• Jak przebiega test na HIV?

    Nie ma co patrzeć z ukosa na tych, którzy decydują się wykonać badanie na obecność wirusa HIV. Nie ma też powodu, by się takich badań bać. Warto skorzystać z anonimowych i bezpłatnych testów. Tylko co dzieje się w małym pokoiku?

    Podobno w kraju nad Wisłą z badaniami jest problem. Strona rządowa sobie, a rzeczywistość sobie. Pod adresem www.aids.gov.pl zamieszczono wykaz punktów, w których bezpłatnie oraz anonimowo można się przebadać. Wszystko pięknie, ale dotarły do mnie głosy, że niektóre z tych punktów nie funkcjonują tak, jak powinny. Problemem są też małe miasta. Często chęć przebadania się oznacza podróż do sąsiedniego, większego ośrodka, co z pewnością do badań zniechęca.

    Pamiętam, jak około dwóch lat temu chciałam zrobić test na obecność wirusa HIV, a raczej na obecność przeciwciał, które mogą oznaczać, że wirus się zagnieżdża. Mieszkałam wtedy w Krakowie, więc wklepałam w wyszukiwarkę frazę „badania HIV Kraków”. Znalazłam adres punktu, niestety bez godzin przyjęć. Zadzwoniłam z pytaniem o szczegóły. Okazało się, że ów punkt badań nieodpłatnych już nie prowadzi, ale za to mogę się przebadać nieanonimowo za kilkadziesiąt złotych. Stwierdziłam wówczas, że skoro państwo zapewnia testy darmowe, jakoś do nich dotrę, a dziwnie brzmiącego pana portiera oleję. No i po nitce do kłębka trafiłam na stronę rządową, gdzie znalazłam adres innej placówki, tym razem z rozkładem przyjęć, więc wystarczyło tylko zebrać się i pójść. Popołudnie było słoneczne, z koleżanką wybrałyśmy się na targ, a potem – zamiast na kawę – na badania. Wiadomo, że razem raźniej. Obydwie miałyśmy jakiś powód, by się przebadać.

    Badanie jest anonimowe, co oznacza, że konsultant przydziela numerek, którym będzie oznaczona próbka i wynik. Tylko osoba posiadająca kod będzie miała możliwość odbioru wyników (zawsze osobiście, nigdy przez telefon). Po wymianie uprzejmości przychodzi czas na pytania, a wyglądają one mniej-więcej tak:

    <

    Pokrótce – należy się najpierw dookreślić, kim się jest: kobietą uprawiającą seks z mężczyznami, kobietami lub obojgiem, ewentualnie mężczyzną uprawiającym seks z kobietami, mężczyznami lub obojgiem. Należy podać liczbę partnerów (i nie ma co się krygować, całość jest poufna, a profesjonalny konsultant ani nie ocenia, ani nie komentuje – chyba, że w grę wchodzi udzielenie rady typu: „stosunek przerywany to nie jest najlepszy pomysł”) i co się z nimi robi, łącznie z informacją czy seks oralny z zabezpieczeniem czy bez. Podobnie z seksem genitalnym – czy bezpieczny, czy ryzykowny. Mnie konsultantka ostrzegła, że jeżeli w czasie stosunku nastąpi wytrysk spermy na mą twarz, a ejakulat dostanie mi się do oka, to mogę się zarazić. Informacja o tyle cenna, że nigdy sama o takiej ewentualności nie pomyślałam. Poza tym pojawią się pytania o przebyte operacje i transfuzje. Warto wspomnieć również o innych obawach, jak na przykład to, że któryś z poprzednich partnerów miał doświadczenia homoseksualne. Ogólnie – o wszystkim tym, co wzbudza jakiekolwiek podejrzenia lub niepewność. Konsultanta nic nie zaskoczy, przynajmniej taką mam nadzieję, a z własnych doświadczeń oraz przygód znajomych wiem, że z reguły są to fajni ludzie. Po ankiecie przychodzi czas na kłucie, które wykonuje się w laboratorium. Standardowe pobieranie krwi, jak przy zwyczajnej morfologii, nic wielkiego. No i nie trzeba być na czczo. W Wielkiej Brytanii wykonuje się testy zestawem, który daje wynik natychmiastowy, a przypomina urządzenie do badania poziomu cukru przez diabetyków. Nie zmienia to faktu, iż nie jest to zabawka typu „zrób to sam” i nie służy do wykonywania badań w domu. Przy teście musi być obecny konsultant. Może właśnie te minitesty są rozwiązaniem dla małych miast? Jeżdżący punkt konsultacyjny pewnie uczyniłby diagnostykę w kierunku HIV bardziej dostępną.

    Nie warto iść na badania przed upływem dwunastu tygodni od ryzykownego zdarzenia – na przykład przypadkowego seksu bez zabezpieczenia z partnerem o nieznanej przeszłości. Test na HIV to nie ekspresowy test ciążowy i taki przeprowadzony zbyt wcześnie zostanie oznaczony klauzulą „do powtórzenia”.

    Jest taka procedura – a przynajmniej powinna być przestrzegana – że wyniki odbiera się nie później niż w czwartek, by – w razie wyniku stwierdzającego obecność wirusa HIV – nie zostawić badanego bez pomocy psychologicznej, a o tę w weekend może być trudno. Odbiór następuje, jak już wcześniej wspomniałam, na podstawie numerka, a konsultant tłumaczy wynik (żeby ktoś nie pomylił „pozytywny” z „negatywny”). Zazwyczaj częstują też prezerwatywami, ale nie ma co się ekscytować – tymi z dolnej półki cenowej, ale za to z odpowiednią broszurką o bezpieczeństwie.

    Wynik dodatni, czyli stwierdzający obecność przeciwciał we krwi badanej osoby, musi zostać potwierdzony kolejnym testem, który nazywa się „Western blot”. Mogą się bowiem zdarzyć wyniki fałszywie dodatnie i dopiero to drugie badanie potwierdzi zakażenie.

    Kiedy czekałam na koleżankę, pojawia się w poczekalni para młodych ludzi (zdecydowanie młodszych ode mnie), którzy – chcąc rozpocząć ze sobą współżycie – postanowili się przebadać. Fajna, bardzo dojrzała postawa i taką popieram, w kontrze do pana z „Ej, sorry, masz HIV?”. Nadzieja, że poprzednie partnerki nowego partnera były zdrowe nie uchroni przed wirusem. Dlatego nie oburzyłabym się, gdyby ktoś spytał mnie o ostatnie badanie i oczekuję tego samego. A jak partner wyników nie ma – po prostu radzę rozwiązać sprawę po mojemu – bawić się bezpieczniej.

    Proponuję więc, byśmy podzielili się swoim know-how i w komentarzach potwierdzili, które punkty z rządowej strony rzeczywiście funkcjonują. Kraków i Poznań są sprawdzone i potwierdzone. Można uderzać.

    This article has 3 comments

    1. Niepewny wrote:

      Cześć, mam pytanko, gdzie w Krakowie można zrobić badanie?

    2. angrybirdss wrote:

      Warto dodać, że są różne opcje wykonywania testów.

      Testy III generacji, które wykonywane mogą być najwcześniej 3 miesiące po ryzykownym zdarzeniu, dające 99,9% pewności przy wyniku negatywnym.

      Testy IV generacji tzw. combo, który można wykonywać już 14 dni po ryzykownej sytuacji. Daje on 99,89% pewności przy wyniku negatywnym.

      Niektóre punkty badań wykonują testy różnych generacji. W przypadku poważnych obaw lepiej zorientować się, która wykona test IV generacji i mieć pewność po 2 tygodniach, niż czekać w stresie 3 miesiące. Wykonanie testu IV generacji w laboratorium, w którym za test zapłacimy wiąże się z kosztem 30-40 PLN, co chyba nie jest wielkim wydatkiem za upewnienie się.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr