• Po co mężczyźnie seks?

    Wygląda na to, że po to, by nie przychodziły mu do głowy głupie pomysły. 

    Wyobraź sobie taką sytuację: jesteś właśnie w drodze na wyjazd służbowy. W pewnym momencie dostajesz maila. Oto pisze do ciebie małżonek, twierdząc, że wcale nie będzie za tobą tęsknił, a argument, który wytacza, zwala cię z nóg.

    W załączniku wiadomości jest bowiem tabelka, w której małżonek skrupulatnie wynotował wszystkie razy, kiedy odmawiałaś mu seksu oraz towarzyszące odmowie wymówki.

    Nawet nie spodziewałaś się, że twój mąż sporządza takie listy. Nawet nie zauważyłaś, że aż tyle razy próbował inicjować seks. Czujesz się nieco upokorzona, bo małżonek zauważył, że nie lubisz się myć.

    Rzeczona tabelka wygląda tak:

    excusespreadsheet-752x501

    via Reddit

    Co robisz?

    A) Rezygnujesz z delegacji. Wracasz do domu i próbujesz naprawić sytuację. Kliknij tutaj.

    B) Olewasz męża, jedziesz w delegacje. Jego wybryk nie robi na tobie wrażenia, tym bardziej uniesieniem brwi kwitujesz fakt, że wyłączył telefon. Kliknij tutaj.

    C) Lecisz z tym do internetów. Kliknij tutaj.

    [okładka wpisu]

    This article has 12 comments

    1. dominik wrote:

      a ja patrzac na tabelke w sumie pomyslalem, ze kurde… facet i tak ma czesto ten seks a mimo wszystko narzeka :P gdybym mial robic taka tabelke to musialbym chyba przyjac zakres roczny…

      tak, komentarz po takim czasie od napisania posta zdradza, ze szukam jakiejs odpowiedzi, bo dziewczyna domaga sie oswiadczyn i slubu, a ja jestem w zajebistej kropce, bo z jednej strony ja bardzo kocham i swietnie sie przy niej czuje, a z drugiej to nie chce zostac zawodowym koniobijca do konca zycia, nie wspominajac juz faktu, ze masturbacja odbija sie bardzo negatywnie na wszelkich probach seksu jesli jakies w ogole nastepuja…

      i co robic, tylko rozstanie jest rozwiazaniem? ehh

      1. Nat wrote:

        Po pierwsze – polecam Ci ten post: http://proseksualna.pl/seks/czy-ty-w-ogole-lubisz-swoj-seks/

        Po drugie – seks to nie tylko seks penetracyjny typu penis-w-waginie. Są inne rodzaje pielęgnowania intymności. Może też być tak, że razem z partnerką macie odmienne style podniecania się i kiedy Tobie wystarczą tylko okoliczności, ona może potrzebować całodziennej gry wstępnej, uwagi i wyniesionych śmieci. Warto ją o to zapytać, dowiedzieć się, kiedy czuje się podniecona, czego potrzebuje, aby poczuć się na tyle komfortowo, by uprawiać seks. Nie znam dokładnie Twojej sytuacji, nawet nie do końca rozumiem, jak masturbacja miałaby się odbijać negatywnie na współżyciu. Przed oświadczynami radziłabym jednak rozwiązać problem seksu, bo sam ślub go nie rozwikła.

    2. crusia wrote:

      A ja tam rozumiem tego faceta. Nie dlatego, że sama mam ten problem, ale po prostu wydaje mi się, że był zdesperowany. I miał prawo, a nazywanie jego problemu „stanem niezaruchania” jest okrutne. Jak ktoś słusznie w dyskusji na reddit zauważył: te trzy razy to był seks typu „leżę, bo muszę”, a taki chyba jeszcze bardziej rani faceta niż brak seksu. Ja tu widzę intymne pożycie w gruzach i żonę udającą Greka, a Wam się od razu włącza schemat myślowy „władczy samiec żąda seksu, bo mu się należy; na stos z nim!”

    3. anuszka wrote:

      Coś mi tu nie gra w tym kalendarzu. Kiedy ona miała miesiączkę? Bo taka wymówka tam nie występuje.

      1. n wrote:

        między 22 a 27 czerwca jest przerwa w propozycjach, może wtedy..

    4. F wrote:

      Nawet nie wiem, co w tym wszystkim jest najsmutniejsze, brak seksu w ich małżeństwie, metoda perswazji w postaci tabelki czy wysłanie tego wszystkiego na stronę internetową, ale chyba jednak to ostatnie.

    5. Marta Jacek wrote:

      Mam same przykre doświadczenia z mężczyznami, którzy „tabelkują” swoje życie w wielu aspektach. Na szczęście potrafię już ich dobrze rozróżnić w tłumie innych samców, więc unikam jak ognia:D A tak na serio, mężczyzna który wypisuje w tabelkę ilość stosunków seksualnych na miesiąc wcale nie wywoła u mądrej partnerki poczucia winy. Kobieta widząc taki twór Excelowy powinna raczej zastanowić się głęboko nad sensem dalszej relacji. Jasne, można sympatyzować z facetem, bo to zrozumiałe, że jest przygnębiony stanem „niezaruchania”. Biedny, biedny facet… A z drugiej strony mamy kobietę, która ze stosunków seksualnych jest rozliczana jak z miesięcznych rat kredytu. I jest w nawet w gorszej sytuacji, bo jest związana emocjonalnie. Odwróćmy sytuację, kobieta robi tabelkę i przesyła małżonkowi, który publikuje w internetach. Męskie komentarze to w 80% „co za histeryczka, niech się leczy”, a kobiece, cóż, zignorowane, bo kogo obchodzi solidarność jajników.
      Więcej rozmów o seksie przed małżeństwem proszę. I unikać jak ognia szantaży emocjonalnych. Dziękuję

      1. Grzegorz Gorol wrote:

        A moze zwyczajnei czlowiek uzywa takiego argumentu w rozmowie z osoba ktora nie ma dosbie nic do zarzucenia i inne argumenty nie przechodza? Moze tez czlowiek nie ma juz sil kolejny raz (moze setny moze nie) przechodzic przez ten sam schemat rozmowy: „ale o co ci chodzi?”, „o to ze nie kochalismy sie od miesiaca”, „wcale ze nie”, „no tak..”, „ale to przez ceibie, nie proponowales”. Face palm.

    6. Bapsi. wrote:

      Rozumiem tego gościa, bo miałam tak samo jak on. Co prawda nie robiłam tabelek w Excelu, ale facet mi odmawiał za każdym razem praktycznie ile próbowałam coś zainicjować (potem jeszcze były pretensje o moje wysokie libido).

      A drugiej strony faktycznie wysyłanie komuś tabelki z Excela to dość lichy pomysł na załatwianie pomysłów w związku (i wysyłanie tego w cyberprzestrzeń WTF?), bo grunt to komunikacja.

      Ale wiem z własnego doświadczenia, że są po prostu tacy ludzie, którzy będą odmawiać tak, że nawet milion dolarów ich nie przekona. I można z nimi rozmawiać i prosić (tak, rozmawiałam o tym i nie dostawałam bardziej konkretnych odpowiedzi niż „bo ty zawsze chcesz”), ale nie przyniesie to jakiegokolwiek skutku.

      Z jeszcze innej strony dziwi mnie, że żony nie martwi fakt braku pożycia w małżeństwie, ale to już każdy ocenia wedle swojego libido.

      1. Grzegorz Gorol wrote:

        Moze miala kochanka.
        A tak wracajac do tego problemu, tez przez prawie rok bylem jak twoj facet. I dopiero po naprawde traumatycznym wydarzeniu udalo mi sie samemu zauwazyc ten problem i cos z nim zrobic. Wciaz mam nadzieje ze nie jest za pozno. Ale to raczej problem z tym JAK rozmawiamy. Do mnie taka tabelka by bardzo skutecznie przemowila.

    7. Juiz wrote:

      Nie wiem czemu, ale Twój wpis przypomniał mi, że w marcu miałam okazje przeczytać książkę Christiny Hopkinson „Jak nie zabiłam męża, czyli babski punkt widzenia” ;)
      Ma to jakiś związek?
      Ale z chęcią kliknę na te trzy odnośniki ^^

    8. Miarka wrote:

      „Łał, i zamiast o tym porozmawiać, stworzyłeś tabelkę w excelu, rozliczając mnie z każdego „tak” i „nie”?
      Nie wspominając już o tym, że nie będziesz tęsknił, bo jedyne, za czym mógłbyś jest seks, a reszta nie ma znaczenia..”

      Zdecydowanie coś jest w ich związku nie tak. W takiej sytuacji każda wymówka jest dobra.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr