• Porozmawiajmy o… mikrowibratorach

    Marka Fun Factory niedawno zaprezentowała letnią kolekcję mikrowibratorów. Oj, będzie się działo…! 

    Mogę do znudzenia powtarzać, jak bardzo cenię Fun Factory za zabawowość, świeżość, niemiecką jakość i precyzję. Ale to prawda. Nic się w tej kwestii nie zmieniło od czasów, kiedy jako początkująca sekspisarka odkryłam berliński butik Fun Factory. FUNtastic Set – najnowszy zestaw wibrujących przyjaciół (w końcu Scooby, Chico, Fizzy i Buddy mają swoje osobowości i w paczce pełnią różne funkcje) to ciekawy dodatek do mojej wciąż rozbudowywanej kolekcji. Nie ukrywam też, że od momentu, kiedy zobaczyłam tę uroczą bandę na stronie producenta, nie mogłam doczekać się, aż wreszcie wpadnie w moje ręce.

    W szczególności zachwycił mnie klimat kampanii promującej FUNtastic set – jest bardzo wakacyjna, beztroska, bazuje na idei ostrej jazdy bez trzymanki. Co tu dużo mówić – trafia do mnie.

    FUNtastic Set mikrowibratory

    Dlaczego mikro?

    Mikrowibratory powstały z połączenia wibratora-pocisku (jeden przycisk, pięć modułów wibracji) i dopasowanych do niego, wymienianych silikonowych nakładek. Hej, przyjemność – zrób to sam/a! Coś a la Ikea meets Adam Słodowy. Same nasadki nie są takie znowu mikro, najdłuższy z nich, Buddy, mierzy 15,5 cm, pozostałe – po ok. 13 cm.

    Mikrowibratory Fun Factory

    Bullet Fun Factory, wykonany z bezpiecznego plastiku ABS, jest mocny, ładuje się go przez USB i bez przeszkód może być używany solo lub z innymi zabawkami „z dziurką” na pocisk. Nie należy jednak zapominać, że silikon, z którego wykonane są nakładki, do pewnego stopnia wytłumia wibracje. Jaki jest efekt? Powiem tak: zestaw nie zadowoli Królowej Mocy, która potrzebuje czegoś pomiędzy młotem pneumatycznym a trzęsieniem ziemi, aby dojść. Za to siła wibracji w pełni zadowala mnie (choć przyznaję, że jestem po tej stronie, która lubi mocniej), jeśli idzie o stymulację łechtaczki i punktu G.

    Fun Factory wibratory

    Chico (ten żółty z „łapką”) 

    Wizualnie podoba mi się najbardziej, bo wywołuje reakcję w stylu „Jeju, pomachał mi!”, ale z żalem stwierdzam, że nie dostarcza tego, co obiecuje. Łapka powinna stymulować łechtaczkę, podczas gdy główka jest wewnątrz pochwy, ale żadne wibracje do clitoris nie dochodzą. Za to sama kulka wieńcząca Chico jest świetna do wewnętrznej stymilacji wulwy.

    Buddy (ten, który wygląda jak robaczek) 

    Świetny do stymulacji punktu G. Mogłoby się wydawać, że okaże się do tego zbyt krótki, ale przypominam, że ta strefa znajduje się na głębokości mniej-więcej pół palca od wejścia pochwy. Na efekt pewnie wpływa też faktura silikonu, który nie jest super gładki, więc zapewnia optymalne tarcie.

    Scooby (rekinek)

    Fioletowa nasadna nadaje się do stymulacji zewnętrznej, zwłaszcza, gdy „ostrą” część zwrócimy płasko ku waginie. Scooby doskonale obejmuje zewnętrzne partie pochwy. Może nie można się na nim porządnie „rozsiąść”, ale trzymany w dłoni czy nawet umieszczony… w majtkach dostarcza naprawdę ciekawych doznań.

    Fizzy (ten z pętelką)

    Przyznaję, że trochę nie rozumiałam gościa – nie za bardzo dochodziło do mnie, co niby miałby robić tą swoją pętelką, bo ni to stymulator punktu G, ni to wibrator łechtaczkowy. Ale postanowiłam poeksperymentować. I chociaż nie sprawdził się jako wibrator wkładany, to ciekawym odkryciem w jego przypadku było okolenie łechtaczki przez pętelkę. Myślę, że ten manewr sprawdzi się w szczególności u kobiet, dla których bezpośrednia stymulacja clitoris jest nie do zniesienia. Łechtaczka czuje też to, co dzieje się po bokach i dla wielu kobiet takie pieszczoty okazują się dużo przyjemniejsze niż atakowanie clitoris od góry.

    Chico, Fizzy, Buddy, Scooby

    Czy jeżeli jedna zabawka na mnie nie działa, powinnam olać cały zestaw? Nie! Sama gustuję w designerskich zabawkach, wiele z nich to dla mnie przenośne dziełka sztuki użytkowej. Jeżeli z całego zestawu „nie działa” jedna, zawsze można ją oddać komuś, kto preferuje dany rodzaj stymulacji.

    Dlaczego tak?

    Ten zestaw, w szczególności osobom stawiającym pierwsze kroki w świecie gadżetów dla dorosłych, da spore pole do eksperymentów z różnymi kształtami zabawek i rodzajami stymulacją. Ogromną zaletą jest też jego cena. Produkty, które osobno warte są 196 euro, w zestawie kosztują… 89 euro. Chociaż nie są obecnie dostępne w polskim sklepie marki, można je zamówić bezpośrednio z Niemiec – dostawa FedExem wliczona jest w koszt zestawu, za przesyłkę UPS Express, jeśli ktoś woli szybciej, trzeba dopłacić 6,95 euro. Warto pospieszyć się z zakupem, ponieważ jest to edycja limitowana.

    Nakładki zadziałają też z większością dostępnych na rynku wibratorów-pocisków. Jeżeli więc z jakiegoś powodu ten dołączony do zestawu jest zbyt mocny/zbyt słaby, można go wymienić na inny model.

    Poza tym chłopaków można z powodzeniem zabrać na wakacje – dużo funkcji, a jaka oszczędność miejsca!

    Mikrowibratory dla początkujących

    FUNtastic wibratory

    FUNtastic Set na stronie producenta.

    This article has 1 comments

    1. […] Factory jest mistrzem kampanii reklamowych – kilka miesięcy zachwycałam się ostrą jazdą bez trzymanki, niedawno pin-upową stylistyką Miss Bi, a obecnie futurystyczną identyfikacją wchodzącego […]

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr