywam – czułam się zawiedziona. Nie z powodu straty finansowej (bo drugi, taki sam, zakupiłam na targach erotycznych po cenie hurtowej, poza tym nie jest to najdroższy kubeczek na rynku), a dlatego, że jeden kubeczek powinien wystarczyć na co najmniej kilka lat. Kilka lat, podczas których czułabym się lepiej, nie produkując menstruacyjnych śmieci. Nie chciałam więc kupować kolejnego Eve, wiedząc, że zapewne po kilkunastu miesiącach podzieli los poprzedników, a mnie przy okazji trafi szlag.

    Wiem, że niektóre użytkowniczki całkowicie ucinają lub skracają kubeczkowe ogonki, bo irytuje je, gdy te wystają z pochwy. Dla mnie, posiadaczki krótkich rąk i krótkich palców, wyjęcie kubeczka, który właśnie postradał ogonek, wiązało się z nie lada akrobacjami, a nawet wołaniem po pomoc mojego partnera i odbywaniem narady wojennej, jak się gościa pozbyć. Choć silikon medyczny jest w 100% bezpieczny dla ciała i nawet pozsotawiony w pochwie na dłużej nie wyrządziłby większych szkód (w przeciwieństwie do zaklinowanego tamponu), to i tak sytuacja była dla mnie nieco stresująca, a cała operacja po prostu trwała „za długo”. Właśnie dlatego postanowiłam znaleźć nowy kubeczek.

    Kompaktowy kubeczek menstruacyjny

    Choć rozważałam różne opcje, przyznaję, że teleskopowy Lily Cup marki Intimina miałam na oku już od jakiegoś czasu – głównie ze względu na matowy silikon oraz łatwość transportu i przechowywania. Dlaczego nie zamówiłam go od razu, gdy pierwszy Eve się zepsuł? Cóż, Lily Cup nie jest tani, a nie chciałam ryzykować kupna czegoś, czego nie miałam okazji dotknąć na żywo. Z drugiej strony, nie czułam potrzeby gromadzenia różnych kubeczków w sytuacji, w której de facto potrzebuję tylko jednego, w sytuacji, gdyby produkt Intiminy nie sprawdził się. Kubeczki Lily sprzedawane są w drogeriach i aptekach w USA, Niemczech, Hiszpanii, we Francji i we Włoszech, więc było mi trochę nie po drodze. Aż do marca tego roku i wycieczki do Madrytu, kiedy byłam zdesperowana, by znaleźć nowy kubeczek na zbliżający się flow, bo Eve szlag trafił w lutym.

    Przy drzwiach apteki na dworcu Atocha zauważyłam baner reklamowy produktów Intimina. Nie było to szczególne objawienie, bo i tak planowałam pójść do jakiejś aptaki i pomacać kompaktowe Lily Cup. Ot, zwyczajnie nadarzyła się okazja. I powiem szczerze, że dziękowałam swojemu instynktowi, by nie kupować „na czuja”.

    Rozmiarówka

    Producent zaleca, aby kobiety, które jeszcze nie rodziły siłami natury (w tym ja), sięgnęły po rozmiar A, czyli mniejszy. I o ile ta porada zdecydowanie sprawdza się przy klasycznych Lily Cup, tak przy wersji kompaktowej byłabym nieco sceptyczna. Bo kompaktowy Lily Cup A jest maleńki. Choć kubeczek kompaktowy rekomendowany jest dla osób o niezbyt obfitych krwawieniach, to rozmiar A okazuje się wręcz… nastoletni i jestem pewna, że w moim przypadku jego użytkowanie zaowocowałoby przeciekaniem. Dla porównania, kompaktowy Lily Cup B w najszerszym miejscu (przy krawędzi) ma średnicę o milimetr większą od mojego Eve w rozmiarze S. Jak widać, problemy z rozmiarówką dotyczą nie tylko marek odzieżowych.

    Wersję A polecałabym więc osobom o bardzo wąskich pochwach lub przed seksualnym debiutem.

    Sama ostatecznie nabyłam kompaktowy Lily Cup w rozmiarze B. I nie żałuję.

    Użytkowanie

    Na chwilę obecną mam za sobą dwa cykle z użyciem Intimina Lily Cup i jestem bardzo zadowolona z kilku powodów.

    Po pierwsze: moment rozkładania kubeczka wewnątrz pochwy nie wiąże się dla mnie z podskokiem. Dotychczas, używając sztywniejszego i bardziej mięsistego Eve, doświadczałam takiego „pyknięcia” kilkadziesiąt sekund po aplikacji, które oznajmiało, że kubeczek właśnie się umościł i jest gotowy do akcji. Nie było to przyjemne doznanie, ale nie było też na tyle nieprzyjemne, by przyćmić zalety stosowania kubeczka. Lily Cup rozpościera się od razu po włożeniu, co początkowo było dla mnie dziwne. Ponieważ nie pojawiało się oczekiwane „pop”, miałam wrażenie, że kubeczek nadal tkwi w mojej pochwie zrolowany i nie pełni swojej funkcji. Po obadaniu sprawy okazało się jednak, że jest pięknie rozłożony, a ja niepotrzebnie panikuję.

    Po drugie: ogonek. Ogonek Lily Cup jest sztywny, nie przewiduję więc problemów z urwaniem. Zauważyłam jednak, że zamiast ciągnąć za ogonek przy wyjmowaniu kubeczka, ciągnę za ostatni segment komory kubeczka, co jest dla mnie dużo wygodniejsze. Wiem, że nawet gdyby jakimś cudem Lily Cup postradał ogonek, nie będę miała problemów z wyciągnięciem go, bo teleskopowy kształt zdecydowanie ułatwia wyjmowanie.

    Po trzecie: miękki, matowy silikon jest bardzo przyjemny w dotyku, a sam kubeczek jest zdecydowanie cieńszy i bardziej plastyczny, więc jego ścianki dużo lepiej przylegają do ścianek pochwy.

    Po czwarte: łatwość przechowywania. Kiedy nie potrzebuję kubeczka, po prostu składam go do rozmiaru małego krążka i umieszczam w etui. Plastikowy futerał chroni Lily Cup przed uszkodzeniami mechanicznymi, np. podczas przechowywania w torebce czy kosmetyczce, a nawet w kieszeni kurtki lub spodni.

    Wady teleskopowego Lily Cup

    Ponieważ kompaktowy Lily Cup ma nieco mniejszą pojemność niż standardowy kubeczek menstruacyjny, drugiego, czyli w moim przypadku – najobfitszego, dnia krwawienia muszę opróżnić kubeczek po około 6-8 godzinach, nie zaś 10-12, do których przywykłam z moim poprzednim kubeczkiem. Nie jest do dla mnie jakieś szczególne utrudnienie, ale używając kubeczka na noc, muszę pamiętać o opróżnieniu go zaraz po przebudzeniu, a nie dopiero po porannej kawie, jak miałam w zwyczaju.

    Nie jest to też akcesorium dla tych kobiet, które na widok różu bolą zęby. Niestety, właśnie taką kolorystykę wybrał producent i nic na to nie poradzę.

    Przyznaję również, że myląca rozmiarówka tej wersji Lily Cup trochę mnie irytuje. Jestem prawie pewna, że część kobiet, które nie rodziły siłami natury, zdecyduje się właśnie na rekomendowany dla nich rozmiar A, aby w efekcie zupełnie rozczarować się użytkowaniem kubeczka, kiedy ten okaże się za mały. Być może rozmiar A jest odpowiedni dla nastolatek, dla których klasyczne najmniejsze kubeczki wciąż były za duże?

    Podsumowując

    Lily Cup Compact to naprawdę solidny kubeczek menstruacyjny i nie zanosi się, abym w najbliższym czasie zamieniła go na jakiś „lepszy model”. Jestem zdania, że naprawdę było warto w niego zainwestować i zdać się na intuicję w kwestii poczekania z wyborem rozmiaru. Mam też nadzieję, że niedługo kubeczki Lily Cup wejdą do sprzedaży w Polsce i staną się szerzej dostępne dla polskich konsumentek.

    Aktualnie w Intimina trwa akcja z okazji Dnia Ziemi, który przypada na 22 kwietnia. Wszystkie kubeczki menstruacyjne objęte są rabatem 15%, dostawa na cały świat gratis (normalnie $9.90)! Promocja obowiązuje do 30 kwietnia.

    This article has 30 comments

    1. Aśka wrote:

      Kupiłam lily cup compact w rozmiarze B, mimo że nie rodziłam. Właśnie wypróbowuję go podczas okresu. Cały czas mam wrażenie, że kubeczek nie jest całkowicie rozłożony i powinnam była kupić ten mniejszy. Sprawdzam palcem dookoła i wydaje się być ok, ale jak go później wyjmuję, to widzę że nie był rozłożony. Trochę mnie to stresuje, bo do pełna napełnił się może raz, a najczęściej zaczyna przeciekać po napełnieniu się do połowy. Próbowałam wszystkich sposobów na rozłożenie go z instrukcji. Macie jakieś inne sposoby? Możliwe, że kubeczek jest jednak za duży?

    2. Magdalena Łabędź wrote:

      no to ja się podzielę swoim doświadczeniem. małym co prawda, bo teleskopowy lil cup dopiero do mnie trafił kilka dni temu i nie miałam jeszcze okazji go przetestować w krwawej akcji. ale mogę powiedzieć, że pomimo iż nie rodziłam do tej pory, to jednak rozmiar B dobrze się trzyma i nie uwiera.
      tak więc gdyby ktoś rozmyślał pomiędzy A i B, to z pewnością kryterium „rodziła/nie rodziła” nie jest miarodajne.

    3. Joanna wrote:

      Marzę, by zacząć korzystać z kubeczka. Czy ten będzie też dobry na pierwszy kubeczek? (Jestem seksualnie aktywna, znam swoje ciało, wyobrażam sobie, że wkładanie go nie będzie trudne). Mój okres nigdy nie zaczyna się gwałtownie, zwykle mam jeden lub nawet dwa dni delikatnego plamienia – czy wtedy też już można nosić kubeczek?

      1. Joanna wrote:

        4,5 cm to sporo. Zawsze sądziłam, że on powinien dość ciasno objąć szyjkę macicy, nie jest tak? Moja na pewno nie jest tak szeroka, ale trochę się martwię, skoro piszesz wyraźnie, że uważasz rozmiarówkę za „zaniżoną” w tych składanych, dlatego dopytuję. Jaka jest definicja „zassania”, o którym piszecie niżej?

    4. Lila wrote:

      U mnie kubeczek prawie wystaje, jest to niezbyt wygodne, a dalej osadzić go nie mogę, bo zwyczajnie nie ma dla niego miejsca. Dodam, że to ten mniejszy mooncup Czy jestem „za płytka” na takie bajery?

      1. Magdalena Łabędź wrote:

        W tym wypadku ten teleskopowy może okazać się strzałem w dziesiątkę. Przy pierwszym użyciu nawet nie zauważyłam ze jeden z „progów” kubeczka był złożony. Okazało się to przy wyciąganiu gdy pociągając za końcówkę rozwinęłam go do końca. Wyobrażam sobie zatem ze w twoim przypadku taki teleskopowy cup można by potraktować właśnie jako cup którego długość można dopasować.

    5. Katie wrote:

      Co to za banan na zdjęciach?

      1. Nat wrote:

        Krem do rąk od Tony Moly – Magic Food Banana Hand Milk.

    6. Aleksandra wrote:

      Czy nie masz problemu ze „składaniem” się w środku ? Zamówiłam przez internet rozmiar A stosując się do sugestii producenta i niestety kubeczek sabotuje wszystkie próby użycia i przechwyca jak najmniej może . ;<

      1. Nat wrote:

        Nie mam! Raz mi się zdarzyło, że przy wkładaniu dolny segment „wskoczył” do środka, ale po prostu delikatnie ucisnęłam dół kubeczka i wrócił do należytego położenia.
        A jak Ci się ogólnie sprawdza A rozmiarowo? Gdyby nie składanie, byłoby okej?

        1. Aleksandra wrote:

          Ciężko powiedzieć, to mój pierwszy egzemplarz i nie wiem jak określić, czy rozmiar jest dobry . Jeśli brak dobrego rozmiaru skutkuje przeciekaniem to chyba tak, ale może wynika ze złego montażu.

    7. ziuta wrote:

      a jak to jest z kubeczkiem i ringiem antykoncepcyjnym? Wyjmowanie tamponu z ringiem jest problematyczne, czy np. jak mam ring, to musiałabym go łowić przy opróżnianiu kubeczka?
      Swoja drogą bardzo dużo jest tych rzeczy do wkładania w cipkę i im dłużej używam ringa, tym więcej mam zagwostek: a co z kulkami gejszy, wześniej: a co z tamponem itd. niby praktyczne, ale jednak trzeba ciągle coś przemyśliwać.

      1. Nat wrote:

        Obawiam się, że podczas wyjmowania kubeczek mógłby ciągnąć pierścień. Choć nie jest to niebezpieczne i w żadnym stopniu nie wpływa na efektywność tej metody antykoncepcji, w praktyce może okazać się nieco denerwujące.

      2. aa wrote:

        Przy tamponach ring mi wypadał, przy kubeczku ani razu. Wyciągając czuje, że ring tak jakby obejmuje kubeczek, ale nie zaczepia się i zostaje w środku ;)

        1. Nat wrote:

          O, dobrze wiedzieć. Dzięki, że podzieliłaś się swoimi doświadczeniami!

      3. Lola wrote:

        Problem z ringiem i kubeczkiem bylby ewentualnie przez jedna miesiaczke, tzn. poczatek staosowania tego typu antykoncepcji. Krwawienie wystepuje po wyjeciu krazka, a nowy sie wklada po 7 dniach od wyjecia poprzedniego.

        1. Nat wrote:

          Dziękuję za dopowiedzenie!

        2. ziuta wrote:

          no u mnie to o tyle, ze mam 5 dni miesiączki i zaczynam krwawić po 3-4 dniach od wyjęcia. Zatem zawsze jest ten moment, że mam i okres i ring.

      4. ppp wrote:

        Ja również swego czasu używałam kubeczka i ringu i nigdy nie było z tym problemu. Na wszelki wypadek doradzam w miarę możliwości podłożyć coś przy pierwszych próbach opróżnienia kubeczka, a nie robić tego np. siedząc na toalecie, w razie gdyby ring się zaczepił i wysunął.

    8. Kasia Mrozik wrote:

      Jaka jest średnica kubeczki w najszerszym miejscu? Nigdzie nie mogę znaleźć takiej informacji.

      1. Nat wrote:

        4,5 cm.

    9. mag wrote:

      „Od tego czasu ani razu nie sięgnęłam po podpaskę, tampon, ani wkładkę higieniczną. ” – czy dobrze rozumiem, że stosujesz kubeczek również na co dzień?

      1. Nat wrote:

        Nie, nie stosuję kubeczka na co dzień. Rozumiem, że zainteresowała Cię sprawa wkładek higienicznych – tych nie używałam nigdy, poza ostatnim dniem krwawienia, kiedy właściwie było to już plamienie i okresowe resztki (czyli za mało na tampon/podpaskę, a za dużo, by nie zabezpieczyć się niczym).

    10. lolalola wrote:

      pytanie – urodziłam 2 dużych dzieci siłami natury i pomimo regularnych i sumiennych ćwiczeń kegla moje dno miednicy żyje własnym życiem. zakupiłam kulki gejszy
      (teneo duo) – i bardzo ładnie wyglądają na półce bo niestety po prostu wypadają :/ czy kubeczek podzieli los kulek? i co ja moge jeszcze zrobić żeby choć trochę się naprawić, bo wypadające kulki doprowadzają mnie do szału :D

      1. Nat wrote:

        Hm, przyznaję, że trudno mi powiedzieć. Czy próbowałaś poradzić się w tej sprawie ginekologa? Specjalista powinien być w stanie stwierdzić, co dzieje się z dnem miednicy, zalecić odpowiednie ćwiczenia i akcesoria, również zbadać ich siłę zacisku.
        Kulki mogą wypadać, kiedy są po prostu za duże lub za ciężkie na Twoje aktualne możliwości (być może wersja Uno sprawdziłaby się lepiej na początek?). Ćwiczenia z kulkami generalnie opierają się na tym, że grawitacja ciągnie je w dół, a mięśnie pochwy mają za zadanie kulki utrzymać, dzięki czemu trenują są wzmacniane. Kubeczek działa na trochę innej zasadzie, wytwarzając próżnię, „zasysa się” i siedzi w pochwie, zbierając krew menstruacyjną. Problem z wypadaniem nie powinien więc go dotyczyć, o ile odpowiednio dobierzesz rozmiar (radziłabym, w zależności od producenta rozmiar L lub B) i nie pojawiły się po drodze jakieś inne problemy, np. obniżenie macicy, które mogłyby stanowić przeciwwskazanie do stosowania kubeczka.

      2. Kubeczek trzyma się w pochwie dzięki zassaniu. Siła mięśni dna miednicy nie jest tu absolutnie potrzebna wiec nie powinnaś obawiać się wypadnięcia kubeczka.
        Co zaś się tyczy kulek…sprawa jest prosta. Warto abyś na tym etapie ćwiczyła na sucho czyli bez kulek (jak trening na siłowni bez ciężarków tylko z masa własnego ciała) a dopiero za jakiś czas sprawdzić się w starciu z kulką. Duża i lekką.
        Powodzenia!!

    11. Joanna wrote:

      Całkiem ładniutkie te kubeczki, a sposób przechowywania wydaje się poręczny, tylko ten ogonek… Sama mam Moon Cup i ogonek mimo kilkukrotnego przycinania ciągle mnie drapie (jazda na rowerze to po prostu koszmar!), obiecałam sobie, że następnym razem kupię coś zakończonego łagodniej…

      1. Nat wrote:

        Niestety, ogonek Lily Cup jest sztywny.
        Może lepiej sprawdziłby się kubeczek zakończony krótką pętelką, jak np. Femmy Cycle? (http://amzn.to/2oIu4Uh) Nie mam na myśli tego konkretnego modelu, bo nie wiem, jak sprawdziłby się w praktyce, ale generalnie design?

        1. ppp wrote:

          Genialne. Czegoś podobnego szukam, ogonek to jedno, ale w klasycznych kubeczka mam wrażenie, że mnie ten rant, hmm… uwiera? Taki kształt wydaje mi się bardziej przyjazny.
          Zastanawiam się też nad klasycznym Lily Cup, który nie ma tego wywiniętego brzugu.

      2. leslawajaworowska wrote:

        Ja mam Melunę XL z kulka na dole. Też mnie te ogonki przerażają ;)

        Mieszkam na Teneryfie i te Llily Cup-y są w aptekach i też sie nimi zachwycam, ale poki Meluna daje radę nie bede jej zamieniać na lepszy model :)

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr