• Dziewczyny też oglądają porno!

    Na studiach profesor zapytał mnie, dlaczego chcę zajmować się pornografią. Kiedy odpowiedziałam, że lubię porno (w końcu fajnie jest zgłębiać coś, co się lubi), przyjrzał mi się badawczo. Potem jeszcze nie mógł się nadziwić przemianie obyczajowej, która pani Nat, jako kobiecie i to na uniwersytecie państwowym, pozwala pisać o takich rzeczach.

    Z cyklu „dowcipów z koledżu”, polecam skecz Girls Watch Porn Too (jestem fanką dziewczyny z tatuażem na ramieniu):

    I nawet jeśli miał to być tylko żart stylizowany na kampanię społeczną, to nie wiem, czy przypadkiem nie wyświadczył babkom sporej przysługi.

    Bo dziewczyny naprawdę oglądają porno. Powiem więcej, robią to nie tylko w ramach aktywności badawczych pod wezwaniem „z kamerą wśród zwierząt”, żeby zobaczyć, co tam się dzieje i przekonać się, co mężczyźni w tym widzą, ale sięgają po pornografię w celu, do którego została stworzona – aby się podniecić i, bardzo naturalną koleją rzeczy, masturbować. Mają nawet swoje upodobania co do klimatu produkcji (patrz wideo powyżej), więc czasem nawet bawi je, kiedy partner, chcąc podkręcić atmosferę przynosi jakiś przaśny erotyk, filmowany „przez pończochę” i we wspaniałych rezydencjach. Czas powiedzieć wyraźnie, że często zasypiamy, widząc na ekranie to łoże obsypane kwieciem, na którym pan i pani w dziwnych ujęciach coś tam performują i pewnie jest to stosunek (już chyba bezpieczniejsze byłoby zainwestowanie w 9 piosenek). Najwyższa pora skończyć z łatką, iż prawdziwe porno jest tylko dla zboczonych i niewyżytych kobiet. Tylko my chcemy czegoś więcej niż gadki w stylu „panie hydrauliku, nie mam czym zapłacić za usługę”, po czym fachowiec rzuca swym fachowym okiem i zabiera się za kolanko gospodyni.

    Problem z różową branżą tkwi w tym, że wiele dziewczyn nadal postrzega ją jako arcysztuczne, naszpikowane aktorkami jak od Hefnera, pełne silikonowych biustów i chirurgicznie poprawianych wagin poletko, na którym stoi farma starego Donalda. Takiego określenia użył mój przyjaciel, podsumowując heteryckie porno głównego nurtu, ponieważ występujące w nim babki albo kwiczą, albo ryczą, albo syczą, ewentualnie wydają jakieś inne zwierzęce dźwięki. W tymże odłamie gra wstępna równa się fellatio, a dostawca pizzy zawsze znajdzie dziurę w pudełku, żeby przebić jedzenie penisem i panią zwykle zachwyca ta dodatkowa kiełbasa. Najprościej ujmując, w takich produkcjach cała akcja jest od razu na wysokim C i nie ma czegoś, co pozwoliłoby wydobyć jakikolwiek erotyzm z obserwowanej sytuacji. Ponadto, nie czarujmy się, branża nie wytwarza męskich hetero gwiazd na miarę Sashy Grey, więc najczęściej jesteśmy skazane na facetów brzuchatych, wąsatych, w skarpetach, a jak wszystko wydaje się w miarę w porządku, to w zbliżeniach, na przykład gdy pan pani dłubie w pochwie, nagle okazuje się, że ma obgryzione paznokcie, brudne paznokcie (no i gdzie z tymi łapami?!), sińce pod paznokciami, ewentualnie w grę wchodzą też niedoszorowane pięty albo wyraźne zakola z pożyczką.

    Ostatnio, i może tu kampania społeczna College Humor naprawdę zadziałała, pojawiły się na rynku co najmniej dwie wytwórnie, które śledzę, oferujące całkiem niezłe filmy pornograficzne – takie, które nie kończą się wytrzepywaniem ejakulatu na twarz aktorki, a praca kamery nie skupia się wyłącznie na funkcjonowaniu narządów płciowych i prezentowaniu stopnia ich wybielenia. Nikt nawet nie zabiera do łóżka sandałów z przezroczystą platformą i ludzie noszą normalną bieliznę. Czyli – da się. Te filmy mają też walor wybitnie edukacyjny, bo pokazują, jak można i że wręcz należy troszczyć się o przyjemność partnerki podczas aktu. Od razu zaznaczam, że piszę o tym, co można znaleźć w internecie i obejrzeć za darmo, bo – jakkolwiek bardzo chciałabym wspierać feministyczne produkcje sprowadzane z zachodnich krajów – to są one dla mnie zwyczajnie za drogie i musiałabym wydać sporą sumę, żeby zapewnić sobie różnorodność z filmami na DVD. A tak mam przynajmniej zapewnioną ciągłość wrażeń. Ogólnie, moja przygoda z nurtem kobiecej pornografii miała raczej walory poznawcze niż pobudzające.

    Jest jeszcze jedno porno (dobra, jest ich co najmniej kilka… dziesiąt), które w ogóle mnie nie podnieca – amatorskie rosyjskie. Tutaj wzór jest następujący: meblościanka, fajans w przeszklonej gablotce i pani w neonowych kabaretkach. Rozkładana wersalka, na niej kocyk z misia, a wśród tego wszystkiego brzydki seks brzydkich ludzi – czyli jak w moim życiu. Typowy osuszacz waginy, bo klatka schodowa od razu pachnie gotowaną kapustą.

    This article has 7 comments

    1. karonka wrote:

      czy możesz polecić film w stylu 5 hot stories
      ?

    2. nickkkkkk wrote:

      jesli chodzi o les to pare fajnych mozesz znalesc na lezsex (wujek google pomoże znaleść;)

      1. Nat wrote:

        Zawsze można sięgnąć po pornografię alternatywną :) Produkcje Eriki Lust czy Emilie Jouvet…

    3. S wrote:

      Niestety obie strony płatne. Znacie dobre i bezpłatne?

    4. Nat wrote:

      W cyklu – dla każdego coś miłego, polecam x-art, po kropce wstawiamy „com”. Co prawda filmy z samymi dziewczynami to raczej lesbijskie akcje dla heteryckiego oka, więc tych nie polecam, ale pozostałe warto sprawdzić. Podobnie jest z orgasms, rozszerzenie xxx. Jak mi się uda dorwać do jakichś wydawnictw na DVD to chętnie podzielę się wrażeniami.

    5. K. wrote:

      jakie to prawdziwe!
      Dziewczyny, czy mozecie polecić jakies fajne, smaczne filmy bez silikonowych biustow ale tez bez brudnych paznokci? :)

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr