• Proseksualne Q&A #3: wyrafinowana inżynieria rozstania, zepsuta nastolatka i partnerka, która brzydzi się śluzu

    W dzisiejszym Q&A będzie o komunikacji w związku, komunikacji z własnym ciałem i jego potrzebami oraz o obrzydzeniu.

    Proseksualna skrzynka e-mailowa wprost pęka w szwach. Często zdarza się tak, że chcecie po prostu wysłać mi kilka miłych słów i podziękować za to, co robię, czyli polać moje serce miodem i posypać orzeszkami. Ostatnio otrzymałam na przykład wiadomość takiej treści, która sprawiła, że prawie uroniłam łzę wzruszenia:

    Rozmowy o seksualności w moim domu przeprowadzała ze mną mama, niestety sprowadzało się to do okropnego sloganu „jak suka nie da, to pies nie weźmie”.

    Dopiero po latach dociera do mnie, jak bardzo tego wszystkiego zaczęłam się bać, jak zaczęłam utożsamiać się właśnie z tą „suką”, która musi chronić się przed innymi, złymi psami. Dać – nie dać, parszywy dualizm, prawda?

    Twoją stronę po cichu podczytywałam od dawna (…) Jesteś, jak sama siebie określasz, absolutnie sekspozytywna, i to świetne nastawienie do życia i do ludzkich pragnień jest absolutnie fantastyczne.

    Jestem pewna, że pomagasz wielu osobom, ale oczywiście najbardziej jestem wdzięczna za to, co swoją pracą zrobiłaś dla mnie. Przestałam utożsamiać się z suką, która daje, zaczynam cieszyć się sferą seksualną i bardzo, bardzo Ci za to dziękuję. 

    No, kto by nie ryczał? Oficjalnie, na łamach, dziękuję Autorce tego listu!

    Dużo częściej prosicie mnie jednak o porady, pytając o polecane gadżety, czy opisując mniej lub bardziej skomplikowane sytuacje łóżkowo-związkowe. Dzisiaj postanowiłam rozprawić się z tymi pytaniami, które z różnych powodów chodziły za mną już od dłuższego czasu.

    Disclaimer: rady udzielane przeze mnie są dokładnie takie, jakie usłyszeliby moi przyjaciele, na których mi zależy, i w większości przypadków pewnie nie takie, na które sam/a liczysz. Chcąc chronić prywatność piszących do mnie osób, nie podaję ich prawdziwych imion, inicjałów, ani prawdziwych imion lub inicjałów partnerów lub partnerek. 

    1. Kobieta, która nie chce cunnilingus

    Czytelnik X pisze: Jesteśmy relatywnie młodzi: ja 26 + X (ona) 24. Jesteśmy razem ponad 7 lat, ale rok temu mieliśmy 3-miesięczną przerwę. Niestety było między nami źle, w dodatku X zakochała się w innej osobie, nie wyszło, postanowiła do mnie wrócić.

    Staramy się budować wszystko od nowa, ale z seksem jest ogromny kłopot. Dwa problemy:

    a) X nie pozwala mi na cunnilingus.

    b) Stosujemy zabójczą antykoncepcję: X stosuje antykoncepcję hormonalną, a mimo to warunkiem koniecznym jest założenie prezerwatywy.

    Powoduje to bliżej nieokreślony ból w okolicy serca. Wcześniej cunnilingus nie było problemem, a w seksie wystarczyła sama prezerwatywa. O erotycznej bieliźnie, którą X ma prawie całą szafę mogę tylko pomarzyć, a i częstotliwość, ok raz na 1-2 tygodnie jest odrobinę kłopotliwa.

    Starałem się rozmawiać, zrozumieć, mówić o moich potrzebach, ale bez skutku, mogę prosić o Pani radę?

    Moja rada tl;dr: zakończ ten związek. Twoja partnerka ewidentnie nie chce z Tobą być, a na dodatek robi wszystko, abyś z nią zerwał.

    Długa odpowiedź: Okej, zacznę od tego, że wysyłając mi wiadomość, nie musisz używać formy grzecznościowej. Lepiej się rozmawia, gdy wszyscy jesteśmy po imieniu.

    Dlaczego zdecydowałam się odpowiedzieć na tę właśnie wiadomość na łamach bloga? Dlatego, że wiele osób dotyka taka sama sytuacja, niezależnie od płci i orientacji seksualnej – nazywam ją Wyrafinowaną Inżynierią Rozstania. I trochę ze wstydem przyznaję, że samej zdarzyło mi się coś takiego zrobić, kiedy głupio było mi wypieprzyć kogoś z mojego życia po raz drugi. I ktoś, kto posługuje się Wyrafinowaną Inżynierią Rozstania robi wszystko, by zniechęcić do siebie tę drugą osobę na tyle, aby sama odeszła. Przez to człowiek może czuć się trochę mniej podle i trochę bardziej poużalać nad sobą.

    Sam piszesz, że już raz rozstaliście się z X, ona zakochała się w kimś innym, nie wyszło, więc – nie wiem, co było jej dokładną motywacją – wróciła do Ciebie. Nie wiem też, dlaczego staracie się odbudować tę relację, skoro podkreślasz, że już było między Wami źle, ale – o, dziwo! – teraz też nie jest dobrze. Całkiem serio uważam, że Twoja dziewczyna nie chce wyjść na drania (draniówę?), rozstając się z Tobą po raz kolejny i być za to rozstanie odpowiedzialną. Chce, abyś to Ty podjął za nią tę decyzję. Różne są sposoby na to, by ta trwająca u boku osoba wreszcie się poddała. Dlatego też Twoja partnerka nie dopuszcza Cię do swojego ciała, nie chce wydawać Ci się atrakcyjna (ergo: seksowna bielizna, ale nie dla Twoich oczu), a wiedząc, że przy każdym środku antykoncepcyjnym istnieje ryzyko, że nie zadziała, stosuje „pancerną antykoncepcję”, byleby tylko nie wpaść i nie mieć czegoś, co ją przy Tobie zatrzyma. Myślę więc, że czas najwyższy podziękować sobie za wspólnie spędzone lata i pójść w swoją stronę, szukać szczęścia u boku innych ludzi lub żyjąc solo. Gdyby zależało jej na tej relacji, nie pozostawałaby głucha na prośby o rozmowę i próby poprawienia jakości związku.

    Naprawdę, zasługujesz na to, by być z kimś, kto sprawia, że jesteś najlepszą wersją samego siebie, kto chce wspólnie rozwiązywać pojawiające się problemy i cieszyć się każdym aspektem bycia razem. Obydwoje jesteście jeszcze młodzi i macie przed sobą całe życie. Wiem, że trudno jest zakończyć wieloletnią relację, ale zastanów się, czy chcesz kolejne miesiące, może lata związku spędzić, nie czerpiąc z niego radości? Zakończ to, zrób to, czego chce X. Ulży Wam obojgu. Serio, jeden (czy kilka) zakończonych nieudanych związków na koncie to nie tragedia.

    2. Ostatnia dziewica w klasie

    Czytelniczka Y pisze: Nat, mój problem zapewne wyda ci się trochę zabawny albo niezrozumiały dla osoby o tak odmiennym spojrzeniu na sprawy seksualne, ale co tam. Jestem młodą dziewczyną, dopiero niedługo 18 :) Jednak zastanawiam się czy wszystko ze mną okej, ponieważ, hmm nie czuję żadnego pociągu seksualnego. W sensie, oglądam pornografię, ale np. nie umiem się podniecić. Całuję się ze swoim chłopakiem, ale robię to tylko dla niego, jako coś co się powinno robić. Jestem dziewicą. Ostatnią w klasie :D Nie czuję presji, że przez to, że one już zaczęły swoje życie seksualne, ja też muszę, ale po prostu zastanawiam się czy to normalne, a jak nie to jak mogę to zmienić…

    Tl;dr: Napiszę wielkimi literami: JESTEŚ NORMALNA.

    Długa odpowiedź: Powiem Ci coś wcale nie w sekrecie – serio, nie pamiętam, żebym sama czuła podniecenie seksualne, mając 17, 18 lat. Chyba nawet nie miałam do kogo go czuć, a polowanie na chłopaka było raczej kwestią presji otoczenia niż autentycznej chęci. Naprawdę jest okej być seksualnym „late bloomerem”, czyli odkrywać przyjemność fizyczną, podniecenie później niż rówieśnicy. Poza tym podniecenie to nie proces mechaniczny, który u każdego pojawia się w wyniku oglądania porno. Może się okazać, że porno w ogóle Cię nie kręci, a podniecenie pojawi się u Ciebie podczas czynności kompletnie niezwiązanych z erotyką. A może okaże się, że kręci Cię bardzo specyficzne porno, albo konkretne aktywności seksualne?

    Może równie dobrze okazać się, że jesteś aseksualna, co też jest okej. Aseksualiści, w obrębie tej grupy funkcjonują też aromantycy, to osoby, które nie czują pociągu seksualnego do nikogo i/lub czują niechęć do romantycznych gestów lub zachowań (typu trzymanie za ręce, pocałunki, randki). Bardzo wielu ludzi ma w swoim życiu tzw. „epizod aseksualny” i jest on uznawany za naturalny proces w odkrywaniu i definiowaniu własnej seksualności, a – jak sama nazwa wskazuje – jest epizodem, pewnym rozdziałem w życiu.

    Jesteś bardzo inteligentną i świadomą siebie dziewczyną, sama wiesz, że nie musisz uprawiać seksu tylko dlatego, że robią to koleżanki i sama czujesz, że pocałunki z chłopakiem są czymś, co według niektórych ludzi powinno mieć miejsce, gdy ma się chłopaka. To, że Tobie realizowanie takiego scenariusza nie sprawia przyjemności, jest NORMALNE. Tak samo, jak normalne byłoby, gdybyś uwielbiała się całować. Jeżeli zamiast pocałunków wolisz np. głaskanie po głowie, to też jest to normalne, tak samo jak to, że nie masz ochoty na seks i że nie podnieca Cię pornografia. Nie musisz nic zmieniać, bo seksualnie to Ty decydujesz o swoim ciele, a decyzje powinnaś podejmować, kierując się tym, co sprawia Ci przyjemność i co wydaje Ci się podniecające. Jeżeli podniecające jest dla Ciebie wielkie „nic”, to też jest to normalne. Na tym etapie życia nie musisz nic robić ze swoją pozorną odmiennością od reszty otoczenia.

    3. Kobieta, która brzydzi się śluzu. 

    Czytelnik Z pisze: Moja partnerka nie chcę seksu oralnego i ta niechęć nie jest spowodowana, że brzydzi się samego penisa, że zapach, nieumyty, itd. Pocałuje, ale… nic więcej. Problem leży w śluzie, którego (jak twierdzi) brzydzi się bardzo. Ja jestem zdania takiego samego, jak Pani, że nie należy wydzielin naszego ciała się brzydzić, bo to normalna część naszego życia, co wpisuje się w myśl Terencjusza –  „Człowiekiem jestem; nic co ludzkie nie jest mi obce”. Niestety jest uprzedzona do śluzu, a do spermy tym bardziej. Problem też nie leży po stronie braku rozmowy, bo na tematy seksu jesteśmy otwarci, potrafimy o tym rozmawiać, nic nas nie krępuje.

    Kolejną rzeczą jest sytuacja analogiczna, że z kolei kiedy ja jestem aktywny oralnie, to po fakcie jest problem z pocałunkiem, bo również się brzydzi (i czasami mam wrażenie, że bardziej, niż tego nieszczęsnego śluzu). To też jest straszne i przeszkadza. Bo ja chcę jej sprawiać tak przyjemność, lubię to, jej też się to podoba. Sam fakt, iż mogę jej sprawiać przyjemność daje mi radość, jednak często kiedy schodzę w dół, mówi „nie”, ponieważ albo: a) „nie chcę cię wykorzystywać”, albo b) „chcę się jeszcze później pocałować”. Dla mnie to sytuacja wręcz nienaturalna.

    Tl;dr: Tu nie chodzi o ciało, tu chodzi o konsystencję.

    Długa odpowiedź: Myślę, że problem jest nieco bardziej złożony niż Ci się wydaje, bo mamy tu doczynienia ze skomplikowanym, a jakże prostym obrzydzeniem. Sam podkreślasz, że partnerka nie czuje wstrętu do Twojego ciała, pocałunków, seksu w ogóle, po prostu reaguje obrzydzeniem na daną konsystencję. Założę się, że stroni też od substancji budyniowatych, surowego białka jaja, czy kisielu, właśnie ze względu konsystencję tychże. Obrzydzenie to silna reakcja organizmu, która może być naturalna (ludzie i zwierzęta nie biorą do ust rzeczy, które wydają im się podejrzane, bądź trujące) lub wyuczona (związana z przekonaniami czy konkretnymi przeżyciami). Reakcją na obcowanie z substancją, zachowaniem lub przedmiotem wywołującym obrzydzenie może być odruch wymiotny, znaczne spowolnienie akcji serca, a nawet omdlenie, słowem – nic przyjemnego i niekoniecznie sexy. Niestety, nie radziłabym przeprowadzać prób przezwyciężenia obrzydzenia metodą chałupniczą. Jeżeli partnerce, podkreślam – partnerce – obrzydzenie do tej konkretnej konsystecji przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu, może poprosić o pomoc specjalistę, który pomoże jej zdiagnozować, skąd wzięła się u niej taka, a nie inna reakcja obronna. Ale to zależy wyłącznie od niej.

    Dlatego jeżeli nic, co ludzkie, nie jest Ci obce, obrzydzenie też nie powinno. Radziłabym okazać więcej zrozumienia i empatii partnerce.

    Jak rozwiązać problem w łóżku? Choć to rozwiązanie może wydać się mało satysfakcjonujące dla niektorych, całkiem serio jestem zdania, że na problem ze śluzem pomogą prezerwatywy i/lub maski oralne (ewentualnie rozcięty kondom). To cienkie bariery mechaniczne, które pozwalą cieszyć się genitaliami drugiej osoby bez styczności z jakimkolwiek śluzem. Dzięki temu nie będziecie musieli przerywać akcji na mycie zębów, miętówki i odkażanie jamy ustnej.

    [okładka wpisu]

    proseksualna-kinky-winky-mini

    This article has 8 comments

    1. Pio wrote:

      Pkt 3. A może jakaś słodka czekoladowa polewa? Bita śmietana? Ma szansę przełamać obrzydzenie raz na zawsze?

    2. mama muminka wrote:

      Wydaje mi się, że analiza zachowania dziewczyny X może być nieadekwatna.

      1. Dziewczyna w stałym zwiazku może chcieć używać tabletek, bo to bardziej skuteczna metoda antykoncepcji niż prezerwatywy. Z drugiej strony, X nie wie czy z poprzednim parnerem jego partnerka się zabezpieczała i jak. Może ona zwyczajnie boi się, że go czymś zarazi? I woli odczekać jakiś okres „karencji”. Niektóre choroby/wirusy, jak np. HIV, można wykryć dopiero po jakimś czasie.

      2. Brak zgody na minetę i ograniczenie seksu może wynikać z faktu, że ten seks jest po prostu słaby. Jeśli dziewczyna ma 24 lata i 7 lat z tego była z X, to pewnie był jej „głównym” kochankiem (może i jedynym). Mogła wcześniej nie wiedzieć, jaką przyjemność może dawać seks. Teraz już wie i niekoniecznie ma ochotę udawać, że jest OK (porozmawianie o tym to inna sprawa oczywiście).

      To tylko możliwe rozwiązanie, ale moim zdaniem tak samo prawdopodobne jak prezentowane przez Nat.

      P.S. Rzadko komentuje, ale czytam i pozdrawiam, bo blog jedyny w swoim rodzaju:)

    3. Lady Pasztet wrote:

      Zawsze jak Cię czytam to myślę sobie, że „Bosh ale ona jest mądra!”.

      Co do Iksa to również dałabym sobie spokój, można być ze sobą i 7 lat i 14 i wzajemnie unikać konfrontacji pt. nie po drodze nam razem. A że nieudany seks jest najczęściej zwiastunem problemów to wiem z własnego doświadczenia i nie da się tutaj niczego naprawić w pojedynkę. Jak druga strona mówi, że „kiedyś o tym pogadamy” albo „idź sam/sama do seksuologa, bo to twój problem” to już jest po herbacie. Fajnie było, ale nie ma sensu tematu kontynuować.

      Ściskam Sis!

    4. budrys25 wrote:

      Rada dla X jest chyba zbyt pochopna i razi brutalnością. Czytając jego list, albo zacytowany fragment jego listu, nasunął mi się inny wniosek:
      Partnerka ma kompleks zdradzającej. Można uznać, że zdradziła na 3 miesiące. Związek trwa 7 lat, a ten epizod to dla Niej zdrada, po której czuje się nieczysta, niegodna.
      a) Nie jestem ekspertem, ale podejrzewam, że odmawia seksu oralnego, bo właśnie tam czuje się brudna. Pozwoliła kochankowi na pozostawianie tam nasienia i nie chce, żeby X (on) miał z tym do czynienia. Wiem, że po roku to wydaje się niedorzeczne, ale w barierach psychicznych jest jakaś irracjonalność
      b) Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem, ale podwójne zabezpieczenia pojawiły się po „zdradzie”. Tłumaczyłbym to tak: Dla kochanka zrezygnowała z prezerwatyw i zdecydowała się na hormony. A teraz nie może się zdecydować. Prawdopodobnie nie zrezygnowała z hormonów, bo chciałaby, z X wskoczyć na wyższy, lepszy poziom. Jednocześnie trzyma się prezerwatyw, bo to było zabezpieczenie X, a ona bardzo by chciała, żeby nic się nie zmieniło. Czasu jednak nie cofnie.
      Można powiedzieć, skoro zdradziła, to niech sobie z tym radzi, ale wróciła do dawnego partnera po wsparcie. Pełne zrozumienie i akceptację. Ja nie przekreślałbym siedmiu lat lekką ręką. Trzeba Jej pomóc, aby sama sobie wybaczyła ten epizod. Jak pomóc nie podpowiem. Psycholog, seksuolog, chociaż najskuteczniejsza jest miłość partnera :)

      A jeśli chodzi o list od Z to moja Żona ma identyczne obiekcje dotyczące wydzielin. Ja to w pełni akceptuję. Po prostu taka jest. Kocham Żonę w całości, więc Jej obrzydzenia także, podobnie jak przyzwyczajenia i nawyki :)

      1. Nat wrote:

        Dziękuję za wyczerpujący komentarz. Myślę jednak, że oferujesz trochę za dużo psychoanalizy, a za mało „żytka”. Według mnie ludzie są znacznie mniej skomplikowani niż w Twojej interpretacji. To, że kobieta po zdradzie czuje się „brudna” i skalana, dlatego nie dopuszcza partnera do swojego ciała, to raczej myślenie życzeniowe.
        Weźmy też pod uwagę fakt, że ta para poznała się, kiedy miała jeszcze po naście lat – ludzie dorastają, zmieniają się, przewartościowują swoje cele w życiu. Być może jej nie podoba się, kim stał się jej partner, być może nie chce być sama. Większość związków w naszym życiu, niezależnie od stażu, nie przetrwa, aż w końcu trafi się taki, który zakończy dopiero śmierć. Ta para ma przed sobą całe życie i ci młodzi ludzie zasługują na to, by być szczęśliwymi, niekoniecznie razem.
        Niestety, mylne jest przekonanie, że miłość jest w stanie naprawić problemy i uleczyć – ba, jedyna miłość, która tutaj może zadziałać, to miłość wlasna „Iksa” do samego siebie i nie zgadzanie się na sytuacje, w których czuje się nieszczęśliwy. Sugestia, że jego oddanie może naprawić partnerkę jest dla mnie równie absurdalna, co przekonanie, że dopiero po ślubie seks staje się lepszy. W tej konkretnej sytuacji obydwoje są nieszczęśliwi i byli nieszczęśliwi razem przed tą nieszczęsną przerwą, kiedy partnerka „Iksa” zakochała się w kimś innym.
        Kiedy coś sypie się w seksie, osoba, która zauważa problem i chce go naprawić, jest tą, której na tej relacji zależy. Jeżeli napotyka ścianę, to niechybnie znak, że tej drugiej stronie już przestało zależeć. A, jak wiemy, przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść do drugiego człowieka, tylko obojętność na niego samego i wobec jego starań.

        1. budrys25 wrote:

          To bardzo mądre uzasadnienie, że ludzie się zmieniają i przewartościowują cele. Ja jednak wierzę i chce wierzyć w związki kończone śmiercią.
          Oczywiście nie za wszelką cenę, bo o wiele gorsze jest ranienie się wzajemne i trwanie, niż rozstanie.
          Niemniej imponuje mi siedmioletni staż, zwłaszcza u młodych osób, dlatego wolałbym doradzić wyczerpanie wszystkich możliwości naprawy.
          Nie ma mowy o miłości do innych, jeśli ktoś siebie nie kocha – zgadzam się. Ale mam nieodparte wrażenie, że tu szwankuje miłość własna nie jego, a jej – pani X. Ona ma problemy być może nawet z akceptacją siebie i podejrzewam, że ma ogromne poczucie winy.
          Ale oczywiście to są tylko przypuszczenia. List był krótki, więc pozostawił więcej pola do domysłów niż wyjaśnił. Nie znam tej pary, a jak wiadomo każdy przypadek jest inny i być może własnie teza o Wyrafinowanej Inżynierii Rozstania jest tutaj słuszna. A może jest jeszcze zupełnie inna przyczyna tego, że coś jest nie tak, jak powinno i oboje nie mamy racji.
          Aha, odniosłem też wrażenie, że psuć się zaczęło bezpośrednio przed przerwą. Więc prawdopodobne, że przerwa była spowodowana jej zakochaniem. Tylko była na tyle w porządku, że nie zdradziła, tylko zerwała. Ale to wszystko tylko domysły. najlepiej, gdyby się wypowiedział X i jego partnerka :)

    5. wujcio_pafcio wrote:

      świetny tekst :) dziękujemy

      1. Nat wrote:

        Proszę bardzo! :)

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr