• Zazdrość o seksualną przeszłość | Kiedy wiedza boli

    Niektórzy nie potrafią znieść tego, że partner/ka ma jakąś seksualną przeszłość. Do tego stopnia, że retroaktywna zazdrość skutecznie niszczy to, co tu i teraz. 

    Jestem zdania, że warto rozmawiać na temat seksualno-związkowej przeszłości. To, jak partner/ka wypowiada się o byłych kochankach (np. potrafi mówić o wspólnie spędzonym czasie z szacunkiem, unikając porównań do obecnego partnera/obecnej partnerki, a to, co najintymniejsze zachowuje dla siebie) może być zapowiedzią… mojej przyszłości. Tego, co stałoby się, gdybym nagle została byłą. Dla mnie zdobywanie wiedzy o seksualnej przeszłości partnera to rodzaj testu. Na swojej drodze spotkałam jednak osoby, dla których te informacje są wręcz nie do udźwignięcia. Dla nich przegadywanie przeszłości i wyciskanie z partnera/partnerki wszystkich szczegółów to najczęściej początek końca związku. Ich problemem najczęściej okazjuje się zaślepiająca retroaktywna zazdrość.

    Retroaktywna zazdrość to silna emocjonalna reakcja wynikająca z prostego rachunku – zestawienia oczekiwań i preferencji dotyczących seksualnej przeszłości partnera/partnerki z rzeczywistością, której ktoś się nie spodziewał, zazwyczaj bardzo odległej od oczekiwań i preferencji. Najczęściej przybiera postać natrętnych myśli, nieprzyjemnych obrazów i rozległych scenariuszy tego, co mogło się wydarzyć. Jednak problemem najczęściej nie jest tu przeszłość partnera/partnerki, a… własna głowa tego, kto drąży.

    Dlaczego niektóre osoby doświadczają obsesji na temat tego, co działo się w przeszłości partnera/partnerki? Cóż, zazwyczaj mają całkiem konkretną wizję tego, z kim chciałyby być – w każdym aspekcie, również seksualnym. Uważają na przykład, że partner/ka powinien/powinna być ponad przygody na jedną noc, relacje typu przyjaciele z bonusem, nigdy nie być na tyle bezmyślny/bezmyślna, by złapać infekcję przenoszoną drogą płciową lub musieć sięgnąć po antykoncepcję awaryjną. To też strach przed tym, że partner/ka doświadczał/a czegoś z byłymi kochankami, czego ta osoba sama nie będzi w stanie mu/jej dać. Być może to partner/ka oferował/a tym ludziom coś, czego nigdy nie da im w łóżku, a nawet na randce.

    Na bardziej abstrakcyjnym poziomie, pojawienie się retroaktywnej zazdrości to wynik chęci władania drugą osobą, jej ciałem i seksualnością, nie tylko w teraźniejszości, ale i w przeszłości. W tej przeszłości, w której retroaktywny zazdrośnik jeszcze nawet dla danej osoby nie istniał. Zdarza się więc absurdalne wręcz oczekiwanie, że partner/ka nie powinien/powinna był/a sypiać z innymi osobami, skoro czekała na tę, która nastała teraz, którą może właśnie nazywa miłością swojego życia.

    To, że ktoś bardzo mocno reaguje na seksualną przeszłość drugiej osoby może mieć swoje źródło zarówno w kulturze (która romantycyzuje monogamię i koncepcję dwóch połówek jabłek, pomarańczy, buraków czy innych produktów), jak i w indywidualnych przejściach (wychowaniu, osobowości, doświadczeniach z poprzednimi partner(k)ami – np. jeśli kogoś zdradzano, ta osoba może odczuwać podobne emocje względem przeszłości partnera/partnerki i rozpatrywać seksualną przeszłość w kategoriach zdrady).

    Warto jednak pamiętać, że nigdy nie ma się całkowitego wglądu w seksualno-związkową przeszłość partnera/partnerki i kontekst poszczególnych wydarzeń. Nie można więc mieć pewności, że rozbuchane romantyczne gesty lub wypady na seksimprezy nie były desperackimi próbami ratowania podupadającego związku. Albo że wizyta w klubie fetyszowym była jednorazową przygodą, która nie spotkała się ze zbyt entuzjastycznym przyjęciem. Tak samo nie powinno się zakładać, że jakichś erotycznych przygód nie było, bo partner/ka za bardzo szanował/a byłego/byłą i tylko z braku szacunku do obecnego/obecnej pozwala sobie w seksie na więcej. Jasne, kontekst nie zawsze musi być tak mroczny, jak go przedstawiłam, bo nie należy zapominać, że wiele związków, które były satysfakcjonujące i zdrowe, również w wymiarze seksualnym, rozpada się, zaangażowane w tę relację osoby oddaliły się od siebie, a mimo to rozstanie przebiegło z szacunkiem do wspólnie spędzonego czasu.

    Zazdrość o seksualną przeszłość może równie dobrze być wyrazem obaw o własną przyszłość. Czasem czymś, co stoi za zazrością o seksualną przeszłość drugiej osoby, jest świadomość, że te rzesze osób, z którymi sypiała, też kiedyś musiały znaczyć coś dla niej – tak jak obecny partner/obecna partnerka teraz. A jednak zostały one przeszłymi kochankami. Nie sposób więc nie zastanawiać się, czy nie podzieli się ich losu. Zapewne i one wyróżniały się na tle innych – na tyle, by stworzyć z nimi jakąś relację. Zapewne i one słyszały jęki i westchnieia, były świadkami orgazmów.

    Niestety, w tej kwestii nie mam żadnej pociechy, bo wychodzę z założenia, że wszystkie związki w naszym życiu się skończą – aż któryś nie. Problem w tym, że nie możemy przewidzieć, który okaże się tym „na zawsze”.

    Może być i tak, że zazdrości się partnerowi/partnerce takiej, a nie innej przeszłości seksualnej. Tego, że z jakiegoś powodu powodziło mu/jej się dużo lepiej niż nam. Albo tego, że byli kochankowie mieli do zaoferowania coś, czego osobie zmagającej się z retroaktywną zazdrością aktualnie brak, np. niespotykaną urodę, bogactwo, lepszą pozycję społeczną.

    Czy zazdrość o przeszłość naprawdę warta jest wyzbycia się teraźniejszości? Czasem odrobina zazdrości o drugą osobę nie szkodzi, jednak ta retroaktywna zazwyczaj staje się ekstremalna – do tego stopnia, że potrafi skutecznie obrzydzać to, co tu i teraz. Najgorsze, co można zrobić, to za wszelką cenę wyduszać z partnera/partnerki dodatkowe informacje, oczekiwać deklaracji, że to, co ma teraz jest dużo lepsze lub… próbować zranić go/ją, udzielając informacji o własnym (zmyślonym lub nie) życiu erotycznym w przeszłości. Słowem – robić wszystko, by ta osoba wiedziała, jak bardzo bolesne dla obecnego partnera/obecnej partnerki są jej zachowania z przeszłości, a na dodatek poczuła ten sam ból.

    Jak radzić sobie z retroaktywną zazdrością? Można postarać się spojrzeć na sytuację oczami partnera/partnerki. Odwołać się do własnych doświadczeń z odczuwaniem fascynacji seksualnej względem drugiego człowieka, przypomnieć sobie powody, dla których samemu/samej uprawiało się seks. Przypomnieć sobie to, co było we własnym przeszłym seksie satysfakcjonujące i dobre. Zastanowić się, jak bardzo (i czy w ogóle) wpływa to na postrzeganie obecnego kochanka/obecnej kochanki. Co jednak najważniejsze, to uświadomić sobie, jak nielogiczne są natrętnie powracające fantazje o seksualnej przeszłości drugiej osoby. Jeżeli jednak te rozwiązania nie pomagają, a retroaktywna zazdrość nie ustępuje lub wręcz narasta, warto rozważyć terapię pod okiem specjalisty. Dla siebie i dla dobra tej lub przyszłych relacji.

    Nie wspominając już o tym, że po prostu można zerwać i poszukać kogoś z akceptowalną seksualną przeszłością. Ale tu jestem w stanie przewidzieć przyszłość – może to okazać się naprawdę trudne.

    ***

    okładka wpisu: Aleksandra Kingo

    This article has 8 comments

    1. in wrote:

      W pierwszym związku, który przerodził się w małżeństwo (nieudane, ale z innych powodów) wynikało to z tego, że jak poznałam mojego partnera byłam 15 letnią dziewicą. On typ „zlego chłopca”, na którego leciały laski (był ode mnie 5 lat starszy) i który miał doświadczenie, którym czasem lubił się przede mną pochwalić. Głupie lata, kiedy człowiek nie myśli… miało to na mnie wielki wpływ. Poza tym jako dzieciak (no bo 15 lat….) zostałam wmanewrowana w jakieś rozgrywki starszych koleżanek mojego „mężczyzny”. Latka mijały, życie zweryfikowało kilka innych spraw i się koniec końców rozstaliśmy. Teraz jestem w nowym związku z przystojniakiem, którego przeszłość seksualna też była dość bogata i oczywiście zanim weszliśmy w relację „związkowe” zdąrzył mi się pochwalić jakimiś trójkącikiem i jednonocną przygodą z moją daleką znajomą. Plus kilka innych opowiastek o byłych co nie mogą o nim zapomnieć… Niby nic, ale koszmarki powróciły… jestem zazdrosna, mam ochotę wszystkie jego ex pozabijać, plus dodatkowo przy każdej znajomej pytam czy przypadkiem jej też nie bzykał. Oczywiscie moje zachowania są też związane z tym jaki mam dzień i humor. Nie jest tak, że śledzę i sprawdzam wszystko. Zachodzi też ciekawy mechanizm, że czasem jak sobie o czymś na luzie rozmyślam to… okazuje się, że moje doświadczenia sexualne to w sumie dużo, dużo więcej niż bzykanie po misjonarsku. Dlaczego mam pretensje o trójkąt, którego mój parter jakoś super nie wspomina i nagle dostaję amnezji na fakt, że uprawiałam sex z moją koleżanką albo z przygód s/m wychodziłam z siniakami jakby ktoś mnie torturował?

      1. Madmag wrote:

        To samo mam ! Jak wszystkie powyzej dziewczyny. Nie rozumie, dlaczego oni opowiadają?nie chce słuchać o ex o tym była taka, czy siaka, zle dobra, (moj partner mowi dobrze o ex , poprzednich 2 olalam mowili zle o bylych) Nienawidzę jej i tak. Boje sie konfrontacji. Nie jest to miłe jak ex wisi na ścianie w kolażu zdjęć sprzed 7lat przykryta lekko biletem z koncertu. Wszyscy znajomi znaja ex sa mili ale czuje ze mnie oceniaja, odpytuja…Czuje jej obecność mimo zapewnień, ze już jej nie ma i nie będzie!pracuje nad tym, ale są momenty ze mi zrywa! Później zaś Ok..chwile wypije za dużo i zaś… Przestałam, po długiej rozmowie wyjaśniłam ze nie chce tego, tego, tego bo mi to sprawia przykrość.zadalam pytania pomocniszcze , wyjaśniło się wiele większość była w mojej głowie :) nadal nie spie w jego poszewkach and posciel starych.. mam nowe swoje/nasze. Znikają przedmioty ale nie da się wymazać 7 lat z ex … moja rada nie wprowadzaj się do niego! wspólne nowe. Zastanów się jaka Ty byłaś/ jesteś dla ex? karma. Wspaniały tekst ! Proszę o więcej może jakieś grupy wsparcia ?!

    2. Yanda wrote:

      Kurcze, bardzo fajny wpis.
      Co prawda nigdy ta zazdrość u nas nie wystąpiła, bo oboje mieliśmy innych partnerów, jednak w moim przypadku pojawiał się delikatny dyskomfort psychiczny. Niesłusznie. Dzięki za ten wpis. O ile lubię czytać Twoje recenzje, to z niecierpliwością czekam na takie teksty jak ten.

    3. jmg wrote:

      Moja dziewczyna ma bogatszą przeszłość ode mnie i uwielbiam słuchać i dopytywać się o jej przygody „sprzed’ Nas. wywołuje to u mnie irracjonalną zazdrość, która jednak w obliczu seksownych scenariuszy z nią w roli głównej zamienia się w realne podniecenie. Jest to na pewno coś dzięki czemu ma się poczucie większej wiedzy o drugiej osobie ale z drugiej strony kto z nas chciałby być oceniany przez naszą karierę seksualną zwłaszcza z przeszłości? Doceniać nie oceniać. :)

    4. Ana wrote:

      Myślę, że to też dużo zależy od tego jak obecny partner o tym opowiada. Bo np. zdarzyło mi się słyszeć takie wyciagnięcia z przeszłości z dupy, bez mojego proszenia o wspominki itp, bo mnie np to nie interesuje, co robił, z kim i Dlacstgo. A na przykład dostawałam takie info i to mnie strasznie wkurzało bo faktycznie miało wpływ na to jak ja go postrzegałam.

    5. W wrote:

      Bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Przeszłam przez taką sytuację i doprowadziłam do naprawdę beznadziejnej sytuacji w moim związku. Teraz wiem, że moje zachowanie było bardzo niedojrzałe i krzywdzące dla mojego (już teraz) męża. Tym bardziej, że ja sama miałam przed nim partnera seksualnego. Sprawa zupełnie nieistotna urosła w moich oczach do wielkiego dramatu i tak zadręczała mi myśli, że sama się nakręcałam i nastawiłam negatywnie do partnera. Jestem wdzięczna mężowi, że był cierpliwy i spokojnie ze mną rozmawiał i tłumaczył, że naprawdę nie powinnam roztrząsać czegoś, co miało miejsce w przeszłości, bo właśnie tu i teraz mamy siebie, a nie kogoś innego, więc po co to psuć. Myślę że problem wynikał z mojej zachwianej samooceny akurat w tamtym momencie (przytyłam, odchudzałam się, naogladałam się zdjęć pięknych ludzi i oczywiście miałam pretensje, że tak nie wyglądam), a że jego była dziewczyna jest ładna, to nagle uznałam, że na pewno z nią było mu lepiej i lepiej mu się na nią patrzyło itp itd. Ktoś pomyśli – głupota tak myśleć! Ale uwierzcie, że taka „głupota” czasem naprawdę potrafi strasznie opanować głowę.

    6. Ola wrote:

      Znam, przerabiałam.
      Łącznie ze ściąganiem zdjęć ze ściany, bo były robione „w poprzednim związku”, zakazu kontaktu z dawnymi partnerami, nawet, jeśli znajomość była „jednorazowa”.

    7. Ewe wrote:

      Czy to dziwne, że mnie wręcz kręci, że faceci mieli dość bogatą przeszłość, bo wiem, że dzięki temu wiedzą „co robić”? W jakimś sensie mnie to jara, że tyle lasek ich chciało, że są fajni, przystojni, seksowni.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr