Laya II od Fun Factory | Uroczy wibrator łechtaczkowy | Recenzja

Laya II od Fun Factory | Uroczy wibrator łechtaczkowy | Recenzja

Laya II od Fun Factory jest ulepszoną wersją wibratora łechtaczkowego Layaspot. Wibratora, który według wielu osób, nie powalał swoją mocą…

Laya II: Kinky Winky | Świat Doznań | Amazon DE | strona producenta

Niestety, sama nigdy nie miałam do czynienia z Layaspot, więc nie mam jak porównać obydwu wersji masażera w działaniu. Co z pewnością mogę ocenić na plus, nie testując zabawki, to fakt, że nowszy model w przeciwieństwie do poprzednika, nie jest na baterie. Dzięki temu jest nie tylko tańszy w eksploatacji, ale też przyjazny dla środowiska.

Cześć, śliczna!

Wibrator Laya 2

Laya II to naprawdę ładny wibrator, kuszący opływową formą i tym, że kontury gadżetu mają idealnie komponować się z konturami ciała. Aksamitny w dotyku silikon zachęca do gładzenia, przesuwania zabawki po skórze. Nic dziwnego, że nie mogłam doczekać się wypróbowania nowej zabawki.

Opakowanie

Laya II zapakowana jest w charakterystyczne dla Fun Factory kartonowe pudełko z kartonową obwolutą. Praktycznie każdy element opakowania można poddać recyklingowi, co niezwykle mnie cieszy. Fun Factory reprezentuje postawę, którą powinno mieć więcej marek: po naszej stronie jest ułatwienie osobom kupującym bycia bardziej eko.

W pudełku znajdują się dodatkowo: ładowarka, instrukcja obsługi i karta gwarancyjna. Nie ma woreczka do przechowywania. A szkoda, bo w przypadku Fun Factory zazwyczaj są to eleganckie, wodoodporne „kosmetyczki” na zamek błyskawiczny. Ale jakoś przeżyję ten brak.

W działaniu

Laya II - opinia o wibratorze

Zacznę od tego, że Laya II i-de-al-nie leży w dłoni. Panel kontrolny umiejscowiony jest bardzo dobrze – przy pomocy palca wskazującego łatwo wyczuć poszczególne przyciski, nawet nie patrząc na gadżet. Zabawka wygodnie opiera się o kość łonową, delikatnie naciskając na clitoris. Laya to przy tym masażer twardy. Mamy do czynienia z plastikiem pokrytym silikonem, a nie silikonowym odlewem, jak w większości modeli Fun Factory.

Wibracje

Gadżet wyposażony jest w 9 modułów wibracji – 3 intensywności i 6 rytmów, według ulotki. Oznacza to, że pierwsze 3 tryby to po prostu stałe wibracje o różnych prędkościach, a kolejne 6 to programy o zróżnicowanych rytmach. Niestety, nie ma możliwości zmniejszania lub zwiększania poziomu intensywności rytmów.

Wibracje w moim odczuciu oscylują gdzieś pomiędzy powierzchniowymi (buzzy) a głębokimi (rumbly). Nie docierają aż tak głęboko, jak by mogły, ale nie są też bzycząco-irytujące. Potrafię sobie wyobrazić, że osoby przyzwyczajone do średnich wibracji bardziej tradycyjnych masażerów, będą więcej niż zadowolone. Osoby, które lubią wibracje intensywne, docierające do głębi ciała (takie, jak na przykład w pozostałych wibratorach Fun Factory!), mogą czuć się rozczarowane.

Co ciekawe, przy pierwszym włączeniu wibratora i przykładaniu go do czubka nosa, ramion, pleców stwierdziłam, że jest nieźle, a całość zapowiada się bardzo obiecująco.

Potencjał orgazmiczny
Wibrator do łechtaczki Laya II

Kiedy chciałam doświadczyć tych obiecujących wibracji na łechtaczce, sprawy przybrały osobliwy obrót. Być może jest to kwestia mojej anatomii, ale wibracje niby dochodziły do clitoris i okolic (końcówka wibrująca jest całkiem spora), ale nie działały. Dopiero dosłowne spięcie pośladków i lekkie wypchnięcie wulwy ku górze, sprawiło, że wibracje naprawdę poczułam i byłam w stanie doświadczyć orgazmu. Wcześniej był to raczej niezamierzona karezza z wibratorem – robię coś, ale bez konkretnego celu.

Laya II w moim przypadku ma działanie pobudzające – ogromną przyjemność sprawia mi przesuwanie jej po piersiach, między pośladkami czy wargami sromowymi, ale orgazm wymaga jednak zbyt dużo wysiłku. Nie lubię napinać mięśni przed szczytowaniem, odnoszę wrażenie, że mój orgazm wtedy… płaski. A dodam, że spróbowałam z Layą niemal wszystkiego – łącznie z płytką penetracją.

Bezsensowna nawigacja

Przemieszczanie się pomiędzy poszczególnymi modułami wibracji to prawdziwe pomieszanie z poplątaniem. Bo pomiędzy pierwszymi trzema intensywnościami można swobodnie iść o oczko wyżej lub niżej, klikając plus lub minus. Kiedy zaś przejdzie się do rytmów, okazuje się, że można przemieszczać się tylko „do przodu”, bo powrót do poprzedniego rytmu, co intuicyjnie ma się ochotę zrobić minusem, jest niemożliwy. Jeżeli znajdziemy się na którymkolwiek z rytmów od 3 do 6, kliknięcie minusa przeniesie nas do… pierwszego rytmu.

Myślę, że lepiej zobrazuje to dołączona do zabawki ulotka:

Wibrator Laya 2 - ulotka

Liczyłam na więcej

Marka Fun Factory robi naprawdę świetne wibratory do stymulacji wewnętrznej. Liczyłam więc, że gadżet łechtaczkowy okaże się równie skuteczny i dopieści moje ciało charakterystycznymi, głębokimi wibracjami. Niestety, przeliczyłam się.

W mojej teorii ma to związek z wielkością zabawki. Odnoszę wrażenie, że producent obawiał się, że wyposażenie Layi II w taki sam motorek, jak akcesoria z linii G5, zaowocuje zbyt dużą mocą. Wówczas wibrator mógłby okazać się znacznie mniej uniwersalny niż w swojej obecnej formie.

Nadal lubię od czasu do czasu sięgnąć po Layę II, by rozgrzać ciało przed użyciem bardziej „inwazyjnych” gadżetów. Niestety, chcąc doświadczyć orgazmu, muszę sięgnąć po jakiś inny egzemplarz z mojej kolekcji.