• Proseksualne Q&A #2: Moja dziewczyna ma brzydką cipkę! Co robić?

    Moja dziewczyna ma brzydką cipkę. Tak przynajmniej twierdzi, bo sam nigdy jej nie widziałem. 

    „Jesteśmy ze sobą od około 5 miesięcy, od mniej-więcej 3 uprawiamy seks, a ja naprawdę nigdy nie widziałem, nawet nie dotknąłem ręką jej cipki. Do łóżka zawsze chodzimy po ciemku i chociaż nasze pieszczoty są zróżnicowane, np. moja dziewczyna robi mi fellatio, to nie pozwala, abym się jej zrewanżował. Kiedy pytałem o przyczyny, X [imię zachowam dla siebie – Nat] powiedziała, że to jej były stwierdził, że jej cipka jest brzydka. Chyba przez niego coś sobie ubzdurała. Jest to dla mnie problem, bo przez jej kompleksy nigdy nie pokazała mi się całkowicie nago. Chciałbym jej pomóc. Jakieś rady?”.

    ***

    Kiedy czytałam tę wiadomość, z jednej strony byłam wściekła, a z drugiej zrobiło mi się autentycznie przykro. Czasami wydaje mi się, że będąc kobietą, aby jako-tako funkcjonować w czasach przesyconych reklamą i medialnym szumem, trzeba mieć naprawdę grubą skórę. Ba, pancerz! Bo jeżeli koncernom kosmetycznym nie uda się nam wmówić, że coś jest z nami nie tak, to pewnie zrobią to rodzice i kolorowe magazyny. Albo były chłopak.

    Czym w ogóle jest „brzydka cipka”? Czy to taka, która odbiega od standardów mainstreamowego porno? Taka, której wargi sromowe mniejsze wystają poza większe? Bujnie owłosiona? W kolorze bardziej fioletowym niż Barbie pink? Owszem, media przyzwyczaiły nas do oglądania jednego typu cipek, a mężczyźni i kobiety na całym świecie zakodowali, że najwidoczniej tak mają wyglądać „normalne” genitalia – cipka powinna być maleńka, różowa i słodka, a cała reszta to srom, czyli wstyd. Ale, do cholery, nie możemy tak funkcjonować całe życie! Dobrze, że facet, który powiedział X, że ma brzydką cipkę, jest jej byłym. Nie wyobrażam sobie związku z kimś, kto twierdzi, że jakaś część mojego ciała nie spotyka jego wygórowanych wymogów estetycznych.

    Przyznaję, że współczuję mojemu czytelnikowi i współczuję jego partnerce. Bycie w relacji seksualnej z osobą, której kompleksy dyktują, jaki uprawia się seks, musi być bardzo uciążliwe. Pomyślmy o ograniczeniach: czy w przypadku brzydkiej cipki seks dozwolony jest tylko po zmroku albo pod przykryciem? A co z grą wstępną? Co z orgazmami? Czy osoba, która do tego stopnia wstydzi/brzydzi się swojego ciała, jest w stanie szczytować? No i ciągłe kontrolowanie akcji, aby partner przypadkiem nie dotknął, nie zobaczył? Wydaje się męczące. Co z wizytami u ginekologa?

    Wiem, że X nie jest jedyną kobietą na świecie, której dotyczy ten problem, a jej partner – jedynym facetem. Dlatego najwyższy czas zmienić nie waginę, a podejście.

    Do dziewczyn, które mają „brzydkie” cipki

    Średniowieczni medycy odkryli, że kobiece i męskie genitalia są do siebie bardzo podobne, ale uznali męskie za „szlachetniejsze”. Dlaczego? Dlatego, że dumnie prezentują się na zewnątrz ciała. Kobiece, według tych samych średniowiecznych medyków, mają coś do ukrycia i są powodem do wstydu, dlatego chowają się do środka. Czyli: są niemal identyczne, ale zorganizowane inaczej i pełniące odmienne funkcje. Nie muszę chyba dodawać, że w średniowieczu w ogóle nie myślano o kobiecej przyjemności? Czasy się zmieniły, miałam jednak nadzieję, że ludzie też.

    Nie istnieje coś takiego jak „piękna” czy „brzydka” cipka. One po prostu tak wyglądają! To, że cipki poszczególnych kobiet różnią się od siebie, nie oznacza, że jedna jest piękniejsza od drugiej. Wszystkie są po prostu normalne. Nie ma dwóch takich samych penisów, nie ma dwóch takich samych cipek. Udowadniają to m.in. takie prace, jak ta Ylvy Marii Thompson czy The Great Wall of Vagina Jamiego McCartneya. Założę się, że gdyby dziewczyna, która twierdzi, że ma brzydką cipkę, wzięła udział w podobnym projekcie, nawet nie rozpoznałaby swojej wulwy wśród wielu innych.

    Co możesz dla siebie zrobić? Po pierwsze: obejrzyj swoją cipkę w lusterku, rozpoznaj i nazwij poszczególne jej części. Oglądając siebie regularnie, będziesz w stanie ocenić, co jest normalne, a co nie – jak wygląda zdrowa cipka, a jak chora. Po drugie: oglądaj prace artystyczne, których głównymi bohaterkami są waginy o różnych kształtach i rozmiarach. Po trzecie: znajdź aktorkę porno, której cipka jest podobna do twojej, a najlepiej przestaw się na oglądanie pornografii niezależnej, która w kwestii cielesności jest o wiele mniej ustandaryzowana. Kształty warg sromowych aktorek jakoś nie przeszkadzają im czuć się bardzo seksownie. Po czwarte: korzystaj z miejsc, w których, w sytuacjach nie-erotycznych, na przykład sauna czy łaźnia, prysznice na pływalni, plaże nudystów, przebywają nagie kobiety. Gdybyśmy częściej, zwłaszcza jako młode dziewczyny, miały kontakt z różnymi ciałami, w różnym wieku, myślę, że nasze pojęcia normy i piękna znacznie by się rozszerzyły. Również te dotyczące miejsc intymnych.

    No i najważniejsze: uświadom sobie, że facet, który twierdzi, że masz brzydką cipkę, po prostu nie akceptuje cię jako całości. Czas więc odprawić go w siną dal. Niech idzie leczyć własne kompleksy gdzie indziej.

    Rady dla niego

    Drogi Czytelniku, oto jak możesz pomóc swojej partnerce uporać się z kompleksem brzydkiej cipki:

    Po pierwsze: komunikacja! Zapewnij ją, że jej cipka nie może być brzydka, bo należy do osoby, z którą chcesz być i uprawiać fantastyczny seks. Powiedz jej, że zabraniając ci zbliżać się do swojej waginy, eliminuje całą gamę pieszczot, które są przyjemne dla ciebie, a zapewne mogłyby być przyjemne i dla niej – cunnilingus, palcówka, seks przy pełnym świetle i igraszki poza sypialnią. Podkreśl, że seks oralny czy pieszczenie partnerki dłonią są dla ciebie bardzo podniecające i że zależy ci na jej przyjemności.

    Po drugie: oswajanie przez zabawę. Ponieważ Twojej dziewczynie dawno nikt tam nie zaglądał, rzucenie jej na głęboką wodę może być niezbyt przyjemnym doświadczeniem. Dlatego niech oswajanie przebiega stopniowo. Możesz na przykład pieścić ją manualnie lub oralnie przez bieliznę – jedwabne majtki czy satynowe szorty doskonale ukryją wulwę Twojej partnerki pod materiałem, ale nie pozbawią jej czucia. Cunnilingus przez majtki jest naprawdę podniecający. Alternatywa? Majtki „z dziurką”! Możecie też wprowadzić trochę pieprzu i sięgnąć po opaskę na oczy (można je kupić i w butikach erotycznych, i w sklepach „wszystko po 5 zł”), którą założysz, kiedy Twoja partnerka będzie naga. Dzięki temu możesz ją pieścić na różne sposoby, nie widząc jej ciała, kiedy ona będzie widziała wszystko, co z nią robisz, i jak reaguje na to twoje ciało, czyli, ekhm… widoczne oznaki podniecenia.

    Innym rozwiązaniem może być… zestaw do klonowania cipki. W domowym zaciszu możesz wykonać replikę 1:1 wulwy swojej partnerki – z gumy lub z czekolady. Tę ostatnią możesz następnie zjeść ze smakiem. U wielu kobiet zobaczenie „klona” własnej cipki wywołuje reakcje od „Nie wygląda tak źle…” po „Nie wiedziałam, że jest taka mała/śliczna/symetryczna/przypomina egzotyczny kwiat” (niepotrzebne skreślić).

    Po trzecie: podeślij jej link, podaruj album lub, jeżeli masz taką możliwość, zabierz na wystawę którejś z waginalnych prac. Kontakt z różnymi kształtami cipek pozwoli jej uświadomić sobie, że każda jest inna, dlatego stały się przedmiotem zainteresowania artystów. Możecie też wspólnie oglądać dzieła pornografii niezależnej. Twoja partnerka pewnie nie widziała w swoim życiu wielu cipek, więc nie ma porównania. Nawet jeżeli powie: „Są tak brzydkie, jak moja” będzie krokiem naprzód. Dlatego, że pozwoli jej uświadomić sobie, że nie jest jedyna, a na dodatek otworzy Wam pole do dyskusji. Zapewnisz wtedy partnerkę, że – niezależnie od wyglądu jej wulwy – chciałbyś z nią uprawiać seks, bo ona to coś więcej, niż tylko wagina.

    ***

    W satysfakcjonującym życiu seksualnym chodzi o to, aby cieszyć się własną seksualnością. Bliskość i możliwość osiągnięcia orgazmu są naprawdę dużo ważniejsze niż to, jak prezentują się nasze genitalia, o ile są zdrowe. Wygląd naprawdę nie czyni cipki mniej lub bardziej godnej uwagi czy zasługującej na przyjemność. Zaangażowany partner, rzecz jasna, pomaga, ale kluczem jest samoakceptacja. I uświadomienie sobie, że jeden durny facet z równie durnym komentarzem nie jest adwokatem wszystkich mężczyzn. W odpowiednim kontekście, na który składa się podniecenie i pożądanie, wygląd genitaliów naprawdę przestaje mieć znaczenie. Jeżeli dla kogoś przeszkodą, by uprawiać seks, jest kształt warg sromowych, to znak, że wcale aż tak bardzo mu się seksu nie chciało.

    Naprawdę, jako kobiety mamy tyle sztucznie wykreowanych powodów, aby nienawidzić siebie, że wygląd naszych okolic intymnych nie powinien być jednym z nich. Lepiej tę negatywną uwagę zwrócić przeciwko tym, którym rozbudzanie naszych kompleksów się po prostu opłaca…

    [okładka wpisu]

    This article has 27 comments

    1. DominikaS wrote:

      jedyne w czym przeszkadzały mi „za duże” wargi mniejsze była jazda na rowerze. wiecznie obtarte i jakby posiniaczone:( koszmar… Pomogło siodełko „z dziurką” i idealne majtki. Niczego chyba nie wybierałam tak starannie jak siodełka na rower;) Nie wpadłam na to, żeby się jej wstydzić… Może to zasługa fajnych partnerów jakich napotkałam, a może faktu że nie mam w zwyczaju zbyt dużo myśleć o swoim wyglądzie…;)

    2. kostki_cukru wrote:

      Swietny blog !!! Dzieki !!!

    3. Edyta wrote:

      Nat, ja bym uważała z tą radą: niech poszuka aktorki porno z podobną cipką,…. Po pierwsze, jak cipka jest dla niej tabu, to oglądanie porno jątylk owystraszy i zniechęci. Po drugie, jeśli nawet zaczęłaby oglądać, jej kompleksy mogą się powiększyć. Wiesz, że aktorki porno pokazują jakiś wzór niedościgniony, jakiś ideał z kosmosu, daleko im do normalnych kobiet….
      Ale chłppakowi polecam pokazanie X strony: http://www.vulvavelvet.org/pictures1.html

      Cipki są różne! Powiedz dziewczynie, że Twój penis też jest inny, niż penisy kolegów, a gdyby ona wybrała się na basen, teżzobaczyłaby różne cipki….Ja mieszkam w Danii, gdzie na basenie można zobaczyć kobiety i stare, i grube, cipki całkiem owłosione i z fryzurkami. I nikt się swojego ciałą nie krępuje, każde ma prawo być, jakie jest:) Trzymam za Was kciuki!

      A może byś jej kupił „WIelką Księgę Cipek ” na gwiazdkę? To taka trochę dla dziewczynek pozycja, napisana żartobliwie, ale i dorosłe kobiety mogą sięsporo z niej dowiedzieć.

      1. Nat wrote:

        Edyto, celowo piszę o pornografii niezależnej, która dopuszcza na ekran różne ciała: grube, chude, owłosione, wygolone na zero, należące do osób w różnym wieku itd. Widocznie Ci to umknęło. Przeprowadzono również badania, teraz ich nie znajdę, które udowodniły, że dziewczyny z nordyckich krajów rzadziej zapadają na zaburzenia odżywiania, właśnie dlatego, że od najmłodszych lat obcują z nagimi ciałami, które są różne. Wyrabiają sobie więc dużo zdrowszy obraz cielesności niż kobiety z kręgów kulturowych, gdzie nagość, nawet ta nieseksualna, jest tabu.
        No i dzięki za dołączenie do dyskusji!

    4. […] Moja dziewczyna ma brzydką cipkę – teksty Proseksualnej mogłabym dawać co tydzień w Wykopkach. Nat jest zdecydowanie jedną z najmądrzejszych osób, jakie dane jest mi czytać w Internetach. […]

    5. Heira wrote:

      Dobra, przyznam się do czegoś, czego się wstydzę, ale nie umiem się przełamać, żeby to zmienić: nigdy w życiu nie widziałam swojej waginy jakoś tak bardziej szczegółowo. Tyle ile w trakcie kąpieli i depilacji. Wszystko co z nią związane budzi we mnie…wstręt. Nawet założenie tamponu wydaje mi się obrzydliwe, powoduje ściskanie w żołądku i kończy się tak, że tampony widzę tylko w sklepie. Na kilkanaście prób, udało mi się 3 razy i to jeszcze jako nastolatce. Potem już nigdy. Dalej: nie mam pojęcia gdzie znajduje się u mnie łechtaczka. Tam, gdzie powinna być, po prostu nic nie ma. Powiem więcej, mój partner też nie był jej w stanie znaleźć, więc nasz seks oralny to była kpina a nie seks – zero jakiejkolwiek przyjemności.
      No i moim zdaniem moja cipka jest totalnie zdeformowana. W niczym nie przypomina innych cipek, które widziałam. Ale nie umiem się przełamać i iść do ginekologa. Po prostu nie potrafię. A teraz najlepsze: mam prawie 30 lat.

      1. Nat wrote:

        Chciałabym Ci dać zadanie domowe: obejrzyj swoją cipkę w lustrze. Znajdź łechtaczkę. Nazwij poszczególne elementy. Czasami łechtaczka ukrywa się pod kapturkiem, który trzeba odsunąć, by ją znaleźć. Sama, kiedy miałam jakieś 11-12 lat, z nieznajomości własnej anatomii, myślałam, że kapturek łechtaczki to moja błona dziewicza. Pamiętaj więc, że wszystko jest do naprawienia.
        Tak naprawdę wstręt do danych części ciała wcale nie jest nasz – wytwarza go w nas otoczenie. Spróbuj zlokalizować, kiedy i dlaczego zaczęłaś myśleć o swojej cipce jako o „wstrętnej”. Dlaczego uważasz, że osoba, która na to wpłynęła, miała rację? Polecam Ci też sięgnięcie po książkę „Wagina. Nowa biografia” Naomi Wolf, która fantastycznie porusza m.in. zagadnienie wstrętu w stosunku do waginy.

        1. Heira wrote:

          Problem polega na tym, że ja się brzydzę jej nawet dotykać. To jest takie dziwne uczucie wstrętu połączonego ze strachem.
          Prawdę powiedziawszy ciężko powiedzieć, kiedy to się zaczęło, ta część ciała chyba nigdy mnie nie interesowała. Po prostu w pewnym momencie pojawił się wstręt. Myślę, że pojawił się w okresie dojrzewania, miałam 15 może 16 lat. I nikt inny poza mną nie mógł tego wymyślić z prostej przyczyny – do 25 roku życia nikt, poza moją własną matką, nie widział mnie nago.

        2. Nat wrote:

          Heira, ale tu nawet nie chodzi o patrzenie – wstręt do czegoś bierze się również z tego, co słyszymy, czytamy na dany temat, co nie musi być związane bezpośrednio z nami i bezpośrednio w nas wymierzone. Wystarczy wyłapać czyjąś rozmowę na dany temat – w szczególności u nastolatek i bardzo młodych kobiet wszelkie negatywne przekazy na temat ciała padają na podatny grunt.
          Masz jednak wybór – albo żyć z tym samym wstrętem, który towarzyszy Ci od ponad 10 lat, pielęgnować go i przenosić na innych przez kolejne 50, albo powoli, metodą małych kroków, próbować oswoić ciało i własną waginę. Nie chodzi o to, abyś od razu stwierdziła, że jest najpiękniejsza na świecie, a o uświadomienie sobie, że wagina jest normalna, jak każda inna część ciała.

    6. Paan wrote:

      A jak ktoś ma problem nie z wyglądem a z zapachem? Uprzedzając nie rybim, cipki regularnie badanej i w pełni zdrowej, ale niestety cholernie „wonnej” *tak, myję się od dwóch do pięciu razy dziennie, tak, używam specjalnych płynów do higieny intymnej*. Czuć ją nawet przez spodnie, co powoduje u mnie gigantyczny dyskomfort. W związku z czym nie jestem w stanie też zgodzić się na cunnilingus, mimo, że mój partner bardzo by chciał sprawić mi taką rozkosz, ja się tego śmiertelnie wprost boję i wszelkie próby z miejsca kończą każdy seks. Nie jestem w stanie się przełamać przez ten ^#^#% zapach. I nie mam pomysłów co zrobić z czymś takim…

      1. Nat wrote:

        Intensywny zapach intymny częściej ma związek z dietą, poziomem stresu, rodzajem noszonej odzieży, czy hormonami, a nie higieną – tak samo, jak ludzki pot. Być może jesteś też nieco przeczulona na punkcie zapachu własnej cipki – zapytaj partnera, czy też go czuje i czy mu przeszkadza. Być może to, co wyczuwalne dla Ciebie, jest kompletnie niewyczuwalne dla otoczenia?

    7. nieona wrote:

      Ja mam dwa problemy, z którymi nie mogę sobie poradzić.
      (Ponieważ problem typu powracające pomimo ciężkich sesji izotekiem syfy, czy celulit mimo ćwiczeń pojawiający się kilka razy w roku są rzeczami, z którymi potrafię czasami wygrać. Zaznaczę, że mam wszelkie wyniki w normie.)
      To problem facetów i czasami kobiet, którzy twierdzą, że moje cycki są jakieś takie niby rozmiarowo ok, ale mają nieładne sutki i są krzywe… (chociaż ja lubię swoje cycki) albo właśnie często słyszę, że moja cipka jest brzydka. Bo ma duże, fioletowo sine wargi mniejsze i sporą łechtaczkę. Wszystko razem sporo wystaje po za obręb i np. nie noszę stringów czy zbyt obcisłych spodni, jazda na rowerze jest mordęgą. Moi ginekolodzy zbywają problem, choć wiem, że są to podstawy do wykonania zabiegu zmniejszającego. Wiem też, że czasami można go wykonać na NFZ.
      Natomiast te dwa problemy powodują, że nie mogę u niczyjego boku zagrzać zbyt długo. Kocham i szanuję siebie zbyt mocno, żeby pozwolić zostać w swoim życiu osobie, która po rozebraniu mnie mnie krzywdzi się. Czasem zdarzało się, że moja cipka im odpowiadała ale nie chcieli ze mnie zdejmować stanika. Albo chcieli kochać się ze mną kiedy mam podciągniętą spódniczkę, żeby nie było za wiele widać. Miałam wielu partnerów, próbowałam wielu technik – jednonocnych przygód, przygotowywania ich na moje ciało, rozmów, i nie wspominania o niczym. Nigdy nie wyszło.
      Podjęłam decyzję o byciu samą. Nie masturbuję się już nawet bo nie mam ochoty.
      Moja matka wciąż mi powtarza, że taka ładna a się marnuje…..
      Przepłakałam wiele nocy i w końcu doszłam do wniosku, że nie każdy musić być szczęśliwy. Najważniejsze jest to, żeby się chajs zgadzał. Ćwiczę i dbam o swoje ciało, bo nie chciałabym zarosnąć lub zniknąć pod celulitem. Jestem włosomaniaczką. Zapisałam się na kurs baciaty. Kiedy tylko pozwolą mi na to finanse chce mieć kota. I na tym koniec.
      Więc tak, mamy XIXw ale ludzie się nie zmienili.

      1. Nat wrote:

        Nieona, jesteś na bardzo dobrej drodze do fantastycznego życia seksualnego, serio. Rzeczywiście, szkoda Twojego czasu na ludzi, którym seks z Tobą jest nie w smak z powodu czegoś tak powszechnego, jak asymetryczne cycki. Najważniejsze jest to, że robisz rzeczy, które sprawiają Ci radość, w tym dbanie o siebie – właśnie dlatego możesz olać słowa matki, bo wcale się nie marnujesz. Żyjesz przede wszystkim dla siebie. Poczucie szczęścia to NIE TYLKO partner/ka u boku. Nie musisz godzić się na seks i relacje poniżej własnych oczekiwań, z ludźmi, którzy – jak wynika z Twoich przykładów – są po prostu płytcy. Czas warto spędzać tylko z tymi osobami, które – choć wiedzą, że nie mamy najlepszych cycków na świecie (co to w ogóle jest za kategoria?!) – chcą patrzeć na te cycki dlatego, że należą właśnie do nas.
        I masz rację, w niektórych przypadkach wargi sromowe można sfinansować z NFZ. Jeżeli rzeczywiście kształt warg nie pozwala Ci normalnie funkcjonować – m.in. nosić danego typu ubrań czy wykonywać codziennych czynności, np. jazdy na rowerze – taka korekta staje się zabiegiem poprawiającym komfort życia. Ale ostateczna decyzja należy do lekarza, który musi stwierdzić, że powodem są u pacjentki względy zdrowotne, a nie estetyczne.

        1. Ewa wrote:

          Zastanawiam sie na ile rozrosniete nadmiernie wargi sromowe mniejsze moga naprawde utrudniac codzienne funkcjonowanie. Krotko mowiac czy nie jest to problem wydumany, bo jak wiadomo mezczyzni -posiadacze sporego jakby nie patrzec worka mosznowego, jakos daja rade z jazda na rowerze ;-)

        2. Nat wrote:

          No a drag queens czy osoby trans wykonują tzw. tucking, czyli wepchnięcie jąder do kanału pachwinowego (można obejrzeć wideo), więc jądra mogą ładnie zejść z drogi, podczas gdy wargi sromowe nie zawsze.

        3. Whiteangel wrote:

          Ewa zrozumiałabyś gdyby Ci wargi np wypadały poza majtki bokiem i obcierały o uda. Sama nie posiadam aż takiego problemu i myślałam,że gigantycznym problemem jest to,że moje wargi większe,konkretnie jedna z nich,jest większa od drugiej o połowę.
          Skoro są wskazania medyczne,nie jest to problem „wydumany”.

          P.s. Tak,wiem,że dyskusja toczyła się dawno temu ale przy czytaniu tego komentarza nie mogłam się nie udzielić. Przypomniał mi się przypadek kobiety mającej właśnie tak duże wargi. Jej dziecko,kiedyś przez niefortuny przypadek,widząc ją nagą uciekło z krzykiem i się jej bało „bo mama ma siusiaka”. Wiem,że sporo osób,tak jak ja,podczytuje bloga wstecz i dlatego zostawiłam komentarz.
          Pozdrawiam.

        4. Nat wrote:

          Dziękuję Ci za ten komentarz – bardzo ważne podkreślanie jest, że czasami kształt warg sromowych rzeczywiście nie jest „wydumanym problemem”, a czymś, co może w dużym stopniu utrudniać codzienne funkcjonowanie, dlatego do absolutnie każdego przypadku trzeba podchodzić indywidualnie.

    8. pasjonatka wrote:

      A, ja nawet na mieście ostatnio dostałam ulotkę reklamową jakiejś kliniki medycyny estetycznej, w której zachwalali waginoplastykę. Weszłam na ich stronę i okazało się, że to standard w dzisiejszych czasach, właściwie konieczny dla udanego życia seksualnego. Miałam ochotę ich pozwać :(

      1. Nat wrote:

        Paliłabym na stosie.

    9. pasjonatka wrote:

      @epilepsyisdancing – ha, a ja od jednego usłyszałam, że mój biust jest za duży. Wtedy widział go ostatni raz, ja tymczasem widzę mój nagi biust codziennie i nadal bardzo mi się podoba. (Kilkuletnia obsesja brafittingowa, nadal trwająca, też w tym pomogła,polecam każdej kobiecie.) Bo jest mój i żadna inna kobieta nie ma takiego, jak ja! Tak samo jak moja cipka jest wyjątkowa. Tymczasem dedykuję Ci wypowiedź mojego byłego (ach, czasami nadal za nim tęsknię) : ,,wszystkie cycki są super, bo są cyckami. Cycki z definicji nie mogą być brzydkie, za małe albo za duże, cycki są super i już. ” Najlepszego! :)
      Generalnie uważam, że albo ktoś nas akceptuje w całości, albo w ogóle. Jeśli pośrodku, to nie jest to akceptacja. Nie ma sensu marnować swojego czasu, energii dla takiego kogoś. Jeśli ktoś uważa, że powinnaś coś w sobie zmienić, to nie ma to nic wspólnego z miłością.
      Mizoginia jest tak bardzo, bardzo zła. :(

    10. epilepsyisdancing wrote:

      oj, niestety też mam ten problem, ale z biustem, przez to że mój były (swoją drogą jak się później okazało zwykła świnia) często komentował mój zbyt mały biust, mówił, że coś mi chyba nie urosło i muszę się z tego powodu bardziej starać, bo mam dużą konkurencję ^^
      po czasie wiem, że był po prostu emocjonalnym retardem, ale kompleks pozostał mimo wszystko.. :/

      1. Nat wrote:

        Ale biust „zbyt mały” do czego? Serio, nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że dziewczyny grube, z małym biustem, krzywymi zębami czy z jedną nogą muszą „starać się bardziej”, żeby zatrzymać przy sobie faceta. Udane związki i dobry seks nie są zarezerwowane tylko dla żurnalowych piękności.
        Pamiętaj, że Ty to nie tylko Twoje cycki…

        1. epilepsyisdancing wrote:

          Oczywiście, że tak nie jest i zdaję sobie z tego sprawę :)
          Tamten z resztą okazał się być nie tylko bucem ale i lubił skoki w bok i to wielokrotne, więc już dawno przekonałam się, że nie był mnie wart.
          Jednak wiadomo, każdy kto ma jakiś kompleks często zastanawia się nad tym czy nie jest z tego powodu gorszy…
          Ale obecnie jestem w szczęśliwym związku, z facetem który powoli wybija mi to wszystko z głowy :)
          Swoją drogą dziękuję Ci bardzo że jesteś, jestem czytelniczką dopiero od niedawna, ale przeczytałam wszystko w ciągu jednego wieczoru i naprawdę twoje teksty wiele mi dały, dziękuję :)

        2. Nat wrote:

          A jeszcze gorsze jest to, że uczymy się dissować komplementy, a krytykanctwo traktować jak prawdę objawioną. Co za pokręcony gatunek!
          Cieszę się, że powoli wychodzisz na prostą i mam nadzieję, że będziesz tu częstym gościem :)

      2. Lilith wrote:

        Ja bardzo przepraszam,ale nie rozumiem jak można z takim facetem spędzić więcej czasu niż godzinę…Kobiety!Po co to sobie robicie?

        1. Nat wrote:

          Bo zawsze jakaś duszyczka wytłumaczy sobie, że „robi to, bo mnie kocha…”.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr