• Facebookowe dylematy związkowe

    Mój facet unika wszelkich rozmów dotyczących Facebooka. Kilka miesięcy temu nalegał, żebym ustawiła nasze wspólne zdjęcie jako profilowe. Zmieniłam fotkę, ale on nie odwzajemnił się tym samym. Co gorsza, on nigdy nie dodaje postów skierowanych do mnie, nie taguje mnie, nawet w meldunkach, kiedy jestem obok niego i nie publikuje naszych wspólnych fotografii, o zmianie statusu związku nie wspominając.

    Mam już dość czytania tych wszystkich komentarzy od jego znajomych (kobiet), które wypisują rzeczy, których raczej nie powinno się kierować do zajętego faceta. Po prostu bezczelnie z nim flirtują. Przestałam już obserwować jego aktualizacje statusów, bo chyba tylko w ten sposób mogę uchronić się przed płaczem i frustracją. W sumie bardziej mnie to boli niż wkurza. Chciałabym bardziej skupić się na „nas” w realu, ale przez tę sytuację nie potrafię.

    Zwłaszcza jednego nie pojmuję: jak można nie chcieć dzielić się ze swoimi znajomymi szczęściem, które ma się z ukochaną (jak twierdzi on) kobietą. Jeżeli nazywasz kogoś swoim słońcem, jak możesz nie chcieć się nim pochwalić? To boli. Czuję się, jakbym nie była częścią jego życia, jakby się mnie wstydził.

    On w poprzednim związku zdradzał swoją dziewczynę, ale udawało mu się to ukrywać, bo po pierwsze zablokował możliwość tagowania go w postach, meldunkach i na fotkach. Nigdy też nie zmienił statusu związku. Pytany o znajome z listy zawsze odpowiada, że to „tylko koleżanki”. Czy on twierdzi, że jestem niewystarczająco dobra, żeby o mnie mówić? On naprawdę zapewnia, że kocha i że jest ze mną szczęśliwy”.

    Zanim ja, pytanie do was: co odpowiedziałybyście/odpowiedzielibyście autorce listu? (żeby nie było wątpliwości: autorka jest osobą dorosłą, obydwoje z partnerem są przed trzydziestką)

    [grafika wpisu – Scarleth White]

    This article has 5 comments

    1. Madzia wrote:

      Odpowiadając na dylemty Autorki w ostatnim akapicie – mężczyźni działają troszkę inaczej niż kobiety. Dla nich przygodny seks jest miłą chwilą nie wartą zapamiętania. I naprawdę kobiety, które kochają są dla nich najważniejsze i nie zmienia się to pod wpływem zdrady.
      Inną kwestią jest to, że należy przeanalizować swój związek. Jeżeli do zdrad dochodzi regularnie, czy z tą samą osobą, to warto zastanowić się, co może być w związku nie tak, że partner szuka wrażeń gdzie indziej.
      Jednak sztandarowym postępowaniem jest rozmowa. TRZEBA rozmawiać z partnerem, ianczej nie dowiemy się, jakie są jego myśli, jakie są jego motywy działania. A partner nie będzie wiedział, jakie są nasze obawy. To potrafi niektórych opamiętać ;)
      Na końcu pozwól, że Cię podbuduję. Nie możesz zapominać o tym, że jesteś wspaniałą kobietą, która ma prawo do szczęścia. Uwierz w siebie, kochaj siebie – to może uzdrowić.

      Powodzenia!

    2. Nick * wrote:

      uciekaj, póki czas

    3. czwarta wrote:

      droga autorko!
      usuń go ze znajomych na FB ;)
      mówię poważnie. nie ciekawi cię co się wtedy stanie?
      „Czuję się, jakbym nie była częścią jego życia” – ależ oczywiście, że jesteś częścią jego życia! występujesz w roli spokojnej przystani. trzeba mieć odpowiedni charakter, żeby nie mieć charakteru, że się tak wyrażę.
      „On naprawdę zapewnia, że kocha i że jest ze mną szczęśliwy” – czy w ten sposób chcesz być kochana?

      jestem zwolenniczką ostrego traktowania spraw, które traktowane łagodnie, tylko pogarszają sytuację.
      proponuję iść do faceta, opisać mu dokładnie co czujesz gdy on zachowuje siew dany sposób i poprosić, żeby się zastanowił czy może to zmienić. jeśli powie że nie może – odejść. jeśli powie, że może i zmieni, ale tego nie zrobi – odejść.

      a tak naprawdę to powinno ci to trochę bardziej powiewać. pracuj nad własną zajebistością i jej uniezależnieniem od faceta.
      powodzenia! :)

    4. Oliksandra wrote:

      zamiast pisać sobie wzajemne posty, porozmawialiby w 4 oczy o tym głupkowatym problemie, po co sobie szkodzić włączając w to wirtualną strefę.. swoją drogą gdzie się podziały problemy duszące i przygniatające nas swoją powagą…. a może to tylko ja coś sobie ubzdurałam, że takie sprawy to nie jest nic ważnego w realnym świecie…

    5. Nick * wrote:

      no cóż…Status związku na fejsbuku nie jest rzeczą najważniejszą, aLe jeśLi facet ma już swoje za uszami i jest podejrzenie, że może teraz używać tej samej broni, bo znów coś knuje to moim zdaniem tyLko otwarta i szczera rozmowa może rozwiązać probLem a nie płacze po kątach i duszenie w sobie wszystkich emocji, bo potem może się to zamienić w poważny brak zaufania i paranoje, chorobLiwe zazdroścci i inne brzydkie rzeczy.
      Powodzenia!

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr