Stwórz erotyczną miniaturę i wygraj luksusowy wibrator! | Konkurs z Lula Pink

Stwórz erotyczną miniaturę i wygraj luksusowy wibrator! | Konkurs z Lula Pink

Dziś Lula Pink – sex boutique & blog – obchodzi swoje pierwsze urodziny. Z tej okazji wspólnie przygotowałyśmy konkurs. I to jaki!

konkurs organizowany jest we współpracy z Lula Pink Sex Boutique & Blog

Autorski butik erotyczny Lula Pink, który chwaliłam w tym wpisie, powstał z chęci połączenia hedonizmu i aktywizmu. Jego założycielki, Marta i Agata, udowodniły, że jest w polskim sektorze e-commerce miejsce dla biznesu afirmującego queer, feminizm i inkluzywność. Te wartości, jak i fakt, że można u nich znaleźć produkty niedostępne w innych polskich sex shopach, sprawiły, że dla sporej grupy osób Lula Pink szybko stała się ulubionym miejscem erotycznych zakupów.

Z okazji pierwszych urodzin Luli Pink, zapytałam Martę i Agatę o ich doświadczenia w prowadzeniu seks butiku. Oto, co powiedziały:

OMG! Minął rok od lądowania Luli na Ziemi! Cieszymy się ogromnie, że nasza inicjatywa spotyka się z aprobatą i ciepłym przyjęciem. Mamy wrażenie, że to, co robimy jest potrzebne i ważne. Wasza sympatia napędza kolejne pomysły i plany, które mamy nadzieję konsekwentnie realizować. Kochajmy się bezwstydnie!

Ale to nie wszystko! Bo z okazji pierwszej rocznicy działalności Lula Pink postanowiłyśmy zorganizować konkurs, którego tematem przewodnim jest…

… urodzinowa niespodzianka

Zadanie konkursowe to stworzenie erotycznej miniatury – opowiadania, impresji, scenariusza wokół „urodzinowej niespodzianki”. Interpretacja tematu zależy wyłącznie od twojej wyobraźni!

Oto kilka inspiracji:

  • impreza urodzinowa, która zamienia się w orgię
  • brudny seks – siadanie na torcie, obrzucanie się słodkościami
  • klasyczny dick in a box, bo dlaczego nie?

Stworzona miniatura powinna mieć objętość do 300 wyrazów, a także być dziełem autorskim i oryginalnym, stworzonym na potrzeby tego konkursu. Bonus, jeżeli uda ci się do akcji włączyć gadżet (lub gadżety) z bogatej oferty Lula Pink!

Nagrody

Nagrodą główną w konkursie z urodzinową niespodzianką jest liliowy wibrator Fifi marki Je Joue. Trzy głęboko pulsujące motorki (jeden w trzonie zabawki i dwa w uszkach) zapewniają skuteczną stymulację obszaru G i łechtaczki. Wibracje części wewnętrznej docierają też do wewnętrznych partii clitoris!

Nagrodą za drugie miejsce jest voucher o wartości 100 zł na zakupy w seks butiku Lula Pink na 100 zł. To ty wybierzesz, czym masz ochotę dopieścić swoje ciało i zmysły.

Zaszczytne trzecie miejsce to nagroda w postaci vouchera o wartości 50 zł na zakupy w Lula Pink. Być może właśnie tyle brakuje ci do upatrzonego wibratora? Ty decydujesz, jak zagospodarujesz swoją nagrodę.

Ale to nie wszystko! Zwycięskie miniatury zostaną dodatkowo opublikowane na blogu Lula Pink, a także… nagrane w formie sexcastu. Jeżeli chcesz zgarnąć rozkoszną nagrodę, a do tego usłyszeć stworzone przez siebie opowiadanie, czytane moim (podobno) zmysłowym głosem, nie zwlekaj!

Sprawy organizacyjne

Konkurs trwa od 11.09.2019 do 22.09.2019, godz. 23:59. Osoby nagrodzone zostaną wytypowane i poinformowane o wygranej do 27.09.2019.

Miniatury konkursowe przyjmowane są wyłącznie w komentarzach do niniejszego wpisu. Przesyłając miniaturę, nie zapomnij o podaniu często sprawdzanego adresu email w polu do tego przeznaczonym (adres email nie będzie upubliczniony).

W przypadku wygranej w konkursie (otrzymania nagrody głównej lub przyznania 2. i 3. miejsca) wyrażasz zgodę na nieodpłatne powielenie pracy konkursowej na blogu Lula Pink oraz opublikowanie jej w formie nagrania audio w sexcaście nat & seks.

Vouchery za 2. i 3. miejsce w konkursie są produktem wirtualnym, co oznacza, że osoby nagrodzone nie otrzymają fizycznych voucherów.

Nie ma możliwości wymiany nagród na ekwiwalent pieniężny.

Przystępując do udziału w konkursie, wyrażasz zgodę na przetwarzanie twoich danych osobowych, dokładniej: adresu email, a w przypadku wygranej w konkursie również imienia i nazwiska, adresu email oraz adresu do wysyłki nagrody, i na przekazanie ich fundatorkom nagrody, czyli sklepowi Lula Pink Sex Boutique & Blog. Twoje dane osobowe są przetwarzane wyłącznie dla celów realizacji niniejszego konkursu i będą przechowywane do momentu otrzymania twojej prośby o usunięcie komentarza konkursowego. Prośbę o skasowanie komentarza oraz udostępnienie informacji dotyczących twoich danych osobowych posiadanych przez proseksualną.pl możesz skierować na adres: [email protected]

okładka wpisu: SOCIAL.CUT via Unsplash

25 komentarzy

Zostaw komentarz
  1. Lost

    23 września 2019 at 00:00

    Klaudia postanowiła spędzić te urodziny odnajdując jak najwięcej przyjemności w codziennych czynnościach i była wręcz odurzona ogromem bodźców, które zwykła ignorować. Siedziała w parku, delektując się ostatnimi dniami lata.
    Gdzieś nieopodal wrona rzuciła orzechem, gdzieś dalej zawzięcie kłóciły się wróble. Oczekiwała, że park dostarczy jej raczej niewielu bodźców i będzie jej się łatwiej skupić na poszczególnych doznaniach, tymczasem otoczenie tętniło życiem. Spostrzegła biegacza, który właśnie zmierzał w jej kierunku parkową alejką. Zbliżał się miarowo i jednostajnie, co w całym tym jazgocie ornitofauny sprawiało Klaudii dziwną przyjemność. Im bliżej był, tym wyraźniej go widziała – jego spocone i rozgrzane ciało, rumiane policzki i pracujące mięśnie nóg. Tego dnia była wyczulona na obserwowanie świata z większym skupieniem, więc być może dlatego ten widok wywarł na niej tak duże wrażenie.
    Kiedy ją mijał, usłyszała jego miarowy, chrapliwy oddech, mimowolnie dostała dreszczy. Była wyjątkowo wrażliwa na takie dźwięki, dzisiaj tym bardziej. Momentalnie się podnieciła.
    Choć usilnie próbowała oddechem uspokoić swoje podniecenie, wyczulone na bodźce ciało, odbierało coraz to nowe wrażenia – teraz już wszystko zdawało się być pieszczotą. Szum liści, delikatne pluskanie strumyka gdzieś nieopodal, nawet te ptaki – wszystko to układało się w rozkoszną symfonię i wywoływało zupełnie niewłaściwe, niegrzeczne reakcje.
    Klaudia rozejrzała się speszona, ale na szczęście nikogo nie było w pobliżu. Dotknęła szwu jeansów na kroczu, przyciskając go lekko do ciała. Zakołysała biodrami, czując narastającą falę gorąca i wzmagające się podniecenie. W uszach szumiała krew i szumiały liście.
    Włożyła rękę w spodnie. Była tak rozpalona, że nie potrzebowała zbyt wielu ruchów. Dała się zupełnie ponieść i zapomniała o całym świecie na te kilka chwil. Pocierała mocno łechtaczkę, przeczuwając, że za moment osiągnie orgazm. Ostatnie ruchy były mocne i chaotyczne, przycisnęła dłoń do ciała i wydała zduszony okrzyk, kiedy dochodziła. Orgazm był silny i niezbyt długi, jak całe to doświadczenie.

  2. Granulat

    22 września 2019 at 23:31

    Lubimy wymieniać się rolami w związku. Często to ja gotuję i sprzątam, a ona przyjeżdża po mnie samochodem i porywa w ustronne miejsce na seks. Rozmawiamy ze sobą o wszystkim, o swoich obawach, pragnieniach, odczuciach i fantazjach, ale tych ostatnich ona ma znacznie więcej. Regularnie je realizujemy, głównie z jej inicjatywy. Zbliżający się listopad był odpowiednim czasem, aby nieco to zmienić.
    Mojej partnerce dosłownie zaświeciły się oczy, kiedy otworzyła prezent urodzinowy i ujrzała, że jest nim podwójne wibrujące dildo dla par Union. Pegging był odwieczną fantazją, której nigdy nie miała okazji zrealizować, a ja – jedynym facetem, który otwierał dla niej ‘tylne drzwi’. Rzuciła mi się na szyję i wyszeptała lubieżnie do ucha:
    – Przetestujemy teraz naszą nową zabawkę?
    – Z przyjemnością. – odpowiedziałem rozpinając jej sukienkę.
    Chwilę później byliśmy już nadzy w łóżku. Poddałem się całkowicie jej pieszczotom i odpłynąłem zalewany falami rozkoszy, kiedy lizała i całowała mój anus. Kiedy się dostatecznie rozluźniłem, wsunęła w niego palec, a ja z każdym ruchem byłem coraz bardziej gotowy na prawdziwą penetrację. Wypiąłem się i czekałem, aż ‘zamontuje’ dildo. Poszło jej gładko i już po chwili czułem jak silikonowa zabawka napiera na zwieracz i z niewielkim oporem wchodzi do środka. Trudno opisać uczucie cudownego, całkowitego wypełnienia, którego doświadczyłem, ale czułem się jednocześnie trochę nieswojo, więc zaczęliśmy od powolnych i delikatnych ruchów. Moja partnerka również była ostrożna – w końcu był to jej pierwszy raz w tej roli!
    Oswoiwszy się ze swoimi nowymi rolami postanowiliśmy zmienić pozycję i kochać się od przodu. Widok mojej kobiety w akcji w połączeniu z wibracjami gadżetu uświadomił mi, że nie wytrzymam już zbyt długo. Kiedy zaczęła stymulować dłonią mojego członka, koniec był nieunikniony. Nie miała mi tego za złe, mieliśmy nadal dla siebie jeszcze całą noc.

  3. Słodkimiód

    22 września 2019 at 23:07

    Moje 25 urodziny. Poranek.
    Zaglądam do skrzynki pocztowej.
    Czarna paczuszka z wytłoczonymi na czerwono moimi inicjałami. Otwieram.
    Spoglądam z ekscytacją na ten piekny kawałek papieru mówiący zaproszenie. Sex party.
    A obok zaproszenia widzę to piękne małe czerwone pudełeczko. Co jest w środku?
    Różowe wibrujące jajeczko. Robię się wilgotna już na samą myśl…
    Ubrana w piękną bieliznę, niebotycznie wysokie botki z wibrującym jajeczkiem w mojej cipce i zatyczką króliczka w pupie…
    Zarzucam na siebie czarny płaszcz, maluje usta na czerwono i wychodzę.
    Stoję już przed pięknie ozdobionymi drzwiami i czekam, aż ktoś je otworzy.
    Wita mnie przystojny mężczyzna swoim czarującym uśmiechem.
    Pokazuje zaproszenie. Całuję mnie w policzek i wpuszcza do środka.
    Już od samego progu słychać muzykę i czuć seks w powietrzu. Gęsta atmosfera otula moje ciało.
    Ściągam płaszcz. Chcę poczuć więcej…zakładam na twarz czarną maskę króliczka i wchodzę do sali balowej.
    Już od progu widzę te wilcze spojrzenia mężczyzn ubranych w garnitury. I widzę go. Uśmiecha się do mnie i macha. Mój mężczyzna. Sprawca całego zamieszania.
    Szepcze mi do ucha…wszystkiego najlepszego kochanie!
    Myśle sobie dziś jest moja noc na spełnienie fantazji…tańczymy w tej pięknej, wytwornej sali balowej wypełnioną złotem, czerwienią i czernią.
    Pięknymi, bawiącymi się ludźmi. Seksownymi do szpiku kości.
    Uwielbiam czuć te buzujące emocje. Orgazmiczny wieczór. Bez limitów.
    Moja noc pełna orgazmów, penisów, kobiecych ust na moim pełnym krągłości ciele i bezczelne spojrzenia, które mówią więcej niż tysiąc słów.

  4. J.

    22 września 2019 at 21:16

    Powrót do domu z pracy jest chyba jednym z najprzyjemniejszych momentów dnia. Zdziwiłam się gdy drzwi otworzyłam bez klucza. Czyżby Michał wrócił wcześniej? Wchodząc do środka nie miałam czasu na zastanowienie, ktoś zaszedł mnie od tyłu i ruchem nogi zatrzasnął drzwi. Męska dłoń zakryła mi usta, druga ręka stanowczo pchała w tylko sobie znanym kierunku. Sparaliżowana nawet nie starałam się wyrywać, posłusznie szłam w stronę piwnicy. Schody prowadziły do pomieszczenia z dużym drewnianym stołem pośrodku. Na komodzie pod ścianą leżały jakieś przedmioty, jednak słaby blask żarówki z sufitu nie umożliwił zarejestrowania większej ilości szczegółów. Gdy dotarłam do blatu zostałam gwałtownie podniesiona i usadzona na zimnym drewnie.
    – Jeden nieprzemyślany ruch i jeszcze nie wiem gdzie włożę ostrze – to były pierwsze słowa, które usłyszałam od napastnika trzymającego w dłoni nóż. Wtedy też zobaczyłam jego twarz, a raczej szare oczy, które jako jedyne były widoczne spod czarnej kominiarki. Dziwnie znajome oczy… Mężczyzna zaczął przywiązywać moje nogi do nóg stołu, to samo zrobił z dłońmi. Leżałam w rozkroku zdana na jego wolę. Nóż zaczął rozcinać rajstopy, które chwilę później razem z majtkami leżały już na posadzce. Napastnik podszedł powolnym krokiem do komody, aby przynieść coś, co w następnym ruchu zbliżył do mojej łechtaczki. Podniosłam głowę, aby dowiedzieć się, że był to wibrator w kształcie papryczki, który jeszcze kilka dni temu oglądaliśmy z Michałem w Internecie. Splunął mi między nogi i zaczął masować wilgotną skórę. Po chwili do zabawki dołączyły jego dwa palce, które z każdym ruchem w cipce powodowały u mnie rozkoszne skurcze. Raz na jakiś czas przerywał, widząc jak blisko byłam końca przedłużając sobie rozrywkę, jednak po wielokrotnych błaganiach pozwolił mi na silny orgazm.
    – Wszystkiego najlepszego Skarbie…- wymruczał
    -Ale przecież nie mam dzisiaj urodzin – na te słowa wzruszył ramionami ze śmiechem oblizując palce.
    – Czy to ważne? Ktoś musiał się dzisiaj urodzić

  5. Agata

    22 września 2019 at 18:50

    Babcia z okazji osiemdziesiątych urodzin dostała ode mnie i mojego partnera w prezencie stan przedzawałowy. Jak to się stało? Może zacznijmy od początku.
    Posiadówka wśród nudnych wujków i ciotek ciągnęła się w nieskończoność, więc chętnie przystałam na niemoralną propozycję mojego partnera, który od dłuższego czasu nie wyciągał ręki spod mojej spódnicy i posyłał znaczące spojrzenia wskazując dyskretnie w stronę toalety.
    Uwielbiam seks w miejscach publicznych, ale nie wierzyłam, że zrobię to imprezie rodzinnej, więc adrenalina szumiała mi w głowie, kiedy wchodziliśmy do łazienki. Wiedzieliśmy, że nie ma wiele czasu, więc zabraliśmy się ostro do roboty. Sięgnęłam łakomie w stronę rozporka mojego partnera i chciałam uklęknąć, ale mnie powstrzymał. ‘Zrobimy to po mojemu.’ – powiedział kucając i nurkując pod moją spódnicą. Poczułam gorący oddech na moim łonie, a po chwili język przesuwający się po cienkim materiale majtek. Drażnił przez moment moją cipkę przez bieliznę, po czym zsunął ją i lizał żywiołowo moją łechtaczkę dłońmi błądząc po biodrach i pośladkach. Po krótkiej chwili takich pieszczot byłam już rozpalona do czerwoności i dałam radę wydyszeć tylko ‘Wejdź we mnie!’. Mój mężczyzna sprawnie podniósł się z kolan, obrócił mnie tyłem i zadarł mi wysoko spódnicę, a ja poczułam jak toruje sobie drogę w głąb waginy. Złapał mnie za piersi i ugniatał w palcach nabrzmiałe, wyraźnie widoczne pod sukienką sutki wsuwając się coraz głębiej. Pochyliłam się i wypięłam pragnąc jak najszybciej poczuć go całego w sobie. Rytmicznie uderzał w magiczny punkt G, a ja, zalewana falami obezwładniającej rozkoszy, masowałam sobie łechtaczkę i czułam, że dzisiaj nie obejdzie się bez wielkiego O. Wtedy w lustrze nad toaletą zobaczyłam, że ktoś zamaszyście otwiera drzwi kabiny, a była to… moja babcia. Odwróciła się na pięcie i zniknęła bez słowa, a my… chyba nie mieliśmy lepszej opcji niż dokończyć to, co już zaczęliśmy.

  6. Weekend w saunie

    22 września 2019 at 10:54

    Nie wiedziała gdzie ją zabieram ani co organizuje, ale byłem pewny, że weekend na Termach z 3 naszych najlepszych przyjaciół to będzie świetny pomysł na relaks i 29 urodziny mojej Żony. Nie pomyliłem się. Był chłodny, ale słoneczny dzień ale Sauny rozgrzewały tak, że aż chciało się wskoczyć nago do zimnego basenu. Zuza cieszyła się z relaksu i odpoczynku, ale mnie najbardziej cieszył widok mojej pięknej Żony… i jednocześnie podniecał. Siedzieliśmy nago w saunach a krople potu tylko podkreślały jej wspaniałe kształty ciała. Inne kobiety z zazdrością patrzyły na jej duże, jędrne, piersi a inni mężczyźni z ukradkiem zerkali na jej piękną sylwetkę i okrągłą pupę… i to kręciło mnie najbardziej. Jest piękną i idealną żoną i jest moja! Wieczorem po całym dniu sanuowania ze znajomymi poszliśmy na kolację. Stare historie śmieszyły niezmiennie a grzane wino tylko uderzało przyjemnie do głowy. Po powrocie do hotelu, weszliśmy do pokoju i od razu wiedziałem, czego pragnę najbardziej. Przytuliłem ją od tyłu całując jej szyje.
    „Co się…”
    „Niespodzianka”
    Powoli rozbierałem ją całując każdy centymetr jej ciała. Rzuciliśmy się na łóżko. Całowałem usta Z. następnie przechodząc do jej piersi i brzucha a następnie skupiając całą uwagę na jej cipce. Całując delikatnie jej łechtaczkę sięgnąłem po wibrator Bdesired deluxe B swish – jej ulubiony. Cała się wyprężyła.
    – „Jejku jej, ale dobrze… tak, trochę niże… ooo” – jej słowa i oddechy podniecały a ja czułem jak cały twardnieje od jej wilgotnej cipki. Jej nagie ciało było hipnotyzujące. Po takim dniu mogłem dać jej siebie nie raz nie dwa a może 3 razy i kochać się z nią namiętnie jak kilka lat temu, gdy się poznaliśmy podczas nudnych zajęć na uczelni.
    – „Uwielbiam Cię Zuza, jesteś wspaniała. Chciałem to zorganizować, bo…”
    -„Och zamknij się i chodź tu mój brodaty dzikusie… ”

  7. K.

    22 września 2019 at 01:29

    Z imprezy urodzinowej wymigujesz się bólem głowy; przecież nie możesz powiedzieć przyjaciołom, że jakby się nie starali, potrzebujesz dzisiaj innego poczucia spełnienia. Nie możesz przyznać, że kogoś ci brakuje, ponieważ z Julią łączy cię tylko seks, nawet jeśli ją uwielbiasz i nawet jeśli dostała twoje zapasowe klucze, na wszelki wypadek. Nie możesz też mieć jej za złe, że poleciała na konferencję akurat w tym terminie. A jednak wsiadając do taksówki żałujesz, że nie ma jej przy tobie i myśl ta wywołuje frustrację, nie tylko seksualną.

    Kiedy wchodzisz do mieszkania, w przedpokoju pali się światło i zanim zdążysz się nad tym zastanowić serce podskakuje ci do gardła, a potem zaczyna obijać się o żebra, gdy w cieniu stojącym w drzwiach sypialni rozpoznajesz Julię. Jej ciemne włosy są lekko wilgotne, a na sobie ma jedynie twoją własną koszulę i czujesz, jak krew spływa w dół pomiędzy twoje nogi.

    – Jak minął ci dzień? – pyta beztrosko, gdy automatycznie ściągasz buty i skórzaną kurtkę, nie odrywając od niej wzroku.

    – Jak to w urodziny, wszyscy chcieli mi dogodzić.

    – Może mnie się uda? – Masz nagle ochotę pozostawić resztę ubrań w przedpokoju, ale w tym momencie Julia odrywa się od framugi i podchodzi do ciebie, zatrzymując się tak blisko, że czujesz zapach jej perfum. – Mam samolot od szóstej rano, wolałabym dłużej nie czekać.

    Pochylasz się, żeby ją pocałować, ale to ona przejmuje inicjatywę, ciągnąc cię w stronę sypialni. Jej ręce wsuwają się pod twój podkoszulek, rozpinają rozporek, jej język eksploruje twoje usta i w momencie, kiedy popycha cię na łóżko, niczego nie pragniesz tak jak jej ciała. Czujesz coś pod swoimi plecami i półprzytomnie wyciągasz spod pleców wasz wymarzony wibrator przewiązany różową wstążeczką.

    – Wszystkiego najlepszego – śmieje się Julia, a ty czujesz, że będą to najlepsze urodziny w twoim życiu.

  8. Żona idealna

    21 września 2019 at 22:35

    „Ja mu dam popalić” – pomyślałam, gdy wściekła wchodziłam do budynku. To były jego 30 urodziny i mieliśmy już wszystko zaplanowane gdy zadzwonił, że musimy to przełożyć na inny termin bo musi zostać dłużej w pracy. Kolejny raz. Niewiele myśląc włożyłam płaszcz, zadzwoniłam po taksówkę i pojechałam do jego biura. Stukot obcasów dodawał mi pewności siebie. Wysiadając z widny rzuciłam do jego sekretarki nawet nie patrząc w jej stronę:
    -Jest sam czy ma spotkanie?
    -Sam, ale…
    -Poprzesuwaj spotkania mojego męża. Potrzebuje pół godziny- pilna sprawa rodzinna!
    Pewnym siebie krokiem otworzyłam drzwi do jego gabinetu dyskretnie sprawdzając czy na pewno jesteśmy sami. Zrzuciłam płaszcz na ziemie prezentując się w seksownej czarnej koronkowej bieliźnie i pończochach przypiętych do pasa. Na szyi zapięłam skórzaną wąską obroże double black, ale to to ja dzisiaj będę rządzić. Zszokowany zapytał :
    -Co Ty do cholery wyprawiasz?
    ale jego ciemne od pożądania oczy zdradziły jego prawdziwe uczucia.
    -Przyjechałam wręczyć Ci Twój prezent urodzinowy.
    Postanowiłam improwizować. Korzystając z okazji, że nadal siedział na fotelu, wyciągnęłam linę do krępowania Ouch! I związałam mu ręce za plecami. Nachyliłam się nad nim i powoli odpinałam guziki jego koszuli, za każdym razem całując nowe odsłonięte miejsce na jego ciele. Gdy zaczęłam odpinać pasek od spodni cały zesztywniał. Szybkim ruchem zsunęłam bokserki i wzięłam go do buzi. Próbował się hamować i tłumić jęki, ale nie miał ze mną żadnych szans. Ssałam go coraz szybciej i mocniej, a on bezskutecznie próbował oswobodzić ręce żeby mnie dotknąć. Myśl, że ktoś nas usłyszy jeszcze bardziej mnie podniecała, byłam cała mokra. Zanim doszedł odsunęłam się, siadłam na niego okrakiem i zaczęłam ujeżdżać. Ruszałam biodrami raz po raz nadziewając się na niego i czując go w sobie coraz głębiej i głębiej. Było dziko i namiętnie jak wtedy gdy się poznaliśmy. Chwile później dyszeliśmy przytuleni i szczęśliwi.

  9. jej mąż

    21 września 2019 at 21:36

    Impreza rozkręcała się coraz bardziej. Atmosfera rozluźniła się znacznie, głównie dzięki wypitemu alkoholowi, zresztą znaliśmy od wielu lat- Przypomnij mi Tomek, ile ten wasz dom ma sypialni, bo coś mi się wydawało, że kiedyś mówiłeś o dwóch – dwie sypialnie, akurat idealnie na dwie pary. Tak to się zaczęło, a teraz gładziłam go po spoconych plecach, czując jak bardzo jest rozpalony i słuchając ciężkiego oddechu. Zrzucał z siebie napięcie, a jego penis wbijał się we mnie do końca, za każdym razem wyzwalając jęk. Zapomniałam przed seksem wyjąc z pochwy szklane kulki gejszy, co znacznie podkręciło doznania. Jego kutas przechodził intensywną naukę pływania w mojej zalanej szparce, ciekawe czy on czuł jak te kulki trącają jego główkę. Cały pulsował tryskając nasieniem, podniecało mnie do granic możliwości to, że jego żona prosiła, aby nie wlewał się we mnie. Ale kto wie co ona teraz wyczynia z moim facetem w sypialni obok.

  10. (nie)grzeczny

    21 września 2019 at 20:54

    Jennifer wybudził ciepły, wręcz gorący język, przesuwający się po jej udach. Drażnił sunąc coraz wyżej, wyżej. A potem nagle przesuwający się obok, omijając jej coraz bardziej mokrą cipkę. No to był zdecydowanie dobry początek dnia. Nawet jeśli od dziś miała być ryczącą czterdziestką. Odsunęła od siebie tę myśl. Chwyciła mocniej poduszkę, wygięła ciało w łuk, bo język nawet na chwilę nie przestawał. Co więcej dołączyły do niego równie gorące i sprawne dłonie. Orgazm przyszedł szybciej niż trwało wypalenie papierosa.
    Zaraz po pracy pobiegła do domu, żeby zrobić się na cacy. Umówili się z Bradem na wieczór na wspólną kolację, później był plan, żeby iść gdzieś dalej. W końcu 40 lat to nie powód, żeby się cieszyć.
    Jak kończyła 18 lat była huczna impreza. Jak kończyła 20 lat był wielki balet zakończony szybkim numerkiem w łazience. Na 25 urodziny poleciały z dziewczynami na Bali, żeby ocierać się w tańcu z umięśnionym stadem. Jak skończyła 30 lat, to impreza trwała dwa weekendy. Otarcia pipki, odciski na stopach bolały przez kolejne dwa.
    Czterdziestoletnia (prawie!) Jen chciała spędzić ze swoim ukochanym chłopakiem Bradem. Nie było nic przyjemniejszego niż spojrzenie jego chłopięcych, błękitnych oczu. I ten czarujący uśmiech.
    Tak się rozmarzyła, że ledwo zdążyła. Wybiegła z mieszkania wciągając pończochy już w uberze. Kierowca zerkał tylko w lusterku ale nic nie powiedział. A dziwne, bo wyglądała szałowo. Może to kwestia idealnie ułożonego makijażu, może koronkowej bluzki, która nie tylko opinała ale i eksponowała biust. Sama Jen była dumna ze swoich cycków, bo było z czego! No a może to kwestia kurewsko czerwonych szpilek? W każdym razie na Bradzie zawsze robiła wrażenie. I liczyła, że tym razem będzie podobnie.
    Po lekkiej kolacji, składającej się głównie z martini, z dużej ilości martini Brad szepnął jej, że ma dla niej niespodziankę. Oby to nie była impreza niespodzianka pomyślała Jen. Nie bardzo miała ochotę na spęd, sztywną imprezę ze znajomymi. Na to będzie czas innym razem.
    – To tylko kilkaset metrów stąd, po drugiej stronie parku. Przejdziemy się – zdecydował Brad
    Stanęli przed jakimś starym, przysadzistym hotelem. W oknach grube kotary, solidne, dębowe drzwi bardziej pasujące do jakiegoś dworku niż do hotelu.
    – Co to za niespodzianka? – chciała wiedzieć Jen. Bo tak jakoś dziwnie to wyglądało. Liczyła, że potańczą, poprzytulają się. Martini zrobiło swoje. Szumiało jej lekko już. Tak przyjemnie, ciepło.
    – Zaraz się dowiesz, chodź proszę.
    Wbiegli po schodach trzymając się za ręce, pomagając sobie. Jak wariaci, ze śmiechem stanęli przed drzwiami pokoju. Brad spoważniał. Z kieszeni wyjął czarną, jedwabną opaskę i zaczął zasłaniać nią oczy Jen.
    • Ciii…zaraz się wszystko wyjaśni – szeptał tylko
    Delikatnie obrócił ją, usłyszała otwierane drzwi, trzymając ją za biodra pokierował po miękkiej wykładzinie. Po kilku krokach przystanęli. Dłonie przesunęły się wyżej. Przejechały po jej piersiach. Uniosły je lekko, jakby ważąc ich ciężar. Gorąca ręka musnęła sutki przez materiał. Później coraz gwałtowniejszymi ruchami te dłonie przejechały po jej plecach, po szyi. Dreszcze poczuła aż w stopach. A kiedy ta dłoń chwyciła ją za włosy, kiedy druga przesunęła się niżej, na biodra.. nie! Jeszcze niżej, pomiędzy pośladki, po udach. Jennifer czuła, że eksploduje. Oddychała coraz szybciej. Bezwiednie rozsunęła usta, stała tak jak ją prosił. I tylko rękami zaczęła szukać za sobą jego ciała. Poczuła, stał z tyłu. Twardy, że materiał spodni prawie eksplodował. Ale cały czas trzymał ją w twardym uchwycie. I coraz śmielej operował drugą ręką. Po udach jej prawie ściekało, pończochy pocierane raz po raz paliły jakby też reagowały na ten dotyk. To trwało przecież chwilę, kilka sekund, tak jej się wydawało. Palce na udach, palce wpełzające się jej pod majtki, wsuwające się bez problemu w mokrą cipkę. Kolejny dreszcz i kolejny orgazm tego dnia. Ale ręka nie przestawała. I wciąż trzymał ją ten mocny uchwyt. Czuła już tylko zapach wody kolońskiej pewnie zostawiony przez poprzedniego gościa hotelu, wymieszany z jej piżmowym, mocnym zapachem dzikiego podniecenia. Słyszała coraz szybszy i coraz głośniejszy oddech za plecami. Ten mieszał się z dźwiękiem karetki gdzieś za oknem, i pierwszymi uderzeniami deszczu o szyby.
    Będzie burza – zupełnie od rzeczy pomyślała Jennifer gdy te jego ręce, takie znajome a tak obce pchnęły ją. Wylądowała na łóżku, na czterech. Z wypiętą pupą. Wypięła ją jeszcze bardziej. Jak kocica domagająca się rżnięcia. Jak kocica, która miała ochotę na swoją porcję mleczka. Prosto na buzię.
    Wziął ją od razu. Bez rozbierania, bez żadnych czułości. Po prostu wsunął w nią fiuta i zaczął posuwać. Przestała liczyć orgazmy po czwartym. Wbijał się w nią, atakował prawie że brutalnie. Ona nie pozostawała mu dłużna. Drapała mu plecy, przygryzała sutki i wargi, jakby coś w nią wstąpiło.
    W pewnym momencie opaska zsunęła się jej z oczu. I aż krzyknęła. To nie był Brad! Dawała się.. dała komuś innemu! Co do cholery?!?
    Co ciekawe Brad siedział w fotelu pod oknem, ledwo widoczny. Z zafascynowaniem i wyraźnym podnieceniem przyglądał się jej.
    – Kim jesteś?!? – wykrztusiła zdezorientowana Jen w stronę obcego
    – Rafał – uśmiechnął się nieznajomy – jestem Twoim prezentem urodzinowym

  11. Wydziarana

    21 września 2019 at 20:40

    – To Twój pierwszy raz?
    – Tak, dlatego nie chciałam ryzykować dużego wzoru. Boję się, że będzie bolało, ale już od dawna chciałam mieć tatuaż.
    – Trafiłaś w dobre ręce! Moi klienci nie narzekają.
    Uspokoił mnie trochę.
    Przygotował stanowisko. Położyłam się na leżance, wyciągnęłam rękę na podpórkę.
    – To nie potrwa długo. Mów, jeśli jednak będzie bolało.
    Kiwnęłam głową.
    Ale nie musiałam nawet nic mówić – gdy tylko wbił igłę w moje przedramię, syknęłam z bólu i zaklęłam. Zatrzymał maszynkę i zachmurzył się. Przez chwilę nad czymś zastanawiał.
    – A jeśli znam sposób, żeby odwrócić Twoją uwagę od bólu?
    – Oczywiście! Jeśli tylko masz pomysł…
    – Kasiu! – zawołał menedżerkę studia – Pomożesz wrażliwej klientce?
    – Jasne!
    Kasia weszła do pokoju, trzymając w jednej różdżce masażer różdżkę, a w drugiej różowe kryształowe dildo. Popatrzyłam na nią, a potem na artystę zdziwiona.
    – Kasia może Ci uprzyjemnić tę sesję. Nie musisz się nawet rozbierać.
    Zaintrygowali mnie.
    – To chyba dość niestandardowe znieczulenie, ale spróbujmy.
    Zdjęłam majtki spod spódniczki i uśmiechnęłam się do Kasi, a ona do mnie. Położyłam się z powrotem, a nogi spuściłam z obu stron leżanki. Ona włożyła mi różdżkę pod spódniczkę i zaczęła wodzić nią po mojej wulwie. Włączyła masażer. Przez moment czułam się rozbawiona tą sytuacją, ale szybko zrobiło mi się przyjemnie. Zamknęłam oczy. Moje podniecenie ciągle rosło, gdy nagle Kasia dołączyła jeszcze dildo. Jęknęłam. Operowała gadżetami tak gładko! Szybko doprowadziła mnie do orgazmu, a ja zagryzałam wargi, żeby nie krzyczeć z rozkoszy. Wtedy otworzyłam oczy. Kasia nadal się uśmiechała. Wyłączyła masażer.
    – To już – stwierdził.
    – Przecież nawet nie poczułam igły!
    – Mówiłem, że pójdzie szybko.
    Tatuaż wyglądał pięknie.
    Na wyjściu spytałam Kasię, co to za gadżety.
    – Fembot Rianne S i Yoni Wand. Zapiszę Ci na kartce. Są świetne, prawda?
    Wychodząc, ciągle się uśmiechałam.

  12. Niro

    21 września 2019 at 19:56

    Zapomniał.
    W progu mieszkania nie przywitały mnie balony, ani okrzyki przyjaciół zgarniętych na masowy spęd zwany przyjęciem niespodzianką. 30 urodziny przywitały mnie ciszą i pustką. Zapaliłam światło. Na półce w przedpokoju leżała czerwona kartka złożona na pół.
    „Jest 30 sposobów, na które chcę cię mieć”
    Ach, a więc jednak. Rozejrzałam się. Kolejna kartka przyklejona do drzwi jadalni.
    „30 sposobów, na które chcę cię dotykać”
    Stół na środku.
    „30 różnych jęków i westchnień, które z ciebie wydobędę”
    Komoda przy oknie.
    „30 minut leniwego napięcia, po którym odkryjesz…”
    Sofa z rozrzuconym kocem.
    „… 30 sposobów na błaganie, abym pozwolił ci dojść”
    W sypialni czekało pudełko z kolorową wstążką i jeszcze jedna kartka. Długa.
    „Leżysz? Zamknij oczy. Czujesz moje dłonie? Powoli błądzące po szyi, odgarniające krnąbrne kosmyki, wślizgujące się pod materiał koszuli? Uwielbiam rozpinać jej guziki, jeden za drugim, tę nerwowość i zaciekawienie: przy którym twoja niecierpliwość zwycięży i sama ją zerwiesz? Czujesz jak skradają się po skórze i uwalniają piersi? Mam coś dla ciebie i myślę… nie… wiem, że ci się spodoba. Jest delikatny, prawda? Cichy, dyskretny… Twoja dłoń idealnie do niego pasuje, może to on pasuje do twojej dłoni… do twojego ciała? Nie krępuj się, jesteśmy tu tylko my. Och, krzyczysz, a przecież to tylko delikatne ugryzienie. Wijesz się, a to tylko moje usta na twoich piersiach. Jęczysz, a to tylko pierwszy tryb wibracji. Wiesz, że jest jeszcze 6 innych? Spróbujesz? Tak, właśnie tak… Uwielbiam, gdy tak oddychasz, gdy nie wiesz, czy krzyczeć, czy zachłannie łapać powietrze. Uwielbiam, gdy…”
    Kartka wypadła mi z rąk, kiedy zacisnęłam uda, pogrążając się w doznaniach. Było ich tak dużo, tak różnych, tak… intensywnych. Przewróciłam się na brzuch, tłumiąc ciałem ciche mruczenie wibratora. Pod poduszką wyczułam sztywny papier.
    „Wszystkiego najlepszego”.

  13. Osa

    21 września 2019 at 06:13

    – To nie będzie łatwy zabieg – powiedziała w głąb jego rozwartej na stalowym rusztowaniu szczęki. – Robimy znieczulenie? – wydawało mu się, że w jej głosie, pod wykrochmalonym kitlem profesjonalizmu, wyczuł nutkę sarkazmu.
    Przytaknął, miał urodziny, więc należała mu się jakaś przyjemność. Igła wybiła się w dziąsło prawie bezboleśnie. A potem czuł tylko odrętwienie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nos go nie zaczął swędzieć.
    – No to, do pracy – zaszczebiotała wesoło po pięciu minutach niezręcznej ciszy. Gabinet był tak mały, że chyba tylko lekarka jej drobnej postury mogła się w nim zmieścić. I to sama, bez asystentki, na którą zwyczajnie nie byłoby miejsca.
    Zadźwięczały wiertła w małym szklanym puzdereczku. Potem z przeciągłym jękiem, jakby gigantycznej stalowej osy, ruszyła wiertarka. Dentystka pochyliła się nad nim.
    Nie myślał o niczym konkretnym. Przeskakiwał ze wspomnienia na wspomnienie, z myśli na myśl. Aż nagle zorientował się, że wyraźnie czuje na swoim ramieniu jej sutek. Dopiero teraz zauważył też, że kusy biały kitel niezbyt skutecznie opina pokaźne, jak na tak filigranowe ciałko, piersi. I to piersi najwyraźniej bez stanika. Sutek twardy, jak ususzona śliwka, czuć było przez jej i jego ubranie. Wwiercał się mu do świadomości skuteczniej niż wirujące tytanowe ostrze.
    Poruszył się próbując zamaskować twardniejącego kutasa.
    – Coś nie tak? – zapytała odsuwając się. Stalowa osa przycichła, zupełnie jakby zapadła się w kanionie jej dekoltu.
    Zaprzeczył i zamknął oczy, ale to był błąd, bo odcięta od wizji wyobraźnia pogalopowała na dzikie bezdroża erotycznych fantazji.

  14. O.

    20 września 2019 at 14:01

    Znowu miała urodziny. Siedziała sama, nad wygazowanym piwem i wyrzucała sobie, że mogła nie wyłączać telefonu. Patrzyła na ludzi siedzących dookoła niej – dziewczynę, która nie dawała dojść do słowa koleżance, parę na pierwszej randce, dwóch przystojnych obcokrajowców i grupę znajomych, którzy co chwilę wybuchali śmiechem. Obserwowała ich co chwilę przewracając oczami. Była zła na siebie, że jak zwykle postanowiła uciec od tych wszystkich facebookowych życzeń, telefonów od mamy i babci, tekstów typu “jesteś świetna, nie zmieniaj się”. Czasem rzeczywiście tak o sobie myślała, ale nie dzisiaj. Dzisiaj nie lubiła siebie i tego kim jest. Chciała się chociaż upić, ale nawet to jej nie wychodziło.
    Siedziała patrząc nieprzytomnie w dal, kiedy do jej stolika podeszła Dziewczyna z dwoma drinkami. Zapytała czy może się dosiąść. Nie wiedzieć czemu, zgodziła się. Nie mówiły dużo. Głównie patrzyły na siebie, piły, nieśmiało uśmiechały się. Było w tym coś magicznego. Podobało jej się. Nagle Nieznajoma złapała ją za rękę, przeszedł ją dreszcz. Miała zimne, miękkie dłonie. Dziewczyna zapytała ją czy pójdzie z nią do domu. Poszła.

    Były lekko pijane, trzymały się za ręce. Mimo że były w mieście, niebo było pełne gwiazd. Weszły do domu, usiadły na podłodze i zaczęły się rozbierać patrząc sobie w oczy. Nieznajoma zbliżyła się do niej, powoli przejechała dłonią po jej udach, brzuchu i między piersiami. Palce dalej były zimne, jej ciało pokryło się gęsią skórką. Delikatnie rozchyliła nogi, jednocześnie dotykając twardego sutka dziewczyny. Poczuła przyjemny chłód wnikający coraz głębiej. Zapomniała o świecie, czuła tylko coraz intensywniejsze pulsowanie i rosnące ciepło w dole brzucha. Przygryzała wargi i przymykała oczy, a kiedy je otwierała widziała przepiękną dziewczynę wpatrzoną w nią. Zamknęła oczy, myślała, że już lepiej być nie może, aż nagle coś wybuchło – tysiąc kolorów przed oczami i fala ciepła przechodząca przez całe ciało.
    – Wszystkiego najlepszego powiedziała Dziewczyna i wyszła z pokoju.

  15. Historia miłosna w pięciu aktach i kilkunastu rzutach kostką

    18 września 2019 at 11:21

    I. 18:39
    – I jak wyglądam w tej kamizelce?
    – Mrau. Jak urodzony Strażnik Północy.
    – Czyli idealnie.
    – A ja?
    – Powiem ci, że całkiem seksowna jesteś w tych szpiczastych uszach. Zielone body też robi robotę. Co włożysz na nie?
    – Pistacjowe pończochy?
    – I?
    – Mam jeszcze szpilki.
    – Kotek, pamiętaj, że nie będziemy dziś sami…

    II. 20:16
    – Rzuć kostką. 5 i więcej.
    – Uuu, wyzwanie. No dobra. Sukces!
    – Orkowie wpadają w przepaść, w twojej dłoni zaś tkwi on. Jedyny Pierścień. Jeden, by wszystkimi rządzić. Jeden, by wszystkie odnaleźć. Jeden, by wszystkie zgromadzić…
    – …i w ciemności związać, jeśli wiesz, co mam na myśli.
    – Wszystko w swoim czasie. Czujesz jego moc. Otwierasz dłoń i widzisz…
    – Poważnie? Czy to jest to, o czym myślę? Mogę go założyć?
    – To twoje przeznaczenie.
    – Przyjmuję je z godnością. Swoją drogą, bardzo przyjemna ta wibracja.

    III. 21:12
    – Udało ci się, nomen omen, spenetrować Morię i uciec przed rozwścieczonymi goblinami, ale to jeszcze nie koniec niebezpieczeństw.
    – Heh.
    – Hmm?
    – Nadal nie wierzę, że to robimy.
    – Skup się, kochasiu. Pierwszy na powierzchnię wychodzi nasz Frodo.
    – Frodo? Jam jest Aragorn Elessar!
    – Może gdybyś go ogolił?
    – Może gdybyś nie wkręcała mi, że urządzasz mi urodzinową maskaradę?
    – Też cię kocham.
    – Poza tym Aragorn był zarośnięty. I nie jest taki mały.
    – Dla mnie zawsze będziesz Frodo.
    – A co się stanie, jeśli ktoś udusi mistrza gry?

    IV. 21:43
    – I tak oto dotarłeś do Wzgórka Przeznaczenia i stoisz przed najważniejszym wyborem swego życia. Czy zatopisz Jedyny Pierścień we wnętrzu wulkanu? Czy ulegniesz jego władzy i…
    – Żartujesz? Czekałem na ten moment od samego początku.
    – Więc czyń swoją powinność Obieżyświecie!
    – Z przyjemnością, milady.

    V. 22:18
    – I jak ci się podobało?
    – To była najdziwniejsza rzecz, jaką w życiu przeżyłem.
    – I co w związku z tym?
    – Musimy to koniecznie kiedyś powtórzyć! Co powiesz na Gwiezdne Wojny?
    – Frodo chce pomachać swoim mieczem świetlnym?
    – It’s a trap!
    – Zgoda. Postanowione.

  16. Lubię różowe kotki

    17 września 2019 at 10:55

    Wyjątkowy dzień, moje 30 urodziny, radość pomieszana z dziwnym uczuciem, że pewien etap życia został zamknięty. Z tą myślą zaczęłam powoli się rozbierać i zmierzać w kierunku wanny. Dopiero co wróciliśmy z mężem z rodzinnego przyjęcia urodzinowego. Dostałam kilka prezentów, ale jeden otrzymałam od męża już po powrocie do domu. Powiedział „odpakuj go w łazience”. Byłam tym zaintrygowana. Woda leciała do wanny, a ja w tym czasie odpakowałam śliczne zawiniątko. To była różowa kotka.W pierwszym momencie roześmiałam się tylko, ale po chwili odkryłam, że to nie jest zwykła gumowa zabawka.Poczułam przyjemne podniecenie. Zanurzyłam się w pianie obracając w palcach śliczną prężącą się kotkę, wibrowała przyjemnie w moich dłoniach. Delikatnie przyłożyłam ją do piersi i opuszczałam niżej, aż znalazła się pod wodą. Przeszył mnie dreszcz przyjemnej rozkoszy kiedy jej grzbiet ocierał się o wargi sromowe i czule muskał łechtaczkę. Moja szparka była gotowa na więcej.Nagle usłyszałam przyspieszony oddech i zorientowałam się, że drzwi od łazienki są uchylone, a mąż przygląda mi się uważnie. Spodnie ma opuszczone do kostek i pieści swojego wyprężonego penisa. Podszedł do mnie, stanął przy wannie tak że od dołu mogłam podziwiać jego męskość, na której dostrzegłam pierwszą kropelkę podniecenia. Lekko podniosłam się w wannie, dosiadłam kotkę rytmicznie poruszając biodrami, a wolnymi dłońmi chwyciłam jego penisa. Pragnęłam go posmakować. On złapał moje włosy i kierował głową, brutalnie pieprzył moje usta przez dłuższą chwilę. A kiedy podniosłam się całkiem, woda spływała po nagim ciele, a on pożerał mnie spojrzeniem. Wyszłam z wanny, odwróciłam się do niego tyłem, prowokacyjnie ocierając pośladkami o jego sterczącego penisa. Nachyliłam się nad wanną, dłonie znów zanurzyłam w gorącej wodzie. On chwycił mnie za biodra i wszedł w mokrą szparkę, czułam każdy centymetr męskości rozpierającej zachłannie moje wnętrze. Gorączkowo dotykał moich piersi, a jego nabrzmiały penis zataczał kółeczka wewnątrz mnie. Ruchy stawały się z każdą chwilą szybsze i bardziej agresywne. Moje jęki wyzwalały w nim dzikie żądze. Pulsujący penis doprowadził mnie do spazmów rozkoszy, jednak on został niezaspokojony. wysunął się z mojej cipki, a ja odwróciłam się i uklęknęłam przed nim, ponownie pieszcząc go językiem. Chwilę później doszedł z głośnym westchnieniem, a ciepła sperma wypełniła moje usta.

  17. xXx

    17 września 2019 at 09:45

    Szarlotka

    I.
    Co ty w sobie masz Jedyna,
    Że mam permanentny wzwód?
    Dziś się nowy rok zaczyna
    Odkąd los nam ciała splótł.

    Kochaliśmy się na plaży,
    Z przodu z tyłu, w górę, w dół.
    Jeszcze taki się nie zdarzył,
    Co by więcej niż ja czuł.

    Ref.
    Upiekłam ci szarlotkę,
    By życie było słodkie
    I żebyś miał ochotkę
    Na ciało moje wiotkie.

    Na prąciu twym się wiercę.
    Oddałabym ci serce,
    Lecz jestem tak nieśmiała,
    Że oddam ci się cała.

    II.
    Lubię nocą pielęgnować,
    Delikatny sromu kwiat,
    Krągłe piersi ci masować,
    Lizać cię od stóp, po kark.

    Kocham w ustach twych dochodzić,
    Gdy mi miziasz jedno z jaj,
    Lub w twój ciasny odbyt wchodzić.
    Z tobą mam prawdziwy raj.

    Ref.
    Upiekłam ci szarlotkę,
    By życie było słodkie
    I żebyś miał ochotkę
    Na ciało moje wiotkie.

    Ty imię mi nadałeś,
    Ty rozkosz pokazałeś.
    Tyś jest mój Alfa Samiec.
    Więc kochaj mnie Adamie.

  18. P.

    16 września 2019 at 17:55

    – Czy mogę jeszcze wejść?
    – No dobrze.. Ale zamknę za panią żeby już nikt inny nie wchodził.
    – Rozumiem, dziękuję.
    – Może w czymś pomogę? Czego pani szuka? Pani płacze?
    – Nie, to nic…
    – A jednak. Może chce pani usiąść? Mogę zrobić herbaty.
    – Nie chcę pani sprawiać kłopotu, pani już zamyka.
    – Ależ to żaden kłopot kochana, mieszkam zaraz za rogiem. Proszę tu usiąść, już wstawiam czajnik.
    – To pani sklep?
    – Tak, otworzyłam go kilka lat temu z byłym facetem
    – Byłym?
    – A tak, chuj z nim… O, i od razu lepiej z uśmiechem.
    – Ten chuj bardzo pasuje do seks shopu.
    – Prawda?
    – Nigdy nie byłam w takim sklepie. Kto tutaj bywa.
    – Różni ludzie. Pryszczate nastolatki są chyba najgorsze. Długo kręcą się i oglądają, a na koniec próbują coś zwędzić.
    – A inni?
    – Cała gama. Bywają zadbani faceci, regularni klienci, którzy dobrze wiedzą, czego im potrzeba. Bywają typy, którym źle patrzy z oczu i człowiek nie wie, czy wydać im resztę, czy dzwonić na policję. Bywają rozbawione pary w drodze do jakiegoś małego hoteliku. Samotne kobiety, dużo ich ostatnio.
    – Tak, co się porobiło z tymi facetami? Póki chodzi o czysty seks jest super. Ale nie daj boże zakochać się, nie daj boże zacząć snuć plany…
    – To cię spotkało kochana?
    – Tak… To koniec, po półtorej roku znajomości i to w urodziny. Czy powinnam uważać na to, co mówię? Powstrzymywać się od wyznawania tego, co czuje? Teraz czuję pustkę…
    – Nie wiem, czy wypełniasz ja czymś z mojego sklepu, ale mam gadżety, którym moim skromnym zdaniem żaden facet nie dorówna. I jedyne, na co trzeba przy nich uważać, to regularne wymiany baterii.

  19. Kot

    14 września 2019 at 19:44

    Wyskoczyła z łóżka i po kilku sprężystych krokach zniknęła w głębi mieszkania. Wiedziała, że na nią patrzę. Zawsze świadoma swojego ciała stawiała stopy miękko pozwalając biodrom kołysać się kusząco. W jej nagich spoconych pośladkach błysnął refleks świecy zapachowej, którą przyniosła z tortem. I chociaż przed chwilą miałem wytrysk po zajebistym orgazmie poczułem, że mój penis wyprężył się wewnątrz wilgotnego ciągle od jej soków kondoma.
    Poznaliśmy się dokładnie rok temu. Obchodziłem wtedy trzydzieste trzecie urodziny. Wiek chrystusowy. Bartek zamówił mi tort z czekoladowym krzyżem. Nieźle zarabiałem w agencji, miałem mieszkanie w centrum i teraz ją, najwspanialszą…
    Jej wejście, jak nożem ucięło moje rozmyślania. Jeśli wcześniej podnieciłem się jej plecami, to teraz byłem mega napalony widząc ją w całej okazałości od przodu. Zupełnie jakbym zobaczył ją po raz pierwszy. Przystanęła w drzwiach chowając coś za plecami. Ruszyła w moją stronę z wyrazem śmiertelnej powagi. Ciało też usztywniła. I tylko jej cudowne pełne piersi wypchnięte do przodu przez trzymające coś z tyły ręce kołysały się filuternie, jakby wbrew jej woli.
    Podeszła do łóżka i wbiła we mnie wzrok. Zmarszczyła brwi. A potem ku mojemu zaskoczeniu klęknęła na podłodze przede mną i wyciągnęła aksamitne pudełko ze złotym logiem firmy jubilerskiej. W panice chciałem się poderwać. Chce mi się oświadczyć? Przeszło mi przez głowę. Czy jestem na to gotowy? Przestraszyłem się. Ale zaraz potem pomyślałem, że tak. Że byłbym skończonym idiotą, gdybym pozwolił jej odejść. Zajęty gorączkowa gonitwa myśli nie zauważyłem, że pudełko jest trochę większe, niż to na pierścionek. Otworzyła je i poważnym głosem oznajmiła:
    – Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zerżniesz mnie teraz tak, że zapomnę o tym cudownym seksie jaki mieliśmy dwie minuty temu?
    W pudelku był różowy wibrujący pierścień na penisa.

  20. Naughty Wolf

    13 września 2019 at 12:03

    Zdziwiłem się, gdy otwierając drzwi wejściowe, usłyszałem głos Magdy. Byłem przekonany, że miała być na całonocnej babskiej imprezie. Co więc robiła w domu?
    – Dobry wieczór, Kochany. – stała w przedpokoju ubrana jedynie w rozpięte, koronkowe body. Powietrze było rozgrzane. Dało się wyczuć zapach kakao. – Czekałam na ciebie.
    – Cześć. Wszystko w porządku? – próbowałem wybadać sytuację. – Czy nie miałaś…
    – W jak najlepszym. Jesteś głodny? – szybko zmieniła temat. Miała wilgotne, lekko zwichrzone włosy. Może dopiero co wyszła z łazienki. A może… – Tygrysku?
    – Nie, dzięki. Jadłem w biurze. – Zbliżyła się i obdarowując mnie pocałunkami, zaczęła rozpinać mi koszulę. Gdy wszystkie ubrania wylądowały na panelach, Magda na moment zniknęła za drzwiami sypialni. Wróciła z pejczem, wstęgą i sznurem do krępowania. – To na mnie? – Ku mojemu zaskoczeniu skinęła głową, zakryła mi oczy i związała dłonie. Jasne, lubiliśmy bondage, ale odkąd pamiętam, to ja wydzielałem klapsy, a ona nosiła kajdanki. – Co dalej, Królowo? – zapytałem onieśmielony, ale i podniecony, a jej dłoń poprowadziła mnie do sypialni. Tu zapach świecy do masażu był intensywniejszy. Kobiece dłonie pchnęły mnie na łóżko i zaczęły krążyć po moim ciele. Były drapieżne. Palce zaciskały się na szyi, paznokcie drażniły skórę klatki piersiowej, a pejcz raz po raz smagał moje uda i ramiona. Kontrolowany ból był przyjemny, a bezbronność i niepewność odnośnie dalszego przebiegu wydarzeń tylko potęgowały to odczucie. Na moich sutkach zawitały zaciski, a między pośladkami palec. Nie znałem Magdy od tej strony. Oddychałem coraz szybciej, rozkoszując się masażem prostaty. Druga dłoń, nawilżona lubrykantem, pieściła mojego penisa. Po chwili poczułem jak obejmują mnie kobiece uda, a ja zagłębiam się w mojej ukocha…
    – Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. – szept Magdy zupełnie mnie zdezorientował.
    – Przecież urodziny mam za pół roku.
    – Mówiłam do Kasi, głuptasie. – Podwójny śmiech wypełnił pokój. Nim zdążyłem zareagować, Magda już siedziała na mojej twarzy.
    Dochodząc, doskonale wiedziałem, czego zażyczę sobie sześć miesięcy później.

  21. M.

    13 września 2019 at 00:50

    To był fatalny dzień. Koniec miesiąca w kadrach zawsze oznacza nadgodziny, więc nie było mowy o wolnym przed dwudziestą, a że śnieg sparaliżował miasto, to w domu zawitałam dopiero po dziesiątej. M. oczywiście nie spał. Przywitał mnie pocałunkiem, pysznym ratatouille i kąpielą z płatkami róż. Z łazienki wyszłam zrelaksowana, ale i okrutnie zmęczona, więc widok sypialni wprawił mnie w zakłopotanie. Na satynowej pościeli ujrzałam szarfę, co mogło oznaczać tylko jedno. Już chciałam pokręcić głową i przełożyć te zabawy na rano, ale chyba potrzebowałam odrobiny bliskości, bo ostatecznie posłusznie zrzuciłam szlafrok i pozwoliłam zawiązać mi oczy. M. zadbał, bym naprawdę niczego nie widziała, choć tak naprawdę było to bez znaczenia. Osiem lat dzielenia jednej sypialni poskutkowało nie tylko absolutnym zaufaniem i doskonałym zrozumieniem, ale i większą świadomością w trakcie samego seksu. Nim jeszcze przeszedł od miziania piórkiem do długiego masażu, wyczułam w powietrzu jaśminowe nuty naszego ulubionego olejku. A gdy ten odpowiednio rozgrzał moje ciało i atmosferę, do gry weszły korki Satisfyer. Dwie krople lubisia i silikonowa spiralka otworzyła sobie tylne wejście. Jej kształt poznałabym wszędzie, podobnie jak pewnego fioletowego serduszka. Gdy przyjemnie stymulowało moje piersi, z łechtaczką przywitał się niepozorny pingwinek, który już połową mocy potrafił zwalić z nóg. M. pozwolił mi przejąć zabawki, a sam zniknął gdzieś na minutę. Po powrocie usłyszałam wibrację. To mógł być króliczek Naomi. A może hybrydowy diabełek? Nie byłam pewna, gdyż misiek ostatecznie wykorzystał własne palce, a że potrafił znaleźć mój punkt G szybciej niż kluczyki, taki scenariusz całkowicie mi odpowiadał. Kilka orgazmów później podniósł mnie do pozycji siedzącej i poprosił, bym otworzyła usta. Posłuchałam. Zaskoczona poczułam coś słodkiego i chropowatego. Smak kakao. Jakby ciasto. Krem. Tort? Wtedy M. rozwiązał szarfę i wyszeptał „wszystkiego najlepszego”. Już miałam wykrzyknąć – Ale jak to? To dopiero ju… – ale spojrzałam na zegar. Wskazywał drugą. W moje trzydzieste urodziny.

    • Alicja

      20 września 2019 at 08:37

      Lusterko podróżne w kształcie oka dostała kilka lat temu na urodziny od swojego chłopaka, który już niedługo miał być jej mężem. Lubiła je i zawsze miała przy sobie w torebce. Miała do niego bardzo osobisty stosunek, bo ilekroć masturbowała się, jak teraz, trzymała je tak, by w jego srebrnej wrzecionowatej powierzchni bez źrenicy widzieć swoją cipkę. Wyobrażała sobie, że to On patrzy – na co mimo Jego wielokrotnych próśb wstydziła się pozwolić – i ta myśl zwykle była ostatnią przed tym, jak przez jej ciało wielobarwnym grzmotem rozkoszy przetaczał się orgazm.
      Leżała rozluźniona. Zrelaksowana. Myśli błądziły błogo. Z wielkim wysiłkiem uniosła ciężką, jak ołów głowę. Spojrzała w dół i zobaczyła, że wciąż trzyma lusterko w dłoni. „To dziwne” pomyślała sennie „czy to ja faluję, czy powierzchnia tego lusterka?” A potem usłyszała miękkie mlaśnięcie i znalazła się w swoim pokoju, ale jakby odmienionym.
      Stała naga przed wielkim lustrem na drzwiach szafy. Coś kazało jej zajrzeć do środka. Ze zdumieniem odkryła na wieszakach rząd lateksowych kombinezonów oraz skórzanych masek i pejczy na półkach.
      Wiele było w pokoju niezwykłych sprzętów, ale najdziwniejsze było łóżko. Gdy podeszła bliżej zobaczyła, że na jego leżysko składają się setki, jeśli nie tysiące, wielobarwnych wibratorów i korków analnych. „Łóżko fakira” powiedziała do siebie zamyślona i powtórzyła w myślach „Łóżko fuck-ira”. Na nocnym stoliku stała malutka buteleczka z przywiązaną karteczką „Nawilż się mną”. Posłusznie wysmarowała śliską bezbarwna mazią srom i odbyt, po czym położyła się na łóżku. Poczuła na całym ciele wibracje i iskierki, jakby ktoś raził ją prądem z setek malutkich bateryjek. Potem jeden obły metaliczny kształt zaczął wsuwać się do jej szparki, a drugi do anusa. Błysnęła srebrna błyskawica i obudziła się na wezwanie rozwścieczonego na nią budzika.

  22. Paweł

    12 września 2019 at 09:02

    Herbatka Urodzinowa

    Najbardziej z nich wszystkich rozgadany Andrzej siedział teraz z półuśmiechem na twarzy trzymając kieliszek w połowie drogi do ust. Paweł odstawił filiżankę z herbatą – miał być kierowcą.
    – To się zaczęło, jak miałyśmy po kilkanaście lat, ta nasza mała urodzinowa tradycja – kontynuowała Patrycja odgarniając falę długich blond włosów. – Ponieważ nasze urodziny dzieliły zaledwie trzy dni obchodziłyśmy je wspólnie. Przynosiłyśmy razem słodycze i razem odbierałyśmy życzenia. Z czasem cała klasa zaczęła nazywać nas Siostrami i rzeczywiście byłyśmy nierozłączne, jak bliźniaczki. Nie potrzebowałyśmy świata, zwykle wystarczyło nam nasze własne towarzystwo i herbata.
    Patrycja wykonała zachęcający ruch głową, jakby przytakiwała współdzielonej z Moniką myśli.
    – I podczas jednej z Herbatek – zaczęła cicho Monika – Pati poprosiła mnie o pomoc w ogoleniu cipki. Ja jeszcze nie miałam co golić. Ona dojrzała szybciej. Moi rodzice gdzieś poszli, a my zamknęłyśmy się w łazience… To miała być czysta przysługa między koleżankami, ale…
    Monika zamilkła. Spuściła wzrok na swoje pokaźne piersi. Jej mąż i pozostała dwójka podążyli za jej spojrzeniem.
    – Nic się między nami nie zmieniło – podjęła po chwili Patrycja. – Nadal byłyśmy jak papużki nierozłączki. Nie wracałyśmy do tego, co się stało do następnej Herbatki. Miałam w tamtym czasie kota, którego ulubionym przysmakiem była śmietana. Drażniąc się z nim na kanapie chlapnęłam kroplą śmietany na swoje kolano. Kot zaczął je łapczywie zlizywać swoim szorstkim językiem, a mnie przeszedł dreszcz – Monika poprawiła się na krześle.- Dość powiedzieć, że kot miał tego dnia naprawdę dużo śmietany do zlizania z nas obu. Na kolejne Herbatki kupowałyśmy sobie wibratory, dilda…
    – Raz taką uprząż z gumowym penisem – wtrąciła Monika.
    – Ale czemu nam to opowiadacie? – zapytał z szelmowskim uśmiechem Andrzej w imieniu swoim i milczącego Pawła.
    – Bo dzisiejszą Herbatkę – Monika popatrzyła na męża – chciałyśmy skończyć z wami oboma w naszej sypialni.

  23. Nemesis Nave

    11 września 2019 at 16:32

    – Dzieci w szkole?
    – Mmmm? – mruknęłam znad płatków owsianych.
    – Pytam, czy dzieci w szkole.
    – Taaaaaak, zawiozłam je godzinę temu.
    Moje myśli krążyły wokół spotkania, umówionego na jutrzejszy wieczór. Mój prezent urodzinowy. W sam raz na 40. Najpierw z Nią. Potem z Nią i z mężem.
    – Czy jeśli bardziej będzie podobał mi się seks z kobietą, to będzie oznaczało, ze jestem lesbijką? – wypaliłam.
    W. nie krył zdziwienia. Splótł silne przedramiona na klatce i oparł się biodrami o blat. Zmrużył ciemnoszare oczy i ze skupieniem omiótł wzrokiem najpierw moje uda, biust, twarz, a następnie zaczął intensywnie się wpatrywać w moje źrenice.
    – Sprawdzimy?

    ***

    Po lampce wina wypitej dla rozluźnienia na kanapie, A. zaczęła delikatnie wodzić długimi palcami po mojej kostce opartej o podłokietnik. Jej opuszki były chłodne. Muskała tak moją stopę, wędrując coraz wyżej.
    – Zdjęłabyś rajstopy? Chciałabym poczuć Twoją skórę.
    Posłusznie pochyliłam się, by pozbyć się zbędnego elementu garderoby. Na karku poczułam jej oddech, na piersiach delikatny uścisk dłoni. Powoli, acz stanowczo zanurkowały pod ubranie, omiając stanik i w końcu docierając do sztywnych sutków.
    – Mogę? – Zapytała niewinnie, z lekkim rumieńcem na twarzy. Skinęłam głową, oddając się jej inicjatywie. Ubrania zasłały podłogę, jej ciało oplotło moje. Dotyk tak inny od męskiego. Delikatny, a jednocześnie zdecydowany. Zachłanny. Spragnione usta wbiły mi się w obojczyk, następnie w brzuch, by w końcu wylądować na łonie. A. łapiąc mnie za biodra podciągnęła moje ciało w swoją stronę. Miękki i ciepły język zagłębił się w łechtaczkę. Powolne, leniwe ruchy początkowo nie zapowiadały rozkoszy, w której będę prosić o więcej. W akompaniamencie mokrych myśli i ciężkich oddechów, w moją miękką i rozochoconą cipkę zanurkowały dwa palce. Tak niewiele. A taki efekt. Ciałem wstrząsnęły spazmy, z ust wydarło się westchnienie rozkoszy.

    Mokre od potu i zdyszane odpaliłyśmy papierosy.
    – To co, dzwonimy po Twojego męża?
    – Tak, zjadłabym tortu…

    • MalutkaSyrenka

      21 września 2019 at 07:32

      – Jesteś pewna?
      – Nie gadaj, tylko to zrób, bo jeszcze się rozmyślę.
      Michał tylko uśmiechnął się i ucałował Aurelię w ramię. Chwycił leżącą obok długą wstążkę. Delikatnie obwiązał kostki kobiety, wieńcząc węzeł uroczą kokardką. Spojrzał ukochanej w oczy. Widział w nich niepewność, ale póki co nic nie powiedziała, ani nie pokazała w żaden sposób, że chce przerwać, By ją uspokoić, ustami dotknął lekko jej nagich ud i złożył tam pocałunek. A potem kolejny. I jeszcze jeden. Przesuwał się powoli do góry, aż dotarł w okolice wzgórka łonowego. Czuł, że kobieta dzięki temu się rozluźnia. Chwycił drugą wstążkę i związał jej nadgarstki z tyłu. Dłońmi przejechał po jej ramionach po czym musnął ustami szyję Aurelii.
      – Wszystko dobrze? Wiem, że to prezent dla mnie, ale…
      – Jak zaraz nie zajmiesz się mną, to na pewno będziesz mógł zapomnieć o prezencie. – Michał zaśmiał się i by nie ryzykować, objął ustami jej sutek. Wiedział, że to uwielbiała. Pieścił jej piersi powoli, ssąc i liżąc nie tylko sutki, ale też całą skórę. Czasem mocniej, lekko przygryzał czy ciągnął za nie. Masował szybkimi i pewnymi ruchami. Niekiedy przyciągał ją do siebie, by ich nagie ciała ocierały się o siebie. Pragnął jej całej, gotowej na eksperymenty, ufającej mu. Dał jej nieco mocniejszego klapsa w wypięty tyłeczek po czym przejechał palcem po jej rowku. Może jeśli będzie chciała… jednak teraz nic nie zrobił. Po prostu przyciągnął Aurelię do siebie i objął. Mocno.
      – Coś się stało? – Miała łamiący się głos przez silne podniecenie. Zastanawiał się jak wielką ochotę będzie miała, by rzucić się na niego jeżeli teraz przerwie. Mogła zacząć go prowokować lub też zaakceptować odpoczynek. To było najlepsze. Choć znał dobrze jej ciało, choć znał dobrze jej umysł, nigdy nie miał pewności jej zareaguje. A tym bardziej przy takich eksperymentach.
      – Korzystam z mojej uroczej urodzinowej niespodzianki jak chcę, a chcę całą noc zajmować się każdym skrawkiem twojej skóry i każdą przyjemnością jaką możemy wypróbować.
      Usłyszał jej śmiech. Czuł, że jest teraz całkowicie rozluźniona. Kto by się spodziewał, że w prezencie urodzinowym da mu tylko wstążki, tym samym zgadzając się na spróbowanie jednej z największych fantazji Michała. Szybkim spojrzeniem na szafkę upewnił się tylko, że w razie co mają lubrykant – w końcu każdy scenariusz był możliwy na dzisiejszy wieczór – po czym wraz z Aurelią oddał się odkrywaniu po raz kolejny ich ciał oraz przyjemności mniejszych i większych.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.