• Uważaj na kobiety, które cytują Marilyn Monroe

    Zapytana kiedyś, które słowa wypowiedziane przez kogoś sławniejszego ode mnie są moimi ulubionymi, podałam właśnie cytat z Marilyn Monroe. Dziewczyna ogólnie lubiła mówić i dobrze dla niej, bo czasami trafiała w punkt. Szkoda, że wtedy wybrałam cytat dla idiotek i dzisiaj trochę się tego wstydzę.

    Niemal każdy ma taki moment w życiu, kiedy ma wrażenie, że Cierpienia młodego Wertera zostały napisane właśnie dla niego, jak i niemal każda kobieta ma taki okres, że ma kręćka na punkcie tego cytatu:

    marilyn_monroe_quote_ii_by_tristencoy-d57z3ol„Jestem samolubna, niecierpliwa i niepewna siebie. Popełniam błędy, tracę kontrolę i czasami ciężko mnie znieść. Ale jeżeli nie potrafisz znieść mnie, gdy jestem najgorsza, nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepsza”.

    Biorąc pod uwagę, że większość kobiet, które cytują Marilyn to wyłącznie wannabies, w rzeczywistości trzeba obawiać się tych, które są jak boska Monroe (wiecie, z cytatem czy bez). Bo co oznaczają powyższe słowa w praktyce?

    – Zawsze będę zwracać uwagę na swoje dobre samopoczucie. (+) Nawet kosztem twojego. (-)

    – Jeżeli nie dostanę czegoś natychmiast, rozpłaczę się. (-)

    – Będę urządzać ci sceny zazdrości (-) i wyrzucać twoje rzeczy przez okno, gdy uznam, że mam ku temu powód. (-)

    – Tym powodem może być twoja dłuższa rozmowa z kimś innym (-) lub to, że pragniesz mieć swoje życie. (-)

    – Będę sprawdzać, gdzie jesteś o każdej porze dnia i nocy. (-)

    – Będę oskarżać cię o zdradę lub rozpaczać, że na pewno chcesz mnie zdradzić. (-)

    – Wybiegnę z domu w środku awantury i nie wrócę dopóki nie zaczniesz mnie szukać. (-)

    – Nigdy nie przeproszę – a już z pewnością nie jako pierwsza. (-)

    – A kiedy mnie zostawisz, zamienię twoje życie w piekło. (-)

    – I twojej rodziny też. (-)

    W zamian oferuję:

    – moją wszechogarniającą, przysłaniającą logiczne myślenie, obsesyjną i toksyczną miłość. (-)

    To jak? Bierzesz z dobrodziejstwem inwentarza?

    Ten cytat brzmi uroczo niewinnie, nieco zawadiacko, ale gdy znajdziesz się w relacji z niepewną siebie potworą, która tylko przypominała delikatną kobietkę, przekonasz się, że nie ma w nic nich słodkiego. Jest za to obietnica emocjonalnego sejsmografu i piekiełko odreagowywania.

    A odreagowywania nienawidzę najbardziej na świecie. Nie znoszę, kiedy ktoś rani bliskich sobie ludzi, bo kolejny raz w życiu mu nie wyszło, bo nie czuje się wystarczająco mądry / piękny / kompetentny / bogaty / spełniony / doceniany / dobrze urodzony / [tu wstaw dowolny powód złego samopoczucia, który trawi osobniki ludzkie]. Nie cierpię tak męskiego, jak i babskiego terroryzmu, z których ten pierwszy stereotypowo jest aktywny, bo opiera się na demonstracji siły ciała, zaś ten drugi pasywny, bo polega na prezentowaniu siły charakterku (a może być i odwrotnie).

    Gdyby cytowane słowa wypowiedział w moim kierunku facet, wiałabym, gdzie pieprz rośnie. Bałabym się, że ten wpatrzony we mnie człowiek z aureolą z blond loków, trochę niepewny siebie i uroczo nieśmiały, któregoś dnia, gdy coś pójdzie nie po jego myśli: spierze mnie na kwaśne jabłko; zacznie oskarżać o zdrady; zacznie obsesyjnie wydzwaniać po sto razy dziennie; zabroni innym mężczyznom kręcić się w obrębie 10 metrów od mojego ciała; znajdę go skulonego pod prysznicem, zawodzącego histerycznie i obżerającego się lodami, bo ubzdurał sobie, że mam zamiar go zostawić.

    Nie chcę „najlepszości” kogoś, kto nie potrafi przejąć kontroli nad swoim życiem i zachowaniem, kto dorastając nie ogarnął, jak stać się odpowiedzialnym za własne dobre samopoczucie.

    Sama też potrafię być trudna do zniesienia i lubię zwalić coś „na okres”, ale nie robię z tego swojego brandu, bo tak naprawdę nikt, nawet najgorszy wróg, najbardziej zagorzały prawicowiec czy mizogin nie zasługują na mnie wtedy, gdy jestem najgorsza. Praca nad własnym charakterem jest lepsza od sadyzmu, mówię wam. I tak oto mam innym do zaoferowania coś więcej niż tylko wahania nastroju i cycki.

    Całe szczęście, że ludzie po drugiej stronie mają wybór i nie muszą znosić cytujących powyższe słowa Marilyn idiotek, trwając przy nich w obawie o swoje lub ich życie. Moje drogie, taka rada na dziś: wybierzcie sobie inny ulubiony aforyzm, a przede wszystkim…

    Save the drama for yo mama.

    [grafika wewnątrz teksu]

    [okładka wpisu]

    This article has 8 comments

    1. ES wrote:

      Nie mogę Was czytać, sorry…
      Te słowa są niesamowite, mają w sobie tyle przekazu, tyle pozytywnej energii… dla nas… kobiet! Tak, czasami każda z nas jest samolubna, czasami każda z nas jest nieznośna… ale to przynosi coś wartościowego dla związku, dla nas samych!!! Trochę więcej humoru i zrozumienia w dzisiejszym świecie… HEJ!!! Jest Ok!
      A faceci kochają nas za to!

    2. Urszula Dobrowolska wrote:

      Aha, może nie dość precyzyjnie się na końcu wyraziłam. Pisząc tu o następstwach: „Także moim zdaniem w przypadku osób mających problemy z poczuciem własnej wartości nalezy liczyć się z tego typu następstwami, jeśli nic z tym nie będą robić.” miałam na myśli oczywiście zachowania, które tu opisałaś.
      Jeszcze dodam, że co do tego odreagowywania całkowicie się z Tobą zgadzam, a to wcale nie rzadkie zjawisko, podobnie jak ta zazdrość czy zawiść. Nie jest dla wszystkich takie oczywiste, że to wszystko to autentyczne problemy, więc o tym akurat warto od czasu do czasu wspomnieć. :)

    3. Urszula Dobrowolska wrote:

      Zgadzam się, że egoizm nie musi oznaczać tego typu zachowań, o których tu pisałaś.

      Nie mniej jednak oznacza on to, że osoba którą cechuje nie powinna w ogóle z nikim się wiązać, bo co to za żcyie z samolubem. A w takim razie masz rację, że należy od takich ludzi wiać. Tyle że to wydaje się oczywiste, po co o tym pisać? ;)

      Natomiast niedowartościowanie jak najbardziej może prowadzić do zazdrości, jest to zupełnie logczne, i życie też niestety to pokazuje. :((
      Także moim zdaniem w przypadku osób mających problemy z poczuciem własnej wartości nalezy liczyć się z tego typu następstwami, jeśli nic z tym nie będą robić.

    4. Kaśka wrote:

      Chyba jednak trochę za bardzo zagalopowałaś się ze swoimi przemyśleniami. Zwolnij trochę, bo zaczynasz oskarżać, wymuszać i ogólnie trochę hipokryzji w tym jest. Bo wiesz, te słowa mogą w praktyce oznaczać to co napisałaś jeśli dana kobieta jest kretynką. A jak ktoś się z taką wiąże i nie zauważa że partnerka jest śliczną idiotką to albo sam tego chce, albo sam też jest głupi?

    5. Myślę, że takie cytowanie MOŻE oznaczać opisane przez Ciebie przypadłości. Jednak egoizm, niedowartościowanie i niecierpliwość nie muszę prowadzić do zazdrości i mściwości. Efektowne, ale daleko idące wnioski.

    6. EN wrote:

      post trafiony w punkt, a trochę samokrytyki kobiecemu rodowi nie zaszkodzi

    7. PB wrote:

      proseksualno, już któryś z kolei post o tym, jak to kobiety są złe i niefajne. Może więcej o seksie, bo na tym się znasz?

      1. Nat wrote:

        Na kobietach też. Jestem jedną z nich.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr