• Powtórka z peggingu

    A w niej: najczęściej spotykane problemy (i ich rozwiązania), pozycje do wypróbowania oraz uprząż od Tantus dla początkujących i zaawansowanych koneserów… 

    Pegging, czyli penetracja mężczyzny przez kobietę, nie jest absolutnie czynnością łatwą, za to bardzo przyjemną (dla obojga). Ale jeśli macie robić to źle, lepiej zróbcie to dobrze. Dlatego dzisiejszy, bardzo praktyczny wpis jest naturalnym uzupełnieniem tego.

    Jest wiele powodów, dla których pegging pociąga tak wiele par – fizycznych, jak i emocjonalnych. Stymulacja prostaty jest bowiem bardzo przyjemna, drażnienie tego gruczołu powoduje u mężczyzn silniejsze odczuwanie orgazmów. Dla innych bycie zdominowanym przez kobietę to przyjemność czysto psychiczna. Równie ekscytujący, przynajmniej dla mnie, jest tak zwany efekt „uwierz w ducha”, gdy doczepiona „proteza” u partnerki staje się odbiorcą bodźców, czy to przy symulowanym seksie oralnym, czy podczas samej penetracji.

    Sprzęt

    Najczęstszym błędem popełnianych przez początkujących amatorów peggingu jest nieprzemyślany dobór sprzętu. Jeżeli wraz z drugą osobą dopiero wkraczasz w ten nowy obszar doznań erotycznych, uwierz mi, że nie chcesz mieć kontaktu z badziewiem. Źle dobrane akcesoria tylko zniechęcą was do dalszych eksperymentów.

    Dildo

    Najlepiej pozwól wybrać dildo osobie penetrowanej. Owszem, akcesoria mają sprawiać, że i strona aktywna, i pasywna czują się seksownie, ale w tym wypadku to partner powinien zadecydować, jak wiele jest w stanie znieść. W szczególności zwróć uwagę na podstawę gadżetu – powinna być odpowiednio szeroka (ta o zbyt małej powierzchni może przemieszczać się lub wręcz wypadać z uprzęży), ale i niezbyt gruba, aby mieściła się pod uprzężą. Nie przesadzaj też z teksturą i kształtem – do pierwszych zabaw analnych najlepszy będzie gadżet gładki, bez rowków i udziwnień, taki, który rozszerza się ku podstawie i jest węższy u góry.

    Najbardziej optymalna średnica zabawki to około 3,5 do 4 cm.

    O jakości materiału chyba nie muszę przypominać? Jeżeli muszę, to odsyłam cię tutaj.

    Lubrykant

    Pegging wymaga dużej ilości lubrykantu z tego powodu, że odbyt sam się nie nawilża. Warto sięgnąć po taki do seksu analnego, który ma gęstszą konsystencję i nie wyparowuje tak szybko, jak lekki lubrykant wodny. Możesz też wypróbować żel na bazie olejków lub silikonowy. Uważaj jednak na lubrykanty silikonowe w połączeniu z silikonowymi zabawkami – żel może wejść w reakcję chemiczną z powierzchnią gadżetu, dlatego przed przystąpieniem do akcji przeprowadź test na niewielkiej powierzchni dilda. Jeżeli powierzchnia pod wpływem lubrykantu zrobi się lepka lub ulegnie delikatnemu stopieniu, to znak, aby nie używać tego żelu z tym akcesorium.

    Uprząż

    Sama zaczynałam od strap-onów, które nie potrzebują uprzęży – zabawek typu share (przeczytasz o nich tutaj i tutaj) – większość pasków dostępnych na rynku wydawała mi się zbyt skomplikowana, nie ukrywam też, że wolałam uniknąć tzw. „efektu szynki”. Po prostu nie chciałam, aby moja uprząż wyglądała jak sprzęt do wspinaczki, z dużą ilością klamerek i obręczy, a przy okazji wżynała się w ciało. Próby znalezienia tej odpowiedniej nauczyły mnie dwóch rzeczy: jest to ten kluczowy element, na którym nie warto oszczędzać – idealna uprząż powinna być dobrej jakości, nie ma tu miejsca na szybko pękającą dermę, ostre szwy czy wykończenia, niezabezpieczone nity, plastikowe obręcze; ponadto uprząż otwiera nowe możliwości eksperymentowania z większą ilością gadżetów, co jest miłym urozmaiceniem zważywszy na fakt, że liczba tych porządnych, podwójnych dild, które nie potrzebują pasków, jest raczej ograniczona.

    Mój zestaw do peggingu od Tantus: Amazon Connoisseur Harness i Silk Medium 

    Już jakiś czas temu stałam się posiadaczką przepięknej skórzanej uprzęży Amazon Connoisseur Harness. Jej ogromną zaletą jest to, jak łatwa okazuje się w obsłudze. To uprząż-stringi, zapinana po bokach na rzepy, która na dodatek pasuje do szerokości bioder od 76 do 134 centymetrów, a więc docenią ją również osoby plus size. Jej nałożenie i dopasowanie zajmuje mi około 20 sekund, co raczej byłoby awykonalne w przypadku uprzęży z dużą liczbą klamerek czy zatrzasków (czy wspominałam już, że nie jestem dobra w wiązania?). Otwór na dildo ma średnicę 3,80 cm (idealny rozmiar dla początkujących), więc gadżet szerszy lub o wymyślnym zwieńczeniu po prostu się do niego nie zmieści. W kolekcji uprzęży Tantus znajdują się jednak dwa modele z wymienianym ringiem, który można dobrać do rozmiaru gadżetu – Black Widow i Nevada.

    Uprząż została wykonana bardzo solidnie, raz umieszczone w niej dildo nie tylko ściśle przylega do łona, ale i nie przemieszcza się. Przednia część jest na tyle szeroka, że nie wżyna się w ciało i nie obciera, choć na mój gust tylna – czyli tam, gdzie uprzęż robi małe nitkowanie tyłka, mogłaby być nieco węższa. Tylny pasek jest szerokości około 3 cm, a nie zapominajmy, że skóra nie jest aż tak elastyczna, by dostosować się do ciała, jak pasek w zwyczajnych, bieliźnianych stringach.

    Sam otwór na dildo umiejscowiony jest idealnie – dildo napiera na łono, co pozwala podczas peggingu stymulować łechtaczkę od zewnątrz. Kto powiedział, że pegging ma być tylko ciężką pracą i przyjemnością wizualną?

    Podstawową wadą akcesoriów wykonanych ze skóry jest to, że nie powinno się ich używać z przypadkowymi partner(k)ami, co do których zdrowia nie mamy pewności, ponieważ tego materiału nie da się zdezynfekować. Kolejną wadą tej uprzęży może być też jej cena, bo zakup wiąże się z wydatkiem 145 dolarów. Pamiętaj jednak, że inwestując w uprząż, inwestujesz w jakość. Ta idealna, przy odpowiedniej pielęgnacji, będzie długowieczna.

    Zestawiłam Amazonkę z dildem Silk Medium o średnicy 2,80 cm, ponieważ dildo o tym rozmiarze idealnie nadaje się do delikatnej stymulacji prostaty nawet bez uprzedniego przygotowywania odbytu czy rozciągania go korkami – sam gadżet jest niewiele grubszy od kciuka. Silk (dostępny też w wariantach Small i Large) ma tę zaletę, że jest niezwykle gładki, wykonany z bezpiecznego dla ciała silikonu, poza tym nie ma udziwnień, które powodowałyby dyskomfort podczas wprowadzania gadżetu do anusa. Jest idealnym gadżetem „pomiędzy pośladki” właśnie dlatego, że nie jest aż tak mały, by go nie czuć, ale i nie na tyle duży, by był nie do zniesienia i drażnił osobę penetrowaną.

    Tych, którzy nie chcą wydawać na dildo 45 dolarów, odsyłam do sekcji Grab Bags (pisałam o niej tutaj), w której kultowe produkty Tantus dostępne są nawet do 50% taniej.

    Amazon Harness

    Pozycje, czyli jak i gdzie? 

    Większość początkujących adeptów sztuki peggingu sądzi, że najlepsza będzie pozycja na pieska, ale nic bardziej mylnego. Dlaczego nie działa? Dlatego, że w większości przypadków prostata partnera nie jest stymulowana, szczególnie, gdy używa się dilda prostego lub umieszcza się je w uprzęży krzywizną do góry. Rozwiązanie: spróbuj umiejscowić dildo zakrzywioną końcówką do dołu.

    Wiele kobiet skarży się też, że podczas peggingu, kiedy to one są „na górze”, szybko tracą rytm, wypadają z niego lub po prostu się męczą. Załapanie dyskotekowego rytmu (wyobraź sobie, że bujasz biodrami do Stayin’ Alive Bee Gees) wymaga odrobiny czasu, ponieważ – i choć nie lubię tego terminu – dla wielu kobiet jest „nienaturalne”. Kiedy nie za bardzo czujemy efekt tego, co robimy, może być trudno się skupić. Dlatego dużo lepszym wariantem pozycji od tyłu jest lock’n’load: partner leży na brzuchu, zaś partnerka układa się na nim, opierając na partnerze swój ciężar. Zwiększony kontakt skóra-do-skóry to zwiększona przyjemność, a nawet możliwość stymulacji łechtaczki od zewnątrz dzięki naciskowi lub ściskaniu ud.

    Misjonarka to kolejna pozycja z dominującą kobietą. Partner układa się na plecach i podkurcza nogi tak, aby partnerka miała dostęp do jego anusa. W ten sposób nie tylko możliwy jest kontakt wzrokowy, ale i – przy odpowiednio wygiętym dildo – stymulowany jest gruczoł prostaty partnera. Partnerka może przy tym pieścić też penisa.

    Na łyżeczki, czyli pozycja boczna, sprawdzi się zwłaszcza u tych par, które znacznie różnią się od siebie posturą lub wzrostem. Partner jest „małą łyżeczką”, zaś partnerka, układając się za nim, staje się „dużą łyżeczką”. To pozycja idealna do niezbyt głębokiej penetracji – ci, którzy mają ochotę na głębszą, powinni uprzednio zainwestować w dłuższe dildo. W tej pozycji partner lub partnerka mogą jednocześnie stymulować penisa.

    Sama jednak jestem zwolenniczką pozycji, w których mężczyzna jest na górze. Nie tylko dlatego, że są mniej męczące, ale przede wszystkim dlatego, że to partner kontroluje tempo i głębokość penetracji, będąc w stanie dostosować ją do swoich możliwości i potrzeb.

    Kowboj to pozycja wybierana przez wiele par właśnie dlatego, że umożliwia mężczyźnie przejęcie kontroli nad całą akcją, a przy tym pozwala partnerom utrzymywać kontakt wzrokowy lub też pieścić się nawzajem. Bardziej żądni przygód mogą spróbować też odwróconego kowboja. W szczególności polecam też korzystanie z innych mebli niż tylko łóżko i na przykład przeniesienie się z peggingiem na fotel czy krzesło.

    Wszystko się może zdarzyć…

    Jeżeli tracisz rytm, próbuj ćwiczyć ruchy frykcyjne na sucho, do żywiołowej i rytmicznej muzyki. Sprawdzaj jednocześnie różne pozycje, być może okaże się, że na stojąco wychodzi ci to dużo lepiej niż w klęczeniu. Wtedy możesz zaproponować partnerowi sesję peggingu na stojąco. Jeżeli jego nogi są znacznie dłuższe od twoich, partner powinien stanąć w szerokim rozkroku, a ty ze złączonymi nogami. Jeżeli to nie pomoże, a lubicie w seksie przebieranki, załóż wysokie buty.

    Kolejnym częstym problemem jest wypadanie, które kończy się ślizganiem sprzętu gdzieś w okolicy jąder partnera. Rozwiązania są dwa: albo pozwól partnerowi przejąć kontrolę i wprowadzając do jego anusa tylko koniuszek dilda, pozwól mu się na nie „nadziać”, albo po prostu patrz, co się dzieje.

    Szybko się męczysz? Nie jesteś jedyna! Pozostaje ci jedynie popracować nad kondycją fizyczną, jeżeli oczywiście chcesz, lub zainwestować w strap-on przymocowywany do uda. Wówczas to partner może pobawić się z tobą w konika…

    We wprowadzaniu nowych rzeczy do sypialni najważniejsze to cieszyć się procesem. Jego elementem mogą być kolejne próby (i błędy), wspólne wybieranie wyposażenia sypialni, a nawet rozmowy na temat tego, co następnym razem powinniście ulepszyć. Eksperymenty otwierają nas na nowe doznania, pozwalają pogłębić więź pomiędzy kochankami, wprowadzają powiew nowości i czegoś ekscytującego. Zwłaszcza praktyki z pogranicza kinku…

    This article has 4 comments

    1. pożądny wrote:

      Mówisz, że zaczynałaś od ‚Share’ ale z tego co rozumiem zmieniłaś na Tantusa, który (przynajmniej bezpośrednio) nie stymuluje. Dlaczego? Z Share było coś nie tak?

      1. Nat wrote:

        Zaczynałam od dilda typu share (nie był to jeszcze produkt Fun Factory), czyli podwójnego, utrzymywanego przez kobietę siłą mięśni dna miednicy. I nie zmieniłam, tylko dodałam ten zestaw do swojej kolekcji – u mnie miało to też związek z tym, że razem z partnerem chcieliśmy mieć dostęp do większej różnorodności rozmiarów i faktur, intensywności wibracji. Poza tym uprząż to wygoda. Dildo Silk prezentuję w tym zestawie przede wszystkim dlatego, że jest świetnym i bezpiecznym dla ciała produktem głównie dla osób początkujących lub tych, które rozpoznały możliwości rozciągania swojego odbytu i wiedzą, że tylko nieduże rozmiary okazują się dla nich komfortowe.

        1. pożądny wrote:

          a czy dla Ciebie doznania z Tantusem nie są drastycznie gorsze niż z Share? czy w drugą stronę : w sumie Ci obojętne bo Share i tak pod sufit Cię nie wznosił? zalety Share mozna polaczyc z zaletami uprzęży przez np takie majtki jakie są w zestawie z vibe therapy gratify (nie chce robic reklamy , po prostu znam akurat ten produkt :))

        2. Nat wrote:

          Nie są gorsze, jest to po prostu inny rodzaj doznań. Pod uwagę brałam też preferencje partnera. Weź jednak pod uwagę to, że w moim zbiorze jest bardzo dużo akcesoriów, o których od czasu do czasu coś napiszę, głównie z myślą o tym, kto mógłby z takich gadżetów skorzystać. A Share to niekoniecznie zabawka dla początkujących. Zarówno Share, jak i Tantusa bardzo lubię – jedno drugiego nie wyklucza.
          Rozumiem też zachwyt Gratify, bo jest to produkt wykonany z bezpiecznego dla ciała materiału, który na dodatek da się i wygotować, i za rozsądną cenę. Tylko jest problem m.in. z dostępnością (artykuł wycofano z produkcji) i z rozmiarem – osoba plus size już nie będzie się z tymi majtkami czuła komfortowo.
          Na rynku po to jest taki zalew gadżetów, aby każdy znalazł coś dla siebie, w zależności od tego, jaki rodzaj doznań preferuje.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr