• Tanie kulki gejszy | Test porównawczy

    Wiele kobiet rozpoczyna przygodę z kulkami gejszy metodą prób i błędów. Nie wiedząc, jaki rodzaj, czy rozmiar kulek wybrać, wydajemy majątek na zestawy, które nie zawsze okazują się trafione.

    Dlatego dziś, we współpracy z LovePlace.pl, przygotowałam test porównawczy tanich kulek gejszy. Idealny zestaw bez wydawania majątku? Sprawdź, czy to możliwe!

    Zacznijmy od podstaw

    Mięśnie dna miednicy to te, które pomagają nam powstrzymać prawie eksplodujący pęcherz, gdy do najbliższej toalety daleko. To te, które rytmicznie kurczą się podczas orgazmu i te, które sprawiają, że macica pozostaje na swoim miejscu. Niektóre kobiety żyją w błędnym przekonaniu, że mogą wykonywać trening Kegla, siedząc na sedesie, jednak trening polegający na zatrzymywaniu strumienia moczu to nie trening. Możesz sobie zrobić nim krzywdę, a na dodatek poluzować mięśnie dna miednicy, czyli uzyskać efekt odwrotny do zamierzonego. Dlatego lepiej ćwiczyć z kulkami gejszy.

    Kulki gejszy stymulują mięśnie dna miednicy bezpośrednio, a więc znacznie ułatwiają trening Kegla, o którym wiele kobiet zapomina w codziennym ferworze zajęć, lub po prostu nie ma na niego czasu. A z kulkami można trenować zawsze i wszędzie – w pracy, w domu, podczas gotowania obiadu czy popołudniowego relaksu na kanapie. Kulki, dzięki poruszającym się wewnątrz ciężarkom, sprawiają, że mięśnie dna miednicy zaciskają się mimowolnie, a więc wzmacniają się. Jeżeli dodać do tego świadome zaciskanie mięśni na gadżecie – mamy trening na piątkę z plusem.

    To mały gadżet, który znacznie poprawia jakość ćwiczeń, wzmacniając mięśnie dna miednicy przy naprawdę minimalnym zaangażowaniu z naszej strony. Regularnie wykonywany trening ma wiele zalet: zapobiega wypadaniu macicy, niweluje problem nietrzymania moczu, pomaga przygotować się do porodu naturalnego oraz wspomaga rekonwalescencję po nim. Korzyści dla życia seksualnego? Ogromne! Ponieważ podczas orgazmu mięśnie pochwy wykonują rytmiczne skurcze, silne mięśnie to mocniejsze skurcze, podczas stosunku penetracyjnego odczuwalne też przez partnera. Świadomość tego, co potrafią mięśnie dna miednicy pomaga równie świadomie zaciskać je podczas seksu, czyli – przyjemność dla obydwu osób.

    Jak rozpoznać, że ćwiczysz te mięśnie? Sprawdź w lusterku! Podczas prawidłowo wykonywanego treningu Kegla, twoje perineum (miejsce pomiędzy pochwą a odbytem) będzie napinać się i rozkurczać. Jeżeli tego nie widzisz, a mimo to coś ściskasz, to niechybnie wykonujesz trening pośladków. Też dobrze, ale nie o to nam dzisiaj chodzi.

    Tanie kulki gejszy

    Przez kilka ostatnich tygodni testowałam tańsze zestawy kulek gejszy, wszystkie o cenie niższej niż 100 zł: Joyballs od JoyDivision (48 zł), Fascinate od Vibe Therapy (55,30 zł) i IntiMate Set marki Nomi Tang (83,80 zł). I dzisiaj mogę powiedzieć, że jak zwykle w takich sytuacjach, jedne były złe, jedne były dobre, a jedne okazały się najlepsze. Podkreślam jednak, że piszę tu wyłącznie o własnym doświadczeniu i o tym, co zadziałało w przypadku mojej anatomii.

    Tanie kulki gejszy test

    Złe: Fascinate od Vibe Therapy, cena: 55,30 zł

    Fascinate to kulki, które są na rynku od około 7 lat, dlatego wyglądają trochę retro i, niestety, nie jest to komplement. Odlano je z plastiku ABS z silikonowym pokryciem, silikonowy jest również sznureczek ułatwiający wyjmowanie kulek z pochwy. Ciężarki w plastikowych osłonkach poruszają się, wywołując drganie kulek, są jednak nieco głośne, a więc niezbyt dyskretne. Opakowanie „z okienkiem” pozwala dokładnie przyjrzeć się kulkom i ukrywa materiałowy woreczek do przechowywania między treningami.

    Fascinate Vibe Therapy

    Niestety, Fascinate są źle wyważone i po prostu zbyt duże. Przez to, że ich łączenie jest giętkie, wprowadzanie ich do pochwy okazuje się nie lada wyzwaniem – o ile pierwsza kulka wchodzi gładko, tak dopchnięcie drugiej jest prawie niemożliwe. Gadżet wygina się, trzeba więc jednocześnie przytrzymywać tę pierwszą kulkę i aplikować drugą. Problemem może być to, że kształt Fascinate jest trochę wbrew logice – odwróconą „łezkę” naprawdę trudno zaaplikować. Dla posiadaczek wąskich wagin te kulki będą po niewygodne, bo zamiast subtelnego treningu mamy w ich przypadku dużo mniej subtelne rozciąganie. Przeszkadzał mi też silikonowy ogon, który znacznie wystaje poza wargi sromowe, co na dłuższą metę jest po prostu irytujące. Oczywiście, można go przyciąć, dostosować do własnych potrzeb, ale w przypadku tego konkretnego produktu, nie wydaje mi się to warte zachodu. Bo czuć kulki to jedno, ale czuć rozpychanie to zupełnie co innego.

    Dobre: Joyballs od JoyDivision, cena: 48 zł

    Podkreślam od razu – podwójne Joyballs nie są dla kompletnie początkujących kobiet, które dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z treningami Kegla. Ważą one 83 gramy, a więc mogą okazać się zbyt ciężkie. Można jednak zaopatrzyć się w pojedynczą kulkę Joyball Single o wadze 42 gramów i od niej zacząć treningi, a następnie przerzucić się na wariant podwójny. Kulki zapakowane są w dwa pudełka, z których wewnętrzne służy do przechowywania gadżetu pomiędzy treningami.

    Joyballs JoyDivision

    Joyballs odlano z bezpiecznego dla ciała materiału o nazwie Silikomed oraz wyposażono w drgające ciężarki. Ogromną zaletą tego zestawu jest to, że wyprodukowano go w Niemczech. Sama, kiedy tylko mogę, sięgam po gadżety produkowane w Europie, co niestety, ale jest rzadkością. Mam wtedy pewność, że moje zabawki odlano w fabrykach, w których dbałość o jakość materiałów jest znacznie większa, tak samo „zgodność towaru z opisem”.

    JoyBalls

    Kulki mają średnicę około 3,5 cm, a więc są nieinwazyjne i, w przeciwieństwie do Fascinate, niewyczuwalne, wygodne. Są jednak dosyć szorstkie, do ich aplikacji przyda się więc odrobina żelu na bazie wody. W opakowaniu, oprócz kulek, znajduje się mała saszetka lubrykantu, ale trzeba pamiętać, że wystarczy raptem na 2-3 aplikacje gadżetu. Samo wprowadzenie Joyballs z odrobiną lubrykantu jest łatwe, a pętelka wieńcząca kulki na tyle cienka, że praktycznie nie czuć jej pod bielizną.

    Sporą zaletą jest to, że kulki dostępne są w kilku wersjach kolorystycznych, a więc nie jesteśmy skazane tylko na standardowe róże i fiolety. Podczas targów EroFame macałam też kulki Secret tego samego producenta, które – oprócz imponującej gamy kolorystycznej i ciekawego designu – mają także bardzo krótką pętelkę służącą do wyjmowania gadżetu, sprawdzą się więc u tych osób, które nie lubią, jak im się coś majta w bieliźnie. Secret występują w wersji pojedynczej, dla początkujących, oraz podwójnej, dla nieco bardziej zaawansowanych w treningu.

    Najlepsze: IntiMate Set od Nomi Tang, cena: 83,80 zł

    Kiedy rozmawiam z uczestniczkami warsztatów o kulkach gejszy, zazwyczaj polecam im sięgnięcie po zestaw progresywny. Taka opcja pozwala nie tylko zacząć trening, ale – w miarę postępów – kontynuować go z produktem tej samej marki. Nomi Tang to marka znana z produkowania naprawdę designersko ciekawych gadżetów erotycznych, które na dodatek wykonane są z bezpiecznych dla ciała materiałów, w tym wypadku silikonu z elementami plastikowymi.

    Nomi Tang

    IntiMate set składa się z dwóch kulek: pojedynczej o wadze 53 gramów i średnicy ok. 3,4 cm, oraz podwójnej o wadze 100 gramów i średnicy ok. 2,7 cm. Choć wagowo przeskok pomiędzy nimi jest dosyć duży, można trening przeprowadzać stopniowo, aplikując cięższe kulki na krótsze okresy czasu. Cięższa kulka wymaga większego zaangażowania mięśni, ale kryje się tu pewne niebezpieczeństwo, tak jak w przypadku każdego innego treningu, a jest nim przetrenowanie. Dlatego osoby początkujące powinny zacząć od noszenia kulek trzy razy w tygodniu po pół godziny i stopniowo wydłużać czas oraz częstotliwość.

    Uchwyt jest w formie pętelki – takie rozwiązanie, o czym pisałam już w przypadku produktu JoyDivision, bardzo ułatwia wyjmowanie kulek. Sama pętelka nie wystaje zanadto poza wargi sromowe, a dzięki temu, że silikonowa żyłka jest cienka, jej obecność nie przeszkadza nawet pod obcisłą bielizną. Podoba mi się też to, że producent zdecydował się nadać samemu opakowaniu sznyt ekskluzywności, ponieważ IntiMate Set otrzymujemy w twardym pudełku wyściełanym satyną. Ułatwia to przechowywanie oraz czyni z tego zestawu miły dla oka prezent dla bliskiej kobiety lub… dla samej siebie. Ze wszystkich opisywanych zestawów, to produkt Nomi Tang okazał się najbardziej ergonomiczny i najłatwiejszy w aplikacji.

    Nomi Tang IntiMate Set

    Kulki też mogą być podniecające!

    Urozmaicaj trening! Sesje Kegla możesz wzmacniać, maszerując z kulkami, chodząc w nich po schodach, a nawet podskakując i tańcząc. Jeżeli przy tym zaciskasz mięśnie na kulkach, rób to w różnych odstępach czasu oraz wariantach, na przykład kilka krótkich ściśnięć na jedno długie. Możesz też z powodzeniem stosować kulki gejszy w sypialni, na przykład podczas gry wstępnej, sesji zmysłowych klapsów, a nawet seksu analnego. Uwaga: kulki gejszy nie nadają się do wprowadzania do odbytu, ponieważ nie mają bazy, która uniemożliwiłaby wchłonięcie gadżetu przez anus.

    Mówi się też, że niektóre kobiety osiągają orgazm dzięki drganiom kulek podczas zwykłego treningu. Pamiętaj jednak, że nie jest to reguła, a możliwość. No i nigdy nie aplikuj ich „na suchara” – jeżeli nie chcą wejść, a twoja naturalna lubrykacja jest niewystarczająca, użyj wodnego żelu poślizgowego!

    Niezależnie od tego, jaka jest twoja główna motywacja, by sięgnąć po kulki gejszy, warto zaangażować się w intymny trening. Odczuwalne rezultaty pojawiają się już po czterech tygodniach. Mięśnie dna miednicy wzmacniają się, a więc zwiększa się komfort intymny, zwiększa się też intensywność orgazmów. Słowem: gadżetowy win-win!

    Test został przeprowadzony we współpracy z LovePlace.pl

    LovePlace.pl

    This article has 16 comments

    1. epilepsyisdancing wrote:

      Nat – pomyślałam, że zwrócę się do ciebie, ponieważ mam mały problem z moimi nowymi kulkami (chodzi dokładnie o takie jak powyżej od Joydivision) a mianowicie pomimo prawidłowego użytkowania i pielęgnacji produktu (tylko wodny lubrykant i mycie delikatnym żelem do higieny intymnej) ostatnio niestety przytrafiła mi się przykra sytuacja i pętelka całkowicie się urwała, co niestety skończyło się dla mnie na Izbie przyjęć, bo mam dość wąską pochwę i nie dało się inaczej… Moje pytanie brzmi czy twoim zdaniem jest sens ubiegać się o reklamację produktu? I czy podobna sytuacja kiedykolwiek ci się przytrafiła? (lub innej osoby czytającej to) :/

      1. Nat wrote:

        JoyDivision generalnie daje 24 miesiące gwarancji, a o rozpatrzenie reklamacji musisz ubiegać się w sklepie, w którym zamówiłaś produkt. Skoro wszystko robiłaś, jak należy, nie powinno być problemu z wymianą produktu/zwrotem pieniędzy. Jak sklep nie zareaguje odpowiednio, pisz do samego producenta.
        Strasznie mi przykro, że przydarzyła Ci się taka sytuacja!

        1. epilepsyisdancing wrote:

          Dziękuję ci bardzo za odpowiedź, w takim razie spróbuję, tym bardziej, że gwarancja jak najbardziej mnie obowiązuje. Pozdrawiam i cieszę się, że można zawsze liczyć na twoją pomoc nawet w przypadku takich problemów :)

    2. Donia wrote:

      Czy kulki IntiMate Set od Nomi Tang rownież delikatnie wibrują podczas chodzenia?

      1. Nat wrote:

        Tak, ciężarki wewnątrz poruszają się, co daje efekt drgania/wibrowania.

    3. Anna wrote:

      Bardzo fajnie by było, gdyby pojawiło się porównanie kulek pod względem wagowym. Na wielu stronach nie ma takich informacji, lub są mylące (np. kulki ważące 670 gram? chyba niemozliwe, a taką wagę podał producent).

      1. Magdalena Łabędź wrote:

        kinky winky ma idealne zestawienie
        polecam poszukać

    4. bartus wrote:

      sa kulki dla facetow?

    5. Nat wrote:

      Całkiem przyzwoite są kulki progresywne z serii „Fifty Shades of Grey” (tak, wiem…), które kosztują stówkę: http://loveplace.pl/fifty-shades-of-grey-kegel-balls-set-zestaw-kulek-kegla.html Generalnie polecam sięganie po zestawy progresywne, ponieważ w dowolnej chwili, bez „czekania na przelew” można wejść na kolejny poziom treningu i nie zaopatrywać się w kolejne kulki.
      A za zwykłe sznurki w kulkach powinno się chłostać producentów – w końcu są one doskonałym siedliskiem bakterii.

    6. M wrote:

      Pojedyncza kulka Secret od JoyDivision kupiona! Jestem ciekawa doznań :D

      1. Nat wrote:

        A który kolor wybrałaś? :)

    7. Nika wrote:

      O proszę! Ja jestem posiadaczką kulek Vibe Therapy i zgadzam się z Tobą, Nat. Niestety, faktycznie są ciężkie i trudno się je wkłada…
      Cóż, czyżbym musiała sobie kupić jeszcze jeden komplet? :P To byłyby już trzecie. Pierwsze to był totalnie nietrafiony zakup, bo nie dość, że były zwyczajnie plastikowe, to dodatkowo miały zwykły sznurek. Masakra…
      Wierzyłam, że jak kupię Vibe Therapy to będę zadowolona, bo i lepsze wykonanie i w ogóle i w szczególe a tu też klapa. Może lepiej poczekam, aż będę miała więcej pieniędzy i wtedy sobie kupię porządne kulki…

    8. Juiz wrote:

      Nie zgodzę się z Tobą.
      od kilku lat jestem posiadaczką i użytkowniczką kulek od Vibe Therapy i zdecydowanie był to najlepszy wybór i zakup jaki dokonałam.
      Serio.

      Może istotna różnica – jestem po porodzie więc może dlatego nie rozumiem czemu uważasz, że są duże (miałam w łapkach większe, które mnie przerażały wręcz), bardzo lubię ich fakturę – są gładkie bez niepotrzebnych dużych rowków, kształt łezkowaty – dla mnie plus bo pomaga (!) on przy wprowadzaniu kulek (wystarczy je lekko zwilżyć samą wodą i ślicznie wchodzą), ciężkie wbrew pozorom nie są (no chyba, że porównamy z tanimi jak leszcz chińskimi na sznureczku rodem ze sznurówek), głośne… nie zauważyłam, może mój tłuszczyk wszystko tłumi ale nie wydaje mi się, zdarzało mi się w nich poruszać choćby u teściów i przysięgam, że nic nie słychać.
      Ciebie ten śmieszny ogonek denerwował, mnie z kolei bardzo się podoba jak się delikatnie opiera na łechtaczce ;)

      Wniosek?
      Musisz być ciaśniejsza i mniejsza ode mnie ;P

      Z kolei miałabym opory przed spróbowaniem choćby Joyballs. jest coś w nich takiego, że już na sam ich widok mam ochotę uciekać jak najdalej zwłaszcza widzą pętelkę… kojarzy mi się ewidentnie z pętlą na szyję. Ble.
      Podobnie z IntiMate Set które wydaja się być mało apetyczne i kanciaste. Nie wiem, może to coś ze mną nie tak?

      I nawet niezrecenzowane w tej notce kulki od FF mnie nie przekonały – mimo, że to super marka, za cholerę nie kupiłabym ich sobie – za dużo zakamarków o kolorystyce która mi nie odpowiada nie wspomnę.

      Także co recenzja to recenzja – a prawda zazwyczaj leży gdzież po środku :)

      1. f wrote:

        Ja z kolei jestem fanką kulek z FF i nie chcę na razie żadnych innych (:

      2. Nat wrote:

        Juiz, oczywiście – nie rodziłam i mam raczej wąską pochwę. Dlatego podkreślam, że piszę o swoim doświadczeniu, które nie musi pokrywać się z niczyim innym. Cała reszta (wygląd) to tak naprawdę osobiste preferencje.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr