Jak rozpoznać, że ktoś będzie kiepski w łóżku? | 5 sygnałów ostrzegawczych

Jak rozpoznać, że ktoś będzie kiepski w łóżku? | 5 sygnałów ostrzegawczych

Seks to nie pizza, gdzie nawet ta kiepska i wczorajsza jest dobra, bo jest pizzą. 

Aplikacje randkowe sprawiają, że coraz łatwiej umówić się na przygodny seks z nowopoznaną osobą. I choć spotkałam się z narzekaniami, że przez apki nikt już nie poznaje potencjanlnych partnerów/partnerek „normalnie” (czyli w życiu pozatinderowym), to według mnie proces zapoznawczy i rozmowy prowadzone przez komunikator to jedne z najlepszych sposobów na odsiewanie potencjalnych partnerów lub partnerek, którzy okażą się zwyczajnie kiepscy w łóżku.

Jasne, bycie dobrym w łóżku dla każdego oznacza co innego. Jeżeli miałabym skrótowo napisać, co ten termin oznacza dla mnie, kryłaby się pod nim chęć zarówno otrzymywania, jak i dawania rozkoszy, seksualna uważność i otwartość na czyjeś preferencje oraz chęć pogłębiania wiedzy w zakresie seksualności, a także świadomość, że każda seksualna relacja jest inna, bo tworzą ją inne osoby z indywidualnymi preferencjami i rożnymi przeżyciami w tej dziedzinie. Z doświadczenia wiem też, że ludzie o tych cechach wykazują też lepsze przygotowanie „techniczne” do uprawiania seksu i mają znacznie bardziej rozbudowany seksualny repertuar.

Jak zatem rozpoznać, że ktoś może okazać się kiepski w te klocki?

1. Nie umie mówić o seksie inaczej, niż używając wulgarnych określeń i agresywnego języka. Jeżeli czyjś sposób mówienia o seksie, flirtu i podgrzewania atmosfery budzi dyskomfort, istnieje duże prawdopodobieństwo, że działania tej osoby na żywo wywołają podobne odczucia. Zwłaszcza, gdy ten sposób komunikacji pojawia się już na samym początku, bez rozpoznania, czy potencjaly kochanek/potencjalna kochanka lubią agresywny flirt lub dirty talk.

Podczas spotkania na żywo może to zaś pójść w jednym z dwóch kierunków – albo osoba okaże się kozakiem w necie i miękką bułą w świecie, albo kimś, dla kogo seks występuje wyłącznie w postaci „rżnięcia się na ostro”.

2. Nie chce rozmawiać o seksie w ogóle, najczęściej przytaczając w tej sytuacji argument, że seks to coś, co się robi, a nie o tym gada. Otóż nie. Osoba, która jak ognia unika rozmów o seksie (ale chce na ten seks się umówić), nie będzie w stanie ani porozmawiać o zdrowiu intymnym, ani sposobach zabezpieczania się, ani tym bardziej zakomunikować swoich potrzeb, a co za tym idzie – nie będzie też otwarta na komunikowanie potrzeb ze strony partnera/partnerki.

To mit, że ustalenia, co lubi się w łóżku robić, a czego wolałoby się unikać, psują erotyczną atmosferę. Planowanie może wspaniale nakręcać do randki na żywo, na dodatek pozwala uprzedzić drugą osobę, czego może się spodziewać – np. wibratora, który pomaga komuś dojść, braku orgazmu w wyniku samej tylko penetracji, długiej sesji cunnilingus. Rozmowy sprawiają, że przestaje się polegać na domysłach w kwestii czyichś preferencji lub osobowości seksualnej.

3. Manipuluje i szantażuje, aby seks odbył się jak najszybciej, bo nie chce tracić czasu i musi zaruchać teraz-już-natychmiast. Albo chociaż czym prędzej dostać nagą fotkę. Niestety, osoby, które odpalają aplikację w stanie najwyższego napalenia, to chyba największa zmora wirtualnych randek. W takiej sytuacji seks na żywo albo nigdy się nie wydarzy, bo zainteresowanie randką przejdzie komuś wraz z orgazmem, albo okaże się, że akt na żywo będzie służył zaspokojeniu potrzeb wyłącznie jednej ze stron.

Jeżeli ktoś próbuje przekraczać granice już na etapie rozmów o potencjalnym seksie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że przekroczy je również w trakcie samego aktu. Ktoś, kto nie widzi możliwości dostosowania tempa do najpowolniejszego zawodnika, naprawdę nie wróży dobrze. Takiej osoby nie obchodzi, czy po drugiej stronie ekranu siedzi ktoś fajny, warty uwagi, z indywidualnymi preferencjami i oczekiwaniami, bo dla niej będzie liczyć się wyłącznie własna satysfakcja.

4. Obiecuje najlepszy seks twojego życia. Takie deklaracje zazwyczaj pochodzą od osób, których techniki seksualne pozostawiają wiele do życzenia lub… bardzo niepewnych swoich realnych umiejętności w tej dziedzinie. Często mają też związek z przeświadczeniem (popartym zapewne lekturą niewiele wartych poradników z „SEX” na okładce), że uniwersalne recepty na zadowolenie drugiej osoby fellatio, lizaniem cipki lub palcówką istnieją. A w rzeczywistości kończy się to tak, że kochanek/kochanka, którego/której metody nie zadziałały, za niepowodzenie obwinia odbiorcę pieszczot, nie zaś własne twardogłowie, które nie pozwala mu/jej zrozumieć, że w seksie rozmiar uniwersalny nie istnieje, a dużo lepiej sprawdzają się pieszczoty szyte na miarę.

Znacznie lepiej rokuje osoba, która wykazuje świadomość, że każde ciało działa inaczej i każda relacja seksualna jest wyjątkowa, więc nastawia się (a przy okazji nastraja tę drugą) na przeżycie seksualnej przygody polegającej na eksperymentacj i wspólnemu odkrywaniu różne obliczy rozkoszy.

5. Nie chce spotkać się na neutralnym gruncie. Tak postępują wyłącznie osoby, które interesuje sam seks, a nie ludzie, z którymi go uprawiają. Przecież umówienie się z kimś na kawę, drinka albo nawet spacer przed planowanym seksem w celu „obwąchania się” w doskonały sposób pozwala zweryfikować poziom iskrzenia i chemii pomiędzy dwiema osobami. To dopasowanie jest jedną z tych rzeczy, których ekran i literki nie są w stanie transmitować, a zdarza się, że ogniste rozmowy wcale nie przekładają się na seks, którego ze strony danego człowieka można oczekiwać w realnym życiu.

Dodam przy tym, że ustalenie miejsca pierwszego spotkania na takie, w którym seks miałby się odbyć (czyjeś mieszkanie lub pokój w hotelu) może prowadzić do niezręcznych, a nawet niebezpiecznych sytuacji, w tym postąpienia wbrew sobie, by nie zawieść oczekiwań drugiej osoby, która przecież zjawiła się, oczekując seksu.

Wiele osób ma na swoim koncie doświadczenia seksualne, które z różnych powodów okazały się niesatysfakcjonujące. Być może miały związek z tym, że partner/ka okazał/a się egoist(k)ą, z nieumiejętnością wyrażenia swoich potrzeb i oczekiwań, czy angażowaniu się w przygodny seks wbrew własnej seksualnej osobowości. Warto jednak podjąć wysiłek, aby zminimalizować liczbę kiepsko rokujących łóżkowych przygód, co czasem wiąże się z czytaniem między wierszami lub dłuższymi poszukiwaniami i zwiększoną ilością soloseksu, a mniejszą liczbą partnerowanych spotkań. Hej, w końcu życie jest zbyt krótkie na kiepski seks, czyż nie?

10 komentarzy

Zostaw komentarz
  1. Morella

    2 stycznia 2018 at 22:18

    Z całowaniem to może być różnie, ale z rozmową to prawda, jeżeli ktoś nie potrafi rozmawiać o seksie, to w łóżku jest kiepski.

  2. Anna

    1 stycznia 2018 at 14:20

    Musi być to coś. Trzeba to poczuć! Iskra, ogień. Podniecenie. I nie jest ważne czy na początku związku, czy po kilkunastu latach. Zapraszam do moich opowieści

  3. W.

    1 stycznia 2018 at 13:27

    Jak całuje, jak pachnie, no i jak smakuje ;p

  4. A

    1 stycznia 2018 at 11:53

    Sprawdzić, czy się dobrze całuje ;) jeśli słabo, to dalej będzie tylko gorzej :P

    • D.

      1 stycznia 2018 at 13:22

      Z tym się nie zgodzę, ciężko na pierwszym spotkaniu dopasować się technikami calowania i robić to w sposób, który podoba się obydwu osobom, z seksem jest nieco inaczej.

  5. Hanka

    1 stycznia 2018 at 11:22

    A o ile mamy wiecej czasu to sprawdzamy jak nam się tańczy z partnerem (i ogólnie jak tańczy), ewentualnie jak konsumuje posiłki.

    • f

      1 stycznia 2018 at 11:51

      a po co, jeśli nie lubię tańczyć?

    • Chooda

      1 stycznia 2018 at 12:16

      Z tańcem to prawda 😋

    • jl

      1 stycznia 2018 at 12:29

      Też uważam, że z tańcem jest coś na rzeczy. Z jednym partnerem na parkiecie jesteśmy jednym ciałem. Co ciekawe – inne dziewczyny jak z nim tańczą to ledwo się synchronizują… No i z całowaniem to prawda.

    • Mia

      1 stycznia 2018 at 17:08

      Mój kompletnie nie potrafi tańczyć (chyba że chce mnie rozbawić), a w łóżku petarda od pierwszego razu .

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.