• Podczas seksu w żeńskiej głowie…

    Miłość od pierwszego orgazmu? Byłoby idealnie. Ale co zrobić, gdy wszystkie te pozycje na czworakach, podczas których obwisa mi biust, brzuch i ogólnie czuję się, jakbym miała wymię, sprawiają, że zaczynam koncentrować się bardziej na swoim ciele, niż na wielkim O? Nie będzie miłości bez oksytocyny…

    Na fanpejdżu „Tam na dole” to mam stopy podzieliłam się filmikiem zatytułowanym „O czym myślą dziewczyny podczas seksu?”, z wideo-blogerką, Jenną Marbles, zupełnie trafnie prezentującą monolog wewnętrzny, który pewnie niejednej z dziewczyn przydarzył się w rzeczywistości. A skoro w przypadku kobiet gra wstępna rozciąga się i na cały dzień poprzedzający sam akt, jak mógłby wyglądać taki seks-strumień świadomości?

    Godzina 20:00, zjedliśmy kolację i chyba wszystko idzie dobrze. On pochyla się w moim kierunku i chce mnie pocałować. Całkiem przyjemnie. Wreszcie przypominam sobie o pieczywie czosnkowym i cebuli w mojej sałatce greckiej. Cholera, czy on to wyczuł? Na wszelki wypadek lepiej wycofać język… W sumie jestem trochę napalona. Nawet bardzo.

    20:30, jednak sypialnia. Czy gacie pasują mi do stanika? W ogóle jaką bieliznę dzisiaj założyłam? Dobra, może bez koronek, ale mniej więcej góra współgra z dołem. Robi się naprawdę gorąco. Przezornie zzuwa skarpetki. Dba o estetykę, skubany.

    20:32, jedną ręką rozpina mi biustonosz. Gdzie on się tego nauczył? Cyckami bez stanika grawitacji nie oszukam. Mam nadzieję, że nie spodziewał się czegoś lepszego. Chyba wolałabym się położyć, przynajmniej przestanie mi się robić oponka wokół brzucha. Zaczynam się zastanawiać czy aby na pewno dokładnie się wydepilowałam. Powinnam była być bardziej tajemnicza i zamiast stringów wybrać szorty. Ale z widoczną linią majtek też nie bardzo. Zawsze pod górkę.

    20:36, wylądował z twarzą pomiędzy moimi udami. Mam nadzieję, że nie pomyśli o moich krostkach po depilacji jako o objawach choroby wenerycznej. Prysznic brałam jakieś cztery godziny temu. Mam nadzieję, że nie pachnę… rybio.

    20:45, dobra, czas się odwdzięczyć. Nie traci wzwodu, więc chyba mu się podoba. Przysięgam jednak, że jeżeli spróbuje docisnąć moją głowę do swojego penisa, to mu go odgryzę. Chyba przestał oddychać. Podoba mu się czy jednak przez przypadek zahaczyłam o zęby? Byłabym wdzięczna za jakąś wskazówkę – szybciej, wolniej? Cokolwiek.

    Siedem minut w niebie później, oboje jesteśmy nadzy. Nie muszę o nic pytać, ma kondomy. Całe szczęście.

    20:54, zaczęło się. Zastanawia mnie tylko, z iloma dziewczynami się teraz spotyka. Kiedy ostatni raz uprawiał seks? Badał się? Ma kondom, więc chyba wszystko będzie w porządku. Naprawdę, ciekawe, jaki jest jego szczęśliwy numerek.

    21:06, nie wiem, jak to się stało, ale chyba zbliżam się do drugiego dzisiaj orgazmu. O nie, zły ruch. Kto mu kazał zmienić tempo? Odeszło, przepadło. Tak po prostu. Ciekawe czy on czeka na moje wielkie O. Może powinnam pokrzyczeć, jakoś go zachęcić? Czy zauważył, że przewracam oczami, prowadząc ten monolog?

    21:15, chyba zaczęło mu się nudzić. Komenderuje zmianę pozycji. Czeka aż się wypnę. Zaczynam panikować. Zauważy pryszcze na moim tyłku? Biust mi zwisa, brzuch mi zwisa, ogólnie mam zwis damski trzęsący. Pierdzący odgłos ciała A oddziałującego na ciało B rozprasza nas oboje po równo. Tak. Strasznie śmieszne. Mam nadzieję, że on zdaje sobie sprawę, że to nie moje wiatry?

    21:19, jęknął, sapnął i skończył. Czy na pewno? Dyskretnie rzucam okiem na prezerwatywę. Wygląda na pełną, czyli raczej doszedł. Idzie się zutylizować. Szamoczę się na łóżku i walczę z myślą – kołdra, a może pozycja na Kate „narysuj mnie jak jedną ze swoich francuskich dziewcząt” Winslet? Wraca. Pochyla się nade mną i całuje. Chyba jest zadowolony. Układa się obok mnie i zagarnia na swoje ramię. Zaraz… On pomrukuje?!

    21:24, mówi mi, że dla faceta to świetna sprawa mieć dziewczynę leżącą na jego klacie, bo ma poczucie, że może obronić ją przed całym światem. I choć nigdy nie miał takich maskulinistycznych jazd, to i tak mu się podoba. Szkoda, że mi drętwieje ręka, na której leżę. Chyba chciałby, żebym została na noc.

    Powie o mnie kumplom? Będzie zabiegał o powtórkę? Rano zrobi mi śniadanie czy będzie patrzył wyczekująco aż wyjdę? Może postaram się obudzić wcześniej niż on i jeżeli nie zwiać zupełnie, to chociaż znaleźć moje ubrania i zakryć te nieszczęsne pryszcze na tyłku.

    Znajomy scenariusz? Niejednej dziewczynie podczas seksu przebiegają przez głowę myśli powodowane niepewnością, a to własnego ciała, a to techniki. Mój seks też bywał beznadziejny przez takie trujące rozważania, dopóki nie uświadomiłam sobie, że ideałów nie ma i tak samo, jak ja – partner też ma nieszczęsne wypryski na zadzie, poci się i robi dziwne miny, a tak długo, jak jestem jedyną nagą kobietą w pokoju, nie mogę mieć wątpliwości, że chce uprawiać seks właśnie ze mną. Tak, jak ja z nim.

    Poza tym wszyscy jesteśmy istotami fizjologicznymi – z burczeniem w brzuchach i porannym oddechem. Dodatkowo nie po to umiemy mówić, by nie wyrażać werbalnie swoich potrzeb. A jak już bardzo nie umiemy werbalnie „trochę bardziej w prawo”, to manualnie też się da pokierować. Trzeba tylko chcieć odmienić swoje seksualne życie na lepsze. Większe zrozumienie dla własnego ciała i jego potrzeb to przepis na wyluzowanie w łóżku i pozwolenie sobie na przyjemność, a partnerowi czy partnerce na jej ofiarowanie. Niektóre dziewczyny, które spotkałam na swojej drodze, by wyłączyć myślenie w intymnej sytuacji, decydowały się na pijany seks. Tyle, że granica, poza którą zaczynały przelewać się partnerowi przez ręce była naprawdę bardzo… płynna.

    Postuluję więc: podczas seksu nauczmy się wyłączać głowy! Byle nie wtedy, gdy przychodzi czas na zabezpieczanie się. W momencie, gdy prezerwatywa lub femidom są we właściwym miejscu, robimy „pstryk” i…

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr