Bezdotykowe stymulatory łechtaczki | Womanizer Liberty i Fifty Shades Freed Sweet Release | Minirecenzje

Bezdotykowe stymulatory łechtaczki | Womanizer Liberty i Fifty Shades Freed Sweet Release | Minirecenzje

Stymulacja powietrzem to gadżetowy hit ostatnich lat. Nic więc dziwnego, że po legendarnym już sukcesie Womanizera wiele marek postanowiło skopiować tę technologię i wprowadzić do swoich kolekcji bezdotykowe stymulatory łechtaczki. 

Wszystko dlatego, że ten rodzaj doznań okazał się niezwykle skuteczny w dostarczaniu orgazmów, również (a może: zwłaszcza) u osób, które dotychczas doświadczały problemów ze szczytowaniem lub nie miały orgazmów w ogóle.

Dlatego dziś biorę na tapetę dwa bezdotykowe stymulatory – jeden pionierskiej marki Womanizer i inspirację projektu Lovehoney.

Womanizer Liberty

Model Liberty to owoc kolaboracji Womanizera z We-Vibe, który miał swoją premierę podczas zeszłorocznych targów EroFame. Ponieważ marki połączyły się, miałam nadzieję, że nowy Womanizer będzie np. hybrydą wibratora Sync i Womanizera albo dostaniemy Womanizera sterowanego aplikacją We-Connect, ale nie. Kiedy konkurencja eksperymentuje z rabbitem z funkcją ssania czy gadżetem, który może być używany podczas stosunku, Womanizer jako nowość przedstawia klapkę. Tak, klapkę.

Womanizer Liberty ma być wersją podróżną – dyskretną, lekką, odporną na uszkodzenia mechaniczne. Swoim rozmiarem przypomina Starlet (recenzja), od którego jest tylko odrobinę większy. Liberty ma 6 poziomów stymulacji i w przeciwieństwie do Starlet zaczyna od tych naprawdę delikatnych, a kończy na mocnych – trochę jakby przeskakiwał w intensywnościach o 2 poziomy w porównaniu do wersji z 12-stopniową skalą. I żeby była jasność – jest to wciąż świetny stymulator, naprawdę. Problem w tym, że na tę chwilę mam w swojej kolekcji 6 Womanizerów. Sześć! W tym pięć bardzo podobnych do siebie pod względem funkcjonalności. Doceniam to, że marka stara się oferować nowe modele w różnych przedziałach cenowych, tylko właśnie…

Ostatnie wersje Womanizera – 2Go, Premium (recenzja) czy Classic – były znacznie lepsze od tych pierwszych: dużo cichsze, woododporne, ładniejsze i nowocześniejsze wizualnie. Odnoszę jednak wrażenie, że marka inwestuje wyłącznie w zmiany w obrębie zewnętrznego designu. Bo prawda jest taka, że poza Womanizerem InsideOut, nowe modele na dobrą sprawę nie oferują niczego nowego w obrębie stymulacji. Dlatego czekam na rozwój współpracy projektantów z We-Vibe i prawdziwą womanizerową rewolucję.

Pomijając już moje frustracje związane ze strategią producenta, według mnie Womanizer Libery to wciąż idealny prezent, zwłaszcza dla osoby, która lubi zwiedzać świat i zabierać ze sobą zabawki. Opakowania poszczególnych wersji kolorystycznych inspirowane są różnymi lokalizacjami. Moja wersja w kolorze czerwonego wina ma na pudełku zdjęcie miejskiej metropolii widzianej z lotu ptaka. Womanizer Liberty sprzedawany jest w komplecie z ładowarką USB, zapasową, większą końcówką oraz satynowym woreczkiem do przechowywania. Panel kontrolny jest niezwykle łatwy w obsłudze i intuicyjny – przyciski są duże, a zwiększający intensywność plus jest wyczuwalnie większy od minusa. Pro tip: kształt tego Womanizera sprawia, że wygodnie nosi się go pod bielizną. A podczas zabawy z wielokrotnymi orgazmami można zająć ręce czymś innym…

Womanizer Liberty znajdziesz m.in.: na Amazonie DE | w Lovehoney EU | w Lovehoney UK

Tańszy odpowiednik: Satisfyer Pro Traveler (według doświadczeń mojej koleżanki, która miała okazję wypróbować obydwa gadżety)

Fifty Shades Freed Sweet Release

Marka Lovehoney nie zignorowała trendu bezdotykowej stymulacji i we franczyzowej kolekcji Fifty Shades Freed zaproponowała gadżet Sweet Release, łączący ssanie i wibracje. I gdzie nie spojrzeć, tam towarzyszą mu naprawdę złe recenzje. Czy słusznie?

Niestety, tak. To chyba najbardziej bezużyteczna zabawka w mojej kolekcji, która niczego nie robi dobrze, bo ani solidnie nie wibruje, ani solidnie nie ssie. Po prostu – chodzi, ale nie działa. I choć na pierwszy rzut oka wygląda ładnie, bo połączenie matowego fioletu silikonu i plastikowego elementu w kolorze różowego złota prezentuje się naprawdę przyjemnie dla oka, to jednak strona wizualna nie wynagradza wad tego gadżetu.

Sweet Release jest zapakowany w charakterystyczny dla Lovehoney sposób – w kartonowym pudełku znajduje się plastikowa foremka, w której umieszczony jest gadżet, a obok niego luzem wrzucone są ładowarka USB, instrukcja obsługi i satynowy woreczek do przechowywania. Linia Fifty Shades Freed sprawia wrażenie bardziej premium niż inne i przyznam szczerze, że spodziewałam się nieco większych luksusów czy po prostu staranności w prezentowaniu gadżetu. Zwłaszcza, że oryginalnie kosztuje on ok. 90 euro.

Jeżeli przyjrzeć się dyszy zabawki, można zauważyć, że końcówka jest przymocowane na stałe, a więc jest to gadżet one size fits all, a otwór odpowiadający za zasysanie powietrza jest naprawdę maleńki. Wydaje mi się, że właśnie przez to Sweet Release nie jest w stanie wytworzyć ssania na tyle silnego, abym była w stanie doświadczyć orgazmu. Dziwne jest też umiejscowienie panelu kontrolnego – znajduje się on na części wierzchniej gadżetu, więc nie dość, że trzeba nauczyć się umiejscowienia przycisków (są tej samej wielkości), to na dodatek jego swobodna obsługa jest sporym wyzwaniem, zwłaszcza, gdy ma się mało giętkie palce. Chyba, że tak jak w powieściach E. L. James, wszystkie gadżety erotyczne przystosowane są do seksu w stylu „Leżę i mi robią”, bo panel wydaje się idealny do obsługiwania przez drugą osobę.

Wibracje, które mogą być sterowane i włączane niezależnie od funkcji ssania, są irytująco bzyczące i powierzchniowe. W moim przypadku wywoływały raczej irytujące swędzenie wulwy niż stymulowały clitoris do orgazmu. Być może dla osób preferujących delikatną stymulacje byłyby strzałem w dziesiątkę, ale tę można znaleźć w dużo tańszych wibratorach.

Jednego jestem pewna: jeżeli dla kogokolwiek Fifty Shades Freed Sweet Release miałby być wprowadzeniem do świata bezdotykowej stymulacji łechtaczki, to większość osób wyszłaby z tego doświadczenia z przekonaniem, że zabawy ze ssącymi akcesoriami są kompletnie nie dla nich. Dlatego trudno mi komukolwiek polecić sięgnięcie po ten gadżet.

Sweet Realease dostępny jest m.in.: w Świecie Doznań | na Amazonie DE | na Amazonie UK | w Lovehoney UK | w Lovehoney EU