Jak utrzymać pożądanie w związku? | 7 sprawdzonych strategii

Jak utrzymać pożądanie w związku? | 7 sprawdzonych strategii

Zwykło się uważać, że długotrwała relacja, gorący seks i przywiązanie nie idą ze sobą w trójkącie, bo… tak zaprojektowała nas natura. Okazuje się jednak, że Matkę Naturę można w tym obszarze przechytrzyć.

Partnerem wpisu jest Plazacraft – twórca gry The Lovers

Być może jesteście w świeżym związku i chcecie, by pożądanie was nie opuszczało. Być może jesteście ze sobą już od jakiegoś czasu i czujecie, że do waszego związku i sypialni wkradła się rutyna, chcecie więc wrócić do pasji, która towarzyszyła wam na początku. Cóż, muszę was zmartwić: bardzo często nie jest to możliwe. Nie oznacza to jednak, że musicie poszukać sobie nowych miłości, aby znów poczuć seksualną energię nowego związku. Wprost przeciwnie – jeżeli podejdziecie do sprawy intencjonalnie, przy pomocy kilku prostych strategii z pewnością utrzymacie, a nawet przywrócicie pożądanie do swojej relacji, ulepszając tym samym swoje życie seksualne.

Jak więc pracować nad pożądaniem w związku?

1. Bądźcie realist(k)ami. W początkowych fazach relacji, które są seksualne, zazwyczaj występuje żądza, która przyciąga do drugiej osoby jak magnes. Wielu parom wydaje się więc, że odpowiadająca za świetny seks chemia, zasilana koktajlem buzujących hormonów, będzie towarzyszyć im zawsze. Niestety, z czasem ten haj się kończy – na dodatek dla naszego dobra. Pierwsze etapy relacji, choć pewnie wspominamy to inaczej, to tak naprawdę przebywanie w ciągłym stanie zagrożenia i gdyby utrzymywał się on dłużej, zwyczajnie zabrakłoby nam energii do życia. I tak, haj jest przyjemny w momencie jego trwania, ale jest też szalenie wyczerpujący. Z tego powodu nie warto traktować etapu formowania się związku jako punktu odniesienia dla dalszych jego faz. Łatwo wówczas uznać, że „coś się między nami wypaliło”, kiedy tak naprawdę wszystko się unormowało. Dlatego nacieszcie się hajem, ale też miejcie świadomość, że to tylko jeden z wielu etapów, które macie przed sobą.

2. Na bieżąco rozwiązujcie konflikty. Jest coś w powiedzeniu, by nie chodzić spać w złości, a nic nie zabija libido tak, jak wzajemne animozje. Zwłaszcza, że brak porozumienia w kwestiach, które są dla nas istotne, rzadko naprawdę rozchodzi się po kościach. Znacznie częściej problemy nawarstwiają się, wywołując wzajemną niechęć. Nie dopuśćcie więc do sytuacji, w której konflikty będą narastać do momentu, w którym nie będzie już co zbierać, kiedy jedna ze stron nie wytrzyma i wybuchnie. Mało kto lubi konfrontacje, ale naprawdę trudno jest pracować nad pożądaniem w związku, gdy w zasadzie nie możecie już nawet na siebie patrzeć .

3. Poznajcie i nauczcie się swoich języków wyrażania uczuć. Wiele par wpada w pułapkę automatycznego mówienia „kocham cię” w nadziei, że te dwa słowa (lub oszczędzające czas „KC” dodane do wiadomości tekstowej) załatwią sprawę. Cóż, niekoniecznie. Okazuje się, że różne osoby wyrażają uczucia w inny sposób. Warto więc poznać język, którym w miłości posługuje się druga osoba i… nauczyć się nim biegle władać. Znacznie łatwiej funkcjonuje się w relacji, w której wszystkie zaangażowane strony czują się kochane.

Więcej o językach miłości przeczytasz tutaj.

4. Dajcie sobie niezależność. Zakochanie sprawia, że często zrastamy się z tą drugą osobą, chcąc stanowić jedność. Wkładając całą emocjonalną energię w związek, zaczynamy mieć coraz mniej miejsca na rzeczy, które są dla nas ważne i przyjemne, a w które druga osoba może nie chcieć się angażować. Esther Perel, psychoterapeutka i promotorka inteligencji erotycznej, twierdzi, że satysfakcjonujące życie erotyczne i uczuciowe potrzebuje czegoś zupełnie innego – dystansu. Obserwowanie drugiej osoby w jej żywiole, w innym świetle niż doświadcza się jej na co dzień, sprawia, że wydaje nam się odległa, mniej znajoma niż ta, która zazwyczaj jest obok, a przez to staje się dużo bardziej atrakcyjna seksualnie.

5. Planujcie seks. Wiele osób wciąż uważa, że seks w relacji powinien występować spontanicznie i tylko wtedy, kiedy jest się w nastroju na igraszki, a żądza seksualna pojawia się przed samą akcją. Przeciwnego zdania jest dr Emily Nagoski, która w swojej książce Ona ma siłę przedstawia rzadko omawiany wariant pożądania – pożądanie responsywne. Jest ono odpowiedzią na seksoerotyczną stymulację, ale jej nie poprzedza. Na dodatek seks jest tak samo satysfakcjonujący, jak ten, który był wynikiem spontanicznego skoku pożądania. Warto więc wpisać seks do kalendarza!

6. Grajcie w gry. Granie w gry nie tylko wnosi powiew świeżości do relacji, ale jest też zabawą, której wielu osobom na co dzień brakuje. Sięgnięcie po gry erotyczne to również sposób na poradzenie sobie z całkowitym brakiem lub chwilowym kryzysem seksualnej kreatywności. Znacznie łatwiej jest wprowadzić do związku nieco pikanterii, kiedy wszystko już ktoś za nas zaprojektował i zaplanował, a jedyne, co musimy zrobić, to… przystąpić do rozgrywki. Niezależnie czy wybierzecie grę na krótką sesję, jak na przykład Foreplay in a Row (czyli popularne „czwórki”, ale w wersji dla dorosłych), czy taką, w którą można grać tygodniami, a nawet miesiącami, wykonując zmysłowe zadania, jak ma to miejsce w przypadku The Lovers (do kupienia na Allegro i Amazonie), ekscytacja związana z rywalizacją skutecznie podkręci wasze libido – zwłaszcza, że w przypadku gier erotycznych tak naprawdę nie ma przegranych.

7. Nie poddawajcie się czyjejś wizji idealnego życia seksualnego. To nieprawda, że seks singli jest dziki i nieskrępowany, a ten w wieloletnich związkach – czuły, przewidywalny i… rzadki. Pamiętajcie też, że nie istnieje idealna, uniwersalna liczba seksów na tydzień czy miesiąc, bo to wy tworzycie swoje unikatowe życie seksualne, które powinno odpowiadać przede wszystkim wam. Nie poddawajcie się więc wykreowanym przez innych schematom, nie przystępujcie do rywalizacji na liczbę stosunków z ludźmi z otoczenia lub internetów i celebrujcie seks szyty na miarę.

Pamiętajcie, że niektóre dni i chwile będą bardziej seksowne i wypełnione pasją, inne mniej, starajcie się więc podchodzić do sprawy na luzie, bo życiu łóżkowemu nigdy nie zaszkodziła odrobina lekkości i poczucia humoru. Zamiast ustanawiać seksualne cele, bawcie się seksem w relacji, skupiając się na płynącej z niego przyjemności. Już sama zmiana nastawienia może okazać się niezwykle pomocna!

okładka wpisu: Brooke Winters via Unsplash

3 komentarze

Zostaw komentarz
  1. Olaf

    28 marca 2019 at 15:32

    Myślę, że warto byłoby również wspomnieć o tym, by dbać o wygląd i zaskakiwać partnera swoimi metamorfozami. Nie chodzi o to, by bawić się w przebieranki (choć to w wielu przypadkach może być strzał w 10-tkę), ale o to by zawsze być atrakcyjnym dla swojego partnera. To absolutnie kluczowe.

    Niestety, odnoszę wrażenie, że wiele osób po kilku latach w związku zapomina o tym, że druga osoba na nas patrzy. A przecież – wraz z wiekiem, naturalnie stajemy się mniej atrakcyjni – metabolizm spowalnia, pojawiają się zmarszczki itd. Nie chodzi o to, by traktować swoje ciało botoksem i innymi wynalazkami, a po prostu – zadbać o sylwetkę, depilację i inne podstawowe elementy. Tyczy to rzecz jasna zarówno mężczyzn, jak i kobiet.

  2. Doma

    22 marca 2019 at 13:03

    Jesteśmy w związku już 8 lat i stosujemy opisane sposoby – niektóre przypadkowo, niektore celowo. Czasami wpisuję sobie w kalendarz, że w piątkowy wieczór „wystroję się ładnie dla Misia” i wysyłam mu fotkę tego „planu”… no i czeka(my) na ten wieczór, bo wiemy ze ani we środę, ani w czwartek nie będziemy mieli czasu i sily :D Język uczuć jest tak samo ważny. Ja lubię jak się do mnie mówi o uczuciach, mąż lubi znaleźć w sobotni wieczór whisky i colę w lodówce. No i nigdy nie chodzimy spać pokłóceni – możemy całą noc nie spać, ale musimy się dogadać (tego nauczyłam też moją młodszą siostrę ktora jest od roku z chłopakiem i od niedawna razem mieszkają). Mam nadzieję ze uda nam sie taką zgodę i pozadanie utrzymać 😊

    • Nx

      22 marca 2019 at 14:19

      I tego Wam życzę! Dziękuję za Twój komentarz :)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.