• Q&A #11 | Pytania o gadżety erotyczne vol. 1

    Bardzo dużo pytań, które od was otrzymuję, dotyczy gadżetów erotycznych. Właśnie dlatego najbliższe dwie odsłony Q&A postanowiłam poświęcić temu zagadnieniu.

    W części pierwszej mierzę się więc z odwiecznym dylematem wibrator vs chłopak, nawracającym zapaleniem i hemoroidami oraz gadżetami dla lesbijek. W części drugiej będzie więcej o masturbatorach dla mężczyzn, gadżetach erotycznych dla początkujących oraz… a, zobaczycie sami/same!

    ***

    Czytelniczka X pisze: Mam 23 lata. Nie jestem w stałym związku, więc nie uprawiam seksu z nikim poza sobą. A mój popęd seksualny jakoś ostatnio rośnie i w sumie to nawet fajne. Może nawet nie rośnie, ale ja mam większą jego świadmość. Problem w tym, że to, co wystarczało mi do tej pory, powoli staje się nudne. Znam swoje ciało, masturbowałam się na różne sposoby. Ale trochę to wiecznie ten sam scenariusz – ja i moja ręka. I pomyślałam, że chciałabym spróbowac czegoś nowego.

    Dlatego zaczęłam myśleć o wibratorze. I teraz skąd moje wątpliwości.

    Byłam w związku z chłopakiem dość dlugo, ale współżyć zaczęliśmy późno. Nie jestem dziewicą, ale określając się w liczbach, udało mi się przespać z chłopakiem cztery razy. Wszystkie cztery z tym samym partnerem, okupione bólem i trwające jakąś minutę (chłopak był raczej sprinterem). W związku z tym nie mam większego doświadczenia z penetracją, więc nie do końca wiem, jak to z ta moją pochwą i jej odczuciami jest.

    Przechodząc do meritum. Z racji, że nie mam za sobą zbyt wielu stosunków, zastanawiam się czy wibrator jest dobrym pomysłem. Wiem, ze najlepiej byłoby poznać, jakiegoś przstojniaka, który by ten wibrator zastąpił, ale co robić kiedy żadnego nie ma na horyzoncie? A tak z kimkolwiek nie umiem. Naczytałam się gdzieś kiedyś, że kobiety, które używają wibratorów, nie mogą się później przyzwyczaić do seksu z partnerem i nie czerpią z niego satysfakcji. Prawda to czy bujda na kółkach? Czy nie okaże się, że jestem za mało wprawiona, za ciasna, za mała? Bo z jednej strony chęci, a z drugiej nie chciałabym czegoś później żałować.

    Tl;dr: Jak wiele innych kobiet przed Tobą, a co gorsza pewnie i po Tobie, padłaś ofiarą całkowicie niesłusznego straszenia masturbacją. Kup ten wibrator i nie bój żaby.

    Długa odpowiedź: Z jakiegoś powodu w naszej kulturze z uporem maniaka próbuje się zniechęcać kobiety do masturbacji, strasząc nas, że używając gadżetów, już nigdy nie zaznamy orgazmu z partnerem (zawsze heteroseksualnym cis mężczyzną, bo w oczach niektórych właśnie tego pragną wszystkie kobiety). Mit o wibratorach, które zniechęcają do mężczyzn, musiał ukuć jakiś przerażony seksualnością i chcący władać kobietami facet.

    Twoja pochwa jest Twoja, możesz wsadzać sobie w nią, co tylko Ci się podoba. Może nie noże, ani żelowe badziewne dilda, bo to jednak stwarza pewne ryzyko, ale wibratory, palce, penisy i umyte eko marchewki są całkiem spoko. W tej kwestii wierzę w Twój rozsądek.

    Czy masturbacja może wpływać na jakość seksu z partnerem? Tak. Masturbujące się kobiety znają swoje ciała, wiedzą, co sprawia im przyjemność i gdzie trzeba je pogilgotać, żeby mogły przeżyć orgazm. To naprawdę coś, jeżeli chce się tą wiedzą podzielić z partnerem, a partner jest gotowy, aby ją przyjąć. Niezależnie od tego, czy podczas masturbacji używają własnych rąk, czy narzędzi, jak na przykład wibratorów i dild. Wibratory to nie gadżety dla singielek do stosowania w przerwach pomiędzy kolejnymi partnerami. Wibratory to narzędzia do sprawiania sobie przyjemności, których można używać niezależnie od statusu związku – solo lub z tą drugą osobą.

    Jasne, partner nigdy nie będzie w stanie zrobić Ci tego, co wibrator, tak samo, jak wibrator nigdy nie da Ci tego, co daje partner. Nie oznacza to jednak, że mając doświadczenia z gadżetami, nie będziesz w stanie czerpać satysfakcji ze zbliżeń z partnerem. Dobry partner wie, że przyjemność w seksie powinna dotyczyć obu stron i będzie chciał eksplorować różne sposoby jej ofiarowywania. Również przy użyciu akcesoriów erotycznych, jeżeli to dzięki nim możesz przeżywać najbardziej telepiące pośladkami orgazmy. Seks i sprawianie sobie rozkoszy to nie umiejętności, z którymi rodzimy się, ale których nabywamy przez działanie, więc… działaj w zgodzie ze swoim ciałem i jego żądzami.

    Rozumiem, że masz za sobą raczej średni seks. Ból podczas pierwszych czterech stosunków mógł być spowodowany naprawdę różnymi czynnikami, np. niedostatecznym nawilżeniem pochwy (nie piszesz, czy pojawiła się naturalna lubrykacja, ani czy używaliście żelu poślizgowego), brakiem podniecenia z Twojej strony lub faktem, że podczas pierwszych stosunków błona dziewicza rozciąga się, otwierając wejście do pochwy (nawilżenie i podniecenie czynią ten proces bezbolesnym; jeżeli te mają miejsce, ból może znamionować nietypową budowę lub grubość hymen). Pochwa jest elastyczna – w końcu jest przystosowana do tego, aby wychodziły z niej niemowlęta, a podczas zabaw wibratorem lub penisem dostosowuje się do rozmiaru tego, co w nią wkładasz, więc Twoje obawy o ciasność są raczej nieuzasadnione.

    To Ty rządzisz swoim ciałem, nie pozwól więc, aby twoje żądze ograniczał nieuzasadniony strach. Kup sobie wibrator. Nie pożałujesz.

    ***

    Czytelniczka Y pisze: Czy używanie zabawek może powodować nawracajace zapalenie? Zabawki są myte po każdej zabawie w ciepłej wodzie z płynem do higieny intymnej.

    Mam też pytanie o seks analny a małe hemoroidy. Pisałaś, że to niewskazane, ale do zabawek też?

    Tl;dr: I tak, i nie. W obu poruszanych przez Ciebie kwestiach.

    Długa odpowiedź: Niestety, nie wspomniałaś, z czego wykonane są Twoje akcesoria erotyczne. Jeżeli są z porowatych materiałów, takich jak winyl, cyberskóra, TPR lub TPE, czypotencjalnie toksyczny żel, czyszczenie pomaga tylko na powierzchni, bo to, co powoduje infekcje, czai się w porach gadżetów, a mogą to być bakterie lub pleśń.

    Jeżeli w kwestii materiałów wybierasz głównie silikon lub plastki, zastanawiam się, czy zaobserwowałaś na powierzchni zabawek jakieś uszkodzenia, np. pęknięcia, przetarcia? W nich również mogą gromadzić się bakterie, które następnie mogą wpływać na powracające infekcje intymne.

    Nie napisałaś też, czy używasz lubrykantu – czasami brak poślizgu podczas używania gadżetów erotycznych może powodować otarcia, a co za tym idzie, zapalenia miejsc intymnych. Z drugiej strony, jeżeli używasz żelu, który ma w swoim składzie parabeny lub słodziki, to one mogą odpowiadać za powstawanie stanów zapalnych. To kilka możliwych wyjaśnień, które przyszły mi do głowy w kwestii gadżetów erotycznych i nawracających infekcji.

    Co zaś tyczy się hemoroidów i stymulacji analnej, opinie specjalistów są różne. Dr Jack Morris, znany też jako „Doktor Anal”, w swojej książce Radość seksu analnego pisze o osobach, którym udało się wyleczyć hemoroidy właśnie dzięki analnym przyjemnościom. Z drugiej jednak strony, lekarze twierdzą, że lepiej wstrzymać się z wszelkimi analnymi eksploracjami do momentu wchłonięcia się hemoroidów, ponieważ ucisk i tarcie mogą powodować ich pękanie, a tym samym wydłużać leczenie.

    ***

    Czytelniczka Z pisze: Staram się namówić moją dziewczynę na strap on, ale nie chcę Jej zrazić do tego typu zabawek. W sieci jest mnóstwo gadżetów, jednak mam wrażenie, że materiał z jakiego są one wykonane, to tandeta. Obie jesteśmy początkujące, liczę na to że doradzisz mi chociaż w małym stopniu jakiej firmy i czego szukać.

    Tl;dr: Szczerze polecam wszystko, co ma w ofercie Kinky Winky. Ale najpierw pogadaj z dziewczyną.

    Długa odpowiedź: Nie piszesz, jak na perspektywę wprowadzenia nowego akcesorium zapatruje się Twoja dziewczyna. Zaczęłabym więc od zapytania jej, co sądzi o tego typu zabawkach. Może jest jedną z tych kobiet, które nie chcą wpisywać się w kulturową wizję lesbijek uprawiających strap on seks, może nie ma wystarczającej wiedzy na temat gadżetów, aby znaleźć takie, które ucieszą jej oko, a może po prostu nie ma aktualnie ochoty uprawiać seksu penetracyjnego.

    Jeżeli wytypowałaś bramkę nr 1 lub 3, odsyłam Cię do tekstu, w którym szerzej pisałam o łóżkowym namawianiu do czegokolwiek. Być może odrobinę pomoże Ci w komunikowaniu swoich potrzeb i… da nadzieję na lepsze jutro.

    Jeżeli to kwestia wyłącznie estetyki i niewiedzy, gdzie znaleźć ładne, bezpieczne dla ciała i wykonane z trwałych materiałów akcesoria, a Twoja dziewczyna chce używać tego typu zabawek, to mogę mieć dla Ciebie kilka rad.

    O czym powinnaś pamiętać, to by wybierać dilda silikonowe, ponieważ są najbezpieczniejsze dla ciała ludzkiego i najbardziej trwałe. Jak już wspomniałam w tl;dr powyżej, Kinky Winky to sex shop, który ma w swojej ofercie wyłącznie gadżety wysokiej jakości, w tym fantastyczne dilda i uprzęże z queerowej manufaktury BS Atelier, więc o tandecie nie ma mowy.

    Inne marki, które specjalizują się w dildach do uprzęży to Godemiche Silicone (na chwilę obecną nie mają dystrybucji w Polsce, ale mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni). Amerykański Tantus też jest dobrym wyborem – w ofercie znajdziesz nawet zestaw z uprzężą oraz dwoma dildami za mniej niż 400 zł. Sama jestem wierną użytkowniczką dild Fun Factory – Bouncera i Big Bossa oraz ShareVibe (chociaż ten gadżet polecam parom raczej zaawansowanym).

    Co zaś tyczy się samych uprzęży, to oprócz tych z BS Atelier, mogę polecić markę Kinky Monkey (ostatnio prezentowałam moją srebrną uprząż na Instagramie), Tantus oraz, jeżeli preferujesz uprzęże gładkie, wyroby SpareParts (w szczególności modele Tomboi i Bella), a także CalExotics (Scandal Corset Harness i serię Love Rider).

    W sytuacji, gdy zakup uprzęży oraz dilda to dla Ciebie zbyt duży wydatek, radzę zainwestować w porządne dildo, a uprząż zrobić samodzielnie – instrukcja tutaj.

    ***

    Swędzi Cię jakiś seksualny problem i chcesz, abym go tutaj podrapała? Napisz do mnie! Jeżeli jednak to swędzenie nie jest metaforyczne, lepiej idź do lekarza. Bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że prędzej Ci to coś odpadnie, niż ja wyłowię Twoją wiadomość z zalewu listów.

    okładka wpisu: fotos z filmu I Pegged My Boyfriend Eriki Lust.

    This article has 5 comments

    1. Lukardis wrote:

      Cześć!
      Chciałabym dodać swoje trzy grosze do odpowiedzi dla Czytelniczki Y.
      Zabawki są robione z przeróżnych rodzai materiałów i każdy materiał ma swoje właściwości. Jedne zabawki można myć pod gorącą wodą, a innych… nie wolno.
      Koniecznie sprawdź z jakiego materiału jest Twój gadżet i dowiedz się, jak należy go traktować. Być może woda sprawia, że staje się on nieprzyjemny dla ciała i powoduje zapalenie.

      Pozdrawiam,
      Ekspertka z Lukardis.pl

      1. Nat wrote:

        Proszę o rozwinięcie tematu – które materiały miałyby nie nadawać się do normalnej sanityzacji?

        1. Lukardis wrote:

          Przykładowo, takie materiały jak plastik ABS oraz silikon TPR najlepiej jest czyścić specjalnie do tego przeznaczonym płynem. Zabawki żelowe powinny być używane razem z prezerwatywą, a po umyciu wysuszone i potraktowane talkiem. Dodatkowo należy pamiętać, że nie każdy żel nawilżający nadaje się do każdej zabawki. Naprawdę trzeba zrobić dobre rozeznanie, zanim zacznie się używać zabawki.

          Pozdrawiam,
          Ekspertka z Lukardis.pl

        2. Nat wrote:

          Zgodzę się z jednym – trzeba mieć dobre rozeznanie, zanim sięgnie się po daną zabawkę, ponieważ rynek przesycony jest produktami, które niekoniecznie są łatwe w utrzymaniu w czystości lub zwyczajnie mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia. Trzeba też edukować konsumentów.

          Mam jednak pewne zastrzeżenia. Plastik ABS, który sam w sobie jest nieporowaty, może być czyszczony przy użyciu wody z mydłem, a następnie wytarty do sucha. Choć czyszczenie specjalnym cleanerem do gadżetów jest wygodniejsze, nie ma przeciwwskazań, by ABS myć pod bieżącą wodą (chyba, że mamy do czynienia z wibratorem, który nie jest wodoodporny, a tylko odporny na zachlapania, wtedy rzeczywiście warto sięgnąć po sprej czyszczący).

          Dla ścisłości dodam też, że określenie „silikon TPR” jest błędne. Producenci pozwalają sobie na sugerowanie, że coś jest silikonem, kiedy nim nie jest, ponieważ nie ma regulacji, które by im tego zabraniały. Z tego, co się orientuję TPR, czyli gumy termoplastycznej, nie da się zblendować z silikonem, a jedynie nałożyć je na siebie warstwowo (np. silikon jako warstwę wierzchnią, a TPR jako trzon lub odwrotnie, robi się tak, by nadać gadżetom elastyczności lub po prostu uczynić je tańszymi w produkcji). Same akcesoria z silikonu mogą być nawet wygotowywane, a te z TPR czyszczone albo przy pomocy spreju, albo ciepłej wody z mydłem i wycierane do sucha. TPE i inne „cyberskóry”, czyli m.in. Fleshlighty, powinno się czyścić wyłącznie wodą, albo dedykowanym sprejem, a następnie osuszyć i otalkować. TPR i TPE generalnie mają krótszą żywotność właśnie ze względu na porowatość, która uniemożliwia całkowite wyczyszczenie gadżetów z nich wykonanych.

          Poza tym nie jest tajemnicą, że całkowicie odradzam używanie gadżetów żelowych jako potencjalnie toksycznych. Prezerwatywa może nie pomóc w sytuacjach, w których wyciekające olejki mineralne uszkadzają kondom. Kondomy pomagają za to w przypadku gadżetów z TPR i TPE i rzeczywiście stosowanie prezerwatyw np. z Fleshlightem może przedłużyć jego żywotność.

        3. Micc wrote:

          Nawiązując do prezerwatyw i fleshlighta,to czytałem,że można je używać do ów sztucznej waginy. Natomiast wiadomo, że nie można używać tłustych,oleistych nawilżaczy. Czytałem też,że lubrykant zastosowany na kondomie może być potencjalnie szkodliwy dla materiału,z którego wykonany jest Fleshlight i najlepiej używać prezerwatyw bez środka nawilżającego lub sprawdzić,czy zastosowany przez producenta środek jest na bazie wody.Problem w tym,że producenci nigdzie nie podają informacji o tym,tylko jest napisane,że prezerwatywa jest nawilżana.

          Teoretycznie prezerwatywa powinna być nawilżona środkiem przyjaznym dla Fleshlighta,bo lateks również nie powinien być nawilżany przez lubrykanty silikonowe czy tłuste substancje.

          Też rozumiem,że z tą prezerwatywą chodzi o to,żeby nasienie nie miało kontaktu z materiałem? Bo jeśli tak,to takie same efekty da wytrysk poza zabawką?

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr