• Pierwsze proseksualne urodziny!

    Jak powstała Proseksualna i skąd wzięło się „chędożenie” w tytule? Pierwsza rocznica to dobra okazja do tego typu podsumowań oraz zaprezentowania założycielskiego orędzia.

    Na wstępie przyznaję bez bicia, że trudno było mi jednoznacznie wskazać datę pojawienia się Proseksualnej w internetach, uznałam więc, że najlepiej będzie uznać za takową datę publikacji pierwszego postu.

    Mawiają, że przy inicjowaniu wszelakich przedsięwzięć, najlepiej przed samym pomysłem mieć przyjaciół i partnerów. Mój przypadek jest nieco inny – najpierw był pomysł, towarzystwo pojawiło się później. Ponad rok temu dwie dziewczyny starały się o wygraną w konkursie Latającej Szkoły na zrobienie strony internetowej. Wygrały, strona zawisła w sieci, a na placu boju została jedna dziewczyna, u boku której na szczęście pojawił się blogujący programista. To chyba wyjaśnia w miarę „redukcję etatów” w tytułowym sloganie, która nastąpiła ostatnimi czasy przy okazji zmiany strony wizualnej Proseksualnej.

    Właśnie – hasło przewodnie. Kiedy masz swoją inicjatywę powinnaś/powinieneś móc określić ją jednym zdaniem, które odda ducha tego, co chcesz wysłać w świat. I tu okazuje się, że może wiesz, co chcesz robić, ale jesteś taką gadułą, że wymyślenie tego jednego, chwytliwego zdania, staje się gimnastyką prostującą zwoje mózgowe. Zrobiłam więc przyjacielską burzę mózgów, podczas której Marta Małgorzata (popełniła parę gościnnych postów) rzuciła: „Dziewczyny, które piszą o chędożeniu!”. Trafiła w punkt, a mi zrobiło się głupio, bo slogan nawiązuje do Dziewczyny, która nie mogła słuchać o chędożeniu – francuskiego poematu datowanego na XII-XIV wiek, który stanowił lata temu bazę do jednego z moich projektów dramaturgicznych.

    Utwór traktuje o niewieście, która była tak pruderyjna, że mdlała i dostawała spazmów, słysząc jakiekolwiek frazy o zabarwieniu erotycznym, aż w końcu jakiś parobek mógł ją rozdziewiczyć i wprowadzić w świat erotyki, wymyślając miłe dla ucha nazwy dla poszczególnych czynności i części ciała. Niestety, mój francuski jest na poziomie Une baguette, por favor, więc może znajdzie się między nami jakiś tłumacz, który ładnie i poetycko to dzieło przełoży? Dziewczynę najdziecie pod tym linkiem.

    W ten oto sposób, zamiast odkrywać, dlaczego ta dziewczyna, jak i wiele innych współcześnie, nie chcą nawet słyszeć o chędożeniu, postanowiłam stworzyć miejsce dla wszystkich tych, które/którzy – jak ja – chcą i potrafią o seksie rozmawiać i (w tym przypadku) czytać, afirmując pozytywne podejście do seksualności.

    Rocznica to nie tylko czas podsumowań, ale też postanowień. Na Proseksualnej pojawiać się będzie nieco więcej tematów pozaseksualnych – dotyczących stylu życia i wszystkich tych ciekawych rzeczy, które robię na co dzień (uprzedzam, że na kulinaria nie macie co liczyć, bo – jak głosi jeden z nadruków by Poliż Polish – „lepiej pieprzę niż gotuję”).

    A że całość od konkursowego filmu się zaczęła, pomyślałam, że rocznicowe nagranie będzie całkiem na miejscu. Ta wersja urodzinowego orędzia była chyba najmniej irytująca z tych, które powstały – oglądając pozstałe, sama miałam ochotę sobie przywalić… Miniatura na „ręce, które leczą” (ewentualnie na Sing Hallelujah! ) to tak dla zmyłki.

    Dziękuję więc raz jeszcze za ten rok, za to, że byliście i za całą pozytywną energię, która płynęła z Waszej strony! Od jutra wracam do pracy, dzisiaj czas na szampana, którego podarował mi grafik odpowiedzialny za odświeżenie wizerunku.

    This article has 3 comments

    1. magagama wrote:

      Ja też tęsknię za poprzednim logo! Było „w punkt” :)

    2. pblvsk wrote:

      obiecuję już nie psuć proseksualnej! :D

    3. Nie będę ukrywać, że proseksualna.pl jest jedną z moich ulubionych stron internetowych/blogów i niecierpliwie czekam na każdy nowy post, dlatego ja również dziękuję Tobie, Nat, oraz wszystkim, którzy w jakiś sposób tę stronę tworzą! :)
      Jednak jeśli mogę – a wiem, że mogę – wyrażę swoją opinię dotyczącą nowego wizerunku. Jakkolwiek uwielbiam całą przestrzeń proseksualnej, niestety, poprzednia, „klasyczna” wersja podobała mi się bardziej. Babka-stalówka była przeze mnie postrzegana jako jedno z lepszych log, jakie widziałam, w ogóle cała szata graficzna była wręcz idealnie wyważona. Moim zdaniem tutaj potwierdziło się, że lepsze jest wrogiem dobrego. Choć oczywiście rozumiem, że jako właścicielka bloga odczuwałaś potrzebę zmiany i powiewu świeżego Czegoś. :) Just saying.

      I tak kocham proseksualną.pl.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr