• Seks-fitness dla facetów (część 2)

    Trening, który nie wymaga odpowiedniego sprzętu, butów oraz stroju sportowego, a może być praktykowany w zaciszu własnej sypialni? To nie reklama kolejnej płyty DVD z domowym fitnessem – to fitness seksualny!

    W dzisiejszym zestawieniu pozycje nieco bardziej akrobatyczne, które w holenderskim wydaniu Men’s Health polecano jako zamienniki sztangi, hantli, ćwiczeń Pilatesa oraz… spinningu. Tak, jak w poprzednim poście: różowe rozbudowują masę, niebieskie pomagają spalać kalorie.

    Do dzieła!

     sex-pack

    Sex-Pack (zamiast godziny pilates): te zmodyfikowane nożyce to pozycja, w której spore znaczenie ma gibkość partnerki. Doskonale wpływa na mięśnie tułowia. Drobne przekształcenie polega na tym, że gdy kobieta leży na plecach, mężczyzna, zamiast również ułożyć się płasko, powinien nieco przekręcić tułów i spiąć mięśnie, wykonując powolne i kontrolowane ruchy.

    Rada seksuologa: kąt penetracji pozwala skutecznie stymulować strefę AFE. Aby uczynić zabawę jeszcze przyjemniejszą, mężczyzna może nieco mocniej napierać na dolne partie mięśni brzucha partnerki.

    Proseksualny komentarz: Sex-Pack ma tę zaletę, że oprócz intensywnej stymulacji, pozwala także stymulować clitoris, co wielu kobietom ułatwia szczytowanie. Poza tym romantykom nie odbiera przyjemności kontaktu wzrokowego.

     pozycje fitness 4

    Podwójne pchnięcie (zamiast 30 minut spinningu): w tej pozycji ze stacjonarnego roweru przydałyby się jedynie uchwyty – aby partnerka miała się czego przytrzymać, bo pozycja jest jak najbardziej stojąca. Kobieta opiera się o ścianę/oparcie łóżka/inną stabilną pionową powierzchnię. Partner podczas penetracji powinien spinać mięśnie tułowia oraz, by spalić więcej kalorii, zmieniać tempo, wykonując serie szybkich i wolnych pchnięć.

    Rada seksuologa: w tej pozycji to partnerka kontroluje głębokość penetracji, zaś partner może dodatkowo pieścić jej clitoris, by zwiększyć jej doznania.

    Proseksualny komentarz: przy dużej różnicy wzrostu pomiędzy kochankami (w przypadku moim i mojego partnera to równe 30 centymetrów, idące w parze z jego długimi nogami), aby pozycja stała się wykonalna, wystarczy nieco zamienić się rolami: kobieta staje ze złączonymi nogami, zaś mężczyzna w rozkroku – w ten oto sposób różnice poziomów się wyrównują!

     seks fitnessss

    Łóżkowe cardio (zamiast ćwiczeń na triceps): to prawdziwy wycisk dla muskułów. Partnerka oplata partnera udami, a ten unosi ją oraz przytrzymuje na takiej wysokości, by penetracja była możliwa. W razie chwilowej niemocy oraz uwiądu ramion, partnerka jest w stanie sama się utrzymać na mężczyźnie.

    Rada seksuologa: aby jeszcze bardziej pogłębić penetrację oraz zmienić jej kąt, kobieta może jedną nogę oprzeć o ramię partnera. Dzięki temu również nieco go odciąża.

    Proseksualny komentarz: zdecydowanie moja ulubiona pozycja, zwłaszcza z patentem zahaczenia się o ramię partnera. Aby noga nie ześlizgiwała się, wystarczy podłożyć pod nią rękę (ta sama strona, co noga) i splatając dłonie, objąć partnera za szyję. Bez obaw – mężczyzna się nie połamie, zwłaszcza, że naprawdę jesteśmy w stanie przejąć na siebie sporą część naszego (słodkiego) ciężaru.

     pozycje fitness 3

    Dźwig (zamiast wyrywania sztangi): dorosła wersja zabawy w taczkę. Kobieta, zwrócona twarzą ku podłodze, opiera się na rękach, zaś udami oplata biodra partnera. Mężczyzna powinien przejąć jak najwięcej jej ciężaru na siebie – palący ból ramion gwarantowany! Poza tym partner cały czas, wykorzystując swoją siłę, odpowiada za utrzymanie równowagi – swoje i partnerki.

    Rada seksuologa: sposób na bolące ramiona partnerki? Obniżenie pozycji – ułatwia to również dostęp do jej strefy G.

    Proseksualny komentarz: jeżeli partner ma problemy z uniesieniem bioder partnerki, może ona uprzednio wspiąć się w pozycji taczki, na przykład po ścianie. Poza tym mi samej wiele frajdy sprawia kontrolowanie głębokości penetracji dzięki krzyżowaniu kostek za plecami partnera lub rozszerzanie nóg.

    Choć wszystkie pozycje stanowią niezłe urozmaicenie naszych codziennych łóżkowych wygibasów, to niestety musimy pamiętać, że żaden seks, choćby nie wiadomo, jak często się zdarzał, nie zastąpi porządnego treningu… A szkoda!

    [Tekst powstał w oparciu o artykuł z holenderskiego wydania Men’s Health. Grafiki – ilustracje do artykułu.]

    This article has 1 comments

    1. seks telefon wrote:

      Bardzo fajne te pozycje, potestuje z moja Panna

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr