• Być w związku i nie zwariować

    To fascynujące obserwować rodzące się między ludźmi relacje, patrzeć, jak się zawiązują, ewoluują, rozpadają lub trwają. Choć każdy z nas ma w głowie zakodowaną ideę związku, często będącą konceptem dość abstrakcyjnym, czasem zdajemy się nie dostrzegać, jak bardzo to, co dostajemy, odbiega od pierwotnej wizji.

    Czasami w związkach coś nie wychodzi, gdy brakuje niezbędnej równowagi pomiędzy dawaniem a braniem. Jestem absolutnie przekonana, że obydwie strony, jak w dobrej synergii, powinny po równo wnosić coś do relacji i z niej czerpać oraz pracować nad nią, zadając sobie kluczowe pytanie, czy aby na pewno jest im w parze lepiej niż wtedy, gdy funkcjonowały bez siebie. Bywa tak, że od samego początku strony nie starają się jednakowo. Ktoś na przykład przyzwyczaja się do ciągłego dawania, ktoś inny do ciągłego brania, aż wreszcie czara się przepełnia lub zmieniają okoliczności i rodzi się frustracja. Może dawcę spotkało coś przykrego i teraz sam potrzebuje otrzymać wsparcie od drugiej osoby, a ta nie ma ochoty wyzbywać się swojego przywileju brania?

    Trzeba oczywiście wziąć poprawkę na okresy, gdy ktoś może być niezbyt nastawiony na dawanie schronienia, bo sam go potrzebuje lub odczuwa emocjonalne przemęczenie i nie jest w stanie wysłuchać. Gdy jednak balans pomimo sprzyjających okoliczności przyrody nie daje się zachować, zamiast obwiniać drugą osobę, że jest do niczego i nie nadaje się do życia w parze, warto wprowadzić kilka usprawnień. W przeciwnym razie skumulowane negatywne uczucia wreszcie eksplodują, a ty zaczniesz topić otaczających cię ludzie w oceanie własnego niezadowolenia.

    1. Postawić na szczerość. Ktoś może nie domyślać się, że coś jest nie tak, dopóki nie zostanie o tym poinformowany. Jeżeli nie potrafi znieść prawdy, zwyczajnie nie był wart zachodu. Uczciwiej wobec samej siebie jest być nastawioną na otwartą komunikację i przyjmowanie (czasem nawet bolesnych) komunikatów. Ukrywanie emocji – pozytywnych i negatywnych – sprawia, że ich pula narasta i zazwyczaj kończy się tak, że nawarstwione dobre uczucia gdzieś się wykruszają po drodze, zaś skumulowane złe – że kruszy się i wali cała relacja.

    2. Być samolubną! Zasada skupienia się na sobie powinna obowiązywać obydwie strony. Czas skończyć z myśleniem o tym, jak bardzo poświęcasz się, przenosząc się z partnerem/partnerką do innego miasta lub kraju czy pozwalając mu/jej realizować swoje ambicje i pasje kosztem własnego wolnego czasu. Odrębność potrzeb nie musi być problemem, ale może stać się nim, gdy jedno w związku robi coś fajnego, a drugie – niekoniecznie, zwłaszcza, że też chciałoby spełniać się poza relacją, niekoniecznie tylko zagrzewać partnerkę/partnera do boju. Nie widzę innego wyjścia, jak znaleźć coś, co daje ci poczucie realizacji i szczęście, by robić właśnie to.

    3. Upewnić się, że jest jeszcze co zbierać. Naprawdę, nie musisz tracić czasu, by z odłamków na powrót złożyć to, co było tak pociągające kiedyś. Zastanów się też, czy nie jesteś aby jedyną stroną, która ma ochotę naprawiać i pracować nad odbudowaniem związku. Może wtedy niespodziewanie uświadomisz sobie, jak dawno temu wasze drogi rozeszły się i już od jakiegoś czasu podążacie w zupełnie różnych kierunkach.

    4. Komunikować się jasno i precyzyjnie. Postawienie sprawy na ostrzu noża i powiedzenie: „już ci na nas nie zależy” jest nie tylko barierą komunikacyjną, ale też nie wnosi żadnej wskazówki odnośnie zmian, jakich byś oczekiwała. Staraj się mówić z perspektywy „ja” i własnych odczuć, jednocześnie sugerując, jaka miałaby być najbardziej pożądana akcja/reakcja drugiej osoby.

    5. Uświadomić sobie, że pomiędzy chęcią zranienia kogoś z rozmysłem a nieporozumieniem jest ogromna przepaść. Gdy wkurza cię, że w związku to ty jesteś inicjatorką, planujesz wyjścia, wakacje i czujesz, że partner/ka nie kiwa palcem, by cię w planowaniu wspomóc, zastanów się, czy może druga osoba nie przyzwyczaiła się do tego, że przejmujesz dowodzenie w kluczowych sprawach lub ma wrażenie, że sprawia ci to niesamowitą frajdę. Zamiast torturować kogoś humorami czy znikaniem, warto sprawdzić czy nie doszło do niezrozumienia jednego przez drugie.

    6. A przede wszystkim: bądź gotowa, by ruszyć dalej. Czasami najlepsze związki rozpadają się i zawsze w zanadrzu trzeba mieć jakieś zabezpieczenie, plan B na przyszłość. Przeanalizuj, ile jeszcze jesteś w stanie czerpać z tej relacji, czy widzisz możliwość ponownego bycia szczęśliwą, będąc z daną osobą. Jeżeli uznasz, że warto powalczyć i popracować – zrób to, gdy nie widzisz nadziei – odejdź w swoją stronę. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że poczujesz radość ze zrobienia czegoś dobrego dla siebie.

    [grafika wpisu – theilr]

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr