FetLife | Poznaj portal | Część 2: Jak nawiązywać znajomości i kto tam w ogóle jest? | Wpis gościnny

FetLife | Poznaj portal | Część 2: Jak nawiązywać znajomości i kto tam w ogóle jest? | Wpis gościnny

Czy na FetLife są tylko erotomani-gawędziarze i czy można tam poznać kogoś interesującego, a nie tylko do seksu? Na te i inne pytania dotyczące portalu odpowiada Izabela Black. 

Pytania pochodzą z facebookowej grupy Ludzie sekspozytywni | proseksualna.pl.

„Jakieś rady dla początkujących? Zarejestrowałam się w portalu, bo ostatnio eksploruję własną klimatyczną stronę, ale do tej pory nie bardzo miałam styczność ze środowiskiem. Muszę przyznać, że czuję się nieco niezręcznie i nie bardzo wiem, jak zacząć.”

Najlepsza rada to po prostu… poużywać. FetLife stwarza pozory zamkniętego środowiska, w którym na pewno wszyscy się znają, wybudowali już swoje sex dungeons i widują się co drugi dzień na dziesięciogodzinne sesje tortur. Ale to tylko pozory, choć faktycznie niektórzy się znają – zwłaszcza polskie środowisko aktywnych użytkowników jest dość małe, szczególnie w porównaniu z całym portalem. Ale nie ma wcale jakichś tajemnych zasad, jak się należy zachować albo z kim rozmawiać, albo w których dyskusjach uczestniczyć, żeby nie popełnić faux pas i zostać wykreślonym z listy kinksterów. Jeżeli tylko zna się język angielski, dość szybko powinno się odnaleźć na portalu.

Warto poprzeglądać grupy – albo lokalnie nam najbliższe, albo leżące w naszej sferze zainteresowań (można wyszukiwać po słowie-kluczu). Można też pooglądać różne fetysze (tak samo – albo sortując po popularności, albo wpisując słowa-klucze), można też wybrać w wyszukiwaniu lokalizacje i wtedy wyświetlą nam się wszyscy użytkownicy do niej przypisani, a do tego grupy i wydarzenia. Możliwości jest sporo, warto eksperymentować! I nie bać się – z moich doświadczeń wynika, że polskie środowisko często wydaje się bardzo poważne, na serio i takie, wiecie, z kijem w dupie, ale w ten niezabawowy sposób. Tyle że nie trzeba się tym przejmować i robić wszystkiego ze śmiertelną powagą. Tak samo jak nie trzeba wszystkiego (albo czegokolwiek) wiedzieć czy znać swoich upodobań w 110%. Można być po prostu sobą i podejść do funkcjonowania na portalu na luzie.

„Jak poznać kogoś ciekawego na FetLife? Nie jest to portal typowo randkowy, nie ma wyszukiwarki osób, a ja bym chciała tam znaleźć realną, klimatyczną relację. Trochę nie umiem się tam odnaleźć ze względu na facebookowość – trzeba komciać i lajkać, żeby ktoś w ogóle dowiedział się o twoim istnieniu. Czy może istnieją jakieś inne patenty na nawiązanie znajomości?”

No cóż, patenty są właśnie takie! Ponieważ głównym założeniem FetLife jest bycie portalem społecznościowym, największy nacisk kładzie się na interakcje. Najlepiej i najłatwiej jest chyba dołączyć do odpowiednich grup – albo lokalnych, albo o wspólnych zainteresowaniach. Można też wysłać ludziom prywatne wiadomości albo zostawić “lajki”, ale grupy jednak chyba najszybciej skutkują wzmożonym kontaktem z “chcianą” grupą. Warto też przejrzeć wydarzenia – może akurat trafi się takie, na które będziemy mieli ochotę się wybrać? No i – wrzucać swoje treści! Nie tylko zdjęcia, ale też artykuły, posty w grupach czy statusy, napisać ciekawy opis w sekcji „O mnie”.

Czy jest tak, jak wszędzie na portalach, że większość męskich użytkowników to erotomani-gawędziarze? Jaka jest gwarancja, że umówione spotkanie dojdzie do skutku?”

To nie jest kwestia konkretnego portalu, a kwestia poszczególnych osób. Cały wic polega na tym, by umieć takie osoby rozpoznać, a to chyba przychodzi dopiero z doświadczeniem, bo na każdym portalu będą to nieco inne przesłanki. Obawiam się więc, że to kwestia silnie indywidualna. Czy na FetLife jest więcej erotomanów-gawędziarzy niż gdzie indziej? Nie sądzę. Ale tak, możemy na takich trafiać ze wzmożoną siłą z racji charakteru portalu (bo wiecie, tu się mówi wprost o *GASP* seksie!). Ale po paru razach odsiewanie takich osób staje się znacznie prostsze. I tak, zdecydowanie da się poznać ludzi przez FetLife, spotkać, a nawet nawiązać stałe relacje, zwłaszcza, jeżeli dajemy znać, że rzeczywiście “realnie” szukamy i mamy “realne” nastawienie.

Czy na FetLife da się poznawać ludzi do nieseksualnych znajomości, czy jest to raczej źle widziane?”

No pewnie, że się da! Przypominam, że jest to portal społecznościowy, a nie typowo randkowy. Jest mnóstwo osób, które zwyczajnie chcą się przekonać, że nie są jedyne na świecie ze swoimi preferencjami i szukają ludzi do pogadania – niekoniecznie o seksie, a na przykład o serialach. Wiele osób szuka na FetLife nieseksualnych znajomości, żeby po prostu czuć się trochę bardziej sobą, swobodnie, bez strachu. To tak jak grupy LGBT+ (których też jest na FetLife sporo) – niekoniecznie chcesz z drugą osobą twojej orientacji nawiązywać relację seksualną, ale chcesz mieć świadomość, że twoja orientacja nie będzie przeszkodą, by ze sobą rozmawiać, chcesz móc się nie bać przypadkowego coming outu.

„Podczas spotkań słyszę, że portal jest znany w środowisku (i nie tylko), ale mało kto korzysta  z niego regularnie, a na polskich grupach panuje posucha. Jaki może być tego powód?”

Wbrew pozorom, w skali FetLife, Polska nie jest wcale aż tak nieobecna. Ale faktycznie – Polska sama w sobie jest niewielkim krajem, a odsetek “zfetlifowanych” kinkserów jest przez to jeszcze mniejszy. Z moich obserwacji wynika, że to głównie kwestia tego, że większość z tych osób z powodu nieliczności i stosunkowo niewielkich odległości (np. w porównaniu ze Stanami!) częściej spotyka się w realu, a FetLife służy tylko nawiązaniu początkowego kontaktu. Do tego dochodzą też inne czynniki, oczywiście – jak choćby to, że FL nie jest jeszcze AŻ TAK popularny, by dotrzeć do każdego kinkstera w Polsce. Wielu z nich to także osoby, które nie znają angielskiego, a portal na chwilę obecną nie oferuje tłumaczenia na polski (oferuje kilka innych języków, więc może w przyszłości się to zmieni); być może takie osoby zniechęca też to, że większość grup jest po angielsku, przez co tworzy się błędne koło, bo widząc nieaktywne grupy polskie, takie osoby po prostu się zniechęcają. To być może także kwestia tabu i nieufności – niewiele się w Polsce rozmawia o seksie w ogóle, a co dopiero mówić o takim niemainstreamowym! Nic więc dziwnego, że są ludzie, którzy zwyczajnie wolą nie ujawniać swoich preferencji nigdzie, albo np. boją się, że dowie się o tym ich rodzina czy pracodawca, mimo wszystkich środków bezpieczeństwa, jakie sami mogą podjąć i jakie podejmuje FetLife.

FetLife nie jest portalem idealnym. Ale w przeciwieństwie do wielu portali – nie stracił jeszcze swojej ludzkiej strony i nie zarządzają nim algorytmy. Nie sposób także nie docenić tego, co od dziesięciu lat robi – pokazuje osobom niewpisującym się w waniliowy, cishetero, seksualny mainstream, że nie są sami, nie są zwyrodnialcami, nie są dziwakami, a ich potrzeby nie tylko można akceptować, ale także realizować w bezpiecznym środowisku, z głową. I mamy tę możliwość, jako użytkownicy, by ten portal jakoś tam kształtować, tworzyć oraz dopasowywać do siebie i swoich preferencji.

c.d.n.

***

Izabela Black – na co dzień pisze bloga Bells Black, autorka książki Rzeczy, których nikt mi nie powiedział – nie tylko o seksie i kinku.

Brak komentarzy, może czas na Twój.
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz