• Sensuva ON Arousal Gel | Recenzja czytelniczki

    Żel stymulujący, który rzeczywiście działa? Czyżby udało nam się znaleźć kosmetyk skutecznie pobudzający? Sprawdź, jak Sensuva ON Arousal Gel sprawdził się u czytelniczki!

    ***

    Recenzja Pauliny

    Gdy dowiedziałam się, że to właśnie ja zostałam wybrana do przetestowania żelu Sensuva ON Arousal, nie ukrywam, że byłam bardzo podekscytowana. Starałam się jednak podejść do testów w miarę obiektywnie, więc spokojnie czekałam na przesyłkę.

    Opakowanie

    Całość jest dość niepozorna – mała, minimalistyczna buteleczka z dozownikiem. Jedyne, do czego mogłabym się tutaj przyczepić to fakt, że aby dostać się do spisu składników, należy odkleić część etykiety, co trochę zaburza moje poczucie estetyki, no i nie lubię, gdy takie rzeczy nie są na widoku. Nie wiem, czy Sensuva ON Arousal Gel będzie dostępny w regularnej sprzedaży, a jeśli tak, to tym bardziej to rozwiązanie raczej kiepsko się sprawdza. Ponadto, instrukcja z jednej strony mówi, że jest to produkt tylko do użytku zewnętrznego, a z drugiej, że smakuje bardzo dobrze. Dla mnie są to informacje sprzeczne i ani ja, ani mój partner nie ryzykowaliśmy w tej kwestii. Dodatkowym zniechęceniem do smakowania tego żelu był dla nas jego zapach, o czym będzie za chwilę.

    Pierwsze wrażenia

    Zdecydowanie tym, na co natychmiast zwróciłam uwagę i co niestety dla mnie okazało się największą wadą produktu, jest zapach. Bardzo mocny, ostry. Dla mnie zdecydowanie odpychający. Mój partner porównał go do bardzo perfumowanych zapaszków bożonarodzeniowych. Takie gingerbread cookies na ostro. Klapa.
    Podczas testu produktu na dłoni (potwierdzone później w trakcie użycia) okazało się, że żel wchłania się dość szybko, z tym, że robi się dość klejący w trakcie i zdecydowanie czuć delikatną powłokę na skórze.

    Podczas użycia

    ON Arousal Gel postanowiłam przetestować w dwóch scenariuszach: solo i z partnerem.

    W sytuacji solo żel wypadł u mnie raczej kiepsko. Podczas masturbacji skupiam się zdecydowanie na łechtaczce, ponieważ penetracja solo nie sprawia mi przyjemności. Po nałożeniu odczucie było bardzo przyjemne, delikatnie rozgrzewające, tak, jak powinno, ALE… zbyt intensywny zapach nie wprawiał mnie w najlepszy nastrój, a kleistość produktu sprawiła, że musiałam się dużo bardziej napracować, żeby osiągnąć orgazm. Przy użyciu wibratora orgazm okazał się szybki i wymuszony.

    Biorąc pod uwagę te doświadczenia, sceptycznie podeszłam to testu z partnerem i muszę przyznać, że byłam mile zaskoczona. Żel zdecydowanie uwrażliwia łechtaczkę, ale dużo głębiej niż się spodziewałam. Choć przy użyciu wibratora mój orgazm był zbyt szybki, podczas penetracji okazał się bardzo głęboki, trwał też dużo dłużej. Zdecydowanie jeden z najlepszych, jakich doświadczyłam przy minimalnej stymulacji łechtaczki.

    Kolejnym dużym plusem tego żelu podczas penetracji jest jego efekt rozgrzewający. Mam problemy z relaksem i nawet podczas seksu potrafię być dość spięta, a mój partner jest dla mnie trochę za duży i stąd część pozycji dotąd sprawiała mi ból. Z tym żelem jestem dużo bardziej elastyczna, czuję się też bardziej nawilżona i pozycje dotąd niekomfortowe przestały takie być. Partner również czuje różnicę w temperaturze, co poprawia również jego odczucia.

    Szkoda tylko, że seks oralny z użyciem tego żelu u nas zdecydowanie odpada.

    Podsumowując

    ON Arousal Gel marki Sensuva oceniłabym na 3,5/5. Kosztuje to to 26 dolarów (ok. 100zł) i gdyby nie ten piekielny zapach, pewnie bym go kupiła. Nie polecałabym go do zabaw solo nienastawionych na penetrację. Jak na pierwszy tego typu produkt, jestem mile zaskoczona, choć to pewnie dlatego, że nie nastawiałam się na żadne fajerwerki.

    ***

    Fundusz kawowy sprawia, że mogę zapraszać więcej osób do recenzowania wysokiej jakości produktów. Chcesz w przyszłości wziać udział w testach?

    This article has 1 comments

    1. opowiadania erotyczne wrote:

      Czyli wychodzi na to, że produkt nie jest warty swojej ceny.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr