• Razem czy osobno?

    Możesz mieć wrażenie, że jedyne, w czym twój partner nie zawiedzie, to zanudzenie cię na śmierć. Czy to wystarczający powód, by go rzucić?

    Dla niektórych poczucie wewnętrznego niedosytu to wystarczający powód, by zakończyć relację. To myślenie w stylu: coś mi się nie podoba, nie do końca wiem, co, ale… No właśnie, ale. Jestem jedną z tych osób, które – gdy czują się choćby w drobnym stopniu nieszczęśliwe – zrobią wszystko, by przekonać się, czy bez domniemanej przyczyny nieszczęśliwości nie byłoby im lepiej w życiu. Dlatego, gdy w przyjaźni dzieje się źle, potrafię zarządzić separację, a gdy w firmie zdarza mi się cały dzień wywracać oczami na to, co dzieje się dookoła – szukam nowego pracodawcy.

    Związki są nieco bardziej skomplikowane. Bo trudno dojść, skąd bierze się ten niedosyt. W końcu nie kłócicie się, seks jest co najmniej „poprawny” i ładnie wychodzicie na wspólnych zdjęciach. Sama często narzekam, że to, co nie podoba mi się we własnym związku to fakt, iż nie ma w nim spektakularnych awantur, takich z rzucaniem w siebie przedmiotami. Zachciewa mi się namiętności na maksa i złości na maksa. Któż by mnie winił? Ale z drugiej strony, gdybym miała dzień w dzień jeździć na emocjonalnym rollercoasterze, też nie wiem, czy byłabym szczęśliwa.

    Dlatego jeżeli nie wiesz, czy chcesz rozstania, czy tylko postraszenia tej drugiej osoby rozstaniem, żeby coś się wreszcie zmieniło, odpowiedz sobie na 4 poniższe pytania. One zawsze pomagają mi pozbierać się do kupy, gdy myślę o ruszeniu w siną dal. Serio. Ale jeżeli zmienią twoje życie lub twój status związku – nie biorę za to odpowiedzialności.

    1. Co robicie w wolnym czasie?

    Jeżeli on/a jest kanapowcem, którego marzenie to etat do usranej śmierci, a twoje życie to głód doświadczeń – raczej się nie dogadacie, jeżeli wolałabyś odkrywać świat z drugą połówką, a nie w pojedynkę. To normalne, że chcesz dzielić się doświadczeniami, ale czy naprawdę satysfakcjonuje cię, że ich ilość będzie ograniczona do stękającego minimum? Nie oznacza to, że nie możecie być szczęśliwi, robiąc większość rzeczy osobno. Tylko widzisz, czasami syty głodnego nie zrozumie… Kompatybilność lajfstajlów wcale nie jest przereklamowana.

    2. Dlaczego jesteś w tym związku?

    Obawiasz się, że nie dasz sobie sama rady finansowo? Nie chcesz wracać do domu rodziców czy surfować na kanapie u przyjaciół? Martwisz się, że nikt inny już cię nie zechce? On/a ma wpływowych znajomych, na których względach ci zależy? Czasami powody tkwienia w danym układzie są bardzo nieromantyczne i nie opierają się na chęci bycia Z danym człowiekiem, a OBOK niego, żeby czerpać ze źródełka jego wspaniałości.

    3. Czy modlisz się, aby partner/ka wywinął/wywinęła coś takiego, co dałoby ci powód, by odejść? 

    Zdradził/a, wyładował/a na tobie frustracje całego dnia, kopnął/kopnęła twojego psa, zaproponował/a przejście w „związek otwarty” – cokolwiek, co udowodniłoby, że jest złym człowiekiem i dałoby ci powód, żeby spakować walizki i trzasnąć drzwiami? Takie myśli potwierdzają dwie rzeczy: 1) chcesz rozstania; 2) jednocześnie jesteś ofiarą losu, która nie chce brać odpowiedzialności za własne decyzje, ale uwielbia wypłakiwać się innym, że świat i ludzie są podli.

    4. Czy gdyby twoja decyzja o odejściu pozostałaby bez konsekwencji w postaci zranienia partnera/partnerki i przysporzenia im smutku, zdecydowałabyś się odejść?

    Najważniejsze zostawiłam na koniec. Bywa i tak, że bardzo cenimy tę drugą osobę, że chcemy za wszelką cenę zaoszczędzić jej bólu i rozczarowań. Bo zapewne nie zrobiła nic złego – nie zdradza, nie pije, nie kopie twojego psa, ale na przykład jest nudna. Niestymulująca. Przestała cię podniecać. I te wszystkie rzeczy jakoś tak głupio wyłożyć w mowie pożegnalnej. Zatem zapytaj siebie: czy gdyby wieść o tym, że chcesz wieść swoje dalsze życie bez tej osoby u boku nie miała wyrządzić jej żadnej krzywdy, a ty nie rzygałabyś z poczucia winy, pomogłabyś jej spakować walizki? Czy czułabyś ulgę? Tak? No to masz swoją odpowiedź.

    To, co czasami czujesz podskórnie – że na przykład ktoś jest dobry, ale niekoniecznie dla mnie – naprawdę da się uzasadnić. Wystarczy chwilę pomyśleć, wystarczy tylko odpowiedzieć sobie szczerze na kilka pytań. „Nie wiem” w przypadku powyższych to nie odpowiedź – to jedynie unik tych, którzy boją się chwili refleksji nad samymi sobą.

    [okładka wpisu]

    P. S. Głosowanie na laureatów nagrody EROtrendy wciąż trwa – jeżeli uważasz, że Proseksualna jest trendy, zagłosuj! Głosujemy tutaj.

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr