• Fantazjuj po seks!

    Dzisiaj na występy gościnne na Proseksualną wpadła Santi. Jak sama siebie określa: „filozof miłości oraz doradczyni intymna. Entuzjastka ero-gawędy, która pisze i uczy, pokazując, jak z erotyki czerpać życiową energię”.

    Choć na pierwszy rzut oka z Santi różni nas bardzo wiele: szerokość geograficzna, status rodzicielski, język seksualności, a także styl pisania, to nie mam wątpliwości, że obydwie, publikując w internetach oraz wychodząc poza nie, działamy w słusznej sprawie: chcemy promować seks-pozytywną postawę wśród ludzi, z którymi się stykamy. Dlatego dziś publikuję tekst Santi, który traktuje o fantazjowaniu.

    Fantazje erotyczne to dla wielu z nas „orgazmiczne paliwo”. Przechowujemy w głowie wyobrażenia, opisy lub sceny z filmów, które działają na ciała, pomagając nam się seksualnie nakręcić, a nawet – uruchomione w odpowiednim momencie – szczytować. Rzadko są politycznie poprawne czy odpowiadają temu, jak postrzegają nas inni ludzie. Dopuszczanie ich do głosu pomaga ćwiczyć naszą seksualność bez seksu.

    Ale już nie przedłużam i oddaję głos Santi:

    ***

    Proseksualna zna się na chędożeniu jak mało która, dlatego Santi gościnnie uczyć niczego nie będzie. Jest jednak temat interesujący, nieco filozoficzny, którym jak chlebem chętnie się podzielę. Bo jak produkty zbożowe może on stanowić podstawę pronamiętnej diety, tyle że dla głowy. Mowa o wyobraźni erotycznej i wszelkich miłosnych fantazjach.

    Robert J. Stoller w książce Observing the Erotic Imagination (1985) pisał, że jego fascynacja wyobraźnią erotyczną zaczęła się od badań nad fantazjami osób o perwersyjnych skłonnościach oraz z zaburzeniami seksualnymi. Ku jego zdziwieniu, miłosne marzenia i wyobrażenia badanej grupy wcale nie różniły się w swej strukturze (a jedynie nieco w treściach) od tych, które mają osoby o tzw. zdrowych skłonnościach i statystycznie przeciętnym życiu seksualnym. Tak Stoller doszedł do wniosku iż można sensownie mówić o fenomenie wyobraźni erotycznej, łącząc go bezpośrednio z seksualną ekscytacją.

    Co to znaczy w praktyce? Śnij na jawie, marz, fantazjuj! Jeśli chcesz, by w Twoim życiu było miejsce na seksualne podniecenie oraz ekstazę, czas zafundować sobie trening wyobraźni. Porozciągać ją, by była jak wyćwiczony mięsień – gotowa do pracy ad hoc i w niemal każdych warunkach. Uśpioną trudno rozbudzić w weekendową noc. A przecież chcemy przeżywać gorączkę sobotniej nocy. Dlatego snuj scenariusze. O smaku malin, z piaskiem plaży, jednwabną pościela i koronkową bielizną. Egzotyczne, o zapachu orientu, z masażami, kadzidełkami, tantrycznym uniesieniem na koniec. Drapieżne, z pazurem, a może chili, gdzie ciała przyciskane do ścian, nienasycenie i głów pożądaniem, nieumiarkowaniem, gwałtownością steruje.

    Im więcej i cześciej, tym lepiej. Piszę to zupełnie poważnie. Ero-sny na jawie relaksują nas, dając faktycznie odpocząć przeładowanej bodźcami głowie. Miast sygnałów „działaj, straj się, walcz”, rozsyłane są komunikaty o odczuwanej przyjemności. Z punktu widzenia naszego mózgu, zupełnie nieważne, że nie związane z realnie przeżywaniem. Co za tym idzie, ustępuje frustracja, czyniąc miejsce zadowoleniu. Z zadowoleniam wiadomo już jak sprawa wyglada – lepsza odporność na stres i choroby, lepsza wydajność, większa kreatywność. Nie na darmo staramy się tak uparcie być szczęśliwymi.

    Jak ją ćwiczyć? Ja polecam czytanie oraz słuchanie, a w dalszej kolejności – oglądanie. Tak, mogą być filmy erotyczne oraz porno. Ważne, by odbierać treści z zaangażowaniem. Nie na szybko i nie w jednym kierunku. Jak jedzenie trzeba przetrawić, tak i tego typu inspiracje. Co jakiś czas wciskając pauzę, podnosząc wzrok z nad książki i marząc. Jak chciałabym lub chciałbym ja? Czy byłoby to do realizacji? Stawiaj pytania. Odpowiadaj. Dyskutuj w swojej głowie. A gdy już dojdziesz do konkluzji, przymknij oczy i wyobraź sobie to wszystko.

    Pewnie dlatego lubię Proseksualną. Bo w ramach poradników, podpowiada scenariusze. One są jak pożywka dla naszej głowy. Jak wehikuł do intensywniejszego czucia. Bo dobry seks, jak dobry smak, to złożenie wiedzy oraz moc dotychczas zebranych doświadczeń. A jeśli chcecie naprawdę ekstremalnego treningu, piszcie. Historie. Z przeszłości w przyszłość. Kombinując wątki, postaci, okoliczności. Ćwicząc sie w erotyce na kartce lub blogu, by potem dać pofolgować wyobraźni w sypialni. Będziecie gotowi.

    Po ostatnie: to właśnie nasza głowa wespół z wyobraźnią chroni przed kompulsywnością – dodając znaczenia. Zwalniając w biegu. Każąc prosić o o wiele więcej niż erotyczny fast food na zimno.

    Blog Santi

    [okładka wpisu: Santi w obiektywie Aniki Kaszy, arch. prywatne]

    This article has 1 comments

    1. […] Jedną z tych mam jest Santi, która niedawno wpadła na Proseksualną z występem gościnnym o fantazjach erotycznych, druga – to artystka sztuki użytkowej, spełniająca się na co dzień w „bardzo […]

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr