• Pleasure Box – gorący wieczór (przynajmniej) raz w miesiącu

    To nie tak, że seks w stałych związkach z czasem robi się beznadziejny. On się po prostu zmienia. I pisze to osoba, która pozostaje w monogamicznej i długoterminowej relacji i która nie ma problemów z własną seksualnością, czyli ja.

    Pierwsze tygodnie to docieranie się – pozycja misjonarska, ewentualnie „kowbojka”, raczej bez szaleństw, bo bardzo ekscytujące jest samo zobaczenie tego drugiego człowieka nago. Po nich przychodzi okres, w którym nie ma pozycji, której by się nie wypróbowało, ani miejsca, które nie byłoby nieodpowiednie na szybki numerek. Nagie fotki, sprośne smsy – proszę bardzo! Mniej-więcej po roku, kiedy seksualna iskra pojawia się nieco rzadziej, więc pojawiają się zabawki i rozrywki bardziej kinky. One na jakiś czas wprowadzają powiew świeżości. Aż w końcu, około drugiej rocznicy, kiedy widziało się partnera/partnerkę w każdym stanie – zdrowia i choroby, trzeźwości i skrajnego upojenia alkoholowego – człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przez to wszystko nie staliśmy się dla siebie za bardzo ludzcy, a w efekcie dużo mniej ekscytujący seksualnie. Bo i seks jest rzadszy (czy wysypianie się to naprawdę aż taki grzech?!), repertuar pozycji ogranicza się do trzech ulubionych, a do łóżka coraz częściej idzie się obejrzeć serial i zasnąć w pozycji na łyżeczki. Tak, byłam tam, robiłam to.

    Mając w pamięci wczesne etapy seksualnej relacji, wiele par zastanawia się, jak przywrócić tę iskrę  i… sięga po suplementy na wszystko. A można inaczej. Bo gdyby tak wprowadzić do sypialni nieco chemii… bez chemicznych wspomagaczy? Poeksperymentować, przynajmniej raz w miesiącu?

    Uwaga: firma Pleasure Box jakiś czas temu zakończyła swoją działalność, więc nie przyjmuje i nie realizuje zamówień.  

    Pleasure Box – subskrypcja dla dorosłych

    Dwa lata temu z zachwytem i nieukrywaną zazdrością pisałam o Luvmybox – erotycznych pudełkach z kontynentu amerykańskiego. Niedawno postanowiłam sprawdzić, jak rozwinęła się ta inicjatywa i okazało się, że… splajtowała. Firma, wraz z subskrybentami, którzy wykupili roczne abonamenty, została sprzedana, a klienci zaczęli narzekać na niedostarczanie pudełek na czas oraz niski stosunek jakości do ceny (w ostatecznym rozrachunku przepłacali) oraz na to, że trudno było się z tej subskrypcji wypisać. Porażka na całej linii.

    Dlatego, kiedy skontaktowali się ze mną właściciele Pleasure Box – subskrypcji dla dorosłych, która niedawno zagościła na polskim rynku, nie byłam do końca przekonana. Najbardziej obawiałam się tego, czego obawiałby się każdy – że przepłacę, gadżety będą marnej jakości, a bielizna okaże się kompletnie nie w moim stylu. Postanowiłam więc poczekać i poobserwować tę markę. Okazało się, że w lutowym pudełku znalazły się: wibrator Matryoshka od Rianne S, opaska oraz aromatyzowane płatki róż (wielokrotnego użytku) od Bijoux Indiscrets, a także bielizna od LivCo Corsetti. Pojawiło się również pudełko specjalne z gadżetami z kolekcji Fifty Shades of Grey. Przekonałam się, że moje obawy co do jakości produktów były niesłuszne, więc pozostało mi jedynie skonfrontować zawartość pudełka z dopasowanym do niego scenariuszem.

    IMG_1958

    Produkty

    W marcowym pudełku znalazły się:

    Wibrator Hello Touch od Jimmy Jane, czyli dwie nakładki wibrujące nakładane na palce; body od Obsessive (laureata nagrody konsumentów EROtrendy 2014 za najbardziej seksowną bieliznę) oraz maski dla niego i dla niej z kolekcji Fifty Shades of Grey. Łączna wartość rynkowa produktów w marcowym pudełku: około 383 zł. Jak zapewniają właściciele Pleasure Box, subskrybent nigdy nie otrzyma produktów o niższej wartości rynkowej niż cena subskrypcji. 

    Hello Touch

    Hello Touch Jimmy Jane

    Hello Touch Jimmy Jane

    Może nie jest to najseksowniejszy gadżet na świecie (designem przypomina opaskę na nadgarstek dla tenisistów połączoną z aparaturą medyczną), ale jego użytkowanie jest naprawdę ciekawe. Nakładki wibrujące pozwalają wodzić po ciele partnera/partnerki, a same wibracje są na tyle mocne, aby nie tylko drażnić drugą osobę, ale również doprowadzić ją do orgazmu.

    Body Lago Teddy

    Obsessive Lago Teddy

    W przypadku tego body przyjemnie się rozczarowałam. To, z czym zazwyczaj kojarzyłam bieliznę erotyczną – tanie, nieprzyjemne w dotyku materiały i rozmiarówka nie wiadomo skąd – okazały się niesłusznymi podejrzeniami. No i nawet nie trzeba Lago Teddy ściągać, bo jest to body z dziurką. Poza tym nie jest to jednorazówka, która po pierwszym praniu nie nadaje się do ponownego użytku.

    Maski Fifty Shades of Grey

    Maski Fifty Shades of Grey

    Pleasure Box

    To najsłabszy element tego pudełka – brokat bardzo się osypuje, a w wyniku ocierania się masek o siebie powstają na nich mało estetyczne zarysowania. Nie mam jednak nic przeciwko idei maski jako sypialnianego gadżetu – udało mi się spotkać na swojej drodze dziewczynę, która nie patrzyła rozmówcy w oczy, chyba, że miała na twarzy maskę. Ta przemiana była naprawdę fascynująca – dziewczyna prostowała plecy, unosiła brodę do góry i rzucała nawet nieco wyzywające spojrzenia. Dla wielu osób nałożenie maski lub kostiumu jest sposobem na stanie się kimś innym, być może kimś odważniejszym seksualnie. Naprawdę, bardziej nieśmiałym osobom nie radzę czekać do kolejnego karnawału, aby spróbować tego patentu.

    Czasami nawet tak prosta rzecz, jak założenie erotycznej bielizny pod codzienne ubranie czy założenie masek, które kojarzą się z wcześniejszymi seks-ekscesami na przebieraną imprezę, potrafią całkiem nieźle nastroić parę na seks.

    Nie tylko zabawki

    To, co wyróżnia Pleasure Box to fakt, że do każdego pudełka dołączany jest autorski scenariusz wieczoru.

    Pleasure Box

    Scenariusz marcowy zakładał dominującą rolę kobiety – miałam wysłać mojego partnera po wino, a sama przygotować kolację dla dwojga i całą przestrzeń erotycznej gry, co trochę mnie wkurzyło. Ja się naharuję (nie ukrywam, że od gotowania wolę samą konsumpcję), a partner przyjdzie na gotowe? „Mnie się ten scenariusz podoba” – oświadczył z zadowoleniem Marian, a ja ostatecznie wyłożyłam na talerze posiłek na wynos i zapaliłam kilka świeczek.

    Najmocniejszą stroną marcowego scenariusza był jednak inny element: jedząc, mieliśmy udawać parę nieznajomych, a – jak powszechnie wiadomo – z nieznajomymi się nie rozmawia. Wyeliminowanie tak oczywistego elementu, jak rozmowa przy kolacji i zamilknięcie na parę godzin okazało się strzałem w dziesiątkę. Razem z partnerem musieliśmy ad hoc szukać nowych, niewerbalnych sposobów na komunikowanie się i udało nam się nie złamać ślubów milczenia. I było to bardzo ciekawe doświadczenie.

    Jak tworzone są scenariusze?

    Za Pleasure Box stoi para z piętnastoletnim stażem, która rutynie w sypialni postanowiła powiedzieć zdecydowanie „nie!”.  Dzięki pudełkom założyciele firmy mogą dzielić się z klientami sprawdzonymi sposobami na urozmaicenie życia erotycznego. Bo nie czarujmy się – nawet przy szufladzie wypełnionej zabawkami niejednej parze mogą wyczerpać się pomysły na to, co z tymi zabawkami zrobić.

    Właściciele Pleasure Box chcieli połączyć ekscytację związaną z oczekiwaniem na kolejne pudełko ze scenariuszem, który inspirowałby subskrybentów do próbowania nowych rzeczy. Co najciekawsze – para nie wychodzi od produktów, a od fantazji właśnie. Gadżety, które trafiają do miesięcznych pudełek dobierane są tak, aby pasowały do stworzonego scenariusza. Fantazje nie powtarzają się z pudełka na pudełko. 

    Zalety

    Co dla mnie jest szczególnie istotne, to jakość produktów. Klienci otrzymują 3-4 pełnowartościowe akcesoria renomowanych marek. W związku z tym kupujący mają pewność, że do ich rąk trafią wyłącznie bezpieczne dla ciała produkty. Ogromną zaletą jest również to, że składając zamówienie, należy podać rozmiar bielizny, co pozwala uniknąć sytuacji, w której otrzymujemy fatałaszek nieistniejącego rozmiaru „uniwersalnego”. Oznacza to, że z łatwością zmieściłam się w mój egzemplarz body!

    Pudełko-niespodzianka może być doskonałym urozmaiceniem życia erotycznego we dwoje, co do tego nie mam wątpliwości, ale można również podarować subskrypcję komuś – czy to z okazji wieczoru panieńskiego lub kawalerskiego, a nawet jako prezent dla nowożeńców czy zaprzyjaźnionej pary. Ogromne znaczenie ma dyskretna przesyłka kurierska. Opakowanie ani adres nadawcy nie zdradzają zawartości, a przed otwarciem samego Pleasure Box odbiorca znajdzie w paczce list, informujący, co właśnie trzyma w rękach.

    Pleasure Box marzec

    Subskrybent nie zna dokładnej zawartości pudełka w momencie składania zamówienia, a wszystkie subskrypcje miesięczne wysyłane są tego samego dnia. Zawartość Pleasure Box ujawniana jest na fan page’u firmy dopiero wtedy, gdy wszyscy klienci otrzymają zamówione egzemplarze. No i co najważniejsze – możliwe są zamówienia jednorazowe lub wykupienie abonamentu.

    Poza tym scenariusz i gadżety nie są tu nierozłączne – można wcielać w życie poszczególne elementy dołączonej do pudełka fantazji bez konieczności sięgania po zabawki. Działa to też w drugą stronę: produkty z powodzeniem da się wykorzystywać bez scenariusza, pobudzając własną kreatywność.

    Wady

    Pleasure Box na ten moment przeznaczone jest wyłącznie dla par hetero. Właściciele zapewniają jednak, że pracują nad innymi wariantami pudełek, więc warto śledzić ich poczynania. 

    Co jeszcze wzbudza moją wątpliwość? Cena nie spada znacząco przy zapisaniu się na trzy- lub sześciomiesięczną subskrypcję – trzymiesięczny abonament to 2 złote mniej za pudełko, zaś sześciomiesięczny daje 4 złote rabatu. Co prawda kupującym daje to wolność korzystania z usług Pleasure Box od czasu do czasu, w końcu 2 czy 4 złote to niespecjalnie wielka różnica, ale sama, chcąc związać się z marką na dłużej, oczekiwałabym nieco większego upustu. 

    Pleasure Box

    Podsumowując

    Nie bez powodu wyszłam od krótkiej refleksji nad tym, jak relacja seksualna zmienia się w czasie. Gdyby ktoś zaproponował mi Pleasure Box w pierwszych miesiącach związku, prychnęłabym. Bo jest to subskrypcja, którą w pełni docenią te pary, które już czują się ze sobą komfortowo, znają swoje ciała, nie obawiają się realizować wspólnie erotycznych scenariuszy, a także – nie ukrywam – chcą na nowo odnaleźć seksualną iskrę w sypialni lub (w zależności od scenariusza) poza nią.

    Poza tym właściciele stawiają na produkty z klasą – takie, których sami nie wahaliby się używać. Tworzone przez nich fantazje zachęcają do skupienia się na seksualności własnej oraz partnerki/partnera, udowadniając, że da się utrzymać świeżość bez szukania ekscytacji gdzieś poza związkiem. Mam nadzieję, że osobisty stosunek do przedsięwzięcia i oferowanie subskrypcji dla ludzi „takich, jak my”, czyli par, które nie zapomniały, jak ważny jest aspekt seksualny związku, sprawi, że usługa pozostanie na tak wysokim poziomie, z jakim sama miałam styczność.

    Powiadają, że czekanie na gwiazdkę jest dużo bardziej ekscytujące niż sama gwiazdka. W przypadku Pleasure Box jest to bujda – bo zarówno czekanie, jak i sama „gwiazdka” okazują się równie podniecające.

    Pleasure Box

    Wpis powstał w ramach współpracy z Pleasure Box

    This article has 5 comments

    1. mz wrote:

      Pomysł nie wypalił? Ani www, ani fb nie działa.

      1. Nat wrote:

        Niestety, jakiś czas temu firma zakończyła swoją działalność.

    2. mona wrote:

      powinni zrobić pudelka suprajs dla par z dziećmi…i tam scenariusz brzmiałby zupełnie inaczej…
      1. połóż dziecko wcześniej spać. ( co zapewne Ci się nie uda i zaśnie później niż zazwyczaj).
      2. idź się umyć, nie zapominając o depilacji pach i miejsc intymnych a jeżeli masz sile to nóg również.
      3. załóż seksowna bieliznę znajdująca się w pudelku. Jeżeli już założyłaś to zapewne zauważyłaś ze za mało masz w cyckach a za dużo w brzuchu. Wciągnij wiec brzuch i oszukuj sama siebie ze to co wciągnęłaś poszło Ci w cycki.
      4. Poinformuj swojego partnera żeby szedł się myc bo jest ciepła woda a sama zajmij się przygotowywaniem kolacji.
      5. paraduj w kuchni w samej bieliźnie aby rozbudzić zmysły partnera, który własnie wyszedł z łazienki w gaciach, otworzył sobie piwo i gra na telefonie.
      6. Przygotowując wytworne kanapki, na pewno majonez kapnął Ci na twoja dzisiejsza kreacje .Fuck. Tak wiec idziesz się przebrać i z rozczarowaniem stwierdzasz ze masz tylko majtki „na okres”. No trudno, wkładasz je i idziesz dokończyć kolacje.
      7. Podczas gdy Twój partner je kanapki przed komputerem Ty zapal świeczki w sypialni.
      8. kiedy już położycie się do łózka i lekko obejmiecie to wstań i idź do dziecka bo własnie się obudziło.
      9. wróć do łózka i kontynuuj grę wstępna, absolutnie nie zapominając o dziecku, bo gdy tylko dasz się unieść namiętnym chwila, to możesz być pewna, ze się obudzi.
      10. Po kilku chwilach pieszczot, Twój partner spojrzy Ci głęboko w oczy i oznajmi ze chce mu się sikać. ( po wczesniej wypitym piwie). Cierpliwie poczekaj starając się za wszelka cenę nie zasnąć.
      11. kiedy już wróci a Ty jeszcze nie spisz. zbierz w sobie pozostałości chęci na seks i kontynuujcie
      12. kiedy sprawy zmierzają w dobrym kierunku i nawet jest Ci przyjemnie, do waszego łózka przychodzi dziecko. Teraz odczekaj 15 min aby dobrze zasnęło i przenieś je do jego łóżka.
      13. Kiedy już to zrobisz, zapewne zapomniałaś już znaczenie słowa „libido”. połóż się na boku i w tej pozycji dokończcie. Zapewne pragniesz iść już spać wiec dla szybszego efektu postękaj kilka razy udając orgazm.

    3. Dżon wrote:

      Fajne to, ale jak to ze wszystkim – różnie bywa, dla jednych będzie to ekscytujący „pleasure box”, dla innych powód do pogłębienia frustracji. I to powinno być wyraźnie powiedziane – to jest dla tych związków, w których oboje partnerzy mają libido „na chodzie”, dość wysokie, i podobne spojrzenie na „urozmaicacze”. Nie sprawdzą się tam, gdzie iskra zgasła całkiem, czyli w związkach gdzie libido od początku było „takie sobie”, a już na pewno nie tam, gdzie jednemu zgasło, a drugie chce je „obudzić”. Natomiast odniosę się do tego co napisałaś, że z czasem ta druga osoba staje się prozaiczna i przewidywalna…mam wrażenie że najgorsze zło, to wspólne spanie, to raz(bo czym innym jest zasnąć razem po upojnym seksie, a czym innym codzienne spanie w jednym łóżku). Wiem, że to jest tak „wbrew trendowi”, wiem co usłyszę – „nie wyobrażam sobie żeby…”. Cóż, problemy innych z wyobraźnią – nic na to nie poradzę ;-)
      Drugim wielkim złem jest łączenie łazienki i toalety w jednym pomieszczeniu…samo to, że do pomieszczenia „czystości i relaksu” wstawiamy obiekt i funkcję fizjologiczno-wydalniczą, to zbrodnia na seksualności i intymności, to że ludzie korzystają z tego równoczesnie – to już jakiś ekshibicjonistyczny samogwałt.
      Mój przepis na seksualność – spanie osobno(samo to wymusza podchody, flirty i kuszenie), i niedzielenie się z partnerem detalami naszej fizjologii. To pozwala „odtrywializować” nawet długoletnich partnerów.
      Trzeba żyć jak facet z kobietą, nie jak brat z siostrą :) – to nakręca i pożądanie, i podejście do drugiej osoby…
      A jak poczytacie, to okaże się że wspólne spanie to nie jest coś „od zawsze”…wręcz przeciwnie. Wspólne spanie rozpowszechniło się po II wojnie światowej, gdy nastąpiła masowa migracja do miast i…malutkich mieszkań. Po jakimś czasie okazało się że to sie tak upowszechniło, że postawa „śpimy osobno” jest szokująca. A jest normalna, i dla seksu w długich związkach – zbawienne.

    4. świetna sprawa. po pierwsze- wypróbować. po drugie- polecić klientom. :)

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr