Czy pigułka zabija seks? | Wpływ antykoncepcji hormonalnej na libido

Czy pigułka zabija seks? | Wpływ antykoncepcji hormonalnej na libido

Wiele kobiet uskarża się na spadek libido po przejściu na antykoncepcję hormonalną. Wiele zauważa jego wzrost. Nic więc dziwnego, że temat pigułki antykoncepcyjnej zarówno jako zabójcy, jak i sprzymierzeńca życia erotycznego co jakiś czas powraca w mediach i dyskursie publicznym.

wpis powstał we współpracy z kampanią Antykoncepcja szyta na miarę

Nie ulega wątpliwości, że wprowadzenie na rynek antykoncepcji hormonalnej sprawiło, że kobiety stały się bardziej niezależne seksualnie – nie musiały martwić się niechcianą ciążą, dzięki czemu zyskały większy komfort psychiczny, co teoretycznie powinno wiązać się z większą radością ze współżycia. Okazuje się jednak, że nie u wszystkich, bo spora część przyjmujących pigułkę osób zaczęła łączyć fakt przyjmowania antykoncepcji hormonalnej ze zmniejszoną ochotą na seks. Jak to więc jest – czy pigułka rzeczywiście zabija libido?

Statystyki udowadniają, że… niekoniecznie. Kiedy naukowcy przyjrzeli się 36 badaniom przeprowadzonych w tym temacie w latach 1975-2011, okazało się, że spośród ponad 13 000 kobiet, tylko 15% deklarowało obniżenie zainteresowania seksem. Dlaczego więc może się wydawać, że ten współczynnik jest znacznie większy?

Pigułki jak prezerwatywy

Paradoksalnie, z antykoncepcją hormonalną jest trochę tak, jak z prezerwatywami – miliony osób ich używają, ale w większości przypadków publicznie wypowiadają się ci, którzy mieli z nimi negatywne doświadczenia. W przypadku kondomów nikt nie loguje się codziennie na forum internetowym, by zaraportować: „Dzisiaj znowu mi nie pękła!”, jednak wystarczy, że gumka raz zawiedzie i człowiek wiedziony nieprzyjemnymi przeżyciami zapewne poczuje się obowiązku ostrzec innych lub po prostu będzie szukał wsparcia wśród wirtualnej społeczności.

Nie wykluczam, że podobnie może być z pigułką. Osoby, które długo męczyły się z niepożądanymi skutkami ubocznymi, zaczęły przyjmować antykoncepcję hormonalną bardzo wcześnie i wbrew własnej woli (np. za postanowieniem rodziców) lub były zbywane przez lekarzy, gdy zgłaszały jakiekolwiek problemy, znacznie częściej udzielają się publicznie, opowiadając o swoich przejściach. Nie oznacza to bynajmniej, że ich historie nie są ważne i nie powinno się z nich czerpać, ale warto pamiętać, że gdzieś istnieje jeszcze druga strona tego medalu, czyli osoby, którym antykoncepcja hormonalna uratowała życie erotyczne i przywróciła radość z seksu.

Zawsze przypominam sobie tę zależność, czytając negatywne opinie w internecie.

Jak działa pigułka antykoncepcyjna?

Głównym zadaniem antykoncepcji hormonalnej jest zatrzymać owulację. Dzieje się to dzięki kombinacji małych dawek sztucznie wytworzonego estrogenu i progesteronu. Estrogen zawarty w pigułkach antykoncepcyjnych zwiększa produkcję SHBG (glikoproteiny wiążącej hormony płciowe), tym samym obniżając ilość testosteronu krążącego po organizmie. Można się zastanawiać, co ma do tego wszystkiego testosteron… No, trochę ma, bo podczas owulacji zwiększa się jego produkcja w organizmie, co u niektórych osób skutkuje naturalnym skokiem libido w dni płodne. Te właśnie osoby po przejściu na pigułkę mogą zaobeserwować, że w ich przypadku schemat ochoty na seks uległ zmianie, a libido już tak nie skacze. Jednakże…

libido to nie tylko hormony

Emili Nagoski w swojej książce Ona ma siłę przywołuje badania, według których libido 15% kobiet jest na tyle zależne od ilości testosteronu w organizmie, że nie przyjmując żadnej antykoncepcji hormonalnej, odczuwają największą ochotę na seks w okresie owulacyjnym, a tracą ją podczas niepłodnych dni cyklu. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że te osoby nie będą czuły się ze swoją seksualnością dobrze, przyjmując pierwszą lepszą pigułkę przepisaną w pierwszym lepszym gabinecie ginekologicznym.

Należy jednak pamiętać, że poziom libido nie zależy wyłącznie od hormonów. Na chęć uprawiania seksu mogą wpływać zarówno czynniki fizjologicze (już występujące choroby lub dolegliwości), jak i emocjonalne (zadowolenie ze związku, stres, postrzeganie własnego ciała). Dostrzegając zmiany w ekspresji seksualnej, warto zastanowić się, czy rzeczywiście mają one swoje źródło w przyjmowanych tabletkach antykoncepcyjnych i przyjrzeć się relacji, życiu pozazwiązkowemu oraz zapoznać się z ulotkami innych przyjmowanych leków, które również mogą niekorzystnie wpływać na libido.

Co zrobić, gdy to pigułka zabija seks?

Jeżeli okaże się, że to rzeczywiście pigułka namieszała nam w życiu (nie tylko erotycznym), przede wszystkim trzeba udać się do osoby, która antykoncepcję hormonalną przepisała i skonsultować z nią niepożądane objawy. Obniżenie libido jest oznaczane jako skutek uboczny i jest to coś, co bez wątpienia może wpłynąć na codzienne funkcjonowanie, nie tylko seksualne. Antykoncepcja przepisana „na miarę” potrafi znacząco poprawić jakość życia seksualnego oraz samopoczucie osoby ją przyjmującej. Niezwykle ważne jest więc to, aby współpracować ze specjalist(k)ą przy doborze odpowiedniej pigułki i nie wstydzić się poruszania kwestii, które są dla nas istotne.

Przed wypisaniem recepty na antykoncepcję hormonalną powinien też zostać przeprowadzony szczegółowy wywiad dotyczący takich kwestii, jak: powody sięgnięcia po pigułkę, satysfakcja z życia seksualnego, ogólny stanu zdrowia, oczekiwania względem antykoncepcji hormonalnej. Trzeba przy tym pamiętać, że w wielu przypadkach idealną antykoncepcję znajduje się metodą prób i błędów oraz mieć świadomość, że istnieją pigułki o ultraniskich dawkach hormonów lub zawierające w swoim składzie octan chlormadinonu, który minimalizuje ryzyko obniżenia libido.

Jedna dla wszystkich?

Antykoncepcja hormonalna nie będzie działała tak samo na każdą stosującą ją osobę, bo po prostu różnimy się od siebie. Warto wziąć to pod uwagę, szukając opinii o danych metodach zapobiegania ciąży i postawić na konsultacje w zaufanym gabinecie ginekologicznym, gdzie antykoncepcja zostanie dobrana do indywidualnych potrzeb. Nie oznacza to jednak, że nie powinno się prowadzić własnych poszukiwań przed wizytą u lekarza! Czasem takie dociekania mogą okazać się bardzo pomocne, bo nie tylko pozwalają przedyskutować dostępne opcje, ale też pomagają zrozumieć indywidualne potrzeby danej pacjentki – niezależnie czy jest to poprawa stanu cery, regulacja cyklu miesiączkowego, czy chęć prowadzenia bujnego życia erotycznego bez strachu przed niechcianą ciążą.

Choć tabletki antykoncepcyjne nie są jedynym sposobem kontrolowania płodności, dla wielu osób mogą okazać się tym najłatwiejszym w użyciu. Jedno jest pewne – nie trzeba zabijać swojego libido, aby czuć się bezpieczniej, uprawiając seks.

okładka wpisu: Pexels

5 komentarzy

Zostaw komentarz
  1. Proxima

    13 grudnia 2018 at 18:59

    Faktycznie – obniżenie libido podaje się jako jeden z częstych skutków ubocznych antykoncepcji hormonalnej, ale ja nigdy tego nie doświadczyłam. Zaczęłam stosować plastry Evra w wieku 18 lat i stosuję je już kilkanaście lat bez większych nieprzyjemności (czasami swędzi trochę skóra w miejscu naklejenia plastra i nie można z nim za długo pływać w basenie, ale takie rzeczy jestem w stanie zaakceptować). Straszono mnie rakiem piersi, chorobami wątroby, zakrzepami żył itp. (ale nie były to osoby podpierające się wiedzą naukową), ale na szczęście dzięki regularnym badaniom i dbaniu o zdrowie nic mnie takiego nie spotkało. Myślę, że najważniejsze jest żeby dobrać jak najlepsze leki dla siebie i regularnie kontrolować stan zdrowia. Dla mnie ten lek był wybawieniem – początkowo leczyłam nim bardzo bolesne miesiączki (takie, które uniemożliwiały normalnie funkcjonowanie) a potem zaczęłam traktować też jako antykoncepcję. Także z tym obniżaniem libido to chyba nie u każdej osoby i nie przy każdym leku.

  2. Ola

    13 grudnia 2018 at 12:45

    Ja niestety też naleze do tych 15%, zaczelam brać tabletki bardzo wczesnie, mając 16 lat, bralam rozne, poniewaz miewalam rozne skutki uboczne, zbyt obfite krwawienia, bole brzucha, nudnosci, nasilenia problemów skornych itp. Lykalam je przez kilka lat z 2 krotkimi przerwami. Zrezygnowalam ok 1.5 roku temu, zalozylam spirale dla nierodek, jeydess. Libido jak zniklo, tak dalej go nie ma. Mam wrazenie czasem, ze cos wraca, ale to ulotne. I tak w wieku 23 lat naprawde bardzo rzadko mam ochote na seks. Nie polecam wiec stosowania pigulek przez tak dlugi okres u tak mlodych dziewczyn :(

  3. Marta

    13 grudnia 2018 at 10:44

    Z jednej strony fajnie, że jestem jednak w mniejszości, z drugiej niefajnie, że na mnie trafiło. Pigułki nie zabijają mojego libido, ale obniżają. Zgadza się, bez nich mam mocny skok w dni płodne. Niestety okazało się, że dzieki pigulkom byłam kompatybilna z mężem, bez nich… ciągle słyszę, że dzisiaj nie. Kiepska sprawa, dlatego uważam, że czas przyjmowania pigułek to zły moment na decyzję o ślubie ;)

  4. Angua

    11 grudnia 2018 at 18:37

    Hm. ciekawe, ile jest w naszym kraju takich osób, które zaczęły brać anty „bo rodzice postanowili”. Dobry tekst. Jestem jedną z tych osób, które odczuwają wyraźny wzrost libido w dni płodne, oczywiście tabletki to eliminują, ale – i to ważne – to nie znaczy, że nie można się „nauczyć” odczuwania podniecenia niezależnie od cyklu. Nie jesteśmy sterowane tylko hormonami. W miarę upływu lat coraz bardziej dochodze do wniosku, że moje libido tworzy sie przede wszystkim w głowie, co więcej, z upływem czasu jest jakby coraz większe, oczywiście są wzloty i dołki, jak u kazdego, ale długoterminowo mogę skończyć jako najgorętsza babcia na cmentarzu :D

  5. Juiz

    11 grudnia 2018 at 16:42

    Kiedyś przez rok brałam tabletki. Na swoje własne życzenie.
    Było fajnie, do czasu aż mi wątroba nie dała znać o sobie.
    Musiałam odstawić.
    Po porodzie jakiś czas dostałam receptę na krążki. Super wygodne.
    Tyle, że się okazało że nie dla mnie bo powodowały u mnie skoki ciśnienia (do wartości takich, że powinnam od razu wylądować w szpitalu).
    Wielokrotnie myślałam o innych metodach antykoncepcji, niestety wiele z nich było dla mnie kompletnie niedobranych albo nieakceptowalnych (w przypadku spirali to kwestia tego, że nie mogę używać tamponów w czasie okresu), zastrzyki/implanty to niestety olbrzymi problem bo przy moich chorobach to głównie kwestia ewentualnych skutków ubocznych (zarówno przy implancie czy zastrzyku skok ciśnienia do wartości ekstremalnych to jak niemal wyrok).
    Tyle się mówi o nowoczesnej antykoncepcji, tylko że… no właśnie… dlaczego antykoncepcja dotyczy tylko kobiety jako osoby która to musi zażywać, dać się kłuć, nosić krążek… obecnie jedyną antykoncepcją dla mężczyzn jest prezerwatywa. Tylko i aż. Niby gdzieś tam są badania nad nowymi specyfikami dla facetów – żelem, sprejem czy tabletkami, ale spójrzmy prawdzie w oczy – JEŚLI dojdzie do ich sprzedaży gdziekolwiek to najwcześniej za kilka lat. A w Polsce? Dodaj do tego kolejne 10 lat minimum, bo tutaj każdy lek musi być przez tyle badany (o ile się przepisy nie zmieniły) by w ogóle dopuścić go do obrotu – niezależnie od tego czy badania nad nim były w innych krajach.
    Przy takim obrocie spraw to ja już dawno babcią będę zanim u nas to wejdzie.
    Dlatego obecnie z partnerem intensywnie zastanawiamy się nad wazektomią. Bo to ewentualne drugie wyjście z sytuacji.
    Co prawda nie gwarantuje że JA nie będę w ciąży (bo życie bywa wiesz jakie), ale niestety w Polsce podwiązanie jajowodów nie jest legalne.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.