Najwyższy czas oswoić niskie libido

Najwyższy czas oswoić niskie libido

Niskie libido obrosło wieloma szkodliwymi mitami i przekonaniami. Najwyższy czas z nimi zerwać i zamiast walczyć z niskim libido spróbować je zrozumieć.

Temat niskiego libido powraca w mojej pracy jak bumerang. Wiele osób, z którymi pracuję, deklaruje brak ochoty na seks. Równie dużo liczy na szybkie triki i proste rozwiązania. Natomiast ja zamiast leczyć niskie libido, pomagam im zrozumieć, co za nim stoi. I najczęściej zajęcie się przekonaniami i przepracowanie trudnych emocji wokół braku ochoty na seks okazuje się najważniejszym krokiem w kierunku budowania satysfakcjonującego życia seksualnego.

Co oznacza niskie libido?

Niskie libido to po prostu zmniejszenie aktywnego zainteresowania jakąś formą seksu – może nią być zarówno masturbacja, jak i seks partnerowany. To zjawisko jest niezależne od płci ani orientacji seksualnej, choć w dyskursie publicznym znacznie częściej odnosi się je do cispłciowych kobiet niż mężczyzn. Z jednej strony powoduje to normalizowanie małego zainteresowania seksem wśród kobiet (nadal dość powszechny jest mit, że kobiety są płcią, która z natury mniej lubi seks), ale z drugiej znacznie bardziej stygmatyzuje to zjawisko wśród mężczyzn i wzmacnia poczucie zawstydzenia małą ochotą na seks.

Muszę przy tym raz jeszcze podkreślić: problem niskiego libido może dotknąć każdej aloseksualnej osoby, niezależnie od jej tożsamości płciowej, orientacji seksualnej oraz romantycznej. O problemie z niskim libido wymagającym interwencji terapeutycznej lub seksuologicznej mówimy wtedy, gdy brak ochoty na seks powoduje cierpienie osoby, która go doświadcza, i uniemożliwia seksualne realizowanie się.

Niskie libido z perspektywy biopsychospołecznej

Wiele osób błędnie zakłada, że ponoszą wyłączną odpowiedzialność za własne niskie libido. Część traktuje je jako problem natury medycznej. I choć brak ochoty na seks może mieć podłoże fizjologiczne, np. być skutkiem ubocznym przyjmowanych leków, objawem endometriozy czy zaburzonej gospodarki hormonalnej, należy przyglądać mu się ze znacznie szerszej perspektywy. Perspektywy, która uwzględnia zarówno biologię, jak i czynniki społeczne i psychiczne. Z tego powodu, gdy przyglądam się kwestii niskiego libido, zawsze eksploruję każdy z tych elementów.

Można to robić, zadając sobie pytania o własną seksualną historię i doświadczenia, np.:

  • Czy mój obecny stan zdrowia i samopoczucie stwarzają mi warunki do radosnej ekspresji seksualnej?
  • Kiedy są takie momenty, że odczuwam zwiększoną ochotę na seks? Co jest w nich charakterystycznego?
  • Czy w moim życiu kiedykolwiek były takie momenty, w których brak zainteresowania seksem był zaletą (np. wiek nastoletni, bo w jakiś sposób uspokajało to rodziców)?
  • Jakie przekazy na temat bliskości seksualnej mogły powodować u mnie występowanie lęku?
  • Jaką miarą w moim otoczeniu lub związku mierzy się wysokość libido (czy jest to częstotliwość stosunków, ochota na seks w tym samym czasie, co u bliskiej osoby)?
  • Czy mam poczucie, że regulacje wokół zdrowia seksualnego/reprodukcyjnego ograniczają moją swobodę w obszarze seksu?
  • Czy jakieś elementy ekspresji seksualnej budzą mój dyskomfort, a mimo to regularnie pojawiają się w seksualnym repertuarze?
  • Czy w tym momencie życia mam wystarczająco dużo zasobów emocjonalnych, mentalnych i czasowych, aby realizować się seksualnie tak, jak chcę?
  • Gdy druga osoba doświadcza braku ochoty na seks, czy najpierw szukam winy w sobie i tego, co potencjalnie mogło ją zniechęcić?

Nie ulega więc wątpliwości, że ochota na seks nie pojawia się znikąd, a w sytuacjach, w których czujemy się źle, towarzyszy nam stres lub echem odbijają się różne niesprzyjające przekazy, trudno podwyższyć libido przy pomocy prostych trików lub zajmując się wyłącznie jednym obszarem. Dlatego skupianie się na „naprawieniu” cipki lub penisa – narządów utożsamianych z ekspresją seksualną – jest mało użyteczne, podobnie jak „leczenie” niskiego libido.

W pułapce porównań

Cierpienie związane z niskim libido często ma swoje źródło w porównywaniu się – do osoby partnerskiej, znajomych, nieznajomych z internetu, a nawet danych statystycznych, dostępnych w różnych raportach na temat życia seksualnego Polaków. W swojej regularnie pracy stykam się z osobami, które czują się w jakiś sposób nieadekwatne z powodu małego zainteresowania seksem. Warto jednak zdać sobie sprawę, że uniwersalna norma dotycząca libido nie istnieje, więc porównywanie się do innych i tego, jak często masturbują się lub uprawiają seks partnerowany, jest bezzasadne.

Znacznie użyteczniej jest przyjrzeć się libido z perspektywy własnej historii oraz potrzeb – być swoim własnym punktem odniesienia. To pozwoli namierzyć zarówno konteksty sprzyjające intymności, jak i okoliczności, które zaciągają seksualne hamulce. Najważniejsze jest przy tym okazanie sobie zrozumienia.

Niektórym osobom trudno zająć się problemem w pojedynkę lub pracować z nim samodzielnie w relacji, w której brak seksu spowodowany niskim libido, stał się przyczyną konfliktów. W tej sytuacji bardzo pomocne okazuje się poszukanie profesjonalnego i sekspozytywnego wsparcia.

Niskie libido nie musi być problemem

Ochota na seks nie jest stałą. To całkowicie normalne, że w ciągu życia doświadczamy okresów zwiększonego, jak i obniżonego libido. Oczekiwanie, że libido zawsze będzie utrzymywało się na tym samym poziomie może prowadzić do frustracji.

Pocieszające może być to, że wiele osób tak ma, choć nie wszystkie się tym dzielą – z różnych powodów. Uwolnienie się od oczekiwań, że niezależnie od sytuacji czy zmian życiowych będzie się demonem seksu, również może przynieść ogromną ulgę. Podobnie jak pogodzenie się z tym, że ochota na seks będzie wzrastać i maleć w ramach jednej relacji, co bardzo rzadko ma swoje źródło w działaniu bliskiej osoby, więc nie należy mniejszej ilości seksu w relacji traktować jako osobistej porażki. Nie zapominajmy też, że intymność możemy przeżywać na wiele kreatywnych sposobów, a seks nie musi być tym jedynym.

Uważasz ten artykuł za przydatny?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

1 komentarz

Zostaw komentarz
  1. M.

    18 września 2022 at 21:22

    Zdarzyło mi się zupełnie zerowe libido. Mimo miłości, chęci bliskości, gdy dotykał stref intymnych, było to tak samo mało erotyczne jak głaskanie przedramienia przez sweter… Byłam przerażona. Jakbym straciła czucie – z nim, sama…nie miało znaczenia. Trwało to 10 miesięcy. Zwalam winę na połóg i czas po nim oraz tarczycę. Na szczęście libido wróciło na odpowiedni poziom.

Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.