• Zdrada – dlaczego winimy „tę drugą”?

    Nie zazdroszczę żadnej kobiecie, która musi borykać się ze zdradą partnera. Niezmiernie mnie jednak dziwi, że większość zdradzonych, gdy prawda wyjdzie na jaw, ma ochotę „tej suce oczy wydrapać”.

    Mojej znajomej zdarzył się romans z zajętym i dzieciatym facetem, jak się po pewnym czasie okazało. Nie była to przygoda na jedną noc, ale trwający miesiącami układ. Gdy partnerka rzeczonego faceta dowiedziała się, że ten przyprawia jej rogi, pierwsze (i ostatnie), co zrobiła to wysłanie gniewnych, pełnych złorzeczeń wiadomości do mojej koleżanki, a potem do jej facebookowych znajomych, zwłaszcza płci męskiej, mówiących o tym, z jaką to zdzirą i szmatą się zadają. W żadnym momencie tej, pewnie bolesnej, przeprawy nie spakowała rzeczy faceta i nie wystawiła walizek za drzwi, całą winę zrzucając na tę, która sprawiła, że zdradził. On nadal widuje się z moją koleżanką (i nie tylko z nią), bo przecież dostał pozwolenie na skoki w bok – ostatecznie nie poniósł żadnych konsekwencji.

    Zawsze mnie dziwi perspektywa zdradzonej kobiety, która za zdradę obwinia „tę drugą”. Z tego, co wiem, w każdym podobnym incydencie biorą udział dwie strony. A co robią babki? Zwyczajnie upupiają swoich facetów, myśląc, że to takie bezwolne stworzonka, zbyt łatwo dające wodzić się na pokuszenie ponętnym samiczkom. W ich mniemaniu należy tylko profilaktycznie pacnąć takiego gazetą po nosie i przestać się gniewać, bo przecież winna jest ta, co się bawiła z naszym szczeniaczkiem. Kochamy pieseczka za bardzo, by obwiniać go o cokolwiek, a ten skrupulatnie to wykorzystuje, bo przecież jest taki milutki.

    Skoro raz ustaliliście, mam nadzieję, co jest w waszej relacji zdradą (dla jednych nie będzie nią pocałunek z inną, dla drugiej już tak, więc to nie jest sobie, ot tak, kwestia umowna), te zasady powinny być przez obydwie strony respektowane.

    Wygląda na to, że kobiety wybaczają, bo boją się skończyć samotne, w pustej sypialni i tego wmawiają sobie, że już żaden ich nie zechce lub nie będzie wielbił tak, jak ten obecny. Zaczynają się zastanawiać, czy wspólnie zaciągnięty kredyt, dzieci i pies nie są wystarczającym powodem, by przymknąć oko na zdradę i próbować być ponad to – za cenę własnego cierpienia, bycia mrożoną dotykiem niewiernego i godzin spędzonych na płaczu, rozmowach, stalkingu lub terapii dla par.

    Czyżbyśmy były rywalkami, gdy idzie o inne kobiety? W końcu oddać własnego faceta kochance, to zupełnie jakby powiedzieć, że tamta wygrała. Może zamiast czynić z niej śmiertelnego wroga numer jeden, po prostu jej podziękuj? Uwaga, nowość: świat nie jest skonstruowany tak, że każdy facet zdradza. Zdrada to żaden rytuał przejścia czy potwierdzenia męskości, który każdy musi przejść, jak drugoklasista pierwszą komunię. Twój zdradził, ale to nie znaczy, że kolejny zrobi to samo. Zasługujesz na bycie traktowaną tak, jak chcesz – nie zaś na plątanie się w dziwne trójkąty, w których nawet cię nie zapraszają do sypialni, tylko każą czekać we własnym domu przy kuchni.

    Dlaczego facet zdradza? Istnieje kilka możliwych powodów skoku w bok:

    Jest znudzony obecnym związkiem i szukają odrobiny ekscytacji i pieprzyku poza ciepłym domkiem, a zdrada niewątpliwie gwarantuje silne emocje.

    Boi się zobowiązań i nie chce czuć się zależny od nikogo, odsłoniwszy raz miękki brzuszek. Uświadomiwszy sobie, że właśnie utknął z jedną dziewczyną w związku na czas nieokreślony sprawia, że miota się niczym w pułapce. Jeżeli więc musi udowadniać to, jakim jest dominującym samcem przez zdradę po prostu nigdy nie był gotowy na związek.

    Jego potrzeby emocjonalne lub seksualne nie są zaspokojone. Co nie oznacza, że musisz być dostępna seksualnie „na żądanie” lub porzucać własne zajęcia, by zapewniać partnerowi uwagę 24 godziny na dobę. Jeżeli jednak rzeczywiście czuje się zaniedbywany lub niedopieszczony, powinien o tym z tobą porozmawiać, a nie od razu uciekać w zdradę. Traktowanie skoku w bok jako rozwiązania nie świadczy o jego dojrzałości.

    Chce cię za coś ukarać lub zemścić się – może zarabiasz więcej od niego albo zbyt długo byłaś z kolegą na kawie. Może tobie zdarzył się skok w bok i on zasadą oka za oko próbuje się z tym uporać. Jakkolwiek by nie było – są dojrzalsze sposoby na radzenie sobie z problemami.

    Boi się rozstania – nie podoba mu się bycie w związku, ale za bardzo nie wie, jak całą sprawę zakończyć, więc zdradza, wiedząc, że partnerka dowkurzy się na tyle, że zerwie sama, przejmując całą odpowiedzialność.

    Chce poczuć się lepiej z samymi sobą, sprawdzić, czy jeszcze potrafi i może się podobać. Niska samoocena? Owszem. Kiepski sposób na jej podniesienie? Zdecydowanie.

    Nie ma wystarczająco silnej woli, ale – umówmy się – seks to nie to samo, co ciastko (albo dziesięć) pochłonięte pomimo diety.

    Nie traktuje zdrady jak wielką rzecz (oddzielając seks od emocji).

    Zwyczajnie jest dupkiem, który jednocześnie chce mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko – traktowany dobrze nie chce porzucać uwitego przez partnerkę gniazdka, ale jednocześnie, w jego mniemaniu, po świecie chodzi tyle innych, wartych skosztowania babek. Nie obchodzą go niczyje uczucia – poza jego własnymi.

    Z takich samych powodów, rzecz jasna, zdradzamy i my, kobiety. Czy którykolwiek z nich daje nam jednak podstawy, by winić wyłącznie kobietę, z którą zostałyśmy zdradzone? Czy to one pokazały, jak w wielkim poważaniu mają nasze uczucia i to, co zbudowałyśmy z partnerem? Czas sobie uświadomić, że skoro facet oszukiwał ciebie, być może okłamał też tę dziewczynę, z którą zdradził. Mógł powiedzieć, że jest wolny albo nie powiedzieć nic. Nadużycie czyjegoś zaufania jest jak zbicie lustra – nie da się go naprawić, można jedynie wymienić zawartość ramy.

    Czy nie wydaje ci się więc, że to, co masz wspólnego z tą drugą to fakt, że obydwie zasługujecie na coś więcej niż facet, który zdecydowanie więcej uwagi poświęca temu, co go omija, zamiast doceniać to, co ma? Jeżeli sądzisz, że ona ci go kradnie, a ty wciąż pałasz chęcią zemsty – pozwól jej go zatrzymać. Fajny i właściwy facet, niezależnie od tego, kiedy i gdzie zgłodnieje, zawsze zjawi się w domu na kolację.

    okładka wpisu: Daniel Kulinski

    This article has 7 comments

    1. Musia wrote:

      Swietny, normalny tekst.

    2. Kociłapka. wrote:

      Chcemy się mścić, bo uczucia nie znikają ot tak. Łatwiej jest nam oskarżyć lafiryndę, której nie znamy niż faceta, któremu pozwoliliśmy naruszyć granice naszej prywatności i nierzadko mamy jeszcze skrytą nadzieję, że się zmieni.

      Nawet w takiej sytuacji ciężko kogoś wykopać o ile więzy były silne, ale czasem trzeba przeboleć.

      Z drugiej strony jest to ta świadomość „jak ta suka mogła podnieść rękę na to co moje”. Z natury po prostu nienawidzimy ludzi, którzy zabierają nam rzeczy. Zwłaszcza facetów albo jedzenie.

    3. Anonim wrote:

      i jeszcze jeden powód – zakochał się / kocha ta drugą. Jeśli zrażona nie pozwala mu odejść to chyba należy jej się jakaś terapia.

    4. Nat wrote:

      To zależy od tego, jak przebiegała rozmowa, czy nie została odebrana jak oskarżenia, na które większość ludzi reaguje agresją lub zamknięciem się? I którego z aspektów dotyczy – seksualnego czy emocjonalnego?

      1. DM wrote:

        Aspekt emocjonalny rzeczywiście po rozmowach się polepszył. Z seksualnym niestety nic nie ruszyło. Rozmowa nigdy nie była przeprowadzana w sposób oskarżeń, ten portal podsuwa pomysł jak rozmawiać z kobietą, jednak temat seksu pozostaje przemilczany swoiste tabu, a po rozmowie jest tak jakby jej nie było. Sam długo się zastanawiałem czy to ze mną jest coś nie tak czy za dużo nie wymagam, ale to wszystko sprawia, że czuję się nie warty dotknięcia patykiem i cholernie samotny w tym wszystkim. Nie wiem dlaczego tutaj piszę. Może dlatego bo ten portal dużo mi tłumaczy.

        1. simiola wrote:

          Czasem tak jest, że naturalne potrzeby seksualne partnerów są bardzo rozbieżne. Wtedy w zależności od tego, jak ważna jest ta sfera dla każdego z nich, należy albo zacisnąć zęby i wypracować kompromisy, albo się rozstać. Ale to wszystko dopiero PO tym jak ustalicie co i ile was kręci i gdzie leży problem. Bo może partnerka potrzebuje np innej stymulacji i wtedy od razu ochota na seks jej wzrośnie? Bo może wstydzi się swojego ciała? Bo jest zestresowana? Nie znam Was, ale jak dotąd najlepszym kluczem do udanego związku było nieprzemilczanie niczego.

          Nie wiem czy tu mogę „reklamować”, ale jak Ci trzeba osobistych porad związkowych, to jest takie fajne forum „(Brak)seks(u)w małżeństwie”, które wbrew nazwie niezalegalizowanym, a zasiedziałym parom też pomaga.

    5. DM wrote:

      „Jego potrzeby emocjonalne lub seksualne nie są zaspokojone. …powinien o tym z tobą porozmawiać, a nie od razu uciekać w zdradę.” Co jeśli rozmowa nic nie daje? (Nie usprawiedliwiam zdrady, raczej pytam o nowe pomysły)

    Dodaj komentarz

    • RSS
    • Newsletter
    • Facebook
    • Twitter
    • Tumblr