• Czy mówić ludziom, że są beznadziejni w łóżku?

    Jeżeli nikt nigdy nie zaproponował ci układu typu „przyjaciele z bonusem” oznacza to tylko, że twoje bonusy były za słabe i może czas coś z tym zrobić.

    Przez nasze łóżka przewijają się różni ludzie – wyrafinowani kochankowie i samolubne kochanki, lepiej lub gorzej wyrzeźbieni przez naturę czy tacy, którzy nie wiedzą, jak zabrać się do rzeczy. Czasem beznadziejny seks staje się gwoździem do trumny dobrze zapowiadającej się relacji. Dlaczego? Przede wszystkim przez niezręczność, jaką stanowi dla wielu z nas wytknięcie komuś łóżkowych błędów.

    Jeżeli ktoś poza sypialnią jest świetnym życiowym kompanem, a tylko w seksie ma lekkie tyły, nie ma co zrywać kontaktów czy przenosić ich na stopę czysto przyjacielską. Wystarczy odrobina starej, dobrej komunikacji. Oczywiście, łóżkowe wyczyny i nasza „sprawdzalność” są sferą na tyle delikatną, że zbyt brutalna szczerość może być przez drugą osobę uznana za chęć umyślnego zranienia jej, a przecież nie o to chodzi. Stawiam więc na konstruktywną krytykę zamiast krytykanctwa.

    Nie ma chyba takiej osoby, która nie doceniłaby konstruktywnego feedbacku w kwestii techniki czy ogólnych życiowych prawd, na przykład takich, że u większości mężczyzn sutki służą wyłącznie do dekoracji i nie ma co spędzać godzin na ssaniu i drażnieniu ich czy seks oralny „na sucho”, bez odpowiedniego poślizgu, nie jest zbyt przyjemny ani dla kobiet, ani dla facetów. Wiele seksualnych preferencji, rzecz raczej oczywista, to sprawa subiektywna i nie ma co zakładać, że coś, co lubili lub czego nie mogli znieść poprzedni partnerzy, zadziała jako sprawdzona strategia z nową partnerką/nowym partnerem. Najważniejsze, by naszym seksem nie rządziła zasada „nie pytaj – nie mów”.

    Powiedzenie, że coś ci się podoba lub czego nie znosisz nie jest aż takim wyczynem. Dojrzali kochankowie to docenią, ci z przerośniętym ego najwyżej obrażą się i odprawią z naszego życia sami. Zakomunikowanie „chcę inaczej” nie jest natychmiastowym ochładzaczem atmosfery. Zakładam, że gdy dwoje ludzi angażuje się w akt i dochodzi do takiego poziomu intymności, by oglądać się nawzajem nago, dotykać i pieścić, chcą robić to dobrze, otrzymywać przyjemność i ją dawać – seks to nie konkurencja, w której jedno wygrywa (szczytuje), a drugie musi obejść się smakiem. Obydwie strony powinny starać się tak samo.

    Usłyszałam kiedyś od faceta, że zrobiłam z niego „zadowalacza” i to bynajmniej nie zarzut. Był jednym z tych, których jedyną seksualną misją było wsadzić-wyjąć, a gra wstępna ograniczała się do pocałunków i rozbierania, dosłownie nic poza tym. Gdybym nie powiedziała mu, że techniki ma trochę słabe i nie zapytała czy w ogóle wie, gdzie jest łechtaczka, nigdy nie zobaczyłby, jak wygląda szczytująca kobieta. Teraz, gdy nie doprowadzi swojej partnerki do orgazmu (albo przynajmniej nie podejmie takiej próby) czuje się jak skończona świnia. Na dodatek wciąż chce się „doszkalać” i próbować nowych rzeczy, nauczył się słuchać i pytać. Jego przyszłe kochanki mogą wysłać mi kwiaty i czekoladki, nie pogardzę.

    Co zaś czynić, gdy nie skutkują sugestie ani werbalne, ani manualne? Gdy cała akcja zmierza ku nieuchronnej katastrofie i nie za bardzo chce nam się walczyć o przyszłość, bo akurat zaliczamy przygodę na jeden wieczór? Albo gdy pełni nadziei decydujemy się na mizerną powtórkę z rozrywki z kimś, kto już raz nie pokazał się z najlepszej strony? Powiedzieć po prostu: „chyba jednak nie jesteśmy dopasowani” i zmyć się czym prędzej. Po co po każdym seksie czuć niesmak i tracić czas na bezowocne igraszki? Życie jest na to zbyt krótkie, a seks – z odpowiednimi osobami – zbyt fajny, by odmawiać sobie płynącej z niego przyjemności.

    [grafika wpisu – Dan Foy]

    This article has 3 comments

    1. Greg wrote:

      Ja mam ten problem, że kobiety nie proponują mi FWB nigdy – zamiast tego od razu chcą się ze mną wiązać (a seksem są zachwycone). I co to oznacza?

      1. Nat wrote:

        Oznacza to, że po prostu masz w swoim otoczeniu kobiety, które chcą związku i którym seks jeszcze lepiej smakuje, kiedy są w relacji.

    2. ladymidday wrote:

      sama racja.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr