• Lubrykant Just Glide do seksu analnego | Recenzja czytelniczki

    Czyżbyśmy znaleźli idealny lubrykant do seksu analnego? 

    Lubrykanty Just Glide to kosmetyki niepozorne, o aptecznym wyglądzie, dobrym składzie (są w 100% wegańskie) oraz… niewygórowanej cenie (żel o pojemności 200 ml można zakupić już za ok. 16 zł – dane według porównywarki Ceneo). Nie ukrywam, że byłam bardzo ciekawa opinii czytelniczek o produktach tej niemieckiej marki, bo nie jest ona ani specjalnie popularna, ani specjalnie efekciarska w kwestii promocji. Na dodatek opkaowanie głosi, że mamy do czynienia z lubrykantem medycznym, przeznaczonym nawet do skóry wrażliwej. Co wyróżnia ten produkt na tle wielu innych żeli przeznaczonych do seksu analnego to fakt, że nie ma właściwości znieczulających. Jego przeznaczeniem jest zapewniać długotrwały i skuteczny poślizg, tak po prostu. Z tego właśnie powodu Just Glide Anal zapunktował u mnie już na starcie, bo z rezerwą podchodzę do wszelkich kosmetyków, które mają tłumić ból związany z seksem. Pamiętajmy, że pieszczoty analne nie powinny boleć! Bólem ciało sygnalizuje, że coś jest nie tak i należy zwolnić tempo, więc znieczulenie zostawmy sobie na okazję wyrywania zębów u dentysty, nie zaś na czas erotycznych igraszek.

    Analny lubrykant Just Glide recenzuje Elżbieta.

    ***

    Recenzja Elżbiety

    Dostałam lubrykant Just Glide przeznaczony do zabaw analnych. I uważam, że to jeden z najlepszych lubrykantów, z jakimi miałam do czynienia.

    Zacznijmy od praktycznego opakowania. Bardzo podoba mi się to, że nie ma żadnych zakrętek. Otwieranie i zamykanie jest dziecinnie proste. Opakowanie jest solidne i szczelne. Raz otwarty lubrykant śmiało można wrzucić do torebki lub zabrać w podróż. Wszystkie istotne informacje zostały zawarte na opakowaniu. Sprawdziłam skład lubrykantu i jestem pozytywnie zaskoczona. Nie znalazłam ani jednej substancji, która wzbudziłaby mój niepokój.

    Opakowanie wygląda przeciętnie. Gdybyście postawili lubrykant na półce z kosmetykami, nie wyróżniałby się na tle pasty do zębów i szamponu. Początkowo myślałam, że opakowanie lubrykantu mogłoby być bardziej dopracowane, ale zmieniłam zdanie, gdy zapomniałam go schować podczas wizyty moich znajomych. Nikt nie zwrócił na niego uwagi.

    Największym atutem lubrykantu jest jego konsystencja. Nie jest ani za rzadki, ani za gęsty. Z łatwością można rozprowadzić go na ciele lub powierzchni zabawki. Lubrykant nie klei się i nie zostawia tłustych plam. Podobnie jest z zasychaniem – zapomnijcie o jakimkolwiek dyskomforcie lub nieestetycznej „skorupce” na ciele lub zabawkach.

    Lubrykant jest bardzo wydajny – wystarczy niewielka ilość, żeby uzyskać pożądany efekt. Podczas analnych pieszczot, które trwały około godziny, użyliśmy go z partnerem tylko raz. Partner był pozytywnie zaskoczony, ponieważ nie odczuwał żadnego pieczenia ani nieprzyjemnego tarcia. Korzystałam z niego solo, używając dłoni i zabawki, i podzielam jego zdanie. Z pewnością poleciłabym go wszystkim, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z seksem analnym.

    Kolejną zaletą lubrykantu stanowi ledwo wyczuwalny smak i zapach. Lubrykant pachnie delikatnie i świeżo. Dla mnie to ogromna zaleta, ponieważ smak i zapach partnera jest dla mnie bardzo istotny i nie lubię, gdy coś go tłumi.

    Lubrykant Just Glide przeznaczony do seksu analnego to strzał w dziesiątkę. Znacznie poprawia jakość pieszczot i stosunku. Można go stosować w połączeniu z prezerwatywami i zabawkami, co jest dodatkowym plusem. Z pewnością kupię go jeszcze raz i chętnie przetestuję inne produkty tej marki.

    ***

    okładka wpisu i zdjęcie wewnątrz: kadry z filmu He Was First In My Ass Eriki Lust, zdjęcie lubrykantu: mat. producenta

    Fundusz kawowy pomaga mi finansować wysyłkę produktów do testów przeprowadzanych przez czytelniczki i czytelników. Jeżeli chcesz w przyszłości wziąć udział w recenzowaniu akcesoriów erotycznych…

    This article has 1 comments

    1. Rob wrote:

      jakis sprawdzony sklep w ktorym mozna zamowic?

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr