Ziggy Cup | Kubeczek menstruacyjny, w którym można uprawiać seks?! | Recenzja

Ziggy Cup | Kubeczek menstruacyjny, w którym można uprawiać seks?! | Recenzja

Jestem jedną z tych osób, którym podczas miesiączki skacze libido. Problem w tym, że mojemu partnerowi na widok krwi robi się słabo…

Zresztą nie tylko na widok krwi, bo podobny efekt wywołują u niego strzykawki, szwy czy operacje medyczne, więc przez te wszystkie lata przywykłam do ostrzegania go, kiedy ma nie patrzeć na ekran, bo w serialu właśnie kroją jakiegoś człowieka albo zszywają mu rany. Pogodziłam się też z tym, że podczas miesiączki jakiekolwiek akcje penetracyjne są wykreślane z mojego seksualnego menu.

W przeszłości próbowałam używać jednorazowych gąbeczek menstruacyjnych, ale nie dość, że jest to niezbyt ekologiczne rozwiązanie, to jeszcze przeboje z wyciąganiem gąbki, która za żadne skarby nie dawała się usunąć, skutecznie mnie do tego rozwiązania zniechęciły.

Ucieszyłam się więc, kiedy marka Intimina zapowiedziała premierę Ziggy Cup – kubeczka menstruacyjnego przeznaczonego do uprawiania w nim seksu. Jasne, na rynku już od jakiegoś czasu funkcjonowały jednorazowe dyski menstruacyjne, ale były trudno dostępne, drogie, a na domiar złego nieekologiczne.

Kubeczek czy dysk?

Nazywanie Ziggy Cup „kubeczkiem” jest nieco mylące, bo Ziggy to nic innego jak dysk menstruacyjny. Niby niewielka różnica, a jednak ma znaczenie, bo jeżeli ktoś sięgnie po Ziggy Cup z przekonaniem, że tak wyglądają i działają kubeczki menstruacyjne, to może się nieźle zdziwić, kiedy zechce przerzucić się na klasyczny kubeczek. Osoby, które już miały do czynienia z kubeczkami menstruacyjnymi również odczują różnicę.

Dysk menstruacyjny od kubeczka odróżnia przede wszystkim sposób aplikacji – tu nie trzeba znać żadnych tajnych chwytów i technik składania, bo wystarczy po prostu ścisnąć krawędzie dysku i wsunąć go do pochwy tak, aby okrywał ujście szyjki macicy (co ze względu na rozmiar gadżetu naprawdę nie jest szczególnie skomplikowane), a jedna z jego krawędzi zaczepiła się o kość łonową. Najłatwiej zrobić to, siedząc na toalecie.

Dysk jest też większy rozmiarowo, w związku z czym ma znacznie większą pojemność niż kubeczek – w przypadku Ziggy Cup jest to do 76 mililitrów. Niestety, kwestia pojemności może okazać się złudna, ale o tym za chwilę.

Pierwsze wrażenie

Ziggy Cup zapakowany jest w spore plastikowe pudełko z papierowymi, popartowymi wstawkami w środku. Przyznaję, że miałam niemały problem z otwarciem pudełka, bo całość może wygląda atrakcyjnie, ale opakowanie zostało skonstruowane mało intuicyjnie – producent raczej nie pomyślał tu o osobach o ograniczonej sprawności ruchowej, co dla mnie jest sporą wadą.

Sam dysk wykonano z matowego silikonu, a membrana ma wzmocnioną heksagonalną strukturę, co czyni ją  bardziej odporną np. na przetarcia, co w przypadku dysku, który przeznaczony jest do używania w trakcie seksu penetracyjnego, jest raczej pożądane. Podwójna kawędź ma natomiast zapobiegać przeciekaniu wydzieliny menstruacyjnej.

Do Ziggy Cup dołączone jest też bardzo poręczne, miękkie etui, które pozwala przechowywać złożony dysk, dzięki czemu zajmuje niewiele miejsca w torbie, a zmieści się nawet w kieszeni.

W użyciu

Jak już wspomniałam wcześniej, technika umieszczania dysku w pochwie jest nieco inna niż w przypadku kubeczka menstruacyjnego i najłatwiej zrobić to, siedząc na sedesie, bo wtedy najłatwiej wyczuć i położenie ujścia szyjki macicy, i kość łonową. Dysk trzeba złożyć, ściskając dwie boczne krawędzie (ta część, przy której membrana jest bardziej ścięta, powinna zostać umieszczona na kości łonowej), dzięki czemu dysk staje się tak cienki jak tampon.

Ponieważ dysk nie „zasysa się” w pochwie, trzeba zadbać o jego prawidłowe umieszczenie – w przeciwnym razie może wysuwać się lub przeciekać. I choć pojemność faktyczna dysku jest większa niż kubeczka, jego odczuwalna pojemność jest uzależniona od budowy ciała osoby, która po niego sięgnie. Ponieważ membrana jest cienka, stopień jej rozłożenia, który wpływa na to, ile wydzieliny jest w stanie zmieścić, będzie inny u każdej osoby. U mnie było to raczej niewiele, może połowa tych 76 mililitrów.

Sama miałam trudności z komfortowym umieszczeniem Ziggy Cup w pochwie i zaznajomienie się z techniką wkładania dysku zajęło mi kilka prób – pierwsze trzy razy było mi niewygodnie (czułam wtedy charakterystyczne parcie na pęcherz), za czwartym dysk zaczął przeciekać szybciej niż zdążyłam wciągnąć na tyłek majtki, za piątym było w miarę w porządku, ale na tym etapie już sama nie wiedziałam, czy bardziej irytują mnie bóle menstruacyjne, czy nieszczęsny Ziggy. Żałowałam, że na eksperymentowanie z nowym gadżetem czekałam do pierwszego dnia miesiączki. Drugiego dnia, czyli tego, kiedy ustępują skurcze, a wkracza napalenie, było mi już znacznie łatwiej zaaplikować kubeczek tak, aby był niewyczuwalny.

Zaznaczę od razu – podczas stosunku Ziggy Cup sprawdza się w stopniu 12/10. Wydzielina menstruacyjna nie wydostaje się na zewnątrz, mój partner też nie czuł obecności „ciała obcego” w środku, stwierdził tylko, że było mu jakby ciaśniej, co dla niektórych osób może być zaletą i wzmocnieniem doznań. Jasne, podczas stymulacji manualnej dysk można z łatwością wymacać, a przy odpowiednim rozwarciu nawet dojrzeć, ale podczas seksu penetracyjnego nie czuć nieprzyjemnego szorowania na penisie, ani znaczącej zmiany struktury wnętrza pochwy, więc to, co producent obiecuje (seks bez bałaganu podczas miesiączki), Ziggy dostarcza.

Muszę tu podkreślić, że Ziggy Cup to nie kapturek antykoncepcyjny, ani tym bardziej zabezpieczenie przed infekcjami przenoszonymi drogą płciową, więc nie powinno się go traktować ani jako metodę antykoncepcji, ani uprawiania bezpieczniejszego seksu. W dysku menstruacyjnym chodzi wyłącznie o to, aby seks w trakcie miesiączki nie narażał drugiej osoby (ani prześcieradeł) na kontakt z krwią.

Używanie Ziggy Cup nie „od święta”, ale jako dysku menstuacyjnego, który ma znajdować się w pochwie przez kilka-kilkanaście godzin, to zupełnie inna historia. Ponieważ przy umieszczaniu Ziggy Cup w waginie nie wytwarza się próżnia, dysk ma tendencje do przemieszczania się, co może skutkować wydostawaniem się wydzieliny menstruacyjnej poza miseczkę – tak było w moim przypadku, bo wystarczyło, żebym kilka razy zmieniła pozycję ciała, np. od stania do siedzenia czy półleżenia. Na dodatek samo opróżnianie dysku wiąże się z rozlewem krwi, jeżeli nie wyjmuje się go odpowiednio ostrożnie – w pochwie dysk jest w miarę złożony, więc przy wyciąganiu może odskakiwać, kiedy rozpościera się do swojego normalnego rozmiaru.

Ziggy Cup – czy warto?

Nauczenie się umieszczania Ziggy Cup w pochwie wymagało ode mnie kilku prób, więc jest to zdecydowanie jeden z tych gadżetów, do których trzeba się przyzwyczaić i gdybym mogła cofnąć czas, z pewnością potrenowałabym najpierw „na sucho”, nie zostawiając eksperymentów na pierwszy dzień okresu. Z pewnością nie polecałabym też tego gadżetu osobom, które prowadzą bardzo aktywny tryb życia, ze względu na jego tendencję do przemieszczania się, ani komuś, kto nie będzie miał możliwości szybko poprawić dysku, gdyby ten zaczął przeciekać.

Jeżeli ktoś szuka bardziej „zielonej” alternatywy dla gąbeczek menstruacyjnych stosowanych podczas seksu, z pewnością się nie zawiedzie. Ziggy Cup może okazać się świetnym rozwiązaniem też dla tych osób, które mają nisko położone ujście szyjki macicy (więcej na ten temat pisałam tutaj) i nawet najkrótsze kubeczki menstruacyjne są dla nich za długie. Tylko właśnie, tutaj trzeba wziąć pod uwagę fakt, że Ziggy Cup to wydatek rzędu 160+ zł, a jego żywotność to około 2 lata (domyślam się, że to ze względu na cienką silikonową membranę, która może z czasem się wycierać), czyli znacznie krócej niż w przypadku klasycznych kubeczków.

Jasne, używanie Ziggy Cup znacznie podniosło jakość mojego życia seksualnego w czasie miesiączki, bo rozszerzyło listę aktywności, w które mogę angażować się z partnerem. W ostatecznym rozrachunku sięgam po Ziggy Cup wyłącznie wtedy, kiedy mam seks na horyzoncie, czyli do kilku godzin podczas jednego okresu, bo nie ufam mu na tyle, by sięgnąć po niego bez wspomagania w postaci bielizny menstruacyjnej i na przykład wyjść na miasto, a przecież nie o to w stosowaniu kubeczków i dysków menstruacyjnych chodzi…

Ziggy Cup: bezpośrednio u producenta | Amazon DE | Amazon UK

9 komentarzy

Zostaw komentarz
  1. Nina

    25 czerwca 2018 at 14:51

    Dziękuje. To przekonało mnie do zakupu. Przepraszam, ze nie w temacie. Widziałam, ze receziwalas lejek sheewe extrime. Czy mogłabyś mi napisać w mailu jak z niego korzystać na siedząco ? Jeśli masz jakies dalsze wskazówki. Poza tymi umieszczonymi w komentarzu bezpośrednio pod artykułem. Dziękuje za poświęcony czas i odpowiedz

  2. Nina

    23 czerwca 2018 at 21:02

    Czy on jest wyczuwalny pod palcem jak się stoi czy trzeba kucać, żeby go sięgnąć? Zadaje tyle pytań. Ponieważ inne kubeczki były niemożliwe do wyjęcia bez kucania siadania szeroko na wc

    • Nx

      25 czerwca 2018 at 14:11

      Aż sprawdziłam (bez okresu) i mogę z całą pewnością potwierdzić, że stojąc w lekkim rozkroku, bez problemu dosięgnęłam krawędzi dysku i wysunęłam go z pochwy – nawet z moimi krótkimi palcami. Wydaje mi się, że jeżeli jesteś w stanie dosięgnąć kości łonowej od wewnątrz, stojąc w komfortowej dla Ciebie pozycji, bez problemu będziesz w stanie wyjąć Ziggy Cup – zwłaszcza, że w jego przypadku nie występuje konieczność odszczelniania.

  3. Nina

    23 czerwca 2018 at 09:14

    Jak się ma noszenie tego kubeczka do spirali antykoncepcyjnej ? Czy producent coś mówi na ten temat? Jak usunąć kubeczek? Z klasycznego zrezygnowałam. Bo się zasysal a ja nie mogę ani kucać ani zbyt szeroko siadać. Wyjęcie klasycznego kubeczka było b trudne

    • Nx

      23 czerwca 2018 at 10:06

      Tak, według producenta można spokojnie używać tego kubeczka ze spiralą.

      Ziggy Cup wyjmuje się, wkładając palec do pochwy i zahaczając o tę krawędź, która jest przy kości łonowej (ma ona wgłębienie, co dobrze widać na zdjęciu głównym wpisu), a następnie wysuwając go z pochwy.

    • Nina

      23 czerwca 2018 at 15:50

      A na stojąco w lekkim rozkroku da się go wyjąc ? Czy jest wyczuwalny w tej pozycji pod palcem ?

    • Nx

      23 czerwca 2018 at 16:29

      Da się i jest, ale wówczas – ze względu na kształt Ziggy Cup – większość wydzieliny może wydostać się poza dysk (chyba, że będziesz w stanie wysunąć biodra tak do przodu, żeby kubeczek znajdował się w miarę równolegle, a nie prostopadle do podłoża).

  4. Esmeralda

    21 czerwca 2018 at 14:24

    Zastanawia mnie, czy obecność dysku w pochwie nie wpływa na integralność prezerwatywy. Czy możliwe jest, że dojdzie do uszkodzenia przez tarcie o membranę?..
    Dzięki za recenzję, ten produkt chodzi mi po głowie, więc jestem bardzo wdzięczna!

    • Nx

      21 czerwca 2018 at 14:54

      Nie wpływa, jeżeli użyje się żelu poślizgowego i tym samym zredukuje tarcie. Ani lateks, ani poliuretan nie wchodzą w reakcję z silikonem, z którego zrobiony jest dysk, więc jedyne, co mogłoby obniżyć skuteczność stosowania prezerwatywy to ewentualne uszkodzenie mechaniczne.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.