Głębokie gardło | Prawdziwie epicki oral | Deep-throating dla początkujących

Głębokie gardło | Prawdziwie epicki oral | Deep-throating dla początkujących

Deep-throating to nie zwykłe fellatio. To wymagający pewnych umiejętności akt, wprost stworzony dla koneserek i koneserów seksu oralnego.

Z jakiegoś powodu głębokie gardło nie cieszy się dobrą sławą – być może ze względu na sposób, w jaki jest prezentowane w filmach porno, a być może dlatego, że wielu osobom kojarzy się z mało przyjemnymi doznaniami, takimi jak dławienie się, a nawet torsje. Często spotykam się też z wyznaniami, że ktoś spontanicznie spróbował i nie spodobało mu się. Choć nie namawiam do kolejnych podejść do deep-throatingu, zapewniam, że spontaniczne głębokie gardło to w absolutnej większości przypadków niezbyt dobry pomysł. Bo jest to jeden z tych seksów, które – podobnie jak fisting czy anal – wymagają odpowiedniego przygotowania.

Innym mitem na temat głębokiego gardła jest przekonanie, że dla strony, która swoje gardło udostępnia, to nie może być przyjemne. Cóż, pogódźmy się z tym, że są na świecie osoby, które uwielbiają seks oralny bardziej niż pomidorową babci. Że są ludzie, którzy uwielbiają czuć drugą osobę głęboko w sobie – jednym czy drugim otworem ciała. A wreszcie, że dla wielu sam fakt, jak głębokie gardło działa na stronę penetrującą, jest mentalnie i fizycznie orgazmiczny.

Jeżeli więc chcesz zrobić sobie z głowy masturbator lub po prostu od czasu do czasu „połknąć” penisa lub dildo w ramach urozmaicenia seksu oralnego, ten poradnik jest dla ciebie!

Po pierwsze: poćwicz

W deep-throatingu najbardziej pomocna może okazać się praktyka na… przedmiotach nieożywionych. Ponieważ gardło nie jest przyzwyczajone do przyjmowania dużych i twardych obiektów, nic dziwnego, że u wielu osób przy niespodziewanej próbie głębokiego gardła pojawia się odruch wymiotny czy dławienie się – te zaś są zupełnie naturalne. Zwłaszcza, że podczas tej aktywności drażnione są podniebienie, tylna część języka oraz okolice migdałków, a więc miejsca, których dotykanie nawet czymś małym, np. palcem czy szczoteczką do zębów, może zaowocować puszczeniem pawia. Trzeba więc wyrobić sobie tolerancję na dotykanie tych właśnie obszarów.

Ćwicząc z dildem czy marchewką (hej, nie oceniam!), możesz odkryć, że masz większą tolerancję na przedmioty głęboko w jamie ustnej i w gardle, np. o danej porze dnia lub – jeżeli jesteś osobą miesiączkującą – nawet w konkretnych dniach cyklu. Ta samoświadomość połączona z wyrobieniem nawyku dotykania wnętrza jamy ustnej to podstawa sukcesu.

Nie zapomnij przy tym o głębokim, relaksującym oddechu – chyba nie muszę dodawać, że nosem?

Zwróć uwagę na wymiary

Pewnych rzeczy się jednak nie przeskoczy. Jeżeli jesteś w sytuacji, że masz małą jamę ustną i wąskie gardło, a druga osoba ma sporych rozmiarów penisa, to może się zwyczajnie nie udać. Nie staraj się wkładać do ust czegoś, co się w nich nie mieści. Czasami po prostu występuje takie anatomiczne niedopasowanie i wówczas lepiej oddać się innym, równie przyjemnym zabawom.

Zacznij powoli

Jak już wspomniałam, gardło jest z natury bardzo wrażliwe, więc wpychanie tam czegoś na siłę może skończyć się urazami. Dlatego warto zacząć przygodę z deep-throatingiem powoli, najlepiej jako okazjonalnym przerywnikiem fellatio, sprawdzając, czy obydwu stronom to odpowiada.

W trakcie może się jednak okazać, że druga osoba ogarnięta żądzą lub po prostu z braku świadomości, jak dużym wyzwaniem deep-throating rzeczywiście jest, zechce wepchnąć do gardła penisa lub dildo jak najdalej lub w bardzo szybkim tempie. Cóż, jest to opcja dla bardzo zaawansowanych połykaczek i połykaczy. Takiej osobie trzeba więc przypomnieć, że powinna zwolnić i być wrażliwa na sygnały drugiej strony, w przeciwnym razie nici z zabawy. Deep-throating nie musi być gwałtowny, żeby był przyjemny.

Aby ułatwić sobie zadanie z penisem, można zacząć penetrację od wiotkiego lub półwzwiedzionego członka i pozwolić mu w miarę wykonywania ruchów „urosnąć” w ustach.

Odpowiednia pozycja

Choć filmy pornograficzne zazwyczaj prezentują deep-throating w określonych pozycjach, np. w klęczeniu przed osobą zaspokajaną oralnie lub w pochyleniu nad nią, kiedy leży, to istnieje równie widowiskowa pozycja wprost stworzona do głębokiego gardła. Wystarczy, że osoba aktywna położy się na plecach np. na łóżku lub stole z głową zwisającą z krawędzi mebla. Wówczas jama ustna i gardło znajdują się w jednej linii, co znacznie ułatwia zadanie. Spójrz tylko na pozycję, w której znajduje się modelka na zdjęciu poprzedzającym ten artykuł.

Jak rozluźnić gardło?

Deep-throating to sztuczka polegająca nie tylko na odpowiednim ułożeniu gardła i przełyku w jednej linii, ale – a może przede wszystkim – również na zrelaksowaniu mięśni, których normalnie nie da się świadomie kontrolować, np. górnego zwieracza przełyku. Oprócz zrozumienia i opanowania własnych odruchów wymiotnych, można to zrobić stosując świadome oddychanie lub… mrucząc. Trochę, jak podczas wizyty u lekarza, kiedy trzeba otworzyć usta i powiedzieć: „Aaaaa…”.

Kolejną możliwością jest sięgnięcie po sprej rozluźniający, który na krótki czas znieczula gardło. Sama ostatnio miałam okazję przetestować cynamonowy kosmetyk marki Sensuva o wdzięcznej nazwie Deeply Love You i mogę powiedzieć, że to rozwiązanie może okazać się odpowienie dla niektórych osób. Sprej nie tyle zupełnie eliminuje jakiekolwiek doznania, bo wciąż czuje się, co się dzieje, ale gardło jest na tyle znieczulone, że znika odruch wymiotny. Jasne, jest to swojego rodzaju droga na skróty, co sprawdzi się raczej u osób, które nie chcą czekać czy poświęcać czasu na opanowanie naturalnych reakcji innymi metodami. Sam efekt po jednej aplikacji utrzymuje się około 15 minut, ale trzeba pamiętać, że substancja znieczuli również główkę penisa… Sprej dostępny jest też w innych smakach, m.in. czekoladowo-miętowym, karmelowym czy czekoladowo-kokosowym.

Nawilżenie

Co tu dużo mówić – na suchara nie pojedzie. Deep-throating bez odpowiedniego poślizgu może zwyczajnie posiniaczyć gardło, dlatego bardzo ważne jest zadbanie o lubrykację. Można zadbać o odpowiednie nawodnienie oraz picie płynów, które zwiększają produkcję śliny, np. wody z cytryną lub po prostu (i to jest moje preferowane rozwiązanie) sięgnąć po gęsty, przyjemny lub chociaż znośny w smaku lubrykant. Można nawet nadać tej aktywności konkretny smak, wybierając jeden z dostępnych na rynku smakowych lubrykantów przeznaczonych do seksu oralnego. U mnie są to – w zależności od pory roku – żel Swede o smaku jeżyny i limonki oraz krem Sensuva Cinnabun.

Przygotuj się, że nie będzie pięknie

Jasne, każdy człowiek ma swoją definicję piękna, ale co tu dużo mówić – estetyka w przypadku deep-throatingu jest… specyficzna. Mam na myśli ściekającą po policzkach ślinę (czasem zmieszaną z lubrykantem), przy ostrzejszych akcjach płynące z oczu łzy, a do tego – u osób, które się malują – rozmazana pomadka i tusz do rzęs. Co nie zmienia faktu, że dla wielu osób ten krajobraz po bitwie jest równie podniecający, co doznania płynące z doświadczania głębokiego gardła. Podobnie jak słuchanie odgłosów podobnych do dławienia się.

Kto nie powinien uprawiać deep-throatingu? 

Jak każda praktyka seksualna, również głębokie gardło ma swoje przeciwwskazania. Nie powinny więc uprawiać go osoby, które cierpią na dysfagię lub inne dolegliwości związane z przełykaniem. Odradzałabym również angażowanie się w ten akt osobom doświadczającym problemów ze szczękościskiem i niezbyt dobrze radzącym sobie z oddychaniem przez nos.

Nie zapominaj o osobie aktywnej! 

Deep-throating nie jest dla wszystkich – zarówno jeżeli chodzi o stronę pasywną, jak i aktywną. Może się przecież okazać, że druga osoba z różnych powodów nie lubi deep-throatingu i wizja jej penisa lub strap-ona głęboko w czyimś gardle po prostu ją odrzuca.

Jeżeli pociąga ją wizja głębokiego gardła, możecie razem próbować treningu od opanowywania odruchu wymiotnego aż po pełny stosunek (lub do momentu, w którym deep-throating będzie dla obydwu stron satysfakcjonujący). Możecie też wymieniać się rolami, co zwłaszcza w przypadku zabaw zakładających zamianę ról płciowych bywa bardzo intensywnym doznaniem dla wszystkich zaangażowanych.

Zamknij oczy, otwórz buzię…

Deep-throating, jak każdy inny akt, będzie tym, czym go uczynisz – bardzo romantycznym przeżyciem lub elementem ostrej sceny BDSM. Tylko od ciebie i drugiej osoby zależy, w którą stronę pójdziecie. I tak długo, jak wasza zabawa jest konsensualna i sprawia wszystkim zaangażowanym osobom radość, nie ma w tym nic złego, obiektywnie degradującego czy gorszącego. Bo wówczas liczy się tylko wasza przyjemność.

***

Z pozostałych rzeczy, które lubię mieć w ustach…

okładka wpisu: Emiliano Vittoriosi via Unsplash

6 komentarzy

Zostaw komentarz
  1. Michał

    10 grudnia 2018 at 16:47

    Zachęcony artykułem kupiłem krem Sensuva Cinnabun.
    I jeśli chodzi o propagowanie bezpiecznego sexu to skład tego żelu jest bardzo podejrzany. Dużo niebezpiecznych związków

    • Nx

      10 grudnia 2018 at 17:06

      A możesz napisać coś więcej? Co dokładniej budzi tę podejrzliwość?

  2. A

    30 listopada 2018 at 21:45

    Czekałam na taki poradnik ❤ Dzięki Nat!

    • Nx

      1 grudnia 2018 at 16:38

      Do usług!

  3. Olga

    30 listopada 2018 at 16:32

    A głębokie gardło jest bezpieczne dla strony aktywnej, gdy na penisie jest prezerwatywa?

    • Nx

      1 grudnia 2018 at 16:38

      Nie ukrywam, że jestem promotorką bezpieczniejszego seksu zawsze i wszędzie, gdzie tylko się da, dlatego moja opinia w tej kwestii może dla niektórych osób okazać się problematyczna. Według mnie użycie prezerwatywy podczas głębokiego gardła to dość ryzykowne posunięcie – ruch połykający może ją zwyczajnie zsunąć z penisa (nawet sama struktura jamy ustnej, gardła i przełyku temu sprzyja) i słyszałam o kilku przypadkach kondomów zaklinowanych w przełyku/gardle. Z tego względu sama rezerwuję tę aktywność wyłącznie dla partnera, którego stanu zdrowia jestem pewna, aby nie musieć używać prezerwatywy.

      Ale to też jest kwestia tego, w jaki sposób uprawia się deep-throating – jeżeli jest to „połykanie” penisa od czasu do czasu podczas fellatio, w którym to strona penetrowana kontroluje tempo, intensywność a nawet przytrzymuje nasadę członka dłonią, to kondom nie powinien być żadnym zagrożeniem. Zaś w przypadku naprawdę ostrego deep-throatingu, kiedy to intensywność zabaw zależy wyłącznie od osoby penetrującej, radziłabym rozważyć potencjalne ryzyko, bo w tym jednym na tysiące przypadków jednak może skończyć się łańcuchem: zsunięta prezerwatywa – panika osoby penetrowanej – zadławienie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.