Satisfyer Pro 4 Couples | Wibrator z funkcją ssania dla par | Recenzja czytelniczki

Satisfyer Pro 4 Couples | Wibrator z funkcją ssania dla par | Recenzja czytelniczki

Zacznijmy od tego, że mam problem z określeniem „wibrator dla par”…

Tym terminem zwykło się opisywać akcesoria, które podczas stosunku penetracyjnego w układzie wagina + penis, umieszcza się w pochwie, aby jedna część gadżetu stymulowała łechtaczkę, a druga, wewnętrzna, penisa i strefę G.

Według mnie każdy gadżet erotyczny może być „gadżetem dla par”, jeżeli chcą go wspólnie używać dwie osoby. Jednak wielu producentów czuje presję, aby oferować konsument(k)om akcesoria, które mogłyby być używane podczas stosunku penetracyjnego bez użycia rąk. Satisfyer Pro 4 Couples jest jednym z tego typu gadżetów i łączy wibracje części wewnętrznej z bezdotykową stymulacją powietrzem w części łechtaczkowej.

O przetestowanie tego gadżetu poprosiłam parę, która ma już pewne doświadczenie z akcsoriami erotycznumi, a testerów szukałam w swojej sekspozytywnej grupie na Facebooku.

Satisfyer Pro 4 Couples na stronie producenta | Amazon DE

***

Recenzja Anny K-G:

Zgłaszając się do testu, nie wiedzieliśmy tak naprawdę, czego spodziewać się po Satisfyerze Pro 4 Couples. Gadżet ten nie jest podobny do żadnego z urządzeń, które już mamy, więc po prostu zabraliśmy się do rzetelnego testu tuż po naładowaniu zabawki. Satisfyer był przez nas testowany wielokrotnie, ze sporym zaangażowaniem z obu stron i okazał się ciekawą nowością wśród naszych akcesoriów erotycznych. 

Na pierwszy rzut oka urządzenie wygląda bardzo przyjemnie – stonowane kolory, złote elementy znacząco podnoszą standard wizualny, a bardzo lubię, kiedy coś jest po prostu ładne. Mój zmysł estetyki zdecydowanie zaznał spełnienia. Podświetlenie w czasie pracy w niczym nie przeszkadza – wprost przeciwnie, światło okazuje się bardzo przyjemne, zwłaszcza w przyciemnionej scenerii wśród świec.

Bardzo podoba mi się ładowarka na małych magnesikach. Ładowanie przebiega bezproblemowo, wystarczy przytknąć obie części do siebie i gotowe, nie trzeba niczego wpinać, ustawiać odpowiednio, jakkolwiek manewrować. Satisfyer Pro 4 Couples szybko się ładuje i bateria długo trzyma, tak jak zapewnia producent. Materiały z jakich wykonano urządzenie są bardzo przyjemne w dotyku.

Wibrator obsługuje się intuicyjnie, wystarczy dłużej nacisnąć guzik włączający, by go uruchomić lub też wyłączyć (tu też dodam, że taka opcja jest fajna bo podczas zabawy raczej nie wyłączymy przypadkiem żadnej z funkcji). Sterowanie mocą w trakcie stosunku jest już nieco utrudnione, zwłaszcza kiedy trzeba sięgnąć do przycisku i albo w niego trafić – dla pocieszenia dodam, że po którymś razie w miarę intuicyjnie palec wędruje w odpowiednie miejsce.

Część wibrująca jest odpowiednio długa, by dosięgnąć punktu G i delikatnie, lub też mocniej – w zależności od preferencji, go stymulować. Wśród zaprogramowanych intensywności wibracji można dobrać coś, co przyniesie nam najwięcej satysfakcji. Reakcja partnera na tę funkcję była równie pozytywna, jak moja, stwierdził, że wibracje są bardzo przyjemnie odczuwalne również dla niego. Sprawa ma się nieco gorzej w przypadku części odpowiedzialnej za ssanie łechtaczki, choć doznanie samo w sobie jest fantastyczne, ale o tym za chwilę.

Niestety, część łechtaczkowa jest dosyć spora i twarda i nawet przy mało intensywnych ruchach partnera w pozycji misjonarskiej dosyć mocno dociska urządzenie do ciała partnerki. Wówczas ssanie staje się mało odczuwalne, więc jeśli zalezy nam na tym rodzaju stymulacji, to trzeba się odpowiednio ustawić. Jednak w pozycjach, w których partner utrzymuje swój ciężar na rękach lub partnerka leży na końcu łóżka, a partner klęczy przed nią i nie ma kontaktu z częścią ssącą, dzieje się naprawdę sporo! Opcja ssania okazuje się wówczas czymś niesamowitym i nie sądziłam, że istnieje urządzenie, które będzie w stanie zrobić coś podobnego z moją łechtaczką i wycisnąć z niej tak wiele. Kiedy już znaleźliśmy odpowiednią pozycję, był obłęd.

Satisfyer sprawdził się również podczas stymulacji bez stosunku, kiedy mieliśmy ochotę na osobne orgazmy. Wystarczyło, by partner delikatnie podtrzymywał Satisfyera, a ten już zrobił swoje. Sama też nie miałam problemu, by samodzielnie utrzymać go w odpowiednim miejscu. 

Nie jest to jednak gadżet bez wad. Zdecydowanie wolałabym wypukłe odznaczenia miejsc włączania, przełączania trybów mocy i wibracji, które bez problemu dałoby się rozróżnić – to znacznie ułatwiłoby obsługę bez konieczności patrzenia na gadżet i zastanawiania się, czy to aby na pewno ten guzik. Być może z czasem nauczymy się obsługi tego gadżetu i będziemy robić to intuicyjnie, ale na tę chwilę na przykład pogrubienie przycisków +/- i pozostałych dwóch byłoby przez nas mile widziane. A może w przyszłości producent pomyśli o dodaniu pilota do tego urządzenia? 

Podsumowując: Satisfyer Pro 4 Couples sprawdził się w naszym przypadku, a po znalezieniu odpowiednich pozycji dał mnóstwo przyjemności zarówno mi, jak i partnerowi. Ten wibrator dla par z pewnością wejdzie na stałe do naszej kolekcji gadżetów erotycznych!

Anna K-G

okładka wpisu: mat. producenta; zdjęcia wewnątrz: Anna K-G