• Przewodnik po podwójnej penetracji

    Podwójna penetracja nie jest dla wszystkich. To coś dla seksualnie chciwych i nienasyconych. Bo z pewnością nie zasmakują w niej ci, dla których „seks” to wyłącznie „penis w waginie”, a cała reszta to sodomia, zboczenie, sieroctwo i nędza. 

    W pornolach wszystko wydaje się proste: jest pani i dwóch panów, jeden z nich ją podnosi i na siebie nadziewa, drugi podkrada się od tyłu i bez pukania otwiera jej tylne drzwi, a ona tak sobie na dwóch penisach lewituje i wszyscy przy tym świetnie się bawią. Ale życie to nie „jebajka”, więc i porno z życiową „jebajką” ma niewiele wspólnego.

    Zacznijmy od tego, że niewiele z nas, kobiet, kiedykolwiek znajdzie się w trójkącie z dwoma mężczyznami*. Seksualna wyobraźnia tłumów podpowiada nam raczej, że heterycko-bi-ciekawy trójkąt realizuje się z dwiema paniami i jednym szczęściarzem, bo kobietom seksualna interakcja z własną płcią przychodzi nieco łatwiej niż mężczyznom. Więcej o zarządzaniu trójkątem i innymi wielokątami przeczytasz tutaj.

    Na potrzeby tego przewodnika przenieśmy się na chwilę do świata, w którym wszystko jest seksualnie możliwe i wszystko się może zdarzyć. Jeżeli więc jesteś jedną z tych, której na widok kobiety lewitującej na dwóch penisach oczy robią się wielkie i lśniące jak pięciozłotówki z rybakiem, to ten przewodnik jest dla ciebie. Bo podwójna penetracja to nic innego, jak rozkosz maksymalnego wypełnienia, takiego jak po bardzo obfitym posiłku, ale minus poczucie winy. Jeżeli jednak chcesz to zrobić tylko dlatego, „bo chłopak nalega”, uwierz mi – odpuść, bo raczej ci się nie spodoba.

    Jak się do tego przygotować? 

    Nie czarujmy się, podwójna penetracja to nie aktywność dla tych, którzy dopiero odkrywają swoją seksualność – w końcu kogoś, kto dopiero nauczył się jeździć, nie wysyłamy na rajd Paryż-Dakar. Zakładam więc, że masz już jakieś doświadczenia z seksem analnym i gadżetami erotycznymi, a to będzie twój kolejny krok.

    Aby przekonać się, jakie doznania oferuje podwójne wypełnienie, zacznij solo. Przygotuj swoje ulubione zabawki, sporo żelu poślizgowego i coś, co pozwoli ci się nakręcić – może to być opowiadanie, film, gorący scenariusz, który masz w głowie. Bo eksperyment – eksperymentem, ale w twojej trosce leży, aby był choć trochę przyjemny.

    Pamiętaj, że do penetracji analnej nadają się wyłącznie gadżety z podstawą, która uniemożliwi wchłonięcie akcesorium przez odbyt (mają ją korki i koraliki analne, a także niektóre dilda i wibratory), bo o ile w waginie nic nie zginie, tak anus może posiadacza lub posiadaczkę zaskoczyć. Weź też pod uwagę wielkość gadżetów. To nie tajemnica, że anatomia to suka. Choć czasami wydaje się, że dany gadżet lub część ciała „wejdzie tam na luzaku” może okazać się, że choć oczy widzą jedno, tak ciało nie stanie po twojej stronie.

    Jeżeli jeszcze nie próbowałaś zabaw analnych solo czy z drugą osobą, wiedz, że o ile pochwa jest rozciągliwa, tak odbyt należy raczej do otworów „przytulnych”, więc nie wszystko się w nim zmieści. Dlatego najlepiej zacząć od małych gadżetów (anus-friendly są w szczególności bardzo gładkie akcesoria wykonane ze stali nierdzewnej czy szkła – obydwa mają tę dodatkową zaletę, że nie pochłaniają zapachów i można ich używać z dowolnym żelem poślizgowym) i dużej ilości lubrykantu, ewentualnie rozluźniającego spreju analnego. Eksperymenty solo pozwolą ci sprawdzić czy podwójna penetracja jest dla ciebie. Sama masz najlepsze wyczucie swojego ciała i – w przeciwieństwie do partnera/partnerki – będziesz wiedziała, kiedy przestać, aby „ou!” nie zamieniło się w wielkie „au!”. Opanujesz też optymalną dla siebie kolejność wkładania. W ten sposób przekonasz się, że oswojony „diabeł” (czyli nowa praktyka) nie jest taki straszny.

    Zapytasz mnie, dlaczego miałabyś to robić, po co te wszystkie przygotowania, czy to w ogóle warto? Cóż, jeżeli nie kusi cię wizja bardzo intensywnych orgazmów, które wybuchają dlatego, że w twoim wnętrzu każdy punkt – strefa G, odnogi łechtaczki (i ona sama), wejście do pochwy oraz odbyt są stymulowane jednocześnie i wszystko na siebie napiera, i o siebie szoruje, to serio, nie mam innych argumentów.

    Z partnerem/partnerką

    Ćwiczenia solo odbywa się między innymi po to, aby wiedzieć, co nas czeka, kiedy do akcji wkroczy drugi człowiek. Bo kiedy w sytuacji intymnej przychodzi co do czego i druga strona proponuje aktywność, na którą nie jesteśmy gotowe, stres sprawia, że wszystkie otwory ciała się zasklepiają i nie ma mowy o przyjemności. I bez znaczenia pozostaje czy tą drugą osobą będzie partner z erekcją, czy partnerka ze strap-onem. Podwójna penetracja to z pewnością nowy rozdział w życiu seksualnym pary, nie tylko dlatego, że ociera się, o coś bardziej kinky niż seks nasz powszedni (chociaż i ta wizja może niektórych rozpalać do czerwoności). Zwłaszcza jeżeli próbujemy czegoś wspólnie po raz pierwszy, pozwala to zbudować jeszcze większe zaufanie i poczucie bliskości. Na podwójną penetrację raczej nie zdecydujemy się z kimś przypadkowym.

    Na marginesie: mężczyźni z pewnością docenią to, że wagina lub odbyt nie tylko jeszcze bardziej się zacieśnia, ale również fakt, że wibracje lub drgania ciężarków wewnątrz zabawek są odczuwane przez penisa.

    Strap-on ma tę przewagę, że można jego rozmiar dostosować do drugiego „wypełniacza” – czy to zatyczki analnej, czy wibratora waginalnego. Z penisem może być nieco trudniej, bo może okazać się za duży do seksu analnego lub za duży do wprowadzenia z ulubionym plugiem. Najważniejsze to przestać w momencie, kiedy rozkosz zamienia się w ból. Owszem, da się tego uniknąć – gra wstępna, która rozpala do granic możliwości, uważne obserwowanie osoby penetrowanej, odpowiednie tempo, które pozwoli ciału przyzwyczaić się do nowych doznań – w większości przypadków tyle wystarczy. O ile nie zapomnieliśmy o lubrykancie.

    Pozycje 

    Z odpowiednim zestawem akcesoriów można pokusić się o całkiem niezłe seksualne akrobacje. Na początek polecam te sprawdzone: seks analny w pozycji na „pieska”, w której osoba penetrowana może sama operować gadżetem waginalnym lub zostawić to partnerowi/partnerce. Kulki analne lub zatyczka oraz penetracja waginalna zdadzą egzamin w niemal każdej pozycji – misjonarskiej, na kowbojkę, na łyżeczki. Jeżeli masz w swoim arsenale analny gadżet ruchomy, na przykład wibrator lub dildo, możesz manewrować nim sama lub poprosić o to partnera/partnerkę. Tylko od ciebie zależy, co będzie z tyłu, a co z przodu.

    Jednym z bardziej ekstremalnych przykładów podwójnej penetracji jest układ penis (lub strap-on) oraz zabawka… z przodu właśnie.

    W trójkącie

    W kwestii podwójnej penetracji trójkąt jest zdecydowanie najtrudniejszy do opanowania. O ile trzy dziewczyny ze strap-onami odpowiedniej wielkości są w stanie podobną akcję w miarę ogarnąć, tak penis (w liczbie pojedynczej lub mnogiej) może zaskoczyć. Może zrobić się bardzo ciasno, jak w Alicji w Krainie Czarów, kiedy główna bohaterka urosła do tego stopnia, że nie mieściła się w chatce. Tak, jedna z najbardziej ekscytujących erotycznych przygód szybko może zamienić się w jedną z najbardziej łzawych. Do tego dochodzi jeszcze zarządzanie dodatkową parą kolan, łokci, dodatkowym korpusem. Ludziom o przeciętnych posturach raczej numer z lewitowaniem, o którym pisałam wcześniej, się nie uda, pozostają im więc pozycje leżące – na przykład „na kanapkę” czy w leżeniu bokiem. Uprzedzam pytania: tak, dwa penisy we wnętrzu jednej kobiety „się czują”, bo tkanka oddzielająca pochwę od odbytu jest bardzo cienka (nie na tyle, by ją łatwo przebić, ale na tyle, by czuć, co dzieje się po drugiej stronie).

    Zgrać dwa ciała i zabawkę jest łatwiej niż trzy ciała. Dlatego ciekawskim podwójną penetrację polecam przy udziale akcesoriów. Gadżet, po który sięgniesz z partnerką/partnerem nie narzeka, nie poczuje się odrzucony i można w każdej chwili z niego zrezygnować. Po prostu: gadżety są łatwiejsze do opanowania niż ludzie.

    Najważniejsze na koniec: podwójna penetracja nie traci uroku kinku, kiedy decydujemy się na nią od święta. Dlatego jeżeli i tobie się spodoba, postaraj się, aby zbyt szybko nie spowszedniała…

    * A nawet jeżeli się znajdzie, to zapewne w trakcie okaże się, że jest niewygodnie, zbyt ciasno i jakoś trudno tę podwójną penetrację komfortowo ogarnąć. Nie twierdzę, że się nie da, ale też nie obiecuję, że będzie łatwo.

    [okładka wpisu]

    This article has 6 comments

    1. […] i używać go podczas pettingu czy stosunku (więcej o podwójnej penetracji z użyciem gadżetów tutaj). Możecie też spróbować rimmingu (zwanego czasem analingusem, czyli pieszczenia odbytu ustami). […]

    2. […] gadżet sprawdzi się również podczas podwójnej penetracji lub jako zatyczka analna dla mężczyzn chcących, dzięki dodatkowej stymulacji gruczołu […]

    3. lex31 wrote:

      Z męskiego punktu widzenia – napiszę tylko że próbowałem z partnerką wersji ja + wibra i rezultat był super. Ona odleciała – ja podobnie – nie do opisania jak podnieca, kiedy penetrując jedna z dziurek (dowolną) poczuć można na penisie wibracje dobywające się z drugiej ;) Ważne tylko – co zaznaczono powyżej – żeby właściwie dobrać wielkość „wspomagacza”.

    4. zwyczajnybajzel wrote:

      Super temat, tylko cholera, dlaczego tak rzadko poruszany. Tak sobie myślę, że kluczowe jest samodzielne, dokładne poznanie swoich zakamarków, sprawdzenie co działa, a co nie, żeby uniknąć przykrych niespodzianek z partnerem. Bardzo fajnie to opisałaś :)

    5. theqlqls wrote:

      taki ciekawy temat i żadnych komentarzy?:) na podstawie własnych doświadczeń chciałbym wszystkich zachęcić do tego typu zabaw i odrzucić skojarzenia, że to jakaś maksymalna perwersja i coś co na pewno boli i tylko w porno udają, że jest fajnie. z moją partnerką wyszło to zupełnie przypadkowo i już na długo przed ‚normalnym seksem analnym’. ot po prostu kiedyś w chwili podniecenia podczas normalnego seksu palec znalazł się w drugiej dziurce.i dał jej natychmiastowy ‚turbodoładowany’ orgazm. Ona nawet nie wyobraża sobie bycia w trójkącie, ale po prostu odczuła jaką przyjemność daje jednoczesna stymulacja obu stref. Gdy oswoiła się z tematem, sama często podczas seksu prosi o ‚dotknięcie jej z tyłu’ co jest zakamuflowaną prośbą o włożenie jej oprócz mnie wibratora. Na ogół całego:) Patrząc po reakcjach jej ciała gdy spełnię te prośby a orgazm jest blisko, są to po prostu loty w kosmos. Polecam się zaciekawić, przełamać!

    6. pap wrote:

      Ło marzy mi się od dawna! Ale jak na razie chłopak wypełniał jedna lub druga dziurkę sobą, a druga zajmował się palcami. Co i tak jest dla mnie wielce zajebiste :) jednak wolałabym wersję penis + zabawka niż penis + penis, jednak uczucia robią swoje i nie dałabym się podzielić :)
      Co nie zmienia faktu, że artykuł bardzo ppomocny, pozdrawiam

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr