• Sypialnia gotowa na seks

    Im jestem starsza, tym większe mam wymagania względem wnętrz, w których chciałabym uprawiać seks. 

    Chociaż dom to seksualny plac zabaw, który stwarza możliwość najróżniejszych eksperymentów, dla wielu osób centrum dowodzenia seksem i tak pozostaje sypialnia. Nic dziwnego – to najbardziej intymne pomieszczenie w całym mieszkaniu, wprost przesycone feromonami osoby, która go używa.

    Sen i seks

    To dwie czynności, które najczęściej odbywają się w sypialni. Dlatego bezdyskusyjnie podstawą gotowej na seks sypialni pozostaje wygodne, najlepiej dwuosobowe łóżko. Seksowna sypialnia to nie tylko wnętrze jak z „Baśni tysiąca i jednej nocy”, bo równie zmysłowe mogą być minimalistyczne formy lub wystrój inspirowany wiktoriańskim pokojem dziennym. Wygląd sypialni powinien po prostu współgrać z osobowością i charakterem osoby, która tego pomieszczenia używa. I naprawdę nie mają znaczenia sytuacje „przejściowe”, bo nawet w wynajmowanym mieszkaniu lub pokoju da się stworzyć pobudzającą wszystkie zmysły, seksowną i intymną atmosferę – uzupełnienie erotycznej osobowości.

    Czym więc charakteryzuje się sypialnia gotowa na seks?

    1. Zamek w drzwiach. To niezbędne rozwiązanie, gdy ma się dzieci lub mieszka z innymi ludźmi – w przeciwnym razie spokojnie można z niego zrezygnować. Chyba nie ma nic bardziej wytrącającego z romantycznego nastroju niż igraszki przerwane przez współlokatora, który właśnie chce pożyczyć trochę płynu do płukania, lub potencjalnie straumatyzowaną latorośl. Drzwi z zasuwką lub zamkiem na klucz są idealne dla tych osób, które perspektywa bycia przyłapanymi podczas seksu, rozprasza i sprawia, że nie potrafią czerpać przyjemności z intymnych chwil. Zdecydowanie lepiej kierować całą uwagę na partnerkę/partnera lub własne doznania, niż inwestować choćby jakąś jej część w obserwowanie klamki.

    Bonus: to samo tyczy się obecności zwierząt. Zwierzęta są ciekawskie. Nawet jeżeli nie są ciekawskie, a obojętne na to, co się dzieje, i tak mogą rozpraszać. Albo chcieć w jakiś sposób uczestniczyć w akcji. Lepiej na czas „sypialnianych chichotów” (czyli „bedroom giggle time” według Martina, bohatera serialu „Downward Dog”) wystawić je za drzwi lub zainwestować w specjalne bramki, które uniemożliwią zwierzakom wejście do pokoju.

    2. Żadnych zdjęć rodzinnych (chyba, że do odgrywania sceny inspirowanej igraszkami Mademoiselle Vinteuil i jej kochanki z „W poszukiwaniu zaginionego czasu” Prousta). Fotka rodziców z wczasów AD 2014 oprawiona w ramkę, roześmiane berbecie zerkające prosto w obiektyw, zdjęcie ze ślubu brata – według mnie wszystkie te urocze pamiątki przynależą do pokoju dziennego, nie do sypialni. W przeciwnym razie można mieć wrażenie, że uprawia się seks pod okiem tych wszystkich uwiecznionych na fotografiach ludzi. To samo tyczy się również dewocjonaliów, bo… jakby to powiedzieć: „Raz, dwa, trzy… Jezusek patrzy!”?

    3. Seksowna szuflada na kondomy, gadżety, lubrykanty i inne pomoce erotyczne. Jasne, nie każdy musi używać wibratorów, by mieć udane i radosne życie erotyczne, ale lubrykant i akcesoria do bezpiecznego seksu to absolutne minimum. Najlepiej przechowywać je pod ręką, bez potrzeby grzebania w kartonie ukrytym gdzieś z tyłu szafy, podczas gdy partner/ka czeka i stygnie. Szafka nocna doskonale nadaje się do tego celu. W sytuacji, gdy istnieje prawdopodobieństwo, że w szufladzie szczęścia będą buszować jakieś niepożądane ręce, zabawki dla dorosłych można dodatkowo zabezpieczyć, chowając je w sprytne pudełko do przechowywania gadżetów. To samo tyczy się zresztą ładowania akcesoriów przez port USB – dyskrcję podczas ładowania zapewni ukryty w szufladzie lub pudełku powerbank.

    4. Żadnych martwych roślin. Pomyśl o roślinach w sypialni jako o metaforze twojego życia erotycznego. Nie chcesz, żeby zdechło? Zadbaj o nie. Chyba nie trzymał(a)byś w sypialni martwego chomika?

    5. Miła w dotyku, „dorosła” pościel. Przyznam od razu: pościel z kory skutecznie obniża mi libido, a seksowna (według niektórych osób) śliska i błyszcząca satyna negatywnie wpływa na jakość mojego snu. Dlatego sama najczęściej wybieram pościel z gładkiej, cienkiej bawełny bez domieszek poliestru. Jestem też wybredna w kwestii wzorów – inspirowane kreskówkami motywy nie mają w mojej seksownej sypialni racji bytu. To, oczywiście, kwestia indywidualnych preferencji, ale warto zainwestować w taką pościel, w której aż ma się ochotę kręcić własne domowe porno.

    6. Żadnych „zewnętrznych szaf” i brudnych ubrań walających się po podłodze (poza tymi, które zrzuciło się zaraz przed seksem). Wielu par dotyczy ten sam problem – ktoś przychodzi do domu z pracy, chce szybko wskoczyć w domowe ciuchy, a właśnie zdjęte ubranie niedbale wiesza na krześle, drzwiach szafy lub rzuca na podłogę, dzień po dniu, warstwa po warstwie. Tworzy się bałagan, na który nie powinno być miejsca w sypialni. Odwieszenie czegoś do szafy lub wrzucenie tego do kosza na rzeczy do prania zajmuje dosłownie kilkanaście sekund – jeżeli ktoś nie ma ochoty zainwestować tych kilkunastu sekund w udane życie erotyczne, to chyba nie ma dla tej osoby ratunku.

    7. Przyjemne, łagodne oświetlenie. Ostre, zimne, przemysłowe światło raczej nikogo nie wprawia w zmysłowy nastrój. Wystarczy więc wymienić żarówkę na taką, która świeci cieplej, żółtawo. Najlepsze jednak są rozwiązania, które umożliwiają włączanie i wyłączanie światła bez biegania po całym pokoju – np. lampki nocne, lampy stojące z włącznikiem w zasięgu ręki lub strategicznie umiejscowione girlandy świetlne.

    8. Żadnego telewizora. To nie tajemnica, że telewizor to w sypialni „ten trzeci”. I choć trójkąty mogą być fantastyczną sprawą, ten typ zdecydowanie fantastyczny nie jest. Wystarczy przyjrzeć się zaskakującej korelacji pomiędzy dłuższymi okresami bez elektryczności a liczbą poczęć, które w tym czasie zachodzą. Przypadek? Nie sądzę… Pary, które mają telewizor w sypialni zdecydowanie rzadziej prowadzą intymne rozmowy i… rzadziej uprawiają seks. Sama poszłam w tej kwestii nieco dalej – moja sypialnia, głównie celem poprawy higieny snu, stała się również strefą bez laptopów (wyjątkiem jest oglądanie porno).

    9. Sztuka (auto)erotyczna. Chętnie otaczam się przedmiotami, które w jakiś sposób kojarzą się z seksem i erotyką. W seksownej sypialni nie powinno zabraknąć miejsca na odrobinę erotycznej inspiracji – niezależnie, czy będzie to własny erotyczny portret, czy ulubiona grafika w antyramie, czy album z fotografią erotyczną ustawiony na komodzie. Sztuka erotyczns nie musi też być oczywista, aby była podniecająca, co udowadnia m.in. zestaw Love is Art, dzięki któremu własnymi ciałami można podczas seksu stworzyć abstrakcyjny obraz.

    10. Żadnych misiów i lalek (chyba, że to coś, co cię kręci i wpasowuje się w twój fetysz, np. daddy’s little girl). Seks w pokoju dziecięcym mało kogo przyprawia o dreszcz podniecenia, a maskotki przyglądające się całej akcji z dezaprobatą potrafią skutecznie ostudzić atmosferę. Istnieją zdecydowanie lepsze dekoracje…

    Wersalka czy Wersal? To bez znaczenia!

    Gdy idzie o seks, wielu rzeczy nie da się poprawić teraz-zaraz-natychmiast, na szczęście sypialnia nie jest jedną z nich. Kilka drobnych zmian i trzymanie się wcale nie uciążliwych zasad mogą naprawdę pozytywnie wpłynąć na całe życie erotyczne.

    Sypialnia gotowa na seks nie musi przypominać tandetnych hoteli miłości*, aby była miejscem zmysłowych uniesień. Warto więc pomyśleć o niej jako o potecjalnym miłosnym gnieździe, do którego będzie się wracać chętnie, nie tylko po to, aby pielęgnować intymność, ale i wypoczywać.

    Jasne, w wielu sytuacjach seks będzie fantastyczny nawet przy ostrym oświetleniu, grającym w tle telewizorze i w pościeli z kory. Bo w seksownej sypialni najważniejsze jest nie to, aby oczarować potencjalnych partnerów lub partnerki, a to, by właściciel/ka czuł/a się w niej dobrze (i miał/a w miarę czysto). Co nie oznacza, że nie opłaci się spróbować, choćby po to, aby sprawdzić, czy gotowa na seks sypialnia cokolwiek zmieni.

    * Dużo seksowniejsze hotele polecam tutaj.

    ***

    okładka wpisu: routetoart; zdjęcia wewnątrz (od góry): allthatisshe, Ted Baker, Urban Life Magazine, Love is Art Kit

    Lubisz moje teksty? Pamiętaj, że…

    This article has 17 comments

    1. Asteria wrote:

      Progenitura wbiegająca do sypialni, w trakcie, na szczęście mi nie grozi ale mieszkam z 4 kotami i psem (stado niedługo się powiększy) i wszystkie ogony zawsze śpią z nami w łóżku (lub po prostu są w sypialni jeśli my tam jesteśmy). Wyproszenie towarzystwa,to spore wyzwanie logistyczne. Czasami chyba już bym wolała martwić się czy zamknęłam drzwi przed dzieckiem na klucz. I tak naprawdę, to chyba jedna rzecz do poprawki. Podsunęłaś mi też pomysł jak zagospodarować wolną ścianę, z którą nie wiedziałam co zrobić. Teraz tylko znaleźć odpowiedni obraz komponujący się z wystrojem. ;-)
      Tak btw,uwielbiam czytać proseksualną i naprawdę bardzo Ci dziękuję za to,że tworzysz pozytywne i bezpieczne miejsce z taką tematyką.

    2. Elza wrote:

      Z takich malutkich detali, dodałabym jeszcze zachomikowaną w pobliżu łóżka butelkę wody. Czasem człowiek się tak zasapie, że łyk wody w pobliżu może okazać się strategiczny. ;)

      1. Nat wrote:

        Rzeczywiście, seks o suchym pysku to tak średnio ;)

    3. Morella wrote:

      Kliknęłam w link do seksownych hoteli i jestem zachwycona! Szczególnie podobają mi się grota i molo, marzę o tym, żeby w takim miejscu spędzić wakacje we dwoje.

      1. Nat wrote:

        Grota jest naprawdę fantastyczna ;)

        1. M wrote:

          Jaka grota :)? Mogę linka?

        2. Nat wrote:

          Wyszukaj „Sextantio Le Grotte della Civita” ;)

    4. Juiz wrote:

      Muszę przyznać, że u mnie punkt 6 leży i kwiczy mimo olbrzymiej szafy :P
      Niestety to wina tego, że mam małą sypialnię i niewiele miejsca by… postawić krzesełka na ubrania (to już chyba standard w polskim domu…) bo nawet szafeczki nocnej nie mam :P
      Punkt 9 niestety nie jest do zrealizowania w 100% bowiem mojemu dziecku zdarza się wejść do sypialni choćby dlatego, że czasem w nocy coś obudzi i wystraszy. Poprzestaję na plakatach ulubionych postaci i obramowanych puzzlach.
      Reszta to rzecz święta, jakby mi kto to zmienił to chyba wyniosłabym się do komórki (na szczęście nie pod schodami) :P

      1. Nat wrote:

        Juiz, ja w kwestii sztuki przymierzam się właśnie do zrobienia abstrakcyjnego malowidła ciałem z Love is Art (taki sam zestaw planuję podarować szwagierce, bo gust artystyczny mamy podobny) ;) Według mnie to fajny kompromis, ale wiem, że nie musi trafiać w gusta każdego i pasować do wszystkich wnętrz.

    5. domi wrote:

      Bardzo dobry wpis! Muszę pomyśleć nad takim dyskretnym pudełkiem… ;)

      1. Nat wrote:

        Zamykane na szyfr pudełko to naprawdę dobre rozwiązanie – na dodatek wygląda jak kosmetyczka i nie budzi podejrzeń ;) Na targach erotycznych widziałam też schowki w formie pluszowych misiów, ale to kłóci się z moją zasadą nr 10…

    6. Joanna wrote:

      O tak! Koniecznie bez telewizora!!! :)
      Dodałabym jeszcze wyłączenie komórek przed seksem…

      1. Nat wrote:

        O telefonach nie pomyślałam – pewnie dlatego, że większość powiadomień i tak wyciszyłam, a rozmawianie ze mną przez telefon to żadna przyjemność (nie lubię się rozgadywać, a rozmowa to głównie wymiana krótkich komunikatów), więc nikt do mnie nie dzwoni, wszyscy piszą :D
        Ale przed snem już obowiązkowo włączam tryb lotu.

        1. Joanna wrote:

          I dlatego, że o nich nie myślisz, masz dobry seks :D

        2. Nat wrote:

          Po chwili zastanowienia uznałam, że dla wielu osób telefon przy dupie (albo przyklejony do ręki) może być takim samym rozpraszaczem, jak telewizor w sypialni – może przez FOMO, może z chęci cenzurowania internetów – kto wie? Ale aż się poczułam taka niedzisiejsza, z tym samym iPhonem od 3 lat (wstyd).

    7. Elza wrote:

      Temat dla mnie na czasie, właśnie szukam jakiegoś fajnego plakatu/obrazu/grafiki na ścianę w sypialni. :))

      1. Nat wrote:

        Powodzenia! Daj znać, na co się zdecydowałaś ;)

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr