Kiedy „gadżety erotyczne dla początkujących” mają sens?

Kiedy „gadżety erotyczne dla początkujących” mają sens?

Czym są „gadżety erotyczne dla początkujących” i dlaczego ta fraza przeważnie nie ma sensu?

zaprezentowane akcesoria wybrałam z oferty Lovehoney dla zilustrowania tego artykułu i otrzymałam je nieodpłatnie – jeżeli rozważasz zakup któregoś z nich, skorzystaj z mojego linku partnerskiego, aby otrzymać 15% zniżki

Nigdy nie ukrywałam, że nie jestem fanką terminu „gadżety erotyczne dla początkujących”. Dlaczego? Dlatego, że zazwyczaj używa się go do opisywania tanich, kiepsko wykonanych akcesoriów o przeciętnej mocy. Nie rozumiem, dlaczego przyjęło się, że osoby dopiero zaczynające swoją przygodę z zabawkami erotycznymi powinny sięgać po gadżety, które prędzej zrażą je do tego typu urozmaiceń, niż zachęcą do dalszych eksploracji.

„Idealny dla początkujących” bywa też frazą-wytrychem, używaną przez niektóre osoby recenzujące gadżety erotyczne, oznaczającą: „kompletny niewypał, ale nie napiszę tego, żeby przypadkiem nie urazić marki/sponsora”.

Uniwersalne gadżety erotyczne dla początkujących nie istnieją

Rzadko zdarza się, że kupując pierwszy wibrator czy inną zabawkę, nie mamy żadnych preferencji dotyczących stymulacji, więc musimy zacząć od czegoś, co swoją mocą i rozmiarem nie przestraszy naszych stref erogennych.

Większość takich sobie doświadczeń z pierwszymi gadżetami erotycznymi wynika właśnie z tego, że zabawka nie współgra z naszym ciałem lub nie jest dobrana do naszych potrzeb. Zdaję sobie sprawę, że może to być rozczarowujące przeżycie, dlatego zawsze zalecam przeprowadzenie świadomego researchu przed wrzuceniem jakiegoś gadżetu do wirtualnego koszyka.

Sama nie jestem w stanie doradzić, kiedy ktoś prosi mnie o polecenie „jakiegoś gadżetu erotycznego na początek” (co często zdarza się w moim niedzielnym Q&A na Instagramie…). Jeśli nie wiem, jakie ta osoba ma genitalia (a może wcale nie chce stymulować genitaliów?), jaki rodzaj stymulacji preferuje na co dzień, jaki ma budżet na tę przyjemność i czego oczekuje od zabawki, wskazywanie konkretnych produktów jest zwyczajnie bez sensu.

Dlatego wybierając pierwszy gadżet erotyczny, najlepiej przyjrzeć się swoim oczekiwaniom (do czego ma służyć? którą część ciała stymulować?), doświadczeniom (jakie pieszczoty do tej pory pozwalały mi szczytować/sprawiały przyjemność?) i ewentualnym ograniczeniom (czy mam jakieś dolegliwości bólowe? jaki jest mój budżet?). Warto też rozejrzeć się po sklepach online, aby sprawdzić, które zabawki wydają się nam interesujące i przyciągają oko.

Kiedy fraza „dla początkujących” ma sens?

1. Zabawki analne

Anus jest specyficzną strefą erogenną, z którą trzeba obchodzić się delikatnie i z wyczuciem – zwłaszcza na początku. Wszelkie próby sforsowania odbytu na siłę lub szukania drogi na skróty nie są najlepszym pomysłem, bo wewnętrzny krąg zwieraczy nie daje się tak łatwo podejść.

Dlatego pierwsze zabawy analne to nie „idź na całość”, tylko stopniowe przyzwyczajanie odbytu do obecności czegoś w środku. Z tego powodu pierwsze akcesoria analne powinny być mniejsze i zaprojektowane tak, aby wprowadzenie ich do wnętrza ciała było łatwe i przyjemne. Z tego powodu zestawy korków analnych, których stosowaniem warto poprzedzić pełną penetrację analną, zazwyczaj składają się z kilku akcesoriów o stopniowo zwiększającym się rozmiarze.

2. Element większej strategii

Recenzowałam niedawno masażer Flip od ROMP – marki, która wywodzi się z tej smej rodziny, co Womanizer i We-Vibe. Chcąc zachęcić młodsze osoby o często mniejszym budżecie, które raczej nie sięgnęłyby po flagowego Womanizera, do wejścia w świat gadżetów erotycznych, ROMP proponuje akcesoria, które są kolorowe, niedrogie, a na dodatek oferują praktycznie tę samą jakość zabawy.

Podobnie jest w przypadku serii Ignite od Lovehoney – w kolekcji znalazły się zabawki, które oferują pożądaną różnorodność: od prostego wibratora-pocisku aż po wibrujący masturbator. ROMP i Ignite łączy jedno – świadomość, że osobom początkującym nie można dać byle czego. Stąd bezpieczne dla ciała materiały, zróżnicowane tryby i rodzaje stymulacji, niewygórowane ceny, a także przyjazny, przyjemny dla oka design i branding.

Marki czy kolekcje „wejściowe” to świetny pomysł, ale musi być wdrażany w sposób przemyślany – najlepiej w oparciu o projekty, które działają.

3. SEO

Czyli: optymalizacja dla wyszukiwarek internetowych, z ang. „Search Engine Optimisation”.

Praktycznie każda kategoria dóbr ma jakiś przedział „dla początkujących” – aparaty fotograficzne, sprzęt sportowy, instrumenty muzyczne. Zazwyczaj opisuje akcesoria proste w obsłudze i niezbyt drogie. I o ile w przypadku grania na gitarze, robienia zdjęć czy aktywności sportowej zdobywamy jakąś umiejętność, zazwyczaj pod czyimś nadzorem, tak w przypadku przyjemności jest jednak trochę inaczej. Nie poruszamy się przecież od brzdąkania na genitaliach do… no, właśnie.

Mamy jednak takie konsumenckie przyzwyczajenie, że zawsze musi być jakaś kategoria „dla początkujących”. Planując zakup pierwszego wibratora, pewnie spróbujemy zorientować się, jakie gadżety erotyczne będą najlepsze dla początkujących. Wpiszemy więc w wyszukiwarkę frazę: „gadżety erotyczne dla początkujących” i otrzymamy kilkaset tysięcy wyników (sprawdziłam – ok. 230 000). W nich bardzo wysoko znajdą się sex shopy, które chcą sprzedać nam tę pierwszą, upragnioną zabawkę.

Duża liczba wyników oznacza, że dane hasło jest bardzo popularne. Na dodatek sama z niego korzystam, pisząc ten artykuł! W końcu nie tylko sklepom, ale też mediom (w tym blogom, takim jak mój) zależy, aby trafiać do osób, które szukają konkretnych informacji. Optymalizacja treści jest jednym ze sposobów, aby do nich dotrzeć. Warto jednak pamiętać, że sam fakt, że coś jest wysoko w wyszukiwarce, nie jest gwarancją jakości danego serwisu – oznacza po prostu, że wie on, jak zadbać o SEO lub ma do tego odpowiednie środki.

Co wybrałam z oferty Lovehoney?

Z oferty Lovehoney wybrałam dwa gadżety analne: wibrujący korek i wibrator analny stymulujący prostatę (który z powodzeniem można wykorzystać również do obszaru G) oraz wibrator na palec.

Te trzy akcesoria to według mnie strzał w dziesiątkę – wibratory analne są miękkie i sprężyste, dzięki czemu wygodne w użyciu, a do tego ich mały rozmiar nie wymaga ode mnie wcześniejszych przygotowań przed aplikacją. Wibrator na palec świetnie sprawdza się do precyzyjnej stymulacji łechtaczki, wędzidełka penisa czy sutków. Same wibracje plasują się pomiędzy głębokimi a powierzchniowymi. Choć nie penetrują ciała tak lubianym przeze mnie dudnieniem, zdecydowanie nadrabiają intensywnością, a trybów stymulacji jest na tyle dużo, że coś dla siebie znajdą zarówno osoby, które preferują moduły stałe, jak i rytmiczne pulsacje.

Linie Ignite oraz Excite (tańsze zabawki na baterie) zostały zaprojektowane z myślą o osobach kupujących pierwsze gadżety erotyczne. Ponieważ sama staram się sięgać wyłącznie po akcesoria z ładowarką lub kablem, zdecydowałam się poeksperymentować z tą pierwszą kolekcją. Według mnie to naprawdę dobre akcesoria do pierwszych, mniej lub bardziej śmiałych eksperymentów.