• Pułapki normy

    Nie mam czasu na seks. Gdy ląduję z partnerem w łóżku, ciągle coś rozprasza moją uwagę. Kiedy dochodzę, fantazjuję o kimś innym niż moja partnerka. Jak rozpoznać, czy to, co robimy, mówimy, myślimy wciąż jest normalne?

    Nic dziwnego, że lubimy wygadywać się na forach internetowych, robić testy ciążowe online i pytać o rady wujka Google. W końcu wielu z nas wciąż na nowo utwierdza się w przekonaniu, że w kwestii seksualności i związków istniej jakieś normy. Może robimy coś, o czym w domu się nie rozmawiało lub nie doświadczyli tego nasi znajomi. Za zupełnie zdrowe należy uznać zastanawianie się, czy inni też to praktykują. I jak często. I czy jest to właściwie normalne. Świadomość, że inni mają podobnie może przynieść ulgę i sprawić, że w końcu uwierzymy, iż to, co sprawia nam przyjemność, to nie żadne kuriozum.

    Autorzy książki The Normal Bar dzięki międzynarodowej ankiecie, w której wzięło udział blisko 100 tysięcy badanych, postanowili przedefiniować zagadnienie normy. Główny wniosek był następujący: istnieją normy ściśle powiązane z poczuciem szczęścia lub brakiem satysfakcji. Nie chodziło im bowiem o wskazywanie średniej, ale zbadanie ogólnego samopoczucia osób w związkach, z uwzględnieniem zaplecza kulturowego, otrzymywanych przekazów i trendów kształtowanych przez media.

    Badacze doszli do wniosku, że istnieje kilka niebezpiecznych norm, wynikających utartych społecznie przekonań. Wszystkie już dawno powinny zostać puszczone w niepamięć lub przynajmniej dokładnie zlustrowane z powodu… ich szkodliwości społecznej.

    Jakich norm należy zatem unikać, które doprowadzają do największych fiksacji?

    1. „Powinnorma”, czyli formułowanie oczekiwań wobec samych siebie i partnerów/partnerek, które zawierają cząstkę „powinno się”, na przykład:

    „Każda kobieta powinna mieć w swojej garderobie seksowną bieliznę.”

    „Zaczynając nowy związek, oboje powinniście pragnąć seksu codziennie.”

    „W dojrzałej relacji partnerzy powinni dążyć do tego, by szczytować jednocześnie.”

    Wszystkie twierdzenia dotyczące tego, co powinnaś robić i czego chcieć, gdy idzie o życie uczuciowe i seksualne, oscylują głównie wokół schematów bycia i zachowywania się seksy oraz roli kobiety jako uwodzicielki (dawczyni), zaś mężczyzny jako inicjatora (biorcy). „Jeżeli chcesz być seksowna i pociągająca, zrób to i to”. I nikogo nie obchodzi, że seksowne gacie boleśnie wżynają ci się w tyłek, gdyż powinnaś zamienić bolesny grymas w ozdobę każdej kobiety – uśmiech!

    Zazwyczaj niewiele refleksji poświęca się wszelkim utartym społecznie „powinnościom”, uznając, że z nimi się nie dyskutuje, a one same odpowiadają jakiemuś abstrakcyjnemu globalnemu pragnieniu wszystkich żyjących istot.

    Jeżeli przeanalizować kłótnie par, niezwykle często występuje w nich sformułowanie „powinnaś/powinieneś”. Czy jednak powoływanie się na normę, która wcale nie jest twoja, jest dla ciebie najlepszym rozwiązaniem problemu?

    2. „Umownorma” dotyczy między innymi schematów randkowania (według których pierwsze spotkanie służy wzajemnemu obwąchaniu, drugie – pocałunkom, a przy trzecim idzie się na całość). Ten rodzaj normy wyklucza również możliwość czucia pociągu do drugiej osoby i chęci uprawiania z nią seksu bez bzdurnych wyjść i znania jej imienia, skoro zasada społeczna głosi inaczej. Umownie kobietę, która decyduje się na przygody na jedną noc, należałoby nazwać ladacznicą.

    „Umownorma” jest niebezpieczna także wtedy, gdy w grę wchodzą zawarte wcześniej z partnerem/partnerką pakty (nawet, gdy niewypowiedziane), na przykład związane z uprawianiem seksu raz w tygodniu, gdy pracujący na co dzień w odległych miastach kochankowie widują się jedynie w weekendy. Jeżeli pomimo złego samopoczucia, stresu czy zwykłego doła nadal czują się zobligowani, by odbębnić swoją pańszczyznę, oznacza to wpadnięcie w niezłą pułapkę.

    W takich okolicznościach wystarczy spytać siebie: „co jest dla mnie najlepsze?” i zwyczajnie olać kogoś, kto naciska na seks po trzeciej randce, nawet, gdy druga osoba nie jest gotowa lub ma gdzieś to, że cierpisz aktualnie na grypę żołądkową i czujesz się zupełnie… nietykalna.

    3. „Wymówkonorma” ma miejsce wtedy, gdy usprawiedliwiamy swoje zachowania lub denne poczynani partnera nadmuchanymi wcześniej ludowymi mądrościami oraz sloganami zasłyszanymi w kiepskich produkcjach telewizyjnych:

    „Przed tobą jeszcze żadna nie narzekała.”

    „Kobiety mają potrzeby emocjonalne, mężczyźni – fizyczne.”

    „Faceci to wzrokowcy.”

    Zdarza się przecież tak, że jedno w parze narzeka, a drugie odbija piłeczkę, powołując się na „wszystkich” i „niktów” oraz fundując równie kiepskie frazy, mające na celu odwrócić uwagę od jego/jej nieporadności w danej dziedzinie czy (a jakże!) uczynienia jej/jego życia bardziej wygodnym. Gdy coś nie działa, najlepiej o tym porozmawiać z perspektywy własnej, nie enigmatycznych „innych”.

    4. „Stereotyponorma” zaś przypina naszym partner(k)om łatki (wynikające na przykład ze stereotypów na temat męskości i kobiecości), gdy mamy do nich jakieś uwagi lub zastrzeżenia. Albo chcemy ich usprawiedliwić, podświadomie wybielić ich obraz we własnych oczach. Zdania-klucze zazwyczaj opierają się na ogólnikowych przypuszczeniach, które mogą być słuszne, ale najczęściej nie są i mają na celu zranienie drugiej osoby:

    „Nasze role się odwróciły i to ja w tym związku noszę spodnie!”

    „Skoro nie masz ochoty na seks ze mną, znaczy, że mnie zdradzasz i zaspokajasz się gdzieś indziej.”

    „Facet, który nie zabiega o seks codziennie nie jest normalny, zwłaszcza we wczesnych etapach związku.”

    Przede wszystkim warto zawsze redefiniować normy na rzecz nowej relacji (lub starej, w której pojawiają się komunikacyjne zgrzyty). Tam, gdzie pojawiają się silne emocje i uczucia, nie warto zaprzęgać i używać jako słów-wytrychów zasłyszanych gdzieś indziej mocnych i efektownych sformułowań.

    Wypracowanie tego, co dla samych zainteresowanych będzie ich normą, ich strefą komfortu to ogromny krok na ścieżce do udanego seksu i bycia razem. Gdy coś nie pasuje, warto postawić na jasny przekaz względem drugiej strony, nazywać rzeczy po imieniu, wymieniać je jak najprecyzyjniej, na przykład:

    „Nie podoba mi się ten aspekt naszego życia erotycznego – znajdźmy coś, co będzie dobre dla nas obojga.”

    „Chciałbym, żebyśmy oboje inicjowali seks.”

    „Nie lubię czekać z seksem wyłącznie do momentu, gdy wdrapiemy się na łóżko i zgasimy światła”.

    [grafika wpisu – Cata Zárate]

    This article has 1 comments

    1. […] kumpel zacytował jej wypowiedź: „Uważam, że jest to nieuprzejme„. Dla niektórych pułapka normy to chyba zwyczajna strefa […]

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr